Gość: niepewna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.07.08, 01:33
Tak w skrócie-kilka lat temu miałam usuniętą nadzerkę (laserem ).
Lekarz mnie do tego bardzo przekonywał, a ja młoda, naiwna, uwierzyłam ze
trzeba koniecznie ją usunąć, ze to początek raka itp.
Dwa lata temu okazało się ze "nadżerka" odnowiła się.
Lekarz, który ją usunął zaczął panikować, straszyć mnie że to juz na pewno rak
( ! )i skierował mnie na wycinki do szpitala ( nie ma tam kolposkopu i byłyby
to wycinki " na ślepo ".
Cytologia zawsze wychodziła mi II.
Nie zgodziłam się na wycinki, pojechałam do innego ginekologa, najlepszego
ponoć .Cytologia wykonana u tego lekarza wyszła również II, dwie następne to
także II.
Niestety ten ginekolog nie zlecił wprawdzie wycinków, ale stwierdził że skoro
nadżerka się odnawia, to mimo dobrej cytologii należy amputować szyjkę macicy-
na wszelki wypadek -"bo wie pani rak i te sprawy ".
Gdy zapytałam o kolposkopię, usłyszałam " a po co to pani ? ".
Parę tygodni temu zrobiłam sobie prywatnie kolposkopię, lekarz na moją prośbę
wyłyżeczkował szyjkę macicy oraz pobrał wycinki .
Wynik : nie jestem zarażona HPV, "nadzerka" to zwykła ektopia, tylko szyjka
macicy jest w stanie zapalnym ( najprawdopodobniej stan zapalny wiąże się z
uszkodzeniem podczas porodu ,szyjka mocno popękała ).
Kazdy lekarz w moim i sąsiednim mieście usuwa masowo nadżerki, nie ma co
marzyć o kolposkopii( ja musiałam jechać 100km żeby ją zrobić ), a gdy
odmawiam zabiegu usunięcia nadżerki to lekarze dosłownie obrażają się na mnie.
Gdyby nie to forum, z którego dowiedziałam się o kolposkopii, wycinkach
celowanych, HPV, ektopii, przypuszczam że już nie miałabym szyjki macicy .
Mam nadzieję że coraz więcej dziewczyn , gdy usłyszy to magiczne zdanie
"Proszę pani, nadzerkę trzeba koniecznie usunąć", najpierw zrobi kolposkopię,
a następnie zmieni lekarza .
Pozdrawiam .