naise
20.12.04, 23:01
Lekarz zdiagnozował u mnie endo, I stopień. Zacheca mnie do brania pigułek,
których brać nie chcę - źle się po nich czuje. Innym rozwiązaniem jest też
ciąża, na którą mimo młodego wieku i braku środków (własne mieszkanie, stała
praca itd) jestem w stanie się zdecydować. No i tu pojawia się problem: mój
facet - jesteśmy razem prawie 2 lata, jeszcze zanim się dowiedziałam o endo,
rozmyślaliśmy nad ślubem i dzieckiem, oczywiście za kilka lat. On jest ode
mnie starszy prawie 5 lat, w maju się broni, na razie pracuje dorywczo, ale
już szuka stałej pracy, mieszka z rodzicami (mieszkanie możliwe że dostanie
pod koniec 2005 roku). No i problem leży tu, że on nie chce dziecka, nie
teraz, mówi że to za wcześnie, że nie mamy warunków, że on musi być pewien, że
to nie zabawa, że dziecko trzeba mieć za co nakarmić itd. Zdaję sobie sprawe
że on ma racje i gdyby nie endo nawet bym nie wspominała o dziecku, ale... No
właśnie, może to ja przesadzam ?? Może I stopień to nic groźnego, może choroba
się nie rozwinie, może diagnoza była błędna, może powinnam udawać że nic się
nie stało, nie brać hormonów i żyć jak dotychczas?? Mój facet nie chce abym
brała pigułki, dużo czytał o endo i o pigułkach i właściwie nie wiem co on
chce abym ja zrobiła: pigułek nie, dziecka nie - no to co?? Pomóżcie