Moja historia!!!! Optymistycznie.....

14.05.07, 09:21
Bardzo chciałabym, żebyście przeczytały moją historię. To dla tych które straciły wiarę.......
Nie byłam na tym forum od 2 lat, myślę że teraz to odpowiedni moment.
Zaczęło się od tego, że wymyśliłam sobie spiralę , którą dzisiaj winię za moje późniejsze problemy.
Po kilku miesiącach postanowiłam z niej zrezygnować i rozpocząć starania o dziecko. W końcu
poznałam wspaniałego faceta, z którym zaczęłam układać sobie życie. On nie miał dzieci. Ja miałam
córkę z poprzedniego małżeństwa. Może dlatego tak obsesyjnie pragnęłam tego drugiego dziecka.
Brałam pod uwagę również nasz wiek. Oboje ok. 30, nie można było odwlekać tej decyzji w
nieskończoność. No i co????? Kilka miesięcy starań i nic. Trochę to dziwne, bo w pierwszą ciążę
zaszłam za drugim podejściem.
W końcu na początku 2005 r. ujrzeliśmy nasze upragnione 2 kreski.
Radości nie było końca. To jednak nie trwało długo. Zaczęłam plamić. Pamiętam ,że początkowo to
były takie ciemne brązowe upławy, które z dnia na dzień stawały się coraz bardziej krwiste.
Potem wszystko potoczyło się blyskawicznie. USG, diagnoza - ciąża pozamaciczna na lewym
jajowodzie- ogromny guz. Nie wypuszczono mnie już ze szpitala, nawet po rzeczy. Natychmiast
przygotowano mnie do operacji. Ze względu na rozmiar jajowodu nie brano pod uwagę laparoskopii
tylko zwykłe cięcie. Przeżyłam szok. Gdy obudziłam się dowiedziałam się że usunięto mi lewy
jajowód oraz część lewego jajnika. Nie mogłam pogodzić się z tą myślą, że moje szanse na dziecko
spadły o 50%. Jak się póżniej okazało to nie byl koniec kłopotów. Po operacji bardzo długo
krwawiłam, leżałam na zwolnieniu. Po kilku tygodniach trafiłam z powrotem na oddział.
Przeprowadzono łyżeczkowanie. Potraktowano bardzo silnymi antybiotykami. Moje jajniki były tak
gigantycznych rozmiarow i cale w pęcherzach, że konsylium lekarzy nie wiedziało co robić.
Zaproponowano mi konsultację w centrum onkologii w Warszawie.
Nie pojechałam tam.
Dostalam od koleżanki namiar na dobrego profesora w Warszawie i mimo,że na wizytę u niego
czeka sie ok. 2 m-cy, ja zostałam przyjęta w dniu telefonu.
Dostałam zwykłe pigułki antykoncepcyjne na 3 m-ce. Po dwóch wszystko wróciło do normy.
Od lipca 2005r ponownie zaczęliśmy starania. Trafiliśmy do INVIMEDU. Okazało się że mój mąż ma
byle jakie wyniki spermy i to też może stanowić poważny problem. Nie dostał jednak żadnych lekow,
kazano mu tylko powtorzyć badania za 3 miesiące. Bardzo miły Pan doktor nie pozbawiał nas
marzeń. Twierdził, że skoro raz doszło do zapłodnienia tzn. że to nasienie nie jest takie ostatnie.
Kazał porobić różne badania i dalej starać się o dzidziusia. Nie namawiał na in vitro. Dał nam jeszcze
rok, no i oczywiście kazał się wyluzować. Dla mnie to nie było takie trudne ,w końcu ja miałam już
dziecko.
Kolejnym krokiem było badanie HSG. Dość niewiarygodny wynik. Prawa strona ta nieruszona i
rzekomo zdrowa - niedrożna. Lewa strona ta usunięta o dziwo jest w jakimś fragmencie i co
najciekawsze drożna.
To jakoś nie tchnęło mnie optymizmem. Wszystkie badania hormonalne miałam wzorowe. W moim
mieście wraz z moją ginką zaczęłyśmy monitoring. Okazało się , że jajeczkowanie mam tylko z
prawedo jajnika ( tam gdzie niedrożny jajowód). To zwiększa szansę kolejnej ciąży pozamacicznej.
Wszystko było jakieś pokręcone. Podobno najczęsciej jest tak ,że jajeczko uwalniające się z lewego
jajnika wpada do lewego jajowodu, a z prawego do prawego. Nie jest to jednak regułą. Postanowiłam
zaryzykować.W 2006r zdecydowałam się na kurację CLO. 3 miesiące i nic bez efektu. Szlag mnie
trafiał. Mąż w tym czasie próbował wzmocnić się L-Karnityną. Jechaliśmy w góry żeby zmienić klimat.
Latem nad morze.
W końcu powiedziałam STOP. Przerwa. Dajemy sobie kilka miesięcy przerwy. Postanowiłam zacząć
brać tabletki jakiś czas, żeby poprawić sobie cerę i włosy. Poza tym moja jedyna rodzona siostra
wychodzi za mąż w czerwcu br. a ja jako siostra zamierzam się dobrze bawić. Postanowiliśmy wrócić
do tematu ciąży po weselu. Mieliśmy plan, że jeżeli dalej nie będzie nam to wychodzić to
zdecydujemy się na in vitro.
W tym momencie los okazał się być przekornym. Zanim dotarlam do gina po tabletki okazało się że
jestem w ciąży. Najpierw radość. Za chwilę strach i łzy. Strach przed cp. Kilka dni prawdziwego
stresu i pierwsze USG, gdzie widać pęcherzyk w macicy. Później kolejne USG i na nim bijące
serduszko. Teraz zaczynam 38 tc i czekam z niecierpliwością na moją śliczną coreczkę. Wiem ,że
będzie śliczna. Mam film i zdjęcia z USG 3-4 D. Wszystko już czeka na nią przygotowane. A
najbardziej czeka starsza siostra, która bez przerwy obcałowuje mój brzuch i pyta czy nie trzeba
zawieźć mnie do szpitala. Do dziś nie wiem jak nam się to udało. To nie ma znaczenia. Nie
zastanawiam się już nad tym. Cieszę się, że za chwilę nasza rodzinka powiekszy się o kolejną
członkinię. Przede mną jeszcze tylko trud porodu. Modlę się żebyśmy szczęsliwie wróciły do domku.
Mam jeszcze zamiar szurnąć nóżką na weselu siostry.

Tak oto wygląda moja historia. Mam nadzieję że zbytnio Was nie zanudziłam. Ale po swoich
przeżyciach miałam potrzebę podzielenia się tym co mnie spotkało. Być może doda Wam to otuchy i
wiary. Jedno jest pewne. Natura bywa zaskakująca. To co na pozór wydaje się niemożliwe, staje się
faktem. Trzeba tylko mocno wierzyć i myśleć optymistycznie. Dla mnie dodatkowym zaskoczeniem
była płeć naszego dziecka. Przecież mój mąż ma nasienie o bardzo krótkiej żywotności. Jak więc
udało mu się spłodzić córkę???? No chyba ,że urodzi się sunuś??????
I co ja bym zrobiła z tymi sukienkami???
Choć to raczej niemożliwe. Na zdjęciu wyrażnie widać cipulkę.

Pozdrawiam
    • istotka1 Re: Moja historia!!!! Optymistycznie..... 14.05.07, 13:53
      SUPERsmile I zycze samych szczęsliwych chwil!
      • marzycielka3 Re: Moja historia!!!! Optymistycznie..... 14.05.07, 22:19
        Fajna historia!Życzę pomyślnego rozwiazania!Takie historie nastrajają
        optymistycznie.Trzymajcie się ciepło!!!!!
    • magdula602 Re: Moja historia!!!! Optymistycznie..... 14.05.07, 22:21
      Kobiecy organizm jest nie przewidywalny smile Duzo zależy od psychiki im więcej
      myslimy tym gorzej dla nas jak umysł się wyłacza to dzieją się rzeczy
      niewiarygodne.
      życzę Ci wszystkiego najlepszego i slicznej cipulki smile
      pozdrawiam
      Madzia
    • monawy Re: Moja historia!!!! Optymistycznie..... 18.05.07, 21:33
      Super __ gratulacje__ twój post dodał mi sił i nadzieji__ Bardzo fajnie , że
      dziewczyny którym udało się piszą i zaglądają tutaj.... to dodaje nam wiary...
      Ja jestem w bardzo podobnej sytuacji i nie ukrywam, że lepiej mi się zrobiło po
      odczytaniu twojej historii .. Oby było więcej takich przypadków... życzę ci z
      całego serca pieknej i zdrowej "cipulki"" ;o))))))))))
      • akasz12 do Angel 19.05.07, 22:17
        Gratulacje Angel !!!
        Twoja historia w jakimś sensie podobna do mojej (nie będę dokładnie opisywała,bo
        już kiedyś o tym pisałam - podam link
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30293&w=60483832 ).
        Ja po okresie starań też dałam sobie spokój, a zaszłam w ciążę z cyklu, który
        uważałam za stracony. Dlatego warto czasem w tych staraniach wrzucić na luz, a
        wtedy wychodzą najlepsze niespodzianki, czego dowodem jest twoja ciąża i moja
        7-tygodniowa już teraz Agniesia. Powodzenia i pozdr. O.
        P.S. Drugie dzieci rodzi sie o wiele łatwiej, nie martw się będzie dobrze.
Pełna wersja