donatta
17.01.07, 23:53
Mam pytanie do doświadczonych, rzecz dotyczy antykoncepcji.
Przez 1,5 stosowałam plastry Evra, wszystko było dobrze dopóki nie zaczęły
się ogromne migreny, powtarzające się co kilka dni. Gdyby nie to -
antykoncepcja idealna!
Lekarz zapisał mi Rigevidon. Począwszy od pierwszego tygodnia brania,
obserwuję u siebie coś w rodzaju nieustającego napięcia przedmiesiączkowego w
wersji hardcore. Wkurza mnie sam fakt, że żyję, jestem potwornie
rozdrażniona, na krawędzi depresji. Że nie wspomnę, jak to wpływa na moją
rodzinę. Kończę jutro drugie opakowanie tego dziadostwa. Mam teraz zapisane
pigułki trójfazowe - Triquilar.
Z tego, co rozumiem na PMS wpływa nadmiar estrogenu w organizmie, a Triquilar
zawiera go jeszcze więcej niż tabletki nie-trójfazowe. Co prawda zaufałam
lekarzowi, ale mam teraz wątpliwości - nie zniosę, jeżeli mój stan się nie
poprawi lub - o Matko! - jeszcze pogorszy.
Czy któraś z Was miała podobne doświadczenia z tabletkami? Czy jest w ogóle
możliwe, by jakieś tabletki nie wywierały danego skutku ubocznego, skoro inne
go powodują?
Bardzo proszę o oddpowiedzi, mam jeszcze tydzień, potem albo zaryzykuję, albo
rzucam wszystko (tabletki) w diabli.