Gość: mila
IP: 62.148.83.*
10.01.07, 16:02
Witam,
Mam nadzieje, ze ktos mi wskaze kierunek poszukiwan. Otoz: moje libido spadlo
chyba do poziomu zera. Co prawda nigdy nie bylam lwica w lozku, raczej
rzadziej (2-3 razy na tydzien) ale dluzej.
No ale teraz to po prostu mnie przeraza. Moglabym wcale tego nie rozbic,
chociaz zawsze sprawialo mi to przynajmniej olbrzymia przyjemnosc jezeli nie
orgazm za kazdym razem. Facet jest fajny, dba o moje doznania, jest czuly
itd. Ale ja po prostu nie moge sie podniecic. Nawet wyobraznia zastrajkowala,
chociaz do tej pory ratowala mnie zawsze. Nie chodzi o to, ze skonczyly sie
pomysly tylko, ze nawet te najfajniejsze kiedys teraz nawet mna nie
poruszaja. Bardzo mi zalezy na jego dobrym samopoczuciu, wiec na pytanie czy
bylo OK odpowiadam, ze tak. Robie tak poniewaz wiem, ze problem jest we mnie.
Bralam dosc dlugo tabletki (harmonet) dosc skutecznie zaczely mnie
znieczulac, wiec postanowilam odstawic. Po odstawieniu jest jeszcze gorzej. I
nie chodzi tutaj o ewentualna wpadke, bo nawet gdyby to jestesmy na to
przygotowani i nikt wlosow z glowy rwac nie bedzie. Bardzo tesknie za tymi
doznaniami, wiec czesto samo prowokuje wspolzycie w nadziei, ze tym razem cos
drgnie a potem bedzie z gorki. Jak na razie moje doznania przypominaja tafle
wody w bezwietrzny dzien. Ani filmy, ani ksiazki, ani gazety, ani wyobaznia,
ani On. Po prostu jestem zalamana.