skutecznosc tabletek

03.09.02, 22:36
tydzien temu dowiedzialam sie,ze moja kolezanka,ktora stosowala tabletki anty
(chyba cilest)zaszla w ciaze.rozmawailam z nia,mowila,ze sprawdzala w
kalendarzu i na pustych opakownaiach,tysiace razy-nie ominela zadnej
tabletki.nie wymiotowala ani razu przez ostatnie kilka miesiecy,nie
chorowala.ginekolodzy(kilkoro)powiedzieli,ze to 'pech'.
troche mnie ten pech przestraszyl.efekt jest taki,ze mi kochanie sie w
ogole 'wywietrzalo'(tzn mam ochote psych,ale moj facet nawet nie moze we mnie
wejsc-jestem spieta,'ciasna' i przerazona).caly czas o tym mysle i
zastanawiam sie,czy za 11tabletek dostane okres...
pani doktor,jak to jest z ta skutecznoscia tabletek?zawsze myslalam,ze ten 1%
to wlasnie ominiecie 1tabletki,zwymiotowanie etc.
ale najwyranziej nie...?
100% abstynencja seksualna?nie mam brac tabletek i w ogole sie nie kochac w
casie,kiedy nie chce miec dziecka?
    • efka2002 Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 11:28
      Mam dla ciebie super radę: samoobserwacja własnego cyklu i metody naturalne
      (temperatura+śluz). Ty nauczysz się lepiej poznawać twój organizm i to, co się
      w nim dzieje, życ z nim w zgodzie, że się tak wyrażę, a twój facet nauczy się
      ciebie szanować, a nie traktować siebie i ciebie jak zwierzątko, które w każdym
      czasie musi być do dyspozycji seksulanej. Naprawdę - warto. To otiwera
      horyzonty na ina głębszą wieź między ludźmi, nie tylko fizjologiczną. 100%
      pewności daje tylko wspólżycie po owulacji. Twoja koleżanka zaszła w ciążę bo
      organizm za wszelką cenę broni się przed tak straszliwą ingerencją pustoszącą
      organizm jaką są środki hormonalne. Dobrze zreszta, ze natura jest tak silna,
      bo dzieki temu jeszcze żyjesz. Poczytaj forum, szczególnie tę niedawna
      wiadomość o innej koleżance, która zażywała Cilest i właśnie umiera...
      • jagna_jagna Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 11:39
        Czego ty chodzisz wokoło i straszysz?
        I czytaj dokładnie. Cilest zażywała autorka postu a nie ta co jest w szpitalu.
      • bes Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 13:55
        efka2002 napisała:

        > Mam dla ciebie super radę: samoobserwacja własnego cyklu i metody naturalne
        > (temperatura+śluz). Ty nauczysz się lepiej poznawać twój organizm i to, co
        się
        > w nim dzieje, życ z nim w zgodzie, że się tak wyrażę, a twój facet nauczy się
        > ciebie szanować, a nie traktować siebie i ciebie jak zwierzątko, które w
        każdym
        >
        > czasie musi być do dyspozycji seksulanej. Naprawdę - warto. To otiwera
        > horyzonty na ina głębszą wieź między ludźmi, nie tylko fizjologiczną. 100%
        > pewności daje tylko wspólżycie po owulacji. Twoja koleżanka zaszła w ciążę bo
        > organizm za wszelką cenę broni się przed tak straszliwą ingerencją pustoszącą
        > organizm jaką są środki hormonalne. Dobrze zreszta, ze natura jest tak silna,
        > bo dzieki temu jeszcze żyjesz. Poczytaj forum, szczególnie tę niedawna
        > wiadomość o innej koleżance, która zażywała Cilest i właśnie umiera...
        • bes Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 14:10

          > efka2002 napisała:
          >
          > > Mam dla ciebie super radę: samoobserwacja własnego cyklu i metody naturaln
          > e
          > > (temperatura+śluz). Ty nauczysz się lepiej poznawać twój organizm i to, co
          >
          > się
          > > w nim dzieje, życ z nim w zgodzie, że się tak wyrażę, a twój facet nauczy
          > się
          > > ciebie szanować, a nie traktować siebie i ciebie jak zwierzątko, które w
          > każdym
          > >
          > > czasie musi być do dyspozycji seksulanej. Naprawdę - warto.

          A moim zdaniem to żaden argument. Nigdy nie brałam pigułek, bo po prostu nie
          potrzebowałam. Od kilku miesięcy stosuję samoobserwację w celu zajścia w ciążę.
          Uważam że to świetna metoda właśnie do tego celu - aby zaplanować ciążę.
          Ale - niezbyt szczęśliwie się z tym czuję, ja i mój mąż. Kiedy zbliża się
          moment owulacji, oboje czujemy się źle, ze musimu się kochac na rozkaz, bo
          teraz własnie trzeba, bo jest odpowiedni moment. Zero spontaniczności. To
          powoduje mój wewnętrzny sprzeciw, choć przecież chce zajść w ciążę. Podobnie to
          odczuwa mój mąż.
          Wyobraziłam sobie, jakby to wyglądało, gdybym stosowała tą metodę w celu
          uniknięcia ciąży - zimno mi się zrobiło. Chyba wcale nie chciałabym już się
          kochać, bo mogłabym to robić tylko w te "dozwolone" dni. Koszmar.
          A gdzie Ty tu widzisz szacunek? i więzi? Ja jakoś nie dostrzegam, by przez
          stosowanie samoobserwacji zrodziła się silniejsza więź między nami niż ta, któa
          była i jest. No bo niby dlaczego? Dlatego że mierzę temperaturę codziennie rano
          i ten pieprzony, sorki, zeszycik z wykresem i termometrem stale musi być na
          wierzchu? I jakoś nie bawią mnie opowieści dziewczyn, które z entuzjazmem
          opisują, jak to ich mężowie wypełniają te krateczki od temperatury kropeczkami
          i łączą w wykres.
          A może twoim zdaniem mój mąz nabierze do mnie szacunku (i do mojego ciała),
          oraz silniejsza stanie się więź miezy nami, kiedy co miesiąc będę mu oznajmiać,
          kiedy "możemy" , a kiedy nie?
          Dla mnie to totalna bzdura.

          To otiwera
          > > horyzonty na ina głębszą wieź między ludźmi, nie tylko fizjologiczną. 100%
          >
          > > pewności daje tylko wspólżycie po owulacji. Twoja koleżanka zaszła w ciążę
          > bo
          > > organizm za wszelką cenę broni się przed tak straszliwą ingerencją pustosz
          > ącą
          > > organizm jaką są środki hormonalne. Dobrze zreszta, ze natura jest tak sil
          > na,
          > > bo dzieki temu jeszcze żyjesz. Poczytaj forum, szczególnie tę niedawna
          > > wiadomość o innej koleżance, która zażywała Cilest i właśnie umiera...

          Nie wiem jeszcze, co będę stosować, kiedy już nie będę chciała mieć więcej
          dzieci. Nie jest ani zwoleniczką, ani przeciwniczką pigułek.
          Ale proszę, nie roztaczaj tu samych superzalet i cudownej skuteczności
          stosowania tej metody, bo sama ją stosuję, nie zauważam wcale tych plusów,
          które Ty dostrzegasz, może za wyjątkiem tego, że w istocie poznaję swój
          organizm, i coraz bardziej mnie on zdumiewa, bo prawie co miesiąc jest inaczej
          i doświadczam czegoś nowego. Ale to akurat jest wada w tej metodzie - byle
          drobiazg zmienia cykl, fałszuje wyniki, i co, mam latać po interpretacje do
          lekarzy?

          bes

          • lampion Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 15:33
            elfka,nie rozumiem dlaczego na podstawie mojego postu i tego,ze biore akurat
            tabletki,ze stosuje taka a nie inna(nie taka jak ty)metode anykoncepcji
            wywnioskowalas,ze moj facet traktuje mnie jak 'przedmiot' do kochania..
            jesli taka wiadmosc jest potrzebna na forum' zdrowie kobiety' w pytaniu o
            tabletki to ja bede podawac za kazdym razem:z moim facetem zaczelam sie kochac
            po kiiiilku dobrych latach bycia razem.nie przeszkadzalo to ani jemu ani
            mnie.wciaz sie poznajemy,jestesmy ze soba bardzo silnie zwiaznai..jezeli
            twierdzisz,ze metoda obserwacji swojego ciala(pomiarow tem.etc)zlibza w zwiazku
            to masz racje-na pcozatku wspolzycia nie raz przezywaliasmy chwile grozy i
            meczarnie zwiazane z oczekiwaniem na okres.to nas faktycznei zblizylo,heh.ale
            jakos nie chce tego przezywac po raz kolejnystosunki sa potrzebne ,ale dlaczego
            mamy kierowac sie(wszyscy)w mysl katlockiej zasady,jakoby kontakty plciowe
            mialy sluzyc tylko prokreacji,a przyjemnosc to nicht?w ogole skad takie glupie
            zabobony.chyba wies,ze milosc fiz.jest tez dla kobiety przyjemna.naczytalas sie
            za duzo chyba strony www.mateusz.pl gdzie jakis ksiadz wypowiada sie bardzo
            podobnie do ciebie-anykoncepcja-fe,tylko obserwacje wlasnego ciala.tak,tylko,ze
            dawno temu,przyjaciolka mojej mamy z super regularnym okresem zaszla w taki
            sposob w ciaze(a nie chciala).wystarczylo kilka stresujacych godzin.
            antykoncepcja jest sprawa indywidualna .dla mnie i mojego chlopaka tabletki sa
            idealnym rozwiazaniem.moj jedyny obowiazek polega na pamietaniu o braniu
            tab.czy jesli uzywalabym prezerwatywy,to oznaczalo by to traktowania faceta
            jak zwierzatko,wibrator?bo przeciez zakladanie mu takiej 'skarpetk' swiadczy o
            braku szacunku i o wykorzystywaniu tej osoby,tak?


            ja tylko chcialabym wiedziec jak to w koncu jest z ta skutecnzoscia tabletek i
            czy cos takiego jest mozliwe-ze bez zadnych wymiotow,bez pominiecia zadnej
            tabletki,bez przedluzania niechcacy przerwy miedzy opakownaiami-mozna zajsc w
            ciaze.
      • samosia2 Re: skutecznosc tabletek 05.09.02, 15:49
        Teraz będzie po chamsku ale zdrowo... Efka idź sobie zmierz temperaturę i
        pooglądaj śluz ok, a jak już się okaże, że się wyjajeczkowałaś to niech cię
        ktoś przeleci... to pomaga!
        Co do tabletek w odpowiedzi dla koleżanki powyżej - może rzeczywiście miała
        jakiegoś mega-pecha, albo chormony były źle dobrane (np. za słabe) by wstrzymać
        owulację, wystarczyły też kłopoty żołądkowe, zaburzenia wchłaniania pokarmu lub
        coś w tym stylu. Znam jedno dziecko poczęte przez mamusię zażywającą tebletki -
        też się zarzekała, że wszystko było zgodne z regułami sztuki. Po urodzeniu
        ślicznej córeczki wróciła do tabletek - teraz bierze je po prostu w sposób
        cytuję "bardziej zdyscyplinowany".
    • lampion Re: skutecznosc tabletek 07.09.02, 23:47
      wciaz licze na odpowiedz pani doktor.z tabletkami zachowuje sie,jakbym w ogole
      ni byla zabezpieczona i uzywam dodatkowo prezerwatywy.to zakrawa mi na
      paranoje...
    • monika.antepowicz Re: skutecznosc tabletek 10.09.02, 13:02
      ja osobiście nie spotkałam się z ciążą pacjentki regularnie przyjmujące
      pigułki.
Pełna wersja