elle1977
24.05.07, 20:41
Kobietki kochane! Błagam! Powiedzcie, co może mi dolegać???
Trzy lata temu urodziłam synka - z przejściami. Cesarka z powodu zagrożenia
zamartwicą, po dwóch dniach ponowne otwieranie jamy brzusznej z
powodu "ropnia w brzuchu". Oczywiście, nie wyjaśniono mi, skąd się ten ropień
wziął, a ja wówczas miałam na głowie zdrowie synka, więc olałam swoje. Jakoś
po roku (!) tak, tak, - błagam, nie zlinczujcie mnie - poszłam do dr
Dynowskiego na wizytę, zbadał mnie, ale skierował na usg dopochwowe, czy
wszystko jest ok. I... nie polazłam!!!! Wówczas nic mi nie dolegało (czyt.
nic nie bolało)... Minęły dwa lata i od kilku dobrych tygodni boli mnie
brzuch (nisko, taki tępy ból, rozchodzący się na cały brzuch). Nie jest to
jakiś bardzo "bolący" ból (sorki, nie mogę znaleźć właściwszego słowa), ale
bardzo dokuczliwy. Dzisiaj w nocy w ogóle nie spałam, tak dawał o sobie znać.
No i... mądry Polak po szkodzie... tak się teraz boję, że coś się dzieje
bardzo niedobrego po tych operacjach, które przeszłam, mam jakieś czarne
wizje, bo bardzo chcę mieć drugie dziecko... Jestem zapisana na jutro do dra
Makowskiego na usg dopochwowe, ponieważ mam do niego zaufanie - to on
zauważył, gdy byłam w ciąży, że z moim synkiem dzieje się coś niedobrego...
Ale do jutra chyba nie wytrzymam i umrę ze zgryzoty!!!
Dziewczyny! Co to może być za dolegliwość, uspokójcie mnie choć troszkę i nie
ukamieniujcie za głupotę, please....