Dodaj do ulubionych

Kamienie w woreczku zółciowym?

01.07.07, 19:04
Najprawdopodobniej mam.
Niesamowity ból podczas ataku pod zebrami a zwł z tyłu pleców, w szpitalu
zrobili mi badania, jeszcze jutro jade na usg, by to potwierdzic.
Czy usuwa sie tylko kamienie czy moze cały woreczek?
Jak wyglada zabieg? Potem dieta?
Prosze o info, mam zabieg w UK. I nic jeszcze nie wiem, a wole sie nastawić.

I co moze powodowac ataki? Powinna unikac jakiejś żywności? czy to nie zalezy
od tego?

Dziękuje z góry za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • voluptas Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 01.07.07, 19:44
      Współczuję, chociaz ze wszystkich dopustów bożych to jeden z lżejszych wink Ja
      żyję bez woreczka już pół roku - nie jest źle.
      Po kolei: ataki może wywoływać zbyt ciężkostrawne jedzenie, wymagające do
      strawienia go dużej ilości żółci. Przede wszystkim wrogiem jest tłuszcz, tłuste
      i smażone mięso, potrawy mocno przyprawione, mogą też źle Ci sie przysłużyć
      produkty kwaśne (np. kiszone ogórki, marynowane grzyby, cytrusy). Dietą
      lekkostrawną, na której powinnas teraz być, można sobie funkcjonowanie woreczka
      wyregulować, acz jeśli ataki się powtarzają, lepiej się go pozbyć.
      Dalej: zabieg. Usuwa się cały woreczek, najczęściej (o ile się da)
      laparoskopowo. Klasyczną operację, przynajmniej w PL, robi sie tylko wtedy,
      kiedy nie da się zrobić laparoskopii, albo kiedy w trakcie zabiegu nastąpią
      jakieś komplikacje. Wykonuje sie go w pełnej narkozie. Po takim zabiegu dość
      szybko dochodzisz do siebie, poza dietą właściwie 2 tyg. później jesteś w pełni
      na chodzie. Po zabiegu ja czułam się dobrze, oczywiście pobolewał mnie brzuch,
      ale nie jakoś dramatycznie: przez tydzien brałam APAP, potem nie potrzebowałam
      juz nawet tego.
      Dieta: jak pisałam i po atakach i po operacji musi być lekkostrawna. Najpierw
      jadłam właściwie tylko suchary/płatki ryżowe na wodzie/biszkopty (czyli wysoko
      przetworzone węglowodany), potem stopniowo zaczęłam włączać gotowanego kurczaka
      (pierś lub udo bez skóry), marchewkę, pieczone jabłko, potem inne warzywa
      (gotowane brokuły, kalafiora, ziemniaki) i powoli owoce: banana, potem surowe
      jabłka. Takiej diety pilnowałam jakieś 2 m-ce, potem zaczęłam ją rozszerzać o
      kolejne produkty. Teraz, po pół roku, jem już właściwie wszystko, poza tłustym
      (tu trzeba też uważać na sosy, ale i np. kremy z bitą śmietaną) i smażonym,
      muszę też uważać na potrawy kwaśne (kiszeniny i marynaty już nie dla mnie sad ).
      Aha, no i ja jeszcze bardzo źle reaguję na cytrusy - ostatnio wypicie szklanki
      soku pomarańczowego skończyło się silnym podrażnieniem i stanem zapalnym, no ale
      to ja tak mam, Ty wcale nie musisz.

      W ogóle nie ma się czego bać - wrócisz szybko do formy, a jakość życia bez
      woreczka jest zdecydowanie lepsza, niż z ryzykiem ataku. Serio wink
      • kwiatuszek_z_dna_morza Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 01.07.07, 20:16
        Dziekuję bardzo za odpowiedź.
        Miałam 2 ataki, jeden 3 tyg temu, ale nie miałam pojęcia skąd ten ból,
        przetrzymałam w domu. Drugi 3 dni temu skonczył się w szpiatlu - nie mogłam już
        z bólu wytrzymac. Teraz czuje takie uwieranie pod żebrami. Lekarze nie sa na 100
        procent pewni, ale to własnie podejrzawają. Wolałabym, by to było to, a nie co
        innego, o ile w ogóle jakiś wybór jest lepszy wink Chyba jeszcze jednego ataku bym
        nie przezyła, to 100 razy gorsze niz poród, przysięgam.
        Tylko ja tak bardzo lubie słodycze - czy mozna jeść słodkie, oczywiście w
        rozsądnych ilościach?
        • voluptas Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 01.07.07, 20:30
          Teraz, po atakach, o słodyczach zapomnij. No, od biedy jakieś biszkopty czy
          suche (tzn. ususzone) drożdżówki, o ile nie chcesz sobie zaszkodzić. Tak samo
          będzie bezpośrednio po operacji: czekolada ma w sobie niestety masę tłuszczu i
          to nam - woreczkowcom - dobrze nie robi. Potem, jeśli musisz, do jedzenia
          słodyczy wrócisz, ale też stopniowo: najpierw wspomniane biszkopty, potem jakies
          budynie. Ja obecnie mogę zjeść kawałek czekolady czy parę migdałów w czekoladzie
          (moja słabość), ale nie w jakiejś porażającej ilości. Mogę też jeść lody, nie
          szkodzą mi. Ale tak jak pisałam: o ciężkich, tłustych kremach i ciastach raczej
          zapomnij. Wprawdzie po usunięciu woreczka nie masz już ataków kolki, ale
          biegunki plus ból wątroby i jelit są również bardzo mało atrakcyjna przypadłością.
          • calineczka79 Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 02.07.07, 09:51
            e tam jestem 10 lat po operacji (operacja była skomplikowana i skończyła się
            cięciem brzucha i założeniem drenażu na 3 miesiące) po pól roku nie pamiętałam
            juz o niczym jem wszystko jak leci jedyne po czym mam coś jakby zgagę to surowa
            cebula (bo smażona jest ok), surowy por i jeśli za dużo czosnku dodam i to
            wszystko poza tym wszystkie okropne fast foody, pizze, smażone, pieczone,
            tłuste (choć nie przepadam ...), czekolady, bułeczki, chipsy i wszystko inne
            nic nie szkodzi - nie powinno się zbyt długo dietować bo potem trudniej wrócić
            do normalnego jedzenia a zazwyczaj taki powrót jest smile bo te kilka rzeczy
            których nie bardzo mogę jeść to i szkoda mi nie jest bo co to za strata surowa
            cebula smile

            powodzenia życzę i zapewniam po napewno będzie lepiej niż teraz big_grin
    • ja27-09 Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 02.07.07, 10:20
      Poczytaj to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30099
      i zadawaj pytania jakie chcesz. A ja ze swej strony zapewniam, że to nic
      strasznego, ani operacja, ani jakość życia po niej. Tylko czy teraz Ci zrobią
      zabieg, skoro strajkują...??
      • kwiatuszek_z_dna_morza Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 02.07.07, 14:32
        Dzięki dziewczyny smile, nawet nie wiedziałam, ze jest o tym specjalne forum, jak
        to człowiek mało wie, póki jego to nie dotyczy...
        Właśnie wróciłam ze szpitala, usg jednak na jutro przełozyli, to juz sie dowiem
        wszystkiego.
        Mieszkam w UK, tu nie strajkują (jeszcze smile, ale sa za to długie terminy na
        operacje. Jak mam bóle to może mi zrobia szybciej ...mam nadzieję...nie chcę by
        atak sie powtórzył.
        Tez mi lekarz dzis powiedział ze moge jest teraz chleb z dżemem (bez masła), na
        wszelki wypadek wink
        Tak sobie przypomniałam, ze bóle podobne promieniujące na plecy miałam 2 lata
        temu, po porodzie, ale duzo mniejsze oczywiście i zwaliłam je na ból przy
        dzwiganiu dziecka i w ogóle znieczulenie przy porodzie, bo miałam cesarkę. Moze
        ja juz hoduje te kamienie 2 lata??? O matko...
        pozdrawiam
        • ja27-09 Re: Kamienie w woreczku zółciowym? 02.07.07, 16:26
          Ja też dostałam pierwsze kolki po porodzie i zwaliłam to na skutki ciąży i
          porodu. Co nie było aż takie nielogiczne, bo właśnie w tym okresie pojawiają
          sie pierwsze objawy. A kamyki mogłaś hodować znacznie dłuzej wink) Tego nie wie
          nikt. Do zabiegu sobie cierpliwie poczekaj, jak nie ma zagrożenia, jakiegoś
          stanu zapalnego, to dasz sobie radę. Dieta lekko strawna i no-spa powinny ulżyć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka