Gość: Róża
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
28.05.07, 18:33
Moja córka (14 lat) ma koleżankę w swoim wieku. Któregoś razu opowiedziała
mi, o czym rozmawiały - otóż ta koleżanka ma miesiączki co 24, 25 dni
trwające po 7, 8 dni. Przez pierwsze dwa dni nie pojawia się w szkole, bo tak
ją boli. Tę dziewczynkę wychowuje dziadek i z tego co mi mówiła córka -
dziewczynka nie dość, że boi się ginekologa, to jeszcze nie pójdzie do niego,
bo jak twierdzi - dziadek uzna że musiała "zgrzeszyć", skoro chce tam iść.
Próbowałam rozmawiać z nim telefonicznie, ale tak mnie zwyzywał, że nie mam
ochoty mieć z tym człowiekiem już nic wspólnego. Uważacie, że powinnam
zareagowac u wychowawczyni albo psychologa szkolnego? Moim zdaniem
dziewczynka powinna pójść do lekarza, moja córka widzi, jak łyka po kilka
tabletek przeciwbólowych przez cały czas trwania miesiączki. Nie wiem co
robić i czy w szkole w ogóle się tym zajmą? Bo jeśli po prostu zadzwonią do
dziadka, to nic to nie da...