Gość: hiuston-a
IP: *.siec2000.pl
21.08.08, 00:36
Słowo LOST w temacie może bawić ale w rzeczywistości nie jest mi do
śmiechu. Od kilku dni używam tamponów, wcześniej miałam problemy z
włożeniem i stosowałam przez długi czas podpaski. W końcu
zdecydowałam się spróbować ponownie i niedawno udało mi się założyć
tampon. Zakładanie przestało sprawiać trudności, dochodzę do wprawy.
Jednak dzisiaj wystąpił inny i poważniejszy problem. Otóż.. tampon
zniknął. Razem ze sznurkiem ale to niemożliwe chyba by sam się urwał
bez mojej wiedzy, nie? Jak głęboko może wejść tampon? Nie wyczuwam
go palcem, nie dosięgam. I oto moje zmartwienie. Nawet się
zastanawiam czy go nie wyciągnełam i zapomniałam o tym fakcie

ale
przeanalizowałam sytuację i prawie pewna jestem, że nie wyciągałam.
Wiem że zbyt długie trzymanie tego samego tampona jest niebezpieczne
dla zdrowia wiec jutro rano idę do ginekologa, mam nadzieję że mnie
przyjmie poza kolejką bo bywa że czeka się i miesiąć? Żeby było
śmieszniej będzie to moja pierwsza wizyta, tak długo zwlekałam z
tym, czując wstyd choć niby wiadomo że to normalna i naturalna
sprawa.. Yyh. Próbowałam (zgodnie z radą instrukcji tamponów) przeć
ale niestety, wciąż nic. Czy to możliwe? Jak głęboko może tampon
samoistnie przesunąć się wgłąb pochwy? Jaka jest metoda ginekologów
na wykrycie tampona i usunięcie? Pozdrawiam