Dodaj do ulubionych

guzek tarczycy-opowiadajcie:)

08.11.05, 13:14
To znów ja-wybaczcie ,że znów o tym samym ale w czwartek odbieram wynik
biopsji..Jestem dobrej myśli,ale..jednak pewien niepokój czai sie...sad.Jak
było z tym u was?Ponoć z reguły te guzki sa łagodne?..tak bardzo nie
chciałabym iść "pod nóż"..(zwłaszcza że i tak przede mna laparoskopia
torbieli endometrialnej na jajnikusadAcha, ten guzek na terczycy miałam już
jako dziecko,ale rodzice olali sprawe..to może jest szansa,że nie bede
musiała się go pozbywać,skoro tyle lat sobie jest i jest...
Pozdrawiam
j-s
Obserwuj wątek
      • bo.tak Re: guzek tarczycy-opowiadajcie:) 08.11.05, 14:34
        czesc sarenka
        zycze ci pomyslnych wiadomosci i powodzenia. Kilka lat temu moja znajoma tez
        miala biopsje i stwierdzono u niej guzki, ale nie kazali leczyc. powiedzieli ze
        one nie znikna, ale nie nalezy sie nimi przejmowac, tylko ewentualnie nad morze
        po jod jezdzic - troche nim pooddychac. Jak do dzisiaj wszystko jest ok, co
        jakis czas chodzi do lekarza i na nic nie narzeka .
        Nie martw sie i powodzenia!
    • iwona335 Re: guzek tarczycy-opowiadajcie:) 08.11.05, 20:18
      8 lat temu, po urodzeniu dziecka wyczułam guzek na tarczycy. Byłam przerażona,
      w głowie kłębiły się najgorsze myśli, więc zaraz miałam USG i biopsję, wszystko
      było w porządku. Starałam się raz w roku powtarzać te badania i za każdym razem
      wychodziły pozytywnie, niestety guzek się powiększał a lekarz (chirurg-onkolog)
      powiedział,że w tej chwili wszystko w porządku, ale on nie daje żadnej
      gwarancji, czy zmiana z łagodnej się nie zezłośliwi.Postanowiłam poddać się
      operacji,usunąć to diabelstwo, żeby mieć wreszcie święty spokój,bałam się,że
      mogę mieć jakieś predyspozycje, bo moja mama zmarła na raka piersi, poza tym
      myślałam o drugim dziecku, więc postanowiłam się zoperować.Operację miałam w
      kwietniu ubiegłego roku,guz zajmował cały prawy płat, który został
      usunięty,zmiana była faktycznie łagodna.Po 4 dniach wyszłam ze szpitala. Po
      bliźnie prawie nie ma śladu, bo zamiast szwów cięcie było klejone specjalnymi
      plasterkami.Dziś jestem spokojna, nie muszę z niepkojem czekać na wynik każdej
      biopsji, no i mogę zająć się moją Julką, która za tydzień kończy 5 miesięcy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka