Gość: zuza
IP: *.eastwest.com.pl
31.10.08, 08:23
Witam!
Mam taki problem: przy ostatniej wizycie u ginekologa (dodam, że kolejnego z
rzędu, jakoś nie mam szczęścia znaleźć sobie stałego lekarza) lekarka
stwierdziła, że prawdopodobnie mam endometriozę i to rozwiniętą.
Powiedziała, że jedynym sposobem leczenia będzie albo zajście w ciążę, albo
przejście na tabletki antykoncepcyjne na pół roku, a potem zobaczymy co dalej.
Dziecko odpada w mojej sytuacji, a tabletek nie chciałam brać, bo kiedyś
wcześniej już zażywałam przez około rok i zwyczajnie źle się czułam.
Sygnalizowałam pani ginekolog, że ówczesny lekarz polecił mi w związku z tym
odstawienie tabletek. Ale lekarka się uparła, że muszę coś zrobić, więc w
końcu się zgodziłam.
No i tu meritum: biorę tabletki od jakiegoś czasu i mam zarazem straszne bóle
w łydkach: w nocy wydaje mi się jakby mi chciał ktoś kamienie przetaczać przez
tkanki, w dzień mam napięte i bolące mięśnie. Pamiętam, że kilka lat temu, jak
brałam pierwszy raz tabletki, pojawiły się podobne objawy.
Czy ktoś może mi poradzić, co mam zrobić? Lekarka, u której byłam, jest teraz
na zwolnieniu lekarskim i nie mogę się skonsultować. Czy ona ma rację, mówiąc
że na endometriozę poskutkuje tylko ciąża lub tabletki? Czy znowu muszę szukać
innego lekarza?
Będę wdzięczna za wszelkie uwagi.