ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia

10.03.07, 16:09
Witam,
Ja też przeszłam przez niepewność, która towarzyszyła każdej z Was.
Po pół roku starań o konkretną płeć czyli córkę zaszłam w ciążę.
Najpierw słaba druga kreseczka aby po 5 dniach od spodziewanej miesiączki było
ją już solidnie widać. Ogromna radość, choć zapisałam w dzienniku około 3-5
dni po zapłodnieniu - ból, mdłości, napięcie. Zaszłam w ciążę między 7 a 9
stycznia 2007.
Pierwsza wizyta u ginekologa wszystko w najlepszym porządku. Tylko wyglądam
jak w piątym miesiącu mam sporą piłkę przed sobą.
7 lutego dostałam pierwszego plamienia, jakby trochę krwi z wodą.
10 lutego wizyta u gin. leki na podtrzymanie ciąży i zalecenie wykonania USG.
Poszukałam dobrego USG, wizyta i diagnoza, nie ma ciąży w macicy ! jajowody i
jajniki ok, chociaż prawy jakby większy.
Tu chciałabym przestrzec Was wszystkie przed lekarzami, którzy stawiając
diagnozę kurczowo się jej trzymają, a tak było w moim przypadku.
Podejrzenie cp przemknęło przez myśl diagnosty i na szczęście zlecił badanie
bhcg z krwi co 48 godzin aby sprawdzic czy wzrasta, ale był pewny, że zmaleje
i wyznaczył mi wizytę na 20 lutego, na wyczyszczenie macicy po przebytym
poronieniu (przypominam krwawienia nie miałam).
Był to 8 tydzień ciąży bhcg 26 480 a po 2 dniach 28 665, co mój diagnosta
skomentował - za mało wzrosło, powinno wzrosnąć o 50 0000.
24 luty wizyta u lekarza prowadzącego, pokaz USG z płyty. Konkluzja badanie
USG zrobiono niezbyt dokładnie, mój lekarz radzi wizytę w szpitalu jak
najszybciej aby dokonać diagnozy, bo jego zdaniem gdzieś ta ciąża jest. Jako,
że była to sobota postanowiłam przetrwać do poniedziałku.
26 lutego wyruszyłam na podbój warszawskich szpitali.
Inflancka - zastępca ordynatora - nie wykonał mi USG wypisał skierowanie do
szpitala na następny dzień.
Żelazna - ogromnie troskliwe zajęcie się mną czyli pacjentem, młody lekarz,
bada delikatnie, robi USG nie widzi nic, dzwoni do swojego szefa,konsultuje
się, idę na bardzo dokładne USG, które wykonuje trzech lekarzy, najpierw
dostrzegają pęcherzyk w macicy, który oceniają na wczesną ciążę, potem wiercąc
we mnie znajdują pełną 9 tygodniową ciążę schowaną z prawej strony za jajnikiem.
Wreszcie wiem czy jestem w ciąży czy nie.
Diagnoza - zostaję w szpitalu, rano zabieg, laparoskopia.
27 lutego tracę ciążę i prawy jajowód ale wiem,że to sukces, że jednak żyję.
Na oddział w nocy przed moją operacją przyjechała dziewczyna, która operowana
była na CITO, była 8 tygodni w cp straciła i prawy jajowód i jajnik.

Czy to przydaża się tak często ???
Czy wszystkie rodziłyście kilka dni po zabiegu endometrium ???
Czy długo krwawiłyście ???
    • silje0 Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 11.03.07, 12:23
      Po laparoskopii krwawiłam nieustannie przez ponad 3 tygodnie. Po prawie roku
      starań od tego przykrego wydarzenia udało mi sie zajśc w prawidłową ciążę.
      Trzymaj się, bądź silna i nie poddawaj się.
      Pozdrawiam,
      Silje
    • mia1980 Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 15.03.07, 19:38
      Moje doswiadczenia sa podobne: po pierwszej wizycie u gin. zostalam
      poinformowana (przez jedna z lepszych i dobrej slawy lekarke) ze jestem na
      pewno w 10 tyg ciazy i ze jest wszystko ok. Kazala zrobic mi usg (bylam
      zapisana na za tydzien) i pojawic sie za miesiac. Pomimo tego ze czulam sie
      czesto zle pani doktor uspokoila mnie. Za pare dni pojawilo sie plamienie i
      trafilam do szpitala (na Karową), tam od razu diagnoza ze to ciaza pozamaciczna
      i zostalam w szpitalu. Nastepnego dnia mialam nieudana laparoskopie (ciaza byla
      juz tak duza ze pekl mi jajowod) a nastepnie laparotomie. Mam usuniety lewy
      jajowod. Operowana bylam 27.12.2006. Nadal mysle sobie co by bylo gdybym nie
      pojechala na ostry dyzur. Lekarke ktora mnie badala chyba zgubila rutyna (wiem
      ze mogla troche bardziej sie przylozyc i wtedy moze nie musilabym walczyc o
      swoje zycie, bo niestety na to co dzieje sie w naszym brzuszku nie mamy
      wplywu). Po operacji krwawilam chyba 2 tygodnie. Teraz mam na prawde super
      lekarza, ktoremu rowniez tak jak i mi zalezy na tym abym zaszla w upragniona
      ciaze i mam do niego zaufanie. Wierze ze jest to mozliwe, ale musze jeszcze
      troche poczekac aby organizm wrocil do normy. Dzisiaj bylam np. na wizycie u
      niego i nadal dziwil sie ze tak dlugo donosilam ciaze i ciagle powtarza ze
      takie przypadki sa sporadyczne. Twierdzi rowniez ze na pewno bede miala dzieci -
      moze nie 12-tke ale 6-tke na pewnosmile Jesli chcesz napisac na priva to
      zapraszam. JA wierze ze jeszcze w tym roku dowiem sie ze jestem w ciazy i ze
      jest wszystko w porzadku...
      Pozdrawiam
      • akasz12 Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 16.03.07, 11:46
        Cześć !!!
        Przykro Miiu, że lekarka, która powinna do każdej osoby podchodzić indywidualnie
        tak cię potraktowała. Dobrze, że trafiłaś na ten ostry dyżur. Nie powinnaś się
        martwić zbytnio tym, że straciłaś jajowód, bo wiele dziewczyn tu na forum
        (między innymi ja) też straciło 1 jajowód, a mimo to zaszło w ciążę. Dla mnie na
        początku był to bardzo duży problem, bo myślałam, że nie mam szans na ciążę, ale
        potem gdy więcej poczytałam na ten temat i usłyszałam historie dziewczyn z forum
        doszłam na wniosku, że nie będę się na zapas martwiła. Trwało to co prawda jakiś
        czas, ale udało się i zaszłam w ciążę mimo 1 jajowodu.
        Dobrze, że teraz masz dobrego lekarza, który podchodzi do ciebie indywidualnie.
        Życzę Ci powodzenia i pozdrawiam
    • aniak39 Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 23.03.07, 13:42
      Bardzo dziękuje za Wasze odpowiedzi, samo to, że odważyłam się to opisać już mi
      bardzo pomogło w najgorszym okresie. Teraz prawie wróciłam do normalnego zycia i
      bardzo chetnie porozmawiam z każdą z Was.
      Jestescie super !!!
      Pozdrawiam też założycielkę forum, w cudowny sposób pomagasz tylu kobietom...
      • madlena25 Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 04.04.07, 12:11
        cześć dziewczyny. Ja też jestem właśnie po cp i jestem z Warszawy (zabieg
        laparoskopii na Karowej). Mam pytanie czy znacie jakiegoś dobrego lekarza z
        Warszawy do którego mogę się zgłosić w sprawie dalszego leczenia i czy któraś z
        Was miała robione badanie drożności w Warszawie - gdzie to można zrobić
        prywatnie lub w szpitalu, ile to kosztuje ?

        pozdrawiam,
        Madlena
    • thesaloniki Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 27.04.07, 10:59
      właśnie wróciłam ze szpitala miałam zrobioną laparoskopię oraz łyżeczkowanie.
      Czy wy też miałyście jednocześnie robione łyżeczkowanie, czy nie ? Czy wasze
      macice oczyszczały sie same po tym wszystkim ? Jakie są to zasady ? Może ktoś wie ?
      • mama_magda Re: ciaża pozamaciczna i moje doświadczenia 27.04.07, 12:40
        strasznie mi przykro, że miałyście takie przejścia.
        na pewno jest wam o wiele trudniej niż mi, bo ja od momentu gdy wiedziałam, ze
        jestem w ciaży do laparoskipii miałam tylko 5 godzin. i to z takim bólem, że
        sam fakt ciąży był na drugim planie. Na pierwszym była myśl, zeby coś zrobili
        bo zwariuję. I dlatego psychicznie wyjatkowo dobrze to zniosłam. Nie miałam
        tych kilku tygodnie na cieszenie się ciążą, a ze staraliśmy sie 10 m-cy to
        pewnie ciężko potem zniosłabym laparo.
        Rano zrobiłam test, wyszły 2 kreski. byłam po 14 dniu okresu, już w sumie samo
        plamienie, ale wystraszyłam się że tak dlugo. Mój lekarz nie miał czasu,
        powiedziałam że myślę, ze albo poroniłam, albo mam cp więc kazała mi jechać na
        izbę przyjęć. Pojechałam. Pod szpitalem dostałam takiego bólu, ze miałam dosyć.
        U mnie od razu w szpitalu na USG wykryli ciążę w jajowodzie, uprzedzili ze
        spróbują laparo, ale może się zdażyć ze będą musieli ciąć normalnie. Podpisałam
        na oba zgodę. nie bolało po zabiegu.
        5 dnia dopiero kilkudniowe krwawienie, które wziełam za okres.
        po 2 tygodniach USG konkrolne i informacja, ze to było od tarczycy.


        potem zaczęłam szukac na necie informacji. Wyczytalam, że jeszcze niedawno
        smiertelnośc matek w cp wynosiła u nas 80%, teraz ok 20-30%. I jest to efekt
        niestarannej diagnozy... a cp coraz więcej niestety.

        ja miałam dużo szcześcia, intuicja na medal - dzieki niej mam wszystkie narządy
        zachowane.

        jak to ja mówię: mam silny instynkt samozachowawczy, nie pozwoliłam rano mezowi
        iść do pracy, bo mowiłam, ze CZUJĘ ŻE MUSZĘ PILNIE do lekarza. Prawie w panike
        wpadłam, a nie mialam wtedy jeszcze bólu, jakiś objawów poza plamieniem. nie
        wierzył, ale mnie zawiózł. Teraz mowi, ze wierzy w kobieca intuicję.
        Ja po prostu czułam tą cp sad
Pełna wersja