Gość: zszokowana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.04.05, 18:02
w ciagu 3 tygodni bylam u 3 roznych ginekologow
1) lecznica prywatna, 2 tygodnie temu: wizyta 80zl, porzadny wywiad: kiedy
pierwsza miesiaczka, dlugosc cyklu, dlugosc miesiaczki, kiedy ostatnio, czy
miewam jakies dolegliwosci, czy krwawienie jest obfite, choroby w rodzinie,
czy pale papierosy, czy jestem na cos uczulona, czy przeszlam jakies
operacje, czy sie na cos lecze i pewnie pare innych jeszcze), a ze mialam
zwiekszona wydzieline z pochwy (wg lekarki czystosc "tak na granicy"), to
przepisala mi Gynalgin i Lactovaginal (zastosowalam i jest oki), powiedziala,
ze nie ma potrzeby robic posiewu. wszystko poza tym oki, powiedziala, ze
szyjka w jak najlepszym porzadku, co istotne nie stwierdzila tez zadnej
nadzerki. zbadala tez piersi. kiedy poprosilam o przepisanie pigulek,
skierowala wpierw na badania krwi (koagulogram, aminotransf, bilirubina,
glukoza) i kazala zjawic sie z wynikami. niestety studiuje i na nadmiar
pieniazkow nie narzekam

oplacilam badania, ale ze 80zl na nastepna wizyte
niet, postanowilam zapisac sie do przychodni w ramach nfz, ale ze zapisy
mieli dopiero na lipiec...
2) wczoraj, przychodnia prywatna z umowa z nfz (jestem tam zapisana), wizyta
25zl, umowiona na 8:10 (mialam w planie dotrzec na zajecia na 9ą...): lekarz
zaczal przyjmowac o 8:30 (on i pielegniarka mieli jakas narade z kierowniczka
(?) zirytowana podreptalam do recepcji, zakomunikowalam, ze nieco mi sie
spieszy i zapytalam o ktorej orientacyjnie zacznie przyjmowac, skoro bylam
zapisana na 8:10...). Wywiad raczej oki, ale ten juz nie zapytal o choroby w
rodzinie, czy sie lecze, czy pale, czy jestem na cos uczulona. Po badaniu
powiedzial, zeby Lactovaginal (dzis zaaplikowalam ostatni) wziac do konca i
ze poza tym oki. Pokazalam wyniki badan... lekarz stwierdzil, ze "bardzo
fajne", ale bez cytologii pigulek nie przepisze... ale ze mozemy wykonac raz
dwa... (BTW chcialam zaczac brac tabletki od tej miesiaczki - dostane lada
dzien, wiec chyba nienajlepszy czas na cytologie), a ze jestem na platnej
wizycie, to musze za nia zaplacic... powiedzialam, ze nie mam przy sobie
pieniedzy i na tym sie skonczylo
3) dzis, przychodnia studencka na malym dziedzincu UW, DR JACEK WOŹNIAKOWSKI,
bezplatnie

)) dziewczyna przede mna wyszla z placzem. komentarz pana doktora
do pozostalych czekajacych: "widzicie jaka splakana, musicie uwazac".
weszlam... non stop oblesne komentarze (m.in. dotyczace kraju, z ktorego
pochodze i jego religii - jestem pol arabka, nie jestem muzulmanka), wywiad
ograniczyl sie glownie do pytan kiedy ostatnio mialam miesiaczke i kiedy
mialam pierwsza miesiaczke, czy rodzilam, czy jestem mezatka (!!!). nawet nie
zapytal o regularnosc i dlugosc cyklu. gdy poprosilam o pigulki zdziwil sie,
co to za wyuzdanie (sadzil, ze jestem muzulmanka, zapytal tez czemu nie
chodze zakryta). kiedy sama z siebie dalam mu wyniki tamtych badan krwi
powiedzial tylko, ze dobrze ze to dla niego mam i ledwie rzucil okiem.
zapytal tez, czy mialam badanie piersi i cytologie. wykonujac badanie pytal,
czy mam pieniadze, bo kobieta musi miec kase na pigulki i utrzymanie meza.
wszystko to takim tonem, ze czulam sie molestowana i obrazana, jesli by ktos
pytal. co ciekawe STWIERDZIL NADZERKE!!!!! nie powiedzialam mu, ze bylam u
ginekologa rowniez poprzedniego dnia i 3 tygodnie temu tez, bo bardzo
zalezalo mi na recepcie na te choelerne pigulki

przepisal Mercilon.
kolezanka z kolejki powiedziala, ze kiedys po badaniu zaczal uzupelniac cos w
karcie, wiec zapytala, czy moze juz zejsc, na co odrzekl: "po co? ladnie tak
pani wyglada" do innej na wejsciu: " mysle, ze jeszcze sie pani dzis nie
rozbierala". SZOK SZOK SZOK, przepraszam za chaos, ale jestem nieco
zdenerwowana. cel osiagnelam, ale kosztem upodlenia. wracam do pani ginekolog
z punktu 1) cena nie jest juz dla mnie istotna