złe zszycie nacięcia po porodzie....

20.04.06, 21:57
Witam,
czy ktoś miał może taki problem ? Pół roku po porodzie zmienilam lekarza, bo
poprzedni twierdzil, ze jest ok, a nie bylo - wspolzycie powodowalo okropny
ból. Dzis nowy lekarz stwierdził, ze szycie jest ewidentnie spaprane (to sama
juz zauwazylam...) i jedynym wyjsciem zeby normalnie funkcjonowac jest zabieg
plastyki krocza...Czyli usunięcie blizny i uformowanie zle zszytego miejsca
od nowa...
Operacja w pryatnej klinice kosztuje ok 2,5 tys...Czy to normalna cena ? Czy
ktos mial taki zabieg i czy jego efekt jest zadawalający?

PS gdybym dzis dorwala szanowną dr Kłodaś (?) ze szpitala praskiego chybabym
jej klaki powyrywala....dziekuje jej serdecznie za skrzywienie mi
psychiki...mam nadzieje, ze skombinuję tą kasę i zacznę normalnie funkcjonowac
    • joasiakot Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 21.04.06, 22:30
      marchefka27 napisała:

      > Witam,
      > czy ktoś miał może taki problem ? Pół roku po porodzie zmienilam lekarza, bo
      > poprzedni twierdzil, ze jest ok, a nie bylo - wspolzycie powodowalo okropny
      > ból. Dzis nowy lekarz stwierdził, ze szycie jest ewidentnie spaprane (to sama
      > juz zauwazylam...) i jedynym wyjsciem zeby normalnie funkcjonowac jest zabieg
      > plastyki krocza...Czyli usunięcie blizny i uformowanie zle zszytego miejsca
      > od nowa...
      > Operacja w pryatnej klinice kosztuje ok 2,5 tys...Czy to normalna cena ? Czy
      > ktos mial taki zabieg i czy jego efekt jest zadawalający?
      >
      > PS gdybym dzis dorwala szanowną dr Kłodaś (?) ze szpitala praskiego chybabym
      > jej klaki powyrywala....dziekuje jej serdecznie za skrzywienie mi
      > psychiki...mam nadzieje, ze skombinuję tą kasę i zacznę normalnie funkcjonowac
      Ja miałam podobna sytuację, u mnie wytworzyła się przetoka najprawdopodobniej spowodowana zbyt szybkim rozpuszczeniem nici. Mój lekarz prowadzący ciążę po 6 tyg. od porodu powiedział , że wszystko w porządku a mnie cały czas bolało az wreszcie kiedy mój syn miał 6 m-cy poszłam do innego lekarza i on właśnie stwierdził przetoke i oznajmił mi ,że muszę mięc zabieg ponownego zszycia ale muszę to zrobic w szpitalu. Jednak znalazłam prywatną klinikę gdzie w 2002 r. wykonano mi to w znieczuleniu miejscowym za 350zł+3*70zł(wizyty)w pół godziny. Jestem z Wrocławia.
    • Gość: bb Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 22.04.06, 01:02
      Całe krocze po przejściu główki jast ponaciągane ,nierówne rany ,wszystko
      krwawi,czasem może się po prostu coś nie udać .Pech, przypadek że akurat na
      ciebie trafiło.Myślę ,że postąpiłaś nieładnie podając nazwisko lekarza.Sama sie
      nie przedstawiłas.Przecież nikt Ci umyślnie nie zaszkodził.Jeżeli Cię boli rana
      jest nierówna przeszkadza Ci to jest to powikłanie które może być leczone w
      szpitalu gdzie nic nie zapłacisz.Tylko trzeba się dobrze dowiedzieć gdzie takie
      zabiegi wykonują. Może ten co polecił Ci prywatną klinikę miał w tym swój
      interes?
      • marchefka27 Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 08.05.06, 23:24
        bb - oczywiscie, ze roznie się moze skonczyc porod, zszywanie itp. Wcale jednak
        nie uwaza, ze postąpilam nieladnie podając nazwisko lekarza - wg lekarza jest
        to ewidentny blad w sztuce. Szew jest zle wykonany a tego mozna bylo uniknąć
        wkladając trochę starannosci w wykonywaną pracę. Pani dr spieszyla się przy
        zszywaniu, nie poczekala nawet az znieczulenie zacznie dzialac...
        Mam o to zal, a post pisany byl pod wplywem emocji. Jednak na dzis postąpilabym
        tak samo.
        Oczywicie mogę to zrobic za darmo w szpitalu, jesli lekarz z tego szpitala uzna
        taki zabieg za konieczny (czekam na wizytę ). Jednak trochę stracilam zaufanie
        do panstwowej sluzby zdrowia i boję się czy wlozą wystarczająco duzo sarannosci
        w naprawienie cudzego bledu ? Do szpitala gdzie tak mnie zszyto na poprawki
        napewno nie wroce z oczywistych wzgledow ...
    • Gość: Herbatka Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 10:24
      Oczywiście, jeśli lekarz stwierdził, że coś jest źle, to nie będę podważać jego
      diagnozy. Ale muszę Ci powiedzieć, że 5 lat temu miałam podobny problem -
      bolesne próby współżycia, żal do lekarzy o złe szfy, itd. Też trwało to ponad 6
      miesięcy i było źródłem frustracji dla nas.
      Próbowaliśmy jednak bardzo powoli, bez pośpiechu, "po kawałeczku", że tak
      powiem (no, wiesz, coraz głębiej i głębiej każdego dnia). I wszystko wróciło do
      normy po pewnym czasie smile Dowodem to, że mamy już dwójkę dzieci i staramy się o
      następne. Fakt, że wszystko zależy od szycia, ale wszyskiemu można "podołać".

      Oczywiście nie mówię o Twoim przypadku, bo skoro skierowano Cię na ponowne
      rozcięcie i szycie, to sprawa wygląda poważnie. Ale wydaje mi się, że można
      jednak uspokoić wiele innych dziewczyn/par, które mają podobne problemy. Myślę,
      że przy pierwszym porodzie rzeczywiście "ponowne początki" są trudne.

      Uszy do góry,

      Herbatka

      P.S. Ja bym jednak była nieco nieufna co do tego ponownego szycia krocza,
      szczególnie ze względu na tę kasę... Czy poszłaś do lekarza, nic mu nie mówiąc,
      o jaki problem chodzi, a on SAM stwierdził, że to złe szycie i trzeba je
      powtórzyć??? Bo jeśli nie, to może powinna Ci się zapalić w głowie czerwona
      lampeczka? Wiesz, naciągaczy nie brakuje.
      • marchefka27 Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 09.05.06, 23:38
        Wiesz Herbatko, ja domyslalam się, ze po zszyciu mogą być problemy z tym
        ponownym "pierwszym razem" (i z następnymi moze tez wink ), ale nie spodziewalam
        się, ze az tak.
        Lekarzowi powiedzialam, jakie są objawy - miejsce naciecia i okolice pobolewają
        mnie caly czas, a pol roku po chyba nie powinny ? Oczywiscie, ze nie polecę od
        razu do prywatnej kliniki bo nie mam na dzisiaj tyle kasy. Rozmawialam z
        informacją szpitala ginekologicznego. Czekam tam na konsultację - zobaczymy co
        oni powiedzą.
        Lekarz tez mi powiezial, ze ew mozemy probowac z mezem wspolzyc mimo to i moze
        uda się jakos bez zabiegu, ale dotychczasowe proby naprawde nie byly
        przyjemne crying Bol przed i po...
        Zabieg podobno mialby polegac na wycieciu tego szwu ze zrostami i zalozeniu
        jakis elastycznych szwow (jakos nie umiem sobie tego wyobrazic - wtedy byloby
        jeszcze ciasniej ? no ale nie wypowiadam sie w tej kwestii, bo nie znam
        szczegolow wink ).
        • Gość: Herbatka Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 08:22
          Wiem, wiem... Pomyślałam tylko, że może niekoniecznie trzeba od razu tak
          radykalnie podchodzić do sprawy. Operacja to operacja - planujesz następne
          dzieci? Bo z tego, co mówili mi lekarze, cięcia są cały czas w tym samym
          miejscu, gdzie przy pierwszym porodzie. Więc może lepiej np. zrobić tę operację
          Po _ostatniej_ ciąży.

          Z drugiej strony, skoro nie da się zajść w ciążę, bo boli....

          Żeby nie było wątpliwości - doskonale Cię rozumiem, bo też przechodziłam przez
          taki problem jakiś czas temu. Wiem , jak to może być nieprzyjemne. Sama też
          zastanawiałam się nad kompetencjami szyjącego mnie lekarza...

          Powodzenia i uszy do góry; na pewno wszystko będzie w porządku!

          Herbatka
        • Gość: lyszka Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... IP: *.memrb.com.pl 10.05.06, 10:03
          Hej ja właśnie miałam ten sam problem sad i co najśmieszniejsze w TYM SAMYM
          szpitalu ( o ile chodzi o W-wę)...Nie pamiętam nazwiska lekarza który szył mnie
          po porodzie,ale był to facet. Ja już jestem po zabiegu (miesiąc temu miałam)i
          teraz jest ok. Chodziłam tam (na Izbę Przyjęć)do dr Sobieszczuk (bardzo
          fajna,miła,kompetentna kobitka- polecam ją).Zabieg był wykonany w znieczuleniu
          ogólnym z pobytem jednodniowym.Rano przyszłam na 8:30, zabieg miałam ok.14 i
          wyszłam ok.20.
          Jak chcesz coś więcej się dowiedzieć napisz na priv to postaram ci się pomóc.
          Aha no i na ból podczas stosunku poleciła nam dr taki żel Feminum. Tłumaczyła
          nam że dopóki nie zacznę normalnie miesiączkować i błona nie odbuduje się to
          może boleć, a ten żel pomaga smile)).
          • marchefka27 Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 12.05.06, 23:06
            Herbatko no wlasnie w tym sęk wink planuje nastepne dziecko, ale w tym stanie to
            niestety awykonalne sad Boje sie tego zabiegu, ale jakos nie wyobrazam sobie
            innej alternatywy, ktorą mialby byc zacisniecie zebow i rozciaganie tego
            zrostu...

            lyszka - chetnie skontaktuje się z tobą na priv, ale nie moge, bo nie bylas
            zalogowana sad
            Czy mam rozumiec, ze poprawiali Ci to naciecie w szp Praskim w Warszawie ? Ja
            jednak nie zdecyduje sie tam wrocic (w innym celu niz zlozenie skargi). 20.05
            mam wizyte u lekarza z Zelaznej i zobaczymy co on powie...
    • maialina1 Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 13.05.06, 08:31
      marchefka27 napisała:

      > Witam,
      > czy ktoś miał może taki problem ? Pół roku po porodzie zmienilam lekarza, bo
      > poprzedni twierdzil, ze jest ok, a nie bylo - wspolzycie powodowalo okropny
      > ból. Dzis nowy lekarz stwierdził, ze szycie jest ewidentnie spaprane (to sama
      > juz zauwazylam...) i jedynym wyjsciem zeby normalnie funkcjonowac jest zabieg
      > plastyki krocza...Czyli usunięcie blizny i uformowanie zle zszytego miejsca
      > od nowa...
      > Operacja w pryatnej klinice kosztuje ok 2,5 tys...Czy to normalna cena ? Czy
      > ktos mial taki zabieg i czy jego efekt jest zadawalający?
      >
      >

      To nawet tanio, powiedzialabym.
      Ale ja bym na twoim miejscu zlozyla sprawe w sadzie przeciw temu lekarzowi co
      cie zszywal. Jesli wygrasz to mozesz liczyc na duzo wieksze odszkodowanie niz
      cena operacji.
      • marchefka27 Re: złe zszycie nacięcia po porodzie.... 13.05.06, 21:49
        No wlasnie = jesli wygram...Obawiam się jednak, ze ciezko jest wygrac z
        kliką...Zawsze mogą powiedziec, ze to sie zdarza u jakiegos odsetka no i mialam
        niefart byc w tym odsetku ;-/ Lekarz twierdzi, ze szkoda nerwow. Prawnik tez
        uwaza, ze sprawa nie jest latwa, ale sprobowac mozna.
Pełna wersja