Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 15:54
Witam,

to na pewno trochę za sprawą mojej sytuacji rodinnej - rodzice dawno sie
rozstali...
Problem polega na tym, że jestem obsesyjnie zazdrosna o mojego faceta.
Doszukuje się najmniejszych szczegółów. Potrafi mnie wyprowadzić z równowagi
wieczorny sms do niego, albo kontakt na gg - którego nie znam. Zaraz sobie
wyobrażam, że on ma kogoś poza mną. Jak on chce spędzić wieczór z kolegami -
zaraz sobie dopisuję scenariusz... Nie chcę przeszukiwać jego komórki, czy
gg - choć mam ku temu okazję niejednokrotnie, ale... Te myśli sprawiają, że
robi i się niedobrze, potrafię z nerwów nie spać, wymiotować.... Nie chcę mu
o tym mówić, bo boję się, jak on to odbierze??

PS. Jednak chyba ciężko by mu było mieć "kogoś", w przypadkugdy prawie każdy
cały weekend spędzamy razem, jego mieszkanie jest pełne moich drobiazgów
itd...

Wariuję...?
    • Gość: emka Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! IP: *.bulldogdsl.com 26.11.06, 16:25
      Wariujesz i to tak jak ja-ten sam beznadziejny przypadek, nic tylko samemu
      trzeba sobie chyba wtłuc do głowy jakieś rozsądne argumenty żeby się uspokoić-
      tylko jak ? bo argumenty już mam, działają ale tylko przez chwilę. bosze.....
      • Gość: chora z zazdrości? Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 17:14
        Doskonale Cię rozumiem... Przecież, gdzyby kogoś miał - powiedzaiłby, no bo po
        co mieć dwie?? Jak z tym wytrzymać - oszukiwać? (-ale tak rozumują chyba raczej
        tylko kobiety, facet zadowolny byłby z takiego układu...?).
      • Gość: gosc Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! IP: *.chello.pl 26.11.06, 17:26
        Nic tak faceta nie nudzi jak ciągłe dowody bezgranicznej miłości a chorobliwa
        zazdrość jest czymś takim. Efekt będzie dokładnie odwrotny od oczekiwanego.
        Albo facet naprawdę cię zdradzi, bo i tak jest o to ciągle posądzany (a on poza
        tym jest przekonany, że ty go nigdy nie rzucisz), albo ucieknie od wariatki
        gdzie pieprz rośnie. Zamiast się i jego tak męczyć, daj jemu trochę
        pozastanawiać się od kogo dostajesz SMSy (czyli rób trochę taka małą tajemnicę
        od kogo), wyjdź gdzieś (dokądkolwiek) wieczorem i nie mów mu dokąd, robiąc
        tajemnicze miny, jakbyś coś ukrywała. Wszystko oczywiście w granicach
        wytrzymałości twojego faceta. Niech on też będzie o ciebie zazdrosny. Niech
        wie, że masz swoje własne sprawy, o których on nic nie wie, bo mu o nich nie
        powiesz, nawet gdyby o to prosił. Kiedy on wychodzi do kolegów, uśmiechaj się
        do niego, żeby widział, że nie jest ci z tego powodu absolutnie smutno, a wręcz
        przeciwnie, pozałatwiasz jakieś tam zaległe sprawy, telefony, e-maile. Piszesz,
        że on wychodzi do kolegów. A ty??? Dlaczego ty nie wychodzisz do koleżanek???
        Jeśli nie istnieje dla ciebie nikt i nic oprócz twojego faceta, to co ci
        pozostanie, kiedy faktycznie się rozstaniecie??? To będzie dramat. Zostaniesz
        sama jak palec!!!! A poza tym smutne i cholernie nudne musi być takie życie,
        kiedy całą uwagę skupia się na innym człowieku nie mając swojego własnego
        życia. To nie obsesja, to brak poczucia własnej wartości!!!
        • Gość: chora z zazdrości? Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! do Gościa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 17:53
          No właśnie tu to działa trochę nie tak... Jak pare tygodni temu ktos mnie
          zobaczył, jak wracam wieczorem - doniesiono mu a on oczywiście dopowiedział
          sobie swoje... Że "fajnie z kolegami" itd. No i potem miałam 3 tygodnie cichych
          dni ;/ Nie wiem więc, jak mam działać? Odgrywanie "Wiernej Penelopy" już mnie
          denerwuje..
    • green_land Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! 26.11.06, 17:22
      Jest kilka poradników na temat zazdrości. Nie podam Ci tytułów, ale warto
      poszukac.Może będzie Ci wtedy łatwiej się... wyleczyc! To trudna droga, ale
      warta zachodu!
      • Gość: weirdo Re: Pomocy? Chyba mam jakąś obsesję!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 17:41
        też tak kiedyś miałam.
        u mnie to polegało na tym, że facet był dla mnie wszystkim. nie miałam żadnych
        zainteresowań ani hobby. wkurzało mnie, że chodzi na piwo z ludźmi z pracy. że
        gra z chłopakami w piłkę raz w tygodniu. i powiem więcej, on się bardzo tym
        męczył i ciągle wymyślał nowe rzeczy, które chce robić "beze mnie" i wcale mu
        się teraz nie dziwię.

        spójrzmy na to z drugiej strony, właśnie ze strony osoby, której się nie ufa.to
        musi być strasznie wkurzająca sprawa, kiedy zdasz sobie sprawę, że ktoś zaczyna
        cię o coś podejrzewać. uroi sobie i szuka wszędzie potwierdzeń. ja bym od
        takiego kogoś uciekła jak najdalej.

        i to prawda, że rzecz opiera się na poczuciu własnej wartości. nikt, nawet
        ukochany, nie jest w stanie ci jej zapewnić. jedynym źródłem jesteś ty sama.


Pełna wersja