łazienkowa dolegliwość

30.01.06, 20:57
Nie wiem za bardzo do jakiego lekarza się zwróćić. Może któraś z Was miała
ten sam problem?
Problem pojawił się po porodzie podczas wypróżniania. Coś po prostu mi
wypada. Żyła? Jelito? Na początku dotyczyło do dłuższych wizyt teraz każdej.
Nie wiem czy to istotne. W czasie ciąży nie miałam problemów z zaparciami. Po
porodzie tak. Przez krótki czas tylko. A może przyczyną tego był ciężki poród
lub duże dziecko?
pomóżcie
mambagi
    • zaba_pelagia Re: łazienkowa dolegliwość 30.01.06, 21:08
      o rany, hemoroidy masz
    • Gość: anka Re: łazienkowa dolegliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 21:12
      hemoroidy - proktolog się kłania
      • Gość: mall Re: łazienkowa dolegliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 21:39
        >miałam to samo po porodzie szczerze powiem nie byłam z tym nigdzie i samo
        przeszło,używałam maści i czopków nie pamiętam jakich bo było to już jakiś czas temu
    • Gość: AO Re: łazienkowa dolegliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 21:50
      neo-aesculan z Herbapolu
      masc na ta dolegliwosc (hemoroidy)
      pomaga po jednym dwu uzyciach
      fakt ze mozesz pobrudzic bielizne ale na pewno pomoze
      przy wiekszych zaparciach problem sie odnawia
      ale chyba nie ma na to lekarstwa w 100% pomagajacego
    • adzi25 Re: łazienkowa dolegliwość 30.01.06, 21:56
      Chyba i tak musisz udac sie do lekarza, bo jak okaże się , że te hemoroidy są
      duże czy coś, to nawet operacja-bo potem to z siedzeniem możesz nawet mieć
      problemy-lepiej więc niech Ci to lekarz zobaczy. Na pewno nie można dopuszczać
      do zatwardzeń-czyli jogurciki, śliwki suszone i jabłuszka codziennie
      • maialina1 Re: łazienkowa dolegliwość 30.01.06, 22:28
        A jak tak czytam i czytam... a mąż ie może się doczekać mojego zajścia w
        ciążę... Jednej "coś" wypada z pupy, jedna ma okres - galaretę, jedna ma piersi
        do pasa... Co jeszcze?? Jakie jeszcze obrzydlistwo musi dotknąć kobietę aby
        spelnila się ona jako mama?
        Boże, jak ja się tego boję...
        • f.qu Re: łazienkowa dolegliwość 30.01.06, 23:43
          jak widać ciąża może być powodem wielu groźnych chorób. Faceci powinni nosić
          etykietki z napisem "Mogę doprowadzić do wielu poważnych chorób".
          • Gość: ANIA_05 Re: łazienkowa dolegliwość IP: *.aster.pl 31.01.06, 00:47
            f.qu, rozbawiłas mnie przed snemsmile))
        • lilith76 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 09:03
          niech mężowi jakaś inna urodzi dziecko.
          będziesz przychodzić z nim do dzieciaka co drugi weekend z balonikami.
          • moniak7 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 12:07
            Po co zaczytujesz sie w takich koszmarnych opowiesciach. Nawet wyrwanie zeba
            moze sie zle skonczyc. Ja urodzilam, nie bylo latwo, ale ani nie mam piersi do
            pasa (chociaz karmilam ponad rok)-mam spore ale calkiem ladne, ani nie mam
            klopotow z pecherzem, ani nie mam zylakow tu i tam. Zaraz po porodzie czulam
            sie roznie, wszystko bylo naciagniete i nadwerezone, ale do rownowagi wraca sie
            blyskawicznie i mam wrazenie, ze intensywne karmienie piersia bardzo w tym
            pomaga. Dzieki karmieniu chudlam blyskawicznie, macica obkurczala sie tez
            szybko, w nocy sie wysypialam, bo nie musialam parzyc i grzac butelek itd itd.
            Macierzynstwo kojarzy mi sie caly czas jako cos dobrego a nie jako pasmo
            cierpien i przypadlosci. Zadna z moich kolezanek nie zaobserwowala u siebie
            powiklan i powaznych problemow po urodzeniu. Wiec bez histerii!!!! Monia
            Pozytywnie nastawiona
            • maialina1 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 12:38
              Zaczytuje sie w koszmarnych opowiesciach, bo zanim zajde w ciaze chce WSZYSTKO
              wiedziec, a nie wszystko cacy i rozowo, a potem wypadnie mi z pupy kawalek
              miesa i bedzie wielki znak zapytania!

              • fraaszka Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 12:46
                maialina1 napisał:
                > Zaczytuje sie w koszmarnych opowiesciach, bo zanim zajde w ciaze chce WSZYSTKO
                > wiedzie

                i tak wszystkich chorób i dolegliwości nie przerobisz
                ale hipochondrię zdążysz na pewno
                i teoretycznie
                i praktycznie
              • invicta1 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 13:02
                skoro myslisz o tym w ten sposób-NIZE JESTEŚ DOJRZAŁA DO CIĄŻY
                daj sobie czas-przyjdzie dzien, ze nie bedziesz sie tym wcale martwić
              • lilith76 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 14:15
                a potem wypadnie mi z pupy kawalek
                > miesa i bedzie wielki znak zapytania!

                może ci wypaść z różnych przyczyn...
                i to będzie dopiero znak zapytania...
                • wredna3 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 14:50
                  Urodziłam dziecko ponad rok temu i nigdy nie wyglądałam tak dobrze jak teraz ;
                  -piersi się nie zmieniły pomimo karmienia.
                  -dzięki karmieniu błyskawicznie schudłam i waga 50kg przy wzr 170 nadal sie
                  utrzymuje a apetyt mam ogromny .
                  -nie mam zadnych rozstępów -brzuch płaski mimo ,ze jedyną aktywnością wykazuję
                  się jedynie na spacerachsmilez córką
                  -nic mi nie wypada z tyłka
                  -włosy mi się wyprostowały ! a jako posiadaczka "szopy" marzyłam o prostych
                  -mam cudowną córeczkę
                  -czuję się bardziej seksy jako młoda mamusia
                  A poród mimo ,ze miałam fobie na tym punkcie był cudownym przeżyciem ,oczywisci
                  z pomocą zzo smile -mogę rodzic co miesiąc.
                  Pozdrawiam!!!
                  • maialina1 Re: łazienkowa dolegliwość 31.01.06, 21:18
                    Wredna3, pozostaje ci tylko zazdrościć. Dzięki takim postom jak twoje wraca mi
                    wiara na szanse pozostania KOBIETĄ (a nie tylko matką).
                    Do wszystkich osób które sugerują mi brak dojrzalości do ciąży: nie widzę
                    związku między chęcią posiadania dziecka a troszczeniem się o wlasny wygląd i
                    zdrowie. Czy skoro chcę mieć dziecko to znaczy że mam zapomnieć o sobie? i może
                    jeszcze zamienić się w domowy postrach męża, "bo i tak już ze mną zostanie"?
                    Sorry, to nie dla mnie. Bardzo chcialabym mieć dziecko ale nie zamierzam z tego
                    powodu rezygnować z siebie.
                    Chyba jest miejsce na mnie i na "nie", tak czy nie? Czy tylko na "nie" jest?


Pełna wersja