porod rodzinny-zapytanie

18.10.03, 12:32
Oboje z mezem zdecydowalismy sie na porod rodzinny, mimo,ze mamy jeszcze
troche czasu wiemy juz ze decyzji nie zmienimy...ja zawsze balam sie porodu(
zwlaszcza przed ciaza) a sam fakt, ze moje kochanie bedzie trzymac mnie za
reke i glaskac po czole jakos nastawia mnie optymistycznie do moich lekow i
obaw.mam pytanie jak to wyglada w praktyce, moze ktoras z was ma za soba
doswiadczenia zwiazane z porodem rodzinnym. Z gory dziekuje za wszystkie
wypowiedzi

pozdrawiam asia i 14 tyg dzidzi
    • olaart Re: porod rodzinny-zapytanie 18.10.03, 13:34
      Było tak jak napisałaś wink Trzymał mnie za ręce, głaskał po głowie, podawał
      picie, mówił jaka jestem dzielna i wspaniała, chodził ze mną po korytarzy i po
      schodach i pilnował abym dobrze oddychała. To wystarczy i naprawdę pomaga. To
      on pierwszy trzymał naszego synka na rękach, spędził z nim pierwszą godzinę
      jego życia gdy mnie szyli i mam wrażenie, że oni w jakiś sposób nawiązali w
      ten sposób ze sobą silną więź.
      Twierdzi, że to było wspaniałe, namawia kolegów do porodów rodzinnych wink
      • joasiiik24 Re: porod rodzinny-zapytanie 18.10.03, 14:26
        czytajac twoj post nie bede kryla,ze troche sie wzruszylam...porod nadal
        wydaje sie dla mnie koszmarem ,ale wiem ze obecnosc meza podniesie mnie na
        duchu i bedzie mi latwiej...mimo iz moj maz obawie sie,ze trzymajac kruszynke
        zaraz po porodzie cos jej zrobi niechcacy to dumnie i z cala pewnoscia chce
        uczestniczym w tak waznym momencie naszego zycia....

        pozdrawiam serdecznie
        ps: a co z omdleniami???? mowi sie i slyszy,ze niektorzy panowie nie wytrzymuja
        • fuerstathos Re: porod rodzinny-zapytanie 18.10.03, 14:48
          Niedawno pracowałam w Niemczech jako aupair i tak się złożyło, że Gastmutter
          rodziła w czasie mojego pobytu 5. dziecko. W pierwszej wersji poród miał
          odbywać się w domu, jednak udało namówić się kobietę, aby rodziła w szpitalu.
          Ojciec w porodzie oczywiście uczestniczył (nie pierwszy zresztą raz). Przy
          porodzie była także (i przecinała pępowinę) 12-letnia siostra dzidziusia! W
          pierwszym momencie pomysł ten wydawał mi się szokujący, ale dziewczynka jest
          bardzo dojrzała jak na swój wiek, chce być lekarzem, więc doświadczenie było to
          dla niej ciekawe. I po powrocie po porodzie do domu (matka została jeszcze w
          szpitalu)mała wyglądała lepiej od ojca (doświadczonego już w tej kwestii). Dla
          niego było to bardziej niesamowite przeżycie niż dla 12-latki. Ale pewnie
          dlatego że to rodził się pierwszy syn...
        • olaart Re: porod rodzinny-zapytanie 18.10.03, 21:34
          Powiem coś jeszcze, w szkole rodznia oglądaliśmy film o porodach - wszystko
          było pokazane, sikająca krew, okrzyki kobiety, łożysko... Obecni panowie
          jednogłośnie zakrzkneli "fuj!!!!" Mój mąż zmuszany do oglądania "Pierwszego
          krzyku" też krzyczał, że to okropne i on się nie będzie patrzył. Gdy
          dowiedziałam się, że jestem w ciąży potwierdził, że będzie przy porodzie ale
          tak jakoś niewyraźnie lecz z upływem czasu i wzrostem brzuszka jego
          postanowienie się umacniało. Potem się zwierzył, że bardzo się bał ale czuł,
          że to jego obowiązek. Po porodzie pytałam się czy było bardzo obrzydliwie wink
          Puknął się tylko w czoło i powiedział, że jak rodzi się jego dziecko to się
          nie zwraca uwagi na takie rzeczy.
          pozdrawiam
          • joasiiik24 Re: porod rodzinny-zapytanie 19.10.03, 11:10
            witaj!!! ja tez zaprawiam swojego meza, chodzimy wspolnie co 2 tyg na kontrole
            do ginekologa(oczywiscie jeszcze czeka za drzwiami moje kochanie)wspolne usg,
            czytam mu jak z kazdym tygodniem nasze kochane dzidzi sie rozwija i
            rosnie...obserwujemy jak brzuszek rosnie no i wspolne chodzenie do szkoly
            rodzenia( jeszcze w planach)nawet keidys w czasie naszej rozmowy maz
            stwierdzil,ze chcialby przeciac pempowine...ale nie wiem czy tak sie
            stanie.dziekuje za wypowiedz i pozdrawiam serdecznie
            • ewetka Re: porod rodzinny-zapytanie 19.10.03, 13:03
              Mój mąż wchodzi ze mną do gabinetu i nie wychodzi podczas badania. Sam pyta
              lekarza o dręczoce go problemy. Czasami zadziwia mnie pytając o rzeczy, które
              mnie do głowy nie przyszły. Do szkoły rodzenia tez razem chodzimy. Od samego
              początku twierdził, że nie zostawi mnie w takim momencie. Będzie się rodzić
              jego dziecko i on chce w pełni w tym uczestniczyć. Ciekawe czy da sobie radę,
              myślę, że tak- jest uczuciowy ale jednocześnie bardzo dzielny.
              Pozdrawiam
              Ewa i Maciuś w brzuszku
              • lula11 Re: porod rodzinny-zapytanie 19.10.03, 13:38
                Mój mąż przy pierwszym i drugim dziecku chodził ze mną na badania, o wszystko pytał.
                Cudownie się nami opiekał. Co do porodu nie było innej możliwości niż poród rodzinny,
                mąż chciał być przy mnie, baaardzo!!!
                Jego obecność bardzo mi pomogła, sam fakt ,że był blisko. chodził ze mną po
                korytarzu, dawał pić, głaskał i czule mówił a później tulił nasze dziecko pierwsze ... i
                drugie. Bez niego nie byłoby tak pięknie!!!
                • joasiiik24 Re: porod rodzinny-zapytanie 19.10.03, 15:58
                  własnie cudowni ci nasi mezowie...jezeli chodzi o przebywanie w gabinecie to
                  wiem,ze moja gina ma b.dziwne podejscie do mezczyzn tzn przy pierwszej wizycie
                  poinformowala mnie, ze dla niej liczy sie dzidzi i pacjetka a ojciec...ona
                  zawsze traktuje ich jako ojciec nieznany......troche mnie to zdziwilo i
                  zasmucilo, bo moje dziecko ma ojca i maz wtedy siedzial newrowa na
                  korytarzu.....wiec chodzimy razem na wizyty, ale woli poczekac za drzwiami na
                  szczescie usg robi nam inny lekarz i w innym budynku wiec moze w nim smialo
                  uczestniczyc


                  pozdrawiam serdecznie
Pełna wersja