kreola7
19.09.06, 14:30
Po rozległym stanie zapalnym zrobiła mi się nadżerka. Stan zapalny
wyleczyłam, ale ponieważ gin. stwierdziła, że nadżerka zaczyna się goić nie
zrobiła zabiegu wypalenia. Mówiła, że trzeba tylko ją obserwować.
Zaszłam w ciążę, urodziłam. A nadżerkę nadal mam (już 3 lata), choć to faza
końcowa gojenia, bo teraźniejsze USG wykazało torbiele Nabotha.
Natomiast martwi mnie fakt, że gin. do której teraz chodzę ciągle mi
przepisuje jakieś leki przeciwzapalne, przeciwbakteryjne itd. które mają
leczyć tą nadżerkę.
Dodam, że cytologia sprzed roku I st. akutalne posiewy na bakterie wynik nie
wykazał żadnych bakterii, wirusów, pierwotniaków itd, aktualna cytologia II
st. z powodu regeneracji komórek (nadżerki)- tak powiedziała.
Nie mam żadnych objawów stanu zapalnego, od czasu tego co był 3 lata temu.
O co chodzi z tą nadżerką? Po co te leki, jak ja nie mam żadnych bakterii
i.in? Po jakim czasie nadżerka się sama wygoi?
Może ktoś wie??? Nigdzie nie mogę znależć inf. na ten temat

((
P.S.Zastanawiam się nad zmianą lekarza...