Soja genetycznie modyfikowana

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 11:14
Jaki macie stosunek do tego typu wytworów ludzkich eksperymentów ?
Stosujecie produkty, które są genetycznie modyfikowane?

Ja staram się czystać skład, szczególnie w np. Lidlu (mają tam takie produkty
np. olej) i generalnie nie kupuję tego.
A jak jest z Wami?
Uważacie, że to może być pozyteczne dla zdrowia, czy wręcz przeciwnie?
pozdrawiam
    • joisana Re: Soja genetycznie modyfikowana 17.04.07, 11:29
      Wszystko jest w jakimś stopniu genetycznie modyfikowane, a jak myślisz uzyskuje
      się tyle odmian kiedyś nie istniejących, a te pomidorki co zawsze są twarde, a
      truskaweczki trudnogniotace się, a zboże którego się robale i grzyby nie imają,
      krzyżowanie, uszlachetniane uskuteczniane od dziesiatkó lat to tez genetyczne
      modyfikacje. Fakt, ze teraz naukowcy posunęłi się o krok dalej, ale robienie z
      tego bóg wie czego jest przesadą. Samo znieczyszczenie środowiska powoduje
      występowanie niekontrolowanych i często szkodliwych mutacji (bo sama ewolucja
      oparta jest na mutacjach korzystnych o czym zapominamy) , u wszystkich żyjacych
      stworzeń, to naturalna kolej rzeczy.
    • Gość: m Re: Soja genetycznie modyfikowana IP: *.dbb.su.se 17.04.07, 11:36
      www.biolog.pl/content-56.html
    • cza_arna Re: Soja genetycznie modyfikowana 17.04.07, 16:39
      Hmm, jak wiem, że coś jest modyfikowane genetycznie to nie jem, w sumie nie
      wiadomo co może z tego wyniknąć w przyszłości (sami naukowcy też tego nie wiedzą).
      Szkoda tylko, że część produktów jest w ogóle nie oznakawana w odpowiedni
      sposób,ani w żaden inny (oczywiście pod kątem GMO), w Polsce zdarza się to wręcz
      nagminnie.
      A teraz taka mała historia z życia wzięta dotycząca tego jak człowiek reaguje na
      żywność modyfikowaną genetycznie: Kupiłam przed świętami Bożego Narodzenia kilka
      pomidorów, prawie wszystkie (prócz jednego) zostały zjedzone, ten jeden feralny
      "zaplątał się" między owoce stojące na kuchennym stole. Po jakimś tygodniu
      został on przypadkowo odnaleziony, w stanie nienaruszonym (nie pomarszczony, nie
      nadgnity, jak nowy). Nie da się ukryć że zdziwiło mnie to bardzo, doszłam do
      wniosku że musiał być czymś ulepszony. Postanowaiłam go pozostawić dalej samemu
      sobie, i jeszcze 2 tygodnie póżniej wyglądał apetycznie, totalnie nic mu nie
      było!!!! Przyznam, że mimo że poprzednie pomidory zostały zjedzone ze smakiem
      (ach ta niewiedza) to tego nie tknęłam, wyrzuciłam go do śmieci. Ale szczerze
      powiedziawszy jedzenie pomidorów (jeżeli nie chcemy sporzywać GMO) jest bardzo
      loteryjne, gdyż ponad 60% pomidorów na polskim rynku jest modyfikowanych (i ten
      "mój" musiał właśnie taki być).
Pełna wersja