Gość: jak?
IP: *.acn.waw.pl
29.05.07, 21:41
Trochę zaglądam już na to forum. To wspaniałe, że jesteście tak otwarte,
szczere, pomagacie i wyklinacie, kiedy trzeba. Postanowiłam napisać i zapytać
Was o zdanie.
Jesteśmy razem 4 miesiące, jest to coś ważnego i pięknego dla mnie. Nie jestem
już nastolatką, a on to pierwszy mężczyzna, z którym jestem aż tak blisko.
Zaufanie... Cóż, takie mamy czasy, tak postrzega się mężczyzn (i oni tak
postrzegają siebie), że ja nie byłam dla niego pierwsza. Staram się to
zrozumieć. Każdy w końcu szuka, tyle, że mnie się wydaje, że naprawdę
znalazłam. Uczę się tego nowego wymiaru życia.
Jesteśmy więc razem, a ja ciągle nie mogę wziąć tabletek, mimo że leżą i
czekają od jakiegoś czasu. Wszystko się rozregulowało, ale to pewnie wina
wielu rzeczy. Na razie jest więc stara i zawodna jak świat metoda "uważania",
choć w końcu udało mi się przekonać go do prezerwatyw. Może już dawno powinnam
dać sobie z tym spokój, skoro z tym są problemy? Jego argument, szczery i
rozbrajający jest taki, że przez dwa lata z kimś innym wszystko było w
porządku, ale ja i tak wariuję za każdym razem, gdy podniesie mi się
temperatura lub kiedy zabolą mnie piersi. Ginekolog każe mi czekać aż wszystko
wróci do normy i tabletki wciąż leżą w szufladzie. Prezerwatywy więc od
niedawna, ale to jeszcze nie koniec. Może naprawdę wpadam w jakąś paranoję,
ale panicznie boję się chorób przenoszonych drogą płciową. Co z tego, że wiem
wszystko o jego przeszłości? Co z tego, że nie HIV, rzeżączka czy kiła? Że nie
miał żadnych dolegliwości i o żadnych nie słyszał od partnerek. Wpadam w
popłoch za każdym razem kiedy zobaczę tam w dole- w lusterku- pryszcza
(niebolesne, nieduże, na wargach sromowych pojawiły się pojedynczo trzy,
zniknęły bez śladu a ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy są jakieś inne,
nadzwyczajne; czasem przecież wyskakuje coś w dowolnym miejscu na skórze,
prawda? a poza tym u mnie z hormonami trwa małe zamieszanie). Cytologię mam w
normie, leczyłam tylko krótko nadżerkopodobne zaczerwienienie na szyjce.
Jeszcze nie byłam na drugiej kontroli i nawet nie wiem, jak wiele może wykazać
takie badanie. Poprosić o posiew? Rozpocząć tę długą historię na fotelu
ginekologicznym?
Jest jeszcze jedna sprawa: on uwielbia seks oralny, ja tego okropnie się
wstydzę, uciekam od ust, ale przecież on prosi też mnie... Strasznie to
znoszę, robi mi się niedobrze, wymiotuję niestety też. I nic nie pomaga jego
delikatność i czułość, i dbanie o higienę oczywiście również. Poza tym - i to
jest dla mnie najgorsze - na błonie śluzowej podniebienia mam od tego małe
krostki, niebolesne, niepowiększające się, ale jednak. I to naprawdę staje się
przyczyną kłótni, tzn. on traci cierpliwość i mówi, że najzwyczajniej w
świecie przesadzam. A ja już nic nie wiem. Do podstarzałego laryngologa, żeby
przyznać się do kontaktów oralnych? Posiew?
A może to faceta wysyła się do urologa lub wenerologa? I ostatnia już odsłona
łzawego dramatu: on nie jest Polakiem, więc i tak zostaje to na mojej głowie.
Tylko jak, gdzie i co?
Napiszcie coś, tylko bez złośliwości, bardzo proszę.