Dodaj do ulubionych

Pani Doktor mam kilka pytań odnośnie guzów jajnika

29.07.02, 11:39
Szanowna Pani Doktor

Na początku chciałbym nadmienić, w jakim celu są mi potrzebne te informacje.
Może zacznijmy od początku.
W zeszłym miesiącu moja dziewczyna poszła do ginekologa na badanie (celem
badania miało być przepisanie tabletek antykoncepcyjnych, może to trochę
dziwne, ale mimo tego, że jest atrakcyjna, w tym wieku jest jeszcze dziewicą
i jak do tej pory nie dawała się przebadać ginekologicznie). Chciałbym
dodać, że ma ona 25 lat i ostatnio badała się w wieku 21 lat (na tym badaniu
stwierdzono u niej tyłozgięcie macicy, z czym związane były bolesne
miesiączki, które występowały u niej od początku, ale także stwierdzono, że
lewy jajnik jest o 10 mm większy od prawego i lekarz stwierdził, że powinna
zacząć współżyć jak najszybciej, bo powinna się dać przebadać
ginekologicznie, niestety ona się tym nie przejęła i zaniedbała tamto
ostrzeżenie). Ginekolog ją przyjął i przepisał tabletki Diana 2. Po czym
stwierdził, że powinna przyjść jeszcze na badanie USG. Na drugi dzień na
badaniu USG lekarz stwierdził, że chyba jednak będzie musiała się udać na
operację gdyż w okolicy lewego jajnika znajduje się guz o strukturze lito-
torbielowatej o wielkości ok. 5 cm na 7,5 cm, po czym zbadał ją przez odbyt
i stwierdził, że guz jest ruchomy i wygląda dużo mniej groźnie niż na USG.
Wypisał jej skierowanie do szpitala na operację. Dziewczyna w celu
upewnienia się czy operacja będzie niezbędna udała się do drugiego lekarza,
który po badaniu stwierdził, że nie powinna się przejmować i poczekać do
następnej miesiączki bo może guz pęknie i sam zniknie. Kolejny lekarz
stwierdził, że jest to najprawdopodobniej potworniał ale w celu uspokojenia
wysłał ja na badanie markerem CA 125 gdzie pozom markera wyszedł 16,5. Ona
chciała być na sto procent pewna udała się do lekarza ale ten niestety
stwierdził to samo tj. guz o strukturze torbielowato-litej prawdopodobnie
dermoid dodam, żę występuje on jednostronnie
Chciałbym dadać, że do tej pory nie ma żadnych objawów i dziewczyna poza
bolesnymi miesiączkami nie ma żadnych zaburzeń, okres ma regularnie co 29
dni i nie ma żadnych bóli.
W związku z tym mam kilka pytań:
1. Czy na podstawie samego badania USG i markera można stwierdzić z jakim
guzem mamy do czynienia?
2. Z jakim prawdopodobieństwem można to ewentualnie stwierdzić?
3. Czy tej wielkości guz może być operowany laparoskopowo?
4. Czy szmery serca mogą być przeszkodą w wykonaniu operacji?”
5. Czy na podstawie tylko powyższych danych można stwierdzić z dużym
prawdopodobieństwem czy mamy do czynienia z guzem złośliwym czy nie?
6. Ile czasu trwa rehabilitacja po operacyjna?
7. Na czym polega operacja?
8. Czy nowotwór może mieć jakiś związek z trądzikiem który występuje u niej?
9. Czy jeżeli zajdzie konieczność usunięcia jajnika będzie ona mogła zajść w
ciążę?
10. Czy może występować guz złośliwy bez przerzutów?
11. Po jakim czasie i czy w ogóle może dojść do nawrotu usuniętego nowotworu?
12. Czy na podstawie USG można odróżnić dermoid od nowotworu złośliwego? I w
jaki sposób? Z jakim prawdopodobieństwem?
Przepraszam za tak dużą ilość pytań ale chciałbym być pewny co do zdrowia
mojej dziewczyny. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Z poważaniem Paweł
Obserwuj wątek
    • szylwka Re: Pani Doktor mam kilka pytań odnośnie guzów ja 02.08.02, 09:52
      Postanowiłam odpisac na Twoj list, bo niestety mam takie niemile doswiadczenia
      za soba. Podobnie jak Twoja dziewczyna nie czulam nic wlasciwie do chwili gdy
      dowiedzialam sie, ze cos mam. Odkad zaczelam chodzic do ginekologa zawsze moj
      jeden jajnik byl wiekszy ale badania USG nie wykazywaly zmian. Kontrolne USG
      robilam co roku ale nastal taki czas, ze na kilka miesiecy musialam zaprzestac
      kontroli. No i stalo sie. Podczas zwyklego badania lekarz wyczul spory guz.
      Mialam wtedy 25 lat. Od razu mi powiedzial, ze to wyglada na cyste dermoidalna.
      Niestety USG tylko to potwierdzilo. Dostalam skierowanie do szpitala. Tam po
      badaniu powiedziano mi, ze guz ma jakies 7 cm. Nie zastanawialam sie nad
      mozliwoscia zabiegu laparoskopowego (a być moze bylo to mozliwe), bo lekarz
      powiedzial mi, ze to prosty zabieg bo zrobia tylko niewielkie naciecie i usuna
      tylko guza. Niestety co mnie bardzo oburza nikt mnie nie poinformowal jak to
      sie moze skonczyc. Mysle, ze na czesc Twoich pytan tak naprawde mozna
      odpowiedziec dopiero po zabiegu. Charakter guza pozwalaja okreslic w stu
      procentach dopiero badania histopatologiczne ale mysle, ze doswiadczony lekarz
      już po badaniu USG potrafi duzo powiedziec. Jak obudzilam się po narkozie to
      bardzo mnie zdziwilo, ze na brzuchu mam spory plaster (mialo być male
      naciecie). Lekarz pojawil się na kilka sekund i powiedzial mi, ze usunal caly
      jajnik i tyle było wyjasnien. Niestety w szpitalu do, którego trafilam taki
      jest los kobiet, ze leza i licza na to, ze ktos im cokolwiek wyjasni. Mam
      nadzieje, ze Twoja dziewczyna trafi na kogos bardziej komunikatywnego. Mam to
      za zle lekarzom, bo uwazam, ze powinni informowac kobiety o tym co się może
      zdarzyc. Wiem, ze lakarz nie jest jasnowidzem ale majac za soba wiele lat
      praktyki i wyniki badan powinien był być bardziej przewidujacy i przede
      wszystkim informowac pacjenta jasno jak sprawa wyglada. Okazalo się wiec, ze
      mój jajnik już nie pracowal, bo był w calosci „zaatakowany” i nie dalo się
      uratowac nawet kawaleczka. To był potworniak. Duza blizna (na szczescie wygoila
      się super i prawie jej nie widac) jest skutkiem tego, ze lekarze chcieli „przy
      okazji” sprawdzic czy z drugim jajnikiem jest wszystko OK. Tak mi powiedziano.
      Rozumiem, ze być może najlepiej ogladnac sobie jajnik nazwe to „na zywo” no ale
      nie jestem pewna czy postepowanie lekarzy było uzasadnione. No coz. Stracilam
      jeden jajnik i co teraz. Badania histopatologiczne guza potwierdzily diagnoze
      co jest pocieszajace, bo potworniaki nie sa zlosliwe i czesciej wystepuja
      jednostronnie. Jeszcze przed zabiegiem probowalam się troche doksztalcic i
      niestety teratoma (potworniak) to dziwny twor a geneza jego powstawania nie
      jest do konca wyjasniona. Niestety jeśli się pojawi to znaczy ze jest on z nami
      już od zycia plodowego i wczesniej czy pozniej musi się ujawnic. Jeśli ulokuje
      się w jajniku to często „staje się bardziej aktywny” wlasnie po 20 roku zycia.
      W moim przypadku wczesniej był nie do wykrycia. Niestety jeśli w przypadku
      Twojej dziewczyny to tez jest potworniak to nie ma na co czekac. Im szybciej
      tym szansa na uratowanie chociaz czesci jajnika jest wieksza (to moja opinia).
      Taki guz może być bardzo zroznicowany tkankowo (to przerazajace ale pewnie stad
      nazwa - moze w nim być skora, wlosy, tkanka kostna a nawet zęby). Jestem wiec
      pewna, ze nie ma mozliwosci zlikwidowania go w inny sposób niż poprzez zabieg
      chirurgiczny.
      Mysle, ze mozliwosc wykonania zabiegu laparoskopewo jest sprawa insywidualna.
      Ja bardzo, zaluje, ze wlasciwie nikt mnie nie poinformowal, ze w moim przypadku
      prawdopodobnie było to możliwe (może się myle ale mój nowy lekarz gdy go
      poinformowalam, ze mam usuniety jajnik i co to było od razu spytal o to czy
      zabieg był metoda laparoskopowa). Chce Ci napisac, ze jeśli to możliwe to
      starajcie się aby zabieg był wlasnie tak wykonany. Metoda tradycyjna, może
      wygodniejsza dla lekarza (w wielu szpitalach to jedyna mozliwosc) nie jest
      niestety „wygodna” dla pacjenta. Co tu duzo pisac – po prostu boli i
      dochodzenie do pelnej sprawnosci trwa dluzej. Mysle, ze duzo dluzej. Przechodza
      mi ciarki jak sobie przypomne kawaly opowiadane przez kobiety, które lezaly ze
      mna na sali. Kawaly były OK. ale smiech z zaszyta rana (12 cm wzdluz linii
      wlosow lonowych) jest katorga. Wstawanie, chodzenie i wiele innych czynnosci
      tez nie należy do przyjemnych a nastepnego dnia po operacji już trzeba zaczac
      chodzic. Niestety po usunieciu jajnika powstaja zrosty miedzyjelitowe, co
      akurat u mnie bardzo często jest odczuwane jak bolesne kłucie w dole brzucha.
      No i nic się na to nie da poradzic. Lekarze radzili mi abym nie czekala zbyt
      dlugo na dziecko. Może maja racje. Drugi jajnik pracuje w porzadku ale mimo to
      mam pewne obawy, ze mogą być jakies problemy. To chyba tyle. Trzymam za was
      kciuki i mam nadzieje, ze lepiej wybrniecie z tej trudnej sytuacji.
        • nun Re: Pani Doktor mam kilka pytań odnośnie guzów ja 02.08.02, 13:47
          Sądząc z opisu Sylwii, też miałam potworniaka. Gdybym wiedziała, że to się tak
          nazywa, dopiero bym się bała. Zabieg miałam w wieku 35 lat i uratowano mi oba
          jajniki, jak już poprzednio pisałam w którymś z poprzednich watków. Więc jest
          to mozliwe. Mam troche inne zdanie niż Sylwia na temat tego, czy laparoskopia
          czy ciecie brzucha. Według mnie najistotniejszy jest efekt końcowy, a to zależy
          od dobrego ginekologa-chirurga. Nie zawsze ten dobry lekarz miał szansę
          wyszkolic się w laparoskopii. To jest tylko technika operacji. Najważniejsze,
          żeby lekarz wiedział co zrobić, jak już dostanie się do wnętrza.

          Pozdrawiam i życzę zdrowia Twojej dziewczynie. Nun

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka