Co do wizyty u ginekologa....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 13:43
Mam 22 lata i nie byłam jeszcze u ginekologa. Nie współżyłam jeszcze nigdy,
okres regularnie, żadnych dolegliwości.
Czy w takim przypadku mam iść na wizytę ( nie potrzebuje tabletek, nic mi nie
dolega..) i powiedzieć, ze chciałam skontrolować czy wszystko jest w porządku...?
    • oregano29 Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 13:47
      a do dentysty chodzisz dopiero jak puchniesz z bolu?
    • cama077 Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 14:06
      napewno nie zaszkodzi taka wizyta,przeprowadzi z toba wywiad, ewentualnie zrobi
      ci badania, ja bylam u ginekologa w wieku 20 lat to mnie pani lekko
      opierdzieliła,ze majac tyle lat, dopiero sie na wizyte zdecydowałam,głupio mi
      było, teraz chodze regularnie i jest wszystko pod kontrola.
    • Gość: lil Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 14:11
      Idź. Oswoisz się. Im wcześniej tym lepiej.
    • Gość: Kaja Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.stk.vectranet.pl 25.10.08, 15:13
      Jak nic Ci nie dolega to po co masz iść ....jak pójdziesz zaraz
      wynajdzie 100 chorób i nadżerkę (którą najlepiej usunąć w jego
      prywatnym gabinecie za 300 zł)...cos wiem na ten temat .
      Lekarze innej specjalności też,ostatnio poszłam do laryngologa i
      lekarz kazał mi wycinać migdałki( a ja nigdy nie chorowałam na
      anginy)...każdy lekarz zaraz się czegoś doszuka...
      • Gość: boszszs Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 15:54
        czytając wypowiedź kai przestajemy się dziwić, ze Polska jest na pierwszym
        miejscu umieralności na raka szyjki macicy
        brawo kaju, nieś dalej ten kaganek oświaty
      • fabiankaa Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 17:00
        Gość portalu: Kaja napisał(a):

        > Jak nic Ci nie dolega to po co masz iść ....jak pójdziesz zaraz
        > wynajdzie 100 chorób i nadżerkę..

        Kaja, jak masz pisac takie bzdury to lapiej sie zamknij.

        Do autorki - oczywiscie idz do ginekologa na kontrole.
      • Gość: lil Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 18:05
        A niech wynajdzie i sto, ale w tych stu może byc ta,która w porę nie
        wykryta może ją zabic....
        Jeśli sama tak postępujesz Twoja sprawa, ale zachowaj to dla siebie.
      • mamajestem Re: Co do wizyty u ginekologa.... 27.10.08, 12:46
        > Jak nic Ci nie dolega to po co masz iść ....jak pójdziesz zaraz
        > wynajdzie 100 chorób i nadżerkę (którą najlepiej usunąć w jego
        > prywatnym gabinecie za 300 zł)...cos wiem na ten temat .
        > Lekarze innej specjalności też,ostatnio poszłam do laryngologa i
        > lekarz kazał mi wycinać migdałki( a ja nigdy nie chorowałam na
        > anginy)...każdy lekarz zaraz się czegoś doszuka...


        Swietna teoria BRAWO!!!
    • joanna182-0 Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 18:05

      Ja byłam pierwszy raz jak miała 16 lat. Teraz jestem starsza i
      chodzę przynajmniej raz do roku by zrobić cytologię. Lepiej idź bo
      to już najwyższy czas.
    • Gość: Kaja Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.stk.vectranet.pl 25.10.08, 18:58
      Dziewczyny wiem co piszę ,to nie są bzdury...i proszę żeby mnie
      żadne smarkule nie obrażały. Mam już swoje lata,mam dwoje dzieci...i
      wiele w życiu doświadczyłam...Nie raz spotkałam się z wynajdywaniem
      różnych chorób przez prywatnych lekarzy,w prywatnym stwierdzano że
      mam nadżerkę i trzeba ją usunąć (oczywiście odpłatnie),w przychodni
      stwierdzano że nadżerki nie ma...dziwne
      • mama_anuszy Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 19:20
        Kaja- masz rację, nie chodź do lekarzy, jeszcze Ci każe zrobić
        cytologię i znajdzie raka szyjki- pfu.!!!Co za ciemnota!
        • Gość: gośc Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.multimo.gtsenergis.pl 25.10.08, 19:32
          przecież może iść państwowo. zwłaszcza jeśli nic się nie dzieje. a cytologię
          trzeba zrobić.
          • Gość: evla Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 19:57
            Jak najbardziej.. zamierzam iść do Państwowej przychodni. smile
      • Gość: ola Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.08, 19:38
        nie jestem smarkulą, wręcz przeciwnie i zapytam ci o jedno - weźmiesz na siebie
        odpowiedzialność za zdrowie kobiet, które zachęcasz do niechodzenia do lekarza?
        jeśli masz zamiar wziąć udział w konkursie na Szkodnika Stulecia - masz wielkie
        szanse na wygraną
      • fabiankaa Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 20:05
        Gość portalu: Kaja napisał(a):

        > Dziewczyny wiem co piszę ,to nie są bzdury...i proszę żeby mnie
        > żadne smarkule nie obrażały. Mam już swoje lata,mam dwoje
        dzieci...i
        > wiele w życiu doświadczyłam...

        tYM BARDZIEJ przerażające są bzdury, które wypisujesz.

        >Nie raz spotkałam się z wynajdywaniem
        > różnych chorób przez prywatnych lekarzy,w prywatnym stwierdzano że
        > mam nadżerkę i trzeba ją usunąć (oczywiście odpłatnie),w
        przychodni stwierdzano że nadżerki nie ma...dziwne

        A co ma piernik do wiatraka????
        W kazdym fachu znajdzie sie osoba nieuczciwa - i ginekolog i
        sprzedawca i hydraulik. Kazdy moze cie oszukac. Ale nie oznacza to,
        ze nie trzeba korzystac z ich usług. Zwłaszcza niechodzenie do
        lekarza moze sie zle skonczyc. I aby uniknąc naciągania przez
        konowała lub napastowania przez zboczenca - powstały rozne rankingi,
        fora, gdzie mozna poczytac o danym lekarzu, np tu:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18090



    • annataylor Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 19:55
      ja tez sie pozno wybralam do ginekologa. nie ma co zwlekac. idz,
      skontroluj i miej to z glowy, az do nastepnej wizyty smile
    • Gość: Kaja Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.stk.vectranet.pl 25.10.08, 20:31
      Nic nie wpominałam że cytologii nie robię,bo robię co 2 lata i jest
      ok.ale do lekarzy (prywatnie)już nigdy nie pójdę.

      Widzę ,że odezwały się znawczynie...dziewczyny wypalajcie sobie
      nieistniejące nadżerki,nabierajcie się na wizyty za 150 złoty ,niech
      sobie lekarze zarabiają...ja taka naiwna już nie jestem

      • fabiankaa Re: Co do wizyty u ginekologa.... 25.10.08, 21:34
        To, ze trafilas na konowałów - to twoj pech, a moze naiwnosc. Ja
        chodze tylko do prywatnych ginekologów i nigdy sie nie przejechalam
        na ich uczciwosci.
        Natomiast brak zaufania do kilku konowałów nie jest powodem, dla
        którego nalezy kompletnie zrezygnować z diagnostyki.
        • Gość: ewka Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.brnt.cable.ntl.com 26.10.08, 00:04
          oczywiscie chodzic do lekarza trzeba,
          ale moze nawiaze do wizyt w prywatnych gabinetach,
          bylam u okulisty,ma pani wysokie cinienie w oczach--to poczatki jaskry--ciag
          dalszy to pare podobno potrzebnych wizyt<kazda 60 zł>
          i jakiez było moje zdziwienie gdy po 1,5 roku na wizycie u innego okulisty
          okazalo sie ze cisnienie jest ok,pózniej poszlam jeszcze do innego zeby to
          sprawdzic i rzeczywiscie wszystko bylo ok,dziwne...
          nastepnie laryngolog--musi pani usunąc migdałki,tu namiar na jakąs klinike
          laryngologiczna..pozniej wizyta u endokrynologa---w zadnym wypadku nie usuwac
          migdałków ,tylko sobie pani zaszkodzi...
          i takich przykladów mogłabym podac więcej...
          nie dajmy sie naciągac w prywatnych gabinetach....
          • Gość: ewaq Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.tpnet.pl 26.10.08, 00:19
            Gość portalu: ewka napisał(a):

            > nie dajmy sie naciągac w prywatnych gabinetach....

            A ja moglabym na to napisac - nie dajmy sie lekcewazyć w panstwowych
            gabinetach. Bo tam jest przegięcie w drugą stronę - ignorowanie
            dolegliwości, brak skierowania na badania czy do specjalisty itp.
            Trzeba wybierać dobrych lekarzy i nie jest ważne, czy sa panstwowi
            czy prywatni.
            • niebieska.biedronkaa Re: Co do wizyty u ginekologa.... 27.10.08, 10:04
              Gość portalu: ewaq napisał(a):

              > Gość portalu: ewka napisał(a):
              >
              > > nie dajmy sie naciągac w prywatnych gabinetach....
              >
              > A ja moglabym na to napisac - nie dajmy sie lekcewazyć w
              panstwowych
              > gabinetach. Bo tam jest przegięcie w drugą stronę - ignorowanie
              > dolegliwości, brak skierowania na badania czy do specjalisty itp.
              > Trzeba wybierać dobrych lekarzy i nie jest ważne, czy sa panstwowi
              > czy prywatni.

              Zgadzam się w 100%.

      • sundry Re: Co do wizyty u ginekologa.... 27.10.08, 09:26
        Ja poszłam raz państwowo i usłyszałam,że mnie nie zbada,bo jestem
        dziewicą.Dalszych prób zaprzestałam.
    • Gość: ania Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.pruszcz.mm.pl 26.10.08, 15:17
      Ja miałam 27 lat gdy udalam się do ginekologa, przy pierwszej
      wizycie wogóle mnie nie badała, zapisała pigułki i dała mi spokój.
      • Gość: agiee1988 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 18:17
        ja chodze w miare regularnie, to prawda ze lekarze moga "zmyslac" choroby dla
        zarobku. ost bylam prywatnie (choc tanio jak na wizyte)i pani dr powiedziala ze
        mam powiekszony jajnik. zalecila szybkie badania na ca, morfologie i ob. no i
        przepisala 2 opakowania roznych globulek. rozmawialam ze znajoma o tym i mnie
        uspokoila ze czasem sie tak moze zdarzyc. nie moglam dobrac do konca globulek bo
        przechodzilam zatrucie.a na wizycie : zwykla romowa - wyniki w porzadku . ona i
        tak nic nie zrobi z tym fantem i mam przyjsc dopiero w grudniu. i po to sie
        zestresowalam (pewnie zaraz umre) wydawalam 60 zl (leki+ badanie) zeby uslyszec
        - nic nie moge zrobic... wrrrr

        a o nadzerce slyszalam na wizycie panstwowej.byla niewielka i dostalam globulki
        za 10 zl. wiec nie jest tak zle. zreszta jak bym byla prywatnie i powiedziano by
        mi 300 zl za wypalanie to bym podziekowala : nie skorzystam (skad mam taka kase
        wziasc?)

        a na wizyte idz. co powie to powie. nie dokonca sie przejmim ws wynikow. ja juz
        sie naucze na przyszlosc zeby sobie wizyte u gina wziasc na luz
        • Gość: gosc Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 18:59
          a na wizyte idz. co powie to powie. nie dokonca sie przejmim ws wynikow. ja juz
          sie naucze na przyszlosc zeby sobie wizyte u gina wziasc na luz


          ni dokonca tez sie nalzy przejac sie post agiee, bo inczej zgroza

          Agiee - poćwicz w domu pisanie słowa "wziąć" (to taka ogólnopolska odmiana formy
          wziasc
          • claratrueba Re: Co do wizyty u ginekologa.... 27.10.08, 13:15
            Masz 22 lata, więc powinnaś była znaleźć "swojego ginekologa" parę lat temu.
            Fakt dziewictwa niewiele ma tu do rzeczy. Chodzi o cytologię, badanie,
            posiadanie przez lekarza twojej karty lub jakieś notatki w "kajeciku". To może
            kiedyś być bardzo pomocne. Np. ja mam z natury b. krótką szyjkę macicy, co było
            wiadomo mojemu lekarzowi kilka lat zanim zaszłam w ciążę. Gdyby zostało odkryte
            dopiero w ciąży, uznane by było za zagrażające poronieniem. Pewnie spędziłabym
            ciążę leżąc w szpitalu z zaszytą szyjką. Uniknęłam tego. W przypadku cytologii,
            jesli wyjdzie niedobra, dobrze jest móc porównać z poprzednią. Podobnie przy
            infekcjach, które i dziewicom się zdarzają. I rzecz prozaiczna, ale ważna: jako
            stała pacjentka możesz liczyć na dobre traktowanie, drobne uprzejmości-
            chociażby receptę albo polecenie dobrego lekarza innej specjalności, jesli
            będziesz takiego potrzebować. Poradę u kogo warto robić USG piersi albo gdzie
            robić mammografię. Popytaj koleżanek do kogo chodzą i kogo polecają, albo
            sprawdź na "białej liście" tutaj.
      • premeda Re: Co do wizyty u ginekologa.... 27.10.08, 12:56
        Ja też byłam późno, bo wieku 26 lat i też byłam prywatnie ale żadnej
        nadżerki nie miałam i do dzisiaj nie mam. Za to dziewczyny chodzące
        do renomowanych w moim mieście lekrzy, z nadżerkami się borykają po
        kilka razy. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do mojej lekarki to branie
        kasy za wypisywanie recept ale i tak wychodzi znacznie taniej niż
        leczenie nie istniejących chorób zwłaszcza, że za każdym razem o
        coś tam dopytuję smile A autorce polecam pójście na wizytę zrobienie
        cytologii i ewentualnie zastanowienie się nad szczepionką na raka
        szyjki macicy. Lepsze jest szczepienie się przed rozpoczęciem
        współżycia niż szczepienie dziewczynek szczepionką, która na pewno
        działa przez 10 lat (tyle trwały badania).
    • Gość: angelina23 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.cmbg.cable.ntl.com 27.10.08, 21:42
      Widzisz, mialam podobny problem co Ty.W wieku 20 lat poszalam jako
      dziewica do ginekologa po recepte na tabletki.Wizyta
      prywatna.Weszlam jako dziewica a wyszlam z gabinetu juz jako nie -
      dziewica bo pan doktorek oo zbadaniu mnie wziernikiem zrobil mi usg
      dopochwowo i wyjal je cale zakrwawione.Na moje pytanie:co to jest?
      Powiedzial ze to krwawienie z nadzerki, no i oczywiscie mialam sie
      zglosic na zamrazanie.Krwawilam 2 dni.Potem od lekarza panstwowego
      dowiedzialam sie ze mam malutka nadzerke ale nie nalezy nic robic.
      Teraz na szczescie mieszkam za granica i do ginekologa trzeba
      skierowanie, w ciazy ani razu nie bylam badana ginekologicznie.Na
      szczescie.
      Tamten lekarz zrobil mi krzywde...
      • Gość: gosc Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.08, 22:32
        dziewictwa nie traci się od wziernika
        • Gość: angelina23 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.cmbg.cable.ntl.com 28.10.08, 13:37
          A od USG dopochwowego?
          Nie miem dlaczego on mi to zrobil
          • Gość: ewaq Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.tpnet.pl 28.10.08, 13:55
            Dziewictwo traci sie od stosunku płciowego. Tobie lekarz jedynie
            naruszył blone dziewicza. Dlaczego to zrobil? Nie wiem - moze nie
            wiedzial, ze jestes dziewica - mowilas mu? Moze mial wazne powody,
            zeby zrobic USG. Powodow moze byc setka.
            • Gość: angelina23 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.cmbg.cable.ntl.com 28.10.08, 14:41
              No pewnie ze mu mowilam ze nie wspolzylam jeszcze,nie widzial powodu
              zeby robic usg - a jezeli tak to powinien mnie poinformowac i
              powiedziec z czym sie to wiaze.

              Dlatego ja odradzam mlodym dziewczynom chodzenie do ginekologa jak
              sie nic nie dzieje a nie rozpoczely wspolzycia.Nie robcie tego bledu
              co ja!
              • eciepecie8 Re: Co do wizyty u ginekologa.... 28.10.08, 14:46
                Dlatego ja odradzam mlodym dziewczynom chodzenie do ginekologa jak
                sie nic nie dzieje a nie rozpoczely wspolzycia.Nie robcie tego bledu
                co ja!


                a skąd wiesz, że nic się nie dzieje, skąd? cytologii nie zrobisz
                wsadzając termometr pod pachę
                i co to twoim zdaniem znaczy "młoda dziewczyna"? 25-latce też
                odradzisz?
                • Gość: angelina23 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.cmbg.cable.ntl.com 28.10.08, 15:03
                  Odradze!
                  W Anglii, ktora ma o duzo nizszy wskaznik umieralnosci na raka
                  szyjki macicy cytologie wykonuje sie od 25 roku zycia co 3
                  lata.Antykoncepcje przepisuje lekarz rodzinny.Nie ma standardowych
                  badan ginekologicznych bo wizyta u ginekologa jest na skierowanie.
                  Ja tylko ostrzegam.Nie sadzilam ze ginekolog na pierwszej wizycie
                  przerwie mi blone dziewicza.
                  • eciepecie8 Re: Co do wizyty u ginekologa.... 28.10.08, 15:13
                    W Anglii, ktora ma o duzo nizszy wskaznik umieralnosci na raka
                    szyjki macicy cytologie wykonuje sie od 25 roku zycia co 3
                    lata.

                    tylko że tam kobiety chodzą się badać regularnie - proste jak budowa
                    cepa
                    • Gość: angelina23 Re: Co do wizyty u ginekologa.... IP: *.cmbg.cable.ntl.com 28.10.08, 15:17
                      Chodza.Od 25 roku zycia co 3 lata.

                      A w Polsce nastolatki biegaja na cytologie co roku.Albo inaczej
                      lekarze chca zeby tak bylo zeby nabic sobie kieszen.
Pełna wersja