wizyta u ginekologa

IP: *.katowice.pik-net.pl 08.06.05, 08:43
Potrzebuję rady. Moja siostra, która skończyła 33 lata w życiu nie była u
ginekologa i absolutnie nie jest to kwestia wstydu. Raczej jest to pewien
rodzaj fobii. Ona po prostu strasznie boi się wszelkich wyników. Jest
przekonana, że na pewno wykazałyby, że ma raka. Prawo jazdy też zrobiła wiele
lat później, tylko dlatego, że bała się wyników badania krwi. Gdy miałam
robioną laparoskopię (z powodu endometriozy), moja siostra reagowała tak, jak
by to był rak. Te reakcje były wręcz nienormalne. Nie wiem co mam robić.
Kłótnie, prośby - nic nie pomaga. A powinna zgłosić się do ginekologa jak
najszybciej, chociażby z tej racji że endometrioza ponoć występuje rodzinnie.
    • Gość: ania Re: wizyta u ginekologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 08:56
      strach przed badaniem nie uchroni od choroby. własnie im wcześniej się wykryje,
      tym większa szansa na wyleczenie. spróbuj ją o tym przekonać. a oprócz raka
      jest tyle innych chorób, które też trzeba leczyć. to że nie chodzi do lekarza
      nie gwarantuje jej zdrowia.
    • lilith76 Re: wizyta u ginekologa 08.06.05, 09:25
      przydałby się psycholog, ale pewnie siostra boi się wykrycia chorób
      psychicznych i umysłowych.
      ciężko coś doradzić, bo racjonalne argumenty i tak nie podziałają.
    • Gość: Gość Re: wizyta u ginekologa IP: *.katowice.pik-net.pl 08.06.05, 09:39
      Też wydaje mi się, że pomoc psychoterapeuty byłaby tu konieczna. Ale z pójściem
      do terapeuty byłby dokładnie ten sam problem. Wiem to z tąd, że sama chodzę na
      terapię (oczywiście z innych powodów)i ten fakt jest przez rodzinę, także przez
      siostrę bardzo źle przyjmowany.
      • Gość: kalinosia Re: wizyta u ginekologa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.05, 10:05
        Właśnie, większość ludzi wychodzi z założenia, że lepiej nie wiedzieć. Tyle, że
        to "lepiej nie wiedzieć" i zycie w "spokoju" trwa jakiś czas, a potem jak już
        dolegliwości nie dają normalnie zyć i jest się zmuszonym do pójścia do
        lekarza , słyszymy np.: ma pan/pani raka w stadium III, gdyby pan/pani przyszła
        do mnie x lat temu, byłaby pan/pani zdrowa a teraz to już trzeba się modlić...
        Ja mam 28 lat, chorowałam na raka szyjki macicy właśnie. Nie miałam ZADNYCH!!!
        dolegliwości,żadnych objawów, poszłam zrobić zwykłą, profilaktyczną cytologię,
        która jak się okazało, uratowała mi zycie, bo kto wie, co by było, gdybym
        poszła ją zrobić za X lat? A tak rak został wykryty bardzo wczesnie, miałam
        tylko operację oszczędzającą i mogę mieć dzieci. No i jestem zupełnie zdrowa.
        Dlatego apeluję do rozsądku wszystkich kobiet! Same zadecydujcie, co lepsze,
        czy "lepiej teraz nie wiedzieć", czy wiedzieć, wykryć jakąś chorobę wcześnie i
        szybko się wyleczyć...
    • Gość: zulka Re: wizyta u ginekologa IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.05, 10:26
      powinnyście pójść do PSYCHOLOGA!!!!!! I to juz dawno, to śą jakieś zaburzenia,
      a terapia jest nieodzowna, przeciez to nie tylko dziwactwo, ale fobia i to
      poważna. Zyje przez to w stresie, a jeśli, tfu tfu odpukać, cos jej naprawdę
      bedzie moze dowiedziec się za późno. Psycholog jest konieczny!!!!
    • theday Re: wizyta u ginekologa 08.06.05, 10:28
      moze spokojnie z nia jeszcze raz porozmawiaj- wytlumacz ze pojdziesz z nia, wybierzecie dobra
      lekarke, ze wcale nie musisie badac przy pierwszej wizycie tylko zeby porozmawiala z lekarzem ktory ja
      najpiperw uspokoi
Pełna wersja