saskiaplus1
21.06.06, 09:08
Kiedy czytam wątki z cyklu "czy to możliwe, że jestem w ciąży bo zjadłam
czereśnie tydzień przed okresem" to zastanawiam się, dlaczego takie
kontrowersje wzbudzają rządowe pomysły uzupełnienia "wychowania do życia w
rodzinie" (czy jak tam się teraz nauka o seksie nazywa) o naukę naturalnych
metod planowania rodziny. W końcu wiedza o tych metodach (dziwnie
reglamentowana w mediach) jest najlepszym źródłem wiadomości o fizjologii
rozrodu człowieka, a jak widać braki tej wiedzy w narodzie są przerażające...
Tyle tylko, że jak się ten dobry skądinąd pomysł wprowadza w atmosferze
politycznej walki, to chyba sprawie może to tylko zaszkodzić.
A swoją drogą - dlaczego ten pomysł wzbudza w ogóle kontrowersje?