Gdy brak motywacji...

13.03.09, 15:22
CO ZA BZDURY !

"Jak zwykle kończy się fiaskiem - czy Ty też tak rozpoczynałaś swoje
odchudzanie? "
Ale jeśli nie ? jeśli jadłam niewielkie zbilansowane posiłki, ale ciągle byłam
głodna ?

"pomyśl, co czeka Cię za te pół roku jak będziesz trzymać się wyznaczonych
reguł. Pomyśl jak wtedy cudownie będziesz się czuć, jak inni będą Cię
podziwiać, będziesz mogła założyć ubrania o kilka rozmiarów mniejsze. "
Ale sami publikowaliście wywiad z panią psycholog, która mówiła, że po
schudnięciu wcale się nie jest piękniejszą i podziwianą przez otoczenia.
Zwłaszcza jeśli chudnie się z poziomu "otyła" do "normalna" .

"Spróbuj odnaleźć w sobie jakieś zamiłowania, pasje, na które będziesz
poświęcać sporo wolnego czasu i które odciągną Cię od myśli przekąszenia
czegoś słodkiego. "
Ale przecież dieta wymaga poświecenia tego czasu na gotowanie i ćwiczenia. W
dodatku odchudzające jedzenie jest droższe.

"Nagrodą niech będzie długa kąpiel w przyjemnej woni olejków, wizyta u
kosmetyczki, dobry sen itp."
Nie cierpię kosmetyczek, nie przepadam za kapielami, a sen to u mnie standard.
Dieta wymaga wręcz rezygnacji z wielu normalnych przyjemności (książki, muzyka
itp) bo czas i pieniądze trzeba poświęcać na odchudzania.
    • Gość: Elwira Gdy brak motywacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 14:46
      Nie zgodzę się z Magdą. Ja ważę w tym momencie 105 kg. Jest mi z tym
      okropnie.Odbija się to oczywiście na moim zdrowiu. Mam częste bóle
      serca, nadciśnienie, omdlenia, poza tym ciężko mi nawet sznurówki w
      bucie zawiązać. Potrzebowałam motywacji. Po przeczytaniu artykułu
      znalazłam ją. Do tego jeszcze problemy ginekologiczne- problem z
      zajściem w ciążę.Wiesz Magdaleno, dieta tak naprawdę nie pochłania
      tak dużo czasu (wiem, bo nie raz jakieś tam stosowałam). Wystarczy
      odrobina wiary w siebie, której teraz mi nie brakuje. Wręcz
      przeciwnie.Poświęcam diecie dużo czasu i bardzo cieszy mnie to,jak
      nawet przygotowuję sobie takie właśnie jedzenie, bo wiem,że to dla
      mojego dobra. Cieszy mnie każdy gram zgubiony. Warto żyć dla takich
      chwil smile
      • Gość: Przemo Re: Gdy brak motywacji... IP: *.mobile.playmobile.pl 26.03.09, 16:29
        A co ze sportem i ruchem? Od tego przecież trzeba zacząć. Co ma przyspieszyć
        metabolizm i spalanie tłuszczu jak nie ruch? Samo jedzenie????? Głodzenie się?
        Moim zdaniem jeśli komuś się udało doprowadzić do stanu nadwagi może
        wygospodarować choćby pół godziny dziennie na ćwiczenia + do tego inne
        odżywianie i konsekwentnie zrzucić wagę bez odbicia na stanie zdrowia.
        • 4g63 Re: Gdy brak motywacji... 26.03.09, 23:11
          właśnie, sport to zdrowie, niech laski zaczną jeździć na rowerach do pracy, motywacja to wytężonego wysiłku, to zupełnie co innego niż skakanie na aerocośtam, zaraz pogubicie kilogramy, no ale ups.. no tak, to nie dla leniwców
          • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 09:11
            4g63 napisał:

            > właśnie, sport to zdrowie, niech laski zaczną jeździć na rowerach do pracy, mot
            > ywacja to wytężonego wysiłku, to zupełnie co innego niż skakanie na aerocośtam,
            > zaraz pogubicie kilogramy, no ale ups.. no tak, to nie dla leniwców
            To przede wszystkim nie jest propozycja dla inteligentek z pracą biurową. Lubię
            rower, ale nie wyobrażam sobie przychodzenia do pracy w stroju sportowym a tym
            bardziej lekko spocona i z włosami przygniecionymi kaskiem.
            • cafem Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 17:12
              Moja droga, to sie nazywa Len.
              Praca biurowa, w miedzynarodowej firmie. Dojezdzalam pol godziny rowerem, w przeciwdeszczowej wielkiej kurcie, nierzadko w smiesznych ortallinowych spodniach przeciwdeszczowych.
              Pod wielkimi ciuchami zawsze biala koszula, rajstopy, miniowka lub sukienka, a w plecaku szpilkismile
              Takim cudem mialam odwalone 5 godzin sportu tygodniowo!
              Szefostwo najpierw sie smialo, potem przywyklo, a kilka kolezanek przerzucilo sie na ten sam system.
              Trzeba chciec, a nie mowic, ze to nie dla mnie.
              • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 21:51
                cafem napisała:

                > Moja droga, to sie nazywa Len.
                > Praca biurowa, w miedzynarodowej firmie. Dojezdzalam pol godziny rowerem, w prz
                > eciwdeszczowej wielkiej kurcie, nierzadko w smiesznych ortallinowych spodniach
                > przeciwdeszczowych.
                Czy po tym zasuwaniu przez powiedzmy pół godziny na rowerze w ortalionie z
                teczką na bagażniku, byłaś spocona ?
                Bo ja byłabym mokra jak mysz - nie wezmę prysznica w pracy, a nie chcę chodzić
                nieświeża cały dzień.

                I co robiłaś z fryzurą ? Bo moje włosy po każdej przejażdżce traciły cały styl
                przez przygniecenie kaskiem.
                • Gość: aniakin Re: Gdy brak motywacji... IP: *.pp.htv.fi 29.03.09, 22:32
                  > Bo ja byłabym mokra jak mysz - nie wezmę prysznica w pracy, a nie chcę chodzić
                  > nieświeża cały dzień.

                  Wlasnie. Nawet jesli samemu nie czuje sie swojego potu, to inni go czuja. wink Nie wyobrazam sobie dojezdzac rowerem do pracy bez prysznica w biurze, fuj. Dlatego uprawiam sport po pracy.
                • cafem Re: Gdy brak motywacji... 30.03.09, 14:05
                  Owszem, bywam lekko spocona. Ale uzywam dezodorantu, wiec nie smierdzesmile
                  Mokra jak mysz bylabym po 2 godzinach intensywnej jazdy - a do pracy staram sie jezdzic spokojnie. I wazne jest, by miec porzadne, przewiewne ciuchy.
                  Do wlosow nosze w plecaku szczotke. I tak ich nigdy nie ukladam - mam krotka fryzurke - wiec wystarczy je uczesac i nastroszyc.

                  Po prostu sie wykrecasz. Pracuje na pelen etat, mam mnostwo obowiazkow, partnera, ktoremu poswiecam sporo czasu i jeszcze wynajduje co najmniej 10 godzin tygodniowo na sport.
                  Trzeba tylko chciec. I lubicsmile
                  • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 31.03.09, 10:06
                    cafem napisała:

                    > Owszem, bywam lekko spocona. Ale uzywam dezodorantu, wiec nie smierdzesmile
                    > Mokra jak mysz bylabym po 2 godzinach intensywnej jazdy - a do pracy staram sie
                    > jezdzic spokojnie. I wazne jest, by miec porzadne, przewiewne ciuchy.
                    Nadal nie wyobrażam sobie przewiewnych ciuchów na rower, w których można iść do
                    pracy.
                    > Do wlosow nosze w plecaku szczotke. I tak ich nigdy nie ukladam - mam krotka
                    > fryzurke - wiec wystarczy je uczesac i nastroszyc.
                    Czyli, że Ty po prostu masz szczęście - nie pocisz cię i masz włosy, które
                    wystarczy ułożyć szczotką.
                    A co z resztą ludzkości, która wymaga prysznica po wysiłku fizycznym i musi się
                    porządnie uczesać ?

                    > Trzeba tylko chciec. I lubicsmile
                    No tak, ale problemy z motywacją dotyczą właśnie osób, które nie lubią uprawiać
                    sportu i muszą się do tego zmuszać dla zdrowia.
              • Gość: phalaphael Re: Gdy brak motywacji... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.09, 09:19

                Taaaaaaak??? To podrzuć jeszcze dwójkę dzieci do żłobka i przedszkola.
                Powodzenia.
                • cafem Re: Gdy brak motywacji... 30.03.09, 14:07
                  Nie dorabiaj historii. Magdalenaa nie napisala, ze musi rano podrzucac dzieci do przedszkola.
      • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 09:22
        Gość portalu: Elwira napisał(a):

        > Nie zgodzę się z Magdą. Ja ważę w tym momencie 105 kg.
        Ja ważę mniej, ale też mam BMI powyżej 30 i powinnam schudnąć choćby ze względów
        zdrowotnych.

        > Wiesz Magdaleno, dieta tak naprawdę nie pochłania
        > tak dużo czasu (wiem, bo nie raz jakieś tam stosowałam).
        Mnie pochłania. Muszę robić częściej zakupy (bo warzyw nie da się kupić na
        zapas), więcej czasu poświęcać na gotowanie i robienie sałatek.

        > Poświęcam diecie dużo czasu i bardzo cieszy mnie to,jak
        > nawet przygotowuję sobie takie właśnie jedzenie, bo wiem,że to dla
        > mojego dobra.
        A mnie zupełnie nie sprawia przyjemności gotowanie jedzenia, które mi nie
        smakuje. Gotowanie jest fajne, jeśli gotuję, to co lubię.

        > Wystarczy odrobina wiary w siebie, której teraz mi nie brakuje.
        IMHO odrobina nie wystarczy. Potrzebne są hektolitry wiary w siebie, a moje
        dotychczasowe doświadczenia raczej mi ją odbierają

        > Cieszy mnie każdy gram zgubiony. Warto żyć dla takich chwil smile
        No więc mnie właśnie nie cieszy, bo mimo porządnych starań, jedzenia tego czego
        nie lubię, wydanych pieniędzy itp., nie mogę schudnąć. Oczywiście jestem pod
        opieką dietetyczki, ale nawet ona mówi "po zjedzeniu x powinna być pani
        najedzona" , ale nie jestem, "na takiej diecie powinna pani chudnąć", ale nie
        chudnę.
    • Gość: aga Gdy brak motywacji... IP: 212.180.164.* 26.03.09, 18:56
      Ciężko jest odchudzać się samodzielnie. Ja na swojej drodze
      spotkałam swiętną dietetyczkę i wreszcie się udało. Do tej pory
      zawsze zaczynałam w poniedziałek a konczyłam w srodę. Na spotkaniach
      z Kasią, i grupą odchudzających ( 10 osób) mobilizowałam się do
      działania. Kazdy kilogram był sukcesem nie tylko moim ale i całej
      grupy. Przez 3 miesiace zrzuciłam 8 kg, zmieniajac swoje
      dotychczasowe nawyki, czyli np. niejedzenie przez cały dzień a potem
      wiecziorem atak na lodówkę!!.
      Wszystkim odchudzającym polecam zajecia grupowe to na serio
      dodadtkowa motywacja, mnie rywalizacja zmotywowała i malutki sukces
      jest . Teraz 8 kg ale zostało jeszcze drugie tyle!!!
    • Gość: Gucio Gdy brak motywacji... IP: 213.150.35.* 26.03.09, 23:27
      W tych radach brakuje chyba jednej podstawowej. Trzeba się merytorycznie
      przygotować do odchudzania, żeby nie pomylić go z zagładzaniem.

      Myślę, że odchudzanie polega bardziej na zmodyfikowaniu swojej diety, niż na
      nagłej decyzji jedzenia "połowy" tego, co dotychczas. W ten sposób raczej mamy
      marne szanse na sukces...
    • Gość: gocha Gdy brak motywacji... IP: *.cpe.marton.net.pl 27.03.09, 08:57
      Moją motywacją jest ktoś kogo kocham, ale to nie jest mój mąż
    • Gość: xzy 30 kg w pół roku?! IP: 83.145.84.* 27.03.09, 13:48
      chyba kogoś pogięło i to w okolicach głowy
    • Gość: efekt motyla Gdy brak motywacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 16:09
      Chciałabym podzielić się swoim sposobem z pkt. 1 tego artykułu -
      czyli wizualizacją efektu. U mnie jest to całkiem skuteczne.
      W odchudzaniu stosuję metodę, która ma zbić wagę stopniowo - 1kg w 2
      tygodnie. Kg jest b. dużo, więc dojście do tej mojej normalnej wagi
      zajmie mi dużo czasu, choć mniej niż "pracowałam" na tą swoją
      aktualną.
      Sposób polega na tym, że do rocznego kalendarza, takiego w którym
      mam wpisane różne stałe wydarzenia, imprezy, itd. wpisałam od
      momentu startowego co dwa tygodnie swoją wagę o kilogram mniej. To
      pomaga mi uświadomić sobie, że proces, choć powolny, za jakiś
      konkretny czas przyniesie wymierne rezultaty. I wiem, że na przykład
      w czerwcu, kiedy mamy tzw. imprezę integracyjną w pracy będę już
      jakoś wyglądać, a w sierpniu na wakacjach jeszcze lepiej, a jesienią
      już może założę płaszczyk, który od trzech lat czeka na mnie w
      szafie. A sylwester 2009/2010...
      Nie wiem, na mnie to działa, bo czas mija i naprawdę jest się coraz
      bliżej. Wystarczy tylko trzymać się planu smile
    • Gość: Kasia Gdy brak motywacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 18:16
      Jestem z natury leniwa - urodziłam się w niedzielę więc to chyba trochę mnie
      tłumaczy. Postanowiłam schudnąć, bo praca siedząca mnie pogrążyła odrobinę za
      bardzo.

      Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdrowie jedzenie jest drogie, ale kupując
      codziennie batonika, jakieś paluszki nawet nie zdajemy sobie sprawy ile to
      pieniędzy pochłania. Za te pieniądze można kupić kg jabłek itp. Wystarczy sobie
      przeliczyć.

      Koleżanka z pracy uświadomiła mi, nawet o tym nie wiedząc, że aby być szczupłym
      trzeba po prostu "nie żreć". To dało mi pole do namysłu i zmusiło do
      zastanowienia nad tym co jem, ile jem i jaki tryb życia prowadzę po pracy.

      Zamiast dwóch bułek z serem (tzw. szybka kanapka), zrobiłam sobie jedną z
      ziarnem warzywami i jajkiem i najadłam się, co mnie zdziwiło i bardzo
      zadowoliło. Eksperymentujcie ze swoim jadłospisem, nie wszystko co zdrowe jest
      niesmaczne.

      A chipsów nie jem już od kilku tygodni - post wink
      • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 21:57
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdrowie jedzenie jest drogie, ale kupując
        > codziennie batonika, jakieś paluszki nawet nie zdajemy sobie sprawy ile to
        > pieniędzy pochłania. Za te pieniądze można kupić kg jabłek itp.
        > Wystarczy sobie przeliczyć.
        NO więc, ja zauważam wyraźną zwyżkę wydatków, ilekroć próbuję się odchudzać. I w
        dodatku ja to jem, nie wyrzucam.


        > Koleżanka z pracy uświadomiła mi, nawet o tym nie wiedząc,
        > że aby być szczupłym trzeba po prostu "nie żreć".
        To nieprawda.
        Ludzie mają różną przemianę materii i znam mnóstwo osób, które odżywiając się
        sensownie i umiarkowanie tyją.

        > Eksperymentujcie ze swoim jadłospisem, nie wszystko co zdrowe jest niesmaczne.
        To zazdroszczę. Bo dla mnie do tej pory to prosta zależność im coś jest bardziej
        tłuste, kaloryczne, niezdrowe, tym bardziej mi smakuje.
        Im dłużej jestem na diecie, tym mniej mi smakują warzywa i tym bardziej mam
        ochotę na coś dobrego.
        • minniemouse Re: Gdy brak motywacji... 27.03.09, 22:17
          """Dieta wymaga wręcz rezygnacji z wielu normalnych przyjemności
          (książki, muzyka
          itp) bo czas i pieniądze trzeba poświęcać na odchudzania.""


          co za bzdury.
          ciekawe ze innym jakos niczego nie zabiera.

          ""NO więc, ja zauważam wyraźną zwyżkę wydatków, ilekroć próbuję się
          odchudzać. I w dodatku ja to jem, nie wyrzucam.""

          z twoich wypowiedzi jasno wynika ze nie dosc ze jestes leniwa
          i wszystko ci sprawia ogromne problemy to jeszcze nie umiesz
          gospodarowac pieniedzmi.

          "" dla mnie do tej pory to prosta zależność im coś jest bardzie
          > j
          > tłuste, kaloryczne, niezdrowe, tym bardziej mi smakuje.""

          ot i cala prawda o tobie- lubisz zrec, i tyle.
          problem nie lezy w zakupach, braku czasu i pieniadzach.

          Minnie
          • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 31.03.09, 10:01
            minniemouse napisała:

            > > Dieta wymaga wręcz rezygnacji z wielu normalnych przyjemności
            > > (książki, muzyka itp) bo czas i pieniądze trzeba poświęcać na
            > > odchudzania
            >
            > co za bzdury.
            > ciekawe ze innym jakos niczego nie zabiera.
            ciekawe dlaczego ?
            kupują inne jedzenie niż ja ? lubią tańsze rozrywki ?


            > > NO więc, ja zauważam wyraźną zwyżkę wydatków, ilekroć próbuję
            > > się odchudzać. I w dodatku ja to jem, nie wyrzucam.
            >
            > z twoich wypowiedzi jasno wynika ze nie dosc ze jestes leniwa
            > i wszystko ci sprawia ogromne problemy to jeszcze nie umiesz
            > gospodarowac pieniedzmi.
            A niby co miałabym zrobić ? jeśli zdrowe i niesmaczne jedzenie jest droższe od
            smacznego i niezdrowego ?
            • minniemouse Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 00:41
              ""A niby co miałabym zrobić ? jeśli zdrowe i niesmaczne jedzenie
              jest droższe od
              smacznego i niezdrowego ? ""


              zlotko to ze ktos tak jak ty lubi tluste smazone panierowane
              kurczaki, ziemniaki tluczone z maslem, smietana i polane gestym
              sosem a do tego
              surowke z kilkoma lychami majonezu to nie znaczy ze dla kadzego
              zdrowe nietuczace jedzenie jest niesmaczne!

              ja bym sie shaftowala od takiej ilosci tluszczu i maki,
              dla mnie chudy kurczaczek z grilla posypany przyprawami i podany z
              gotowanym ryzem albo pieczonym ziemniakiem (obydwa bez tluszczu) a
              do tego zielona salata z pomidorem i liscmi swiezej bazylii i paroma
              kroplami oliwki z cyryna to jest niebo w gebie!

              plus ten "cienki" kurczaczek i ryz z salata wychodzi mi znacznie
              taniej niz kurczaczek do ktorego jeszcze trzeba bulki tartej, maki,
              oleju lub smalcu do smazenia, do ziemniakow smietana, maslo, nie
              wspomne juz o sosie,
              i o ile szybciej 'wychodzi' pojemnik majonezu uzywany w takich
              ilosciach niz butelka oliwki stosowana w kroplach!

              naucz sie BUDGETU, to zrozumiesz dlaczego jedzenie warzyw, owocow
              jest tansze od czipsow i czekoladek.

              Minnie

              • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 15:01
                minniemouse napisała:

                > nie znaczy ze dla każdego zdrowe nietuczace jedzenie jest niesmaczne!
                Oczywiście, że nie każdego. Ale to ja się odchudzam i ja za to płacę.


                > ja bym sie shaftowala od takiej ilosci tluszczu i maki,
                To masz szczęście - ale co mają zrobić osoby o innych gustach ?

                > naucz sie BUDGETU, to zrozumiesz dlaczego jedzenie warzyw, owocow
                > jest tansze od czipsow i czekoladek.
                Nie wiem, co to ma być ten "BUDGET" w dodatku pisany wielkimi literami (jakiś
                program komputerowy), ale niestety warzywa zawsze wychodzą mi drożej od słodyczy.
    • ale3x Re: Gdy brak motywacji... 30.03.09, 09:15
      to wszystko co jest w artykule to prawda.mam 47 lat 2 lata temu schudłam o jeden
      rozmiar z 40 do 38 ( 6 kg ).Wydawało mi się ,że w moim wieku nie uda mi się to
      .Trwało to 2 miesiące .miałam wcześniej wysoki cholesterol i trojglicerydy
      .Teraz wyniki są idealne.
      dieta to nie głodzenie tylko częste i mała posiłki.a jak ktos nie chce to
      zawsze znajdzie wymówkę tak jak magdalaena 1977.a ruch to nie tylko cwiczenia na
      siłowni ,ale również sprzatanie ,mycie okien smile.
    • cafem Re: Gdy brak motywacji... 31.03.09, 10:08
      Magdalaena1977 bede brutalna - kazda rozsadna propozycje na schudniecie (sport, zmiana nawykow zywieniowych, stylu zycia) odrzucasz, wytykasz, ze tak sie nie da i ze bzdury z palca wyssane opowiadamy.
      Wiec zyj dalej tak jak zyjesz, przyzwyczaj sie do mysli, ze jestes gruba i na zawsze taka pozostaniesz, bo cudownych srodkow nie ma. Utylas, nie dbasz o siebie i dbac sie nawet nie starasz - okej. Nie narzekaj tylko na forum, ze za gruba jestes, bo w Twoim przypadku jestes sama sobie winna.
      • Gość: ja Re: Gdy brak motywacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 10:29
        Magdalena marudzi na różnych forach, pod różnymi nickami od ładnych paru lat
      • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 31.03.09, 15:18
        cafem napisała:
        > Wiec zyj dalej tak jak zyjesz, przyzwyczaj sie do mysli, ze
        > jestes gruba i na zawsze taka pozostaniesz, bo cudownych srodkow nie ma.
        Ale mnie właśnie o to chodzi. Nie ma cudów. Nie da się schudnąć bez wyrzeczeń i
        denerwują mnie artykuły, które sugerują, że jest to możliwe.
        Większość osób, która ma nadwagę czy jest otyła, lubi wysokokaloryczne jedzenie
        i stacjonarne rozrywki typu książki.
        NIE LUBI sportu i warzyw.
        I jeśli ktoś chce schudnąć (a ja chcę), to może tego zrobić bez codziennego
        koszmaru - niesmacznego skąpego jedzenia, męczących ćwiczeń itp.

        > Utylas, nie dbasz o siebie i dbac sie nawet nie starasz - okej.
        To nieprawda. Nic takiego nie napisałam i nie wynika to z moich postów.
        • sundry Re: Gdy brak motywacji... 01.04.09, 10:04
          Ja jestem szczupła i wyobraź sobie,że moją ulubioną potrawą nie jest
          listek sałaty.Wysokokaloryczne jedzenie jest lepsze,wiadomo,że
          łatwiej posiedzieć z książką niż szaleć na siłowni.Ale wytłumaczenie
          to żadne.Kto powiedział,że życie to bajka?
          • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 01.04.09, 11:43
            sundry napisała:

            > Ja jestem szczupła
            jesteś szczupła z natury (tzn. jesz ile chcesz i nie tyjesz) czy ograniczasz
            jedzenie i ćwiczysz dla ładnej figury ?

            Mam koleżankę typu pierwszego - rozmiar 34/36 (nawet po ciąży) i je co chce.
            Dlaczego jak tak nie mogę sad

            > i wyobraź sobie,że moją ulubioną potrawą nie jest
            > listek sałaty.Wysokokaloryczne jedzenie jest lepsze,wiadomo,że
            > łatwiej posiedzieć z książką niż szaleć na siłowni.
            > Ale wytłumaczenie to żadne.Kto powiedział,że życie to bajka?
            No właśnie o to mi chodzi.
            • sundry Re: Gdy brak motywacji... 01.04.09, 11:50
              Szczupła z natury (ale patrząc na moją mamę zdaję sobie sprawę,że to
              nie będzie trwać wiecznie)ale ćwiczę i staram się ograniczać
              niezdrowe jedzenie-dla zdrowia.
              • minniemouse Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 00:30
                ""Mam koleżankę typu pierwszego - rozmiar 34/36 (nawet po ciąży) i
                je co chce.
                Dlaczego jak tak nie mogę""


                dlatego ze twoja kolezanka moze i je to co chce ale na pewno nie tak
                znowu duzo kalorycznie jak ty
                i/albo rusza sie wiecej niz ty.

                to tylko takie piep..enie "jem co chce i nie tyje".

                ja tez znam takie osoby "co jedza co chca" i zapewniam cie ze jak
                sie przyjrzec ich diecie to tak naprawde az tak wiele nie jedza.


                zacznij robic DOKLADNIE to co ona i zobaczymy jaki efekt.


                Minnie
                • sorrento_8 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 09:45
                  To znowu nie tak jak do końca myślicie, bo odniosłam wrażenie, że
                  owszem dbacie o linie, ale zbyt duzych nadmiarów wagi nigdy nie
                  miałyście i nigdy nie musiałyście włożyć ogromu pracy, by choć
                  odrobinę schudnąć, choć mogę się mylić w odbiorze treści smile

                  > dlatego ze twoja kolezanka moze i je to co chce ale na pewno nie
                  tak
                  > znowu duzo kalorycznie jak ty
                  > i/albo rusza sie wiecej niz ty.
                  Tutaj dochodzą również hormony, przemiana materii i niektórzy
                  twierdzą, choć ja się z tym nie zgodzę, że uwarunkowanie genetyczne,
                  frustrujące bywają obserwacje koleżanek, które mogą jeść rzeczy, od
                  których ty na sam widok tyjesz, ale pracując wiele lat biurko w
                  biurko z wieloma kobietami, potwierdzę, że nie ma sprawiedliwości na
                  tym świecie wink

                  > zacznij robic DOKLADNIE to co ona i zobaczymy jaki efekt.
                  Ja jestem zdania, że kopiowanie nic nie daje, trzeba obserwować swój
                  organizm i do niego dopasować dietę, która jednocześnie zapewnić
                  wszystkie składki, da uczucie sytości i pozwala zredukować na dłużej
                  kilogramy. Osobiście nie zliczę diet zarówno tych gazetowych jak i
                  tych od dietetyka, które stosowałam, dopiero dopasowanie diety do
                  potrzeb własnego organizmu zaczyna przynosić efekty. I to co ja jem,
                  albo czego nie jem, niekoniecznie może przynieść efekty innej osobie.

                  Co do tematu głównego, to mogę się podzielić kilkoma refleksjami jak
                  było "przed" i jak jest "w trakcie", bo nie mogę powiedzieć, że już
                  jest "po" wink

                  Uważam, że nie nalezy zakładać, że utrata wagi cokolwiek zmieni w
                  naszym życiu, owszem człowiek będzie zdrowszy, sprawniejszy, ale
                  motywowanie stwierdzeniem "o cudownym samopoczuciu" jest mocno
                  przesadzone, wiele kobiet blednie uważa, że schudniecie iluś tam
                  kilogramów spowoduje nagłą odmianę i wszystko nagle się ułoży.

                  Dieta jest droższa, kiedyś na jedzenie wydawałam dużo mniej i
                  objętościowo tez jadałam mniej, trzeba planować zakupy i
                  przygotowanie posiłków, o zapomnieniu II śniadania nie ma mowy.
                  Więc po częsci zgodzę się z Magdalena1977 trochę więcej kasy i
                  trochę mniej wolnego czasu, tylko pytanie co w tym wolnym czasie by
                  się robiło, bo jesli obijało wink to żadna strata.
                  Ale dieta nie wymaga rezygnacji z przyjemności typu książka czy
                  muzyka, muzyki można zawsze słuchać podczas ćwiczeń i na rowerze
                  stacjonarnym mozna przeczytać niejedną książkę.

                  Co do ćwiczeń to bardzo długo w moim klubie fitness byłam największą
                  uczestniczką ćwiczeń, choć moje rozmiary nie są monstrualne,
                  niestety dziewczyny z BMI powyżej 30 mają problem z wyjściem na
                  ćwiczenia i choć zarzuca im się lenistwo, to ja widzę raczej problem
                  w leku przed wystawieniu się na widok publiczny.
                  • minniemouse Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 10:12
                    Problemy z waga z powodow zdrowotnych do ktorych m.inn.
                    zaliczaja sie "hormony" naleza do bardzo bardzo malej grupy -
                    zaledwie 1% ludzi, 99% to zla dieta i styl zycia.


                    ""Dieta jest droższa, kiedyś na jedzenie wydawałam dużo mniej i
                    objętościowo tez jadałam mniej, trzeba planować zakupy i
                    przygotowanie posiłków, o zapomnieniu II śniadania nie ma mowy.""

                    nie zgdadzam sie z toba, bo zeby nie jesc kalorycznie i zdrowo
                    wystarczy unikac slodyczy w pierwszym rzedzie, i tluszczu.
                    mozna tez ograniczyc weglowodany ale nie calkiem z nich zrezygnowac.

                    nie trzeba zadnych skomplikowanych potraw i przepisow,
                    jak juz wiele razy tlumaczylam wystarczy zastapic tlustego kotleta
                    smazonego na smalcu miesem chudym z grilla lub po prostu robionym
                    bez tluszczu .

                    dla przykladu z kurczaka wystarczy zdjac skore aby byl znacznie
                    mniej kaloryczny to na pewno drozej nie kosztuje.


                    ""dziewczyny z BMI powyżej 30 mają problem z wyjściem na
                    > ćwiczenia i choć zarzuca im się lenistwo, to ja widzę raczej
                    problem
                    > w leku przed wystawieniu się na widok publiczny.""

                    no i co za roznica jaki powod? efekt jest taki ze NIE cwicza.
                    poza tym cwiczyc mozna w domu. jak sie chce.



                    Minnie


                    • sorrento_8 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 10:42
                      > nie zgdadzam sie z toba, bo zeby nie jesc kalorycznie i zdrowo
                      > wystarczy unikac slodyczy w pierwszym rzedzie, i tluszczu.
                      > mozna tez ograniczyc weglowodany ale nie calkiem z nich
                      zrezygnowac.
                      > nie trzeba zadnych skomplikowanych potraw i przepisow,
                      > jak juz wiele razy tlumaczylam wystarczy zastapic tlustego kotleta
                      > smazonego na smalcu miesem chudym z grilla lub po prostu robionym
                      > bez tluszczu .
                      >


                      OK, ale skoro wcześniej na śniadanie i obiado-kolację wystarczyło mi
                      opakowanie podłych parówek zagryzione dużą ilością białego pieczywa,
                      to teraz wydaje więcej, popatrz jak drogie są (szczególnie zimą)
                      warzywa, dobre ryby, czy chude mięsa, o tym mówię, a nie
                      przestawieniu się z panierowane fileta usmażonego w głębokim
                      tłuszczu, na tego grillowanego smile


                      > no i co za roznica jaki powod? efekt jest taki ze NIE cwicza.
                      > poza tym cwiczyc mozna w domu. jak sie chce.
                      >
                      Różnicy nie ma, to było tak w kwestii wyjaśnień braku motywacji.
                      Zastanawia mnie, jakie znaczenie ma narodowość, bo ostatnio na
                      siłowni bywają dziewczyny z krajów skandynawskich, na moje oko smile z
                      dużą otyłością, ćwiczą skąpo ubrane bez żadnego widocznego
                      skrępowania, gdy koleżanka o podobnych gabarytach powiedziała, że
                      życiu w dresie obcym ludziom się nie pokaże smile
                      Czasami same "chcenie" nie wystarczy, przecież każdy z nas jest
                      inny, na każdego działa inny sposób motywacji.
                      A ćwicząc w domu nie masz nikogo, kto skoryguje czy właściwie
                      ćwiczysz, a skoro nie ma natychmiastowych efektów to szybko, za
                      szybko, człowiek się zniechęca.

                      Pozdrawiam
                      • cafem Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 10:51
                        Dokladnie. Mieszkam w UK i u mnie na fitnesie sa dziewczyny z duza i nawet bardzo duza nadwaga (oczywiscie szczuple i wysportowane tez, ale chyba przewazaja te grubszesmile, zadna sie nie zaslania, a cwicza do utraty tchu.
                        W Polsce chyba za duzo ludzie na siebie uwagi nawzajem zwracaja. Plotkuja i palcem wytykaja.
                        A przeciez to fajne i tylko dla niej na plus, ze dziewczyna chce schudnac i na fitness sie udziela!
                        • sorrento_8 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 11:42
                          > W Polesce chyba za duzo ludzie na siebie uwagi nawzajem zwracaja.
                          Plotkuja i pal
                          > cem wytykaja.

                          A i plotkujący mają wiele do zrzucenia. Ubawiałam się stwierdzeniem
                          Pani z dużą nadwagą, która skomentowała przechodzące obok kobiety
                          ćwiczące nordic walking "no jakoś nie widać po nich efektów tych
                          ćwiczeń, ta jedna (pokazując oczywiście palcem tongue_out) ma wiszące
                          pośladki" big_grinDD
                      • minniemouse Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 11:19
                        ""OK, ale skoro wcześniej na śniadanie i obiado-kolację wystarczyło
                        mi
                        opakowanie podłych parówek zagryzione dużą ilością białego pieczywa""

                        hhmm... nic dziwnego...
                        podle parowki i DUZA ILOSC bialego pieczywa. i to tylko sniadanie...

                        reszte twoich posilkow moge sobie tylko wyobrazic. nic dziwnego ze
                        walczysz z nadwaga.

                        wiesz tutaj juz to nawet nie mysle ile co ma kalorii tylko jak
                        masz gdzies swoje zdrowie i jesz taki syf.


                        jak ci nie szkoda zdrowia to jedz dalej te parowki a na obiad zupki
                        chinskie.
                        te akurat sa nawet calkiem smaczne smile

                        wtedy rzeczywiscie wyjdzie taniej, tylko za kilka lat dziesiec razy
                        tyle co teraz na te drogie ryby i warzywa bedziesz wydawac na
                        lekarstwa i lekarzy. powodzenia.

                        Minnie


                        ps i tak nie wierze ze worek ziemniakow marchewki i glowka kapusty
                        sa takie drogie ze bardziej ci sie oplaca kupowac biale pieczywo i
                        parowki zamiast ugotowac z tego kilka razy chuda zupe i to zjesc na
                        sniadanie.
                        a ze zupe mozna doskonale zjesc na sniadanie przekonalam sie sama.



                        Minnie

                        ps i tak dla orientacji - jedna byle jaka parowka typu hotdog z
                        wolowiny ma ok 100 kalorii - bo to jest ponad 60% tluszczu.
                        i O protein! choc to niby wolowina- tak, przemielone wymiona i
                        kopyta, jak to mowia.

                        bialy chleb - jedna srednia kromka ok 60- 80 kalorii.
                        teraz sobie powiedz szczerze ile paroweczek i kromeczek zjadasz na
                        sniadanko X parowek x 100 i X chlebka x 80.

                        Dobry, zdrowy i syty obiad mozna zjesc w ramach 600- 700 kalorii.

                        A wez tez pod uwage ze moze twoje dzienne kaloryczne zapotrzebowanie
                        to max 1500 kalorii (zalezy od twojego trybu zycia)
                        i policz ile ci kalorii do zjedzenia zostalo z tych 1500 po
                        sniadaniu.

                        Minnie
                        • sorrento_8 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 11:39
                          Minnie,
                          > wiesz tutaj juz to nawet nie mysle ile co ma kalorii tylko jak
                          > masz gdzies swoje zdrowie i jesz taki syf.

                          tu powinien być czas przeszły, jadłam, przyznaję się, nie zamierzam
                          się wypierać, więc o chodzi? Ze za późno się obudziłam, no cóż, nie
                          wszyscy są tacy mądrzy od zawsze w kwestii żywienia jak Ty, chyba
                          najważniejsze są zmiany i utrzymanie prawidłowego żywienia? Więc
                          symulacja ile kcal miało moje śniadanie jest zbędna i z czego są
                          parówki wiem od zawsze.

                          Jeżeli uważasz, że zupka chińska jest smaczna, to chyba mamy inne
                          gusta żywieniowe smile, parówki były szybkie i wygodne, ale niekoniecznie
                          smaczne.
                          Nie będziemy się spierać czy taniej czy drożej, bo i po co. Ja wydaje
                          więcej, a ktoś inny może wydawać mniej przy zdrowszym odżywianiu.
                  • magdalaena1977 . 02.04.09, 15:31
                    sorrento_8 napisała:
                    > Tutaj dochodzą również hormony, przemiana materii i niektórzy
                    > twierdzą, choć ja się z tym nie zgodzę, że uwarunkowanie genetyczne,
                    Zresztą nawet jeśli ktoś przytył w wyniku "naturalnego" łakomstwa i lenistwa to
                    otyłość może powodować pewne schorzenia, a one przez to utrudniać chudnięcie
                    (kwestia gospodarki insuliną i cukrem, problemy ortopedyczne).

                    > Uważam, że nie nalezy zakładać, że utrata wagi cokolwiek zmieni w
                    > naszym życiu, owszem człowiek będzie zdrowszy, sprawniejszy, ale
                    > motywowanie stwierdzeniem "o cudownym samopoczuciu" jest mocno
                    > przesadzone, wiele kobiet blednie uważa, że schudniecie iluś tam
                    > kilogramów spowoduje nagłą odmianę i wszystko nagle się ułoży.
                    Ja też tak myślę. Zwłaszcza, że pamiętam, jak to było jak byłam młodsza i
                    ważyłam mniej.

                    > Więc po częsci zgodzę się z Magdalena1977 trochę więcej kasy i
                    > trochę mniej wolnego czasu, tylko pytanie co w tym wolnym czasie by
                    > się robiło, bo jesli obijało wink to żadna strata.
                    Dla mnie największym problemem jest kwestia takiej równowagi emocjonalnej. Bo
                    każde niezjedzone ciastko czy wykonana porcja ćwiczeń wymaga silnej woli i jest
                    okupiona sporym stresem (niestety nie należę do osób, którym po fitnessie
                    wzrasta poziom endorfin powodując dobry humor). I miło by było jakoś ten stres
                    zniwelować - a tu jedzeniem nie można, efektów jeszcze nie widać, fajnych
                    ciuchów na mnie nie ma ...
                    A kasy jednak jest trochę mniej i wiadomo, że nie zrezygnuję z czynszu tylko z
                    rozrywek.

                    > Co do ćwiczeń to bardzo długo w moim klubie fitness byłam największą
                    > uczestniczką ćwiczeń, choć moje rozmiary nie są monstrualne,
                    > niestety dziewczyny z BMI powyżej 30 mają problem z wyjściem na
                    > ćwiczenia i choć zarzuca im się lenistwo, to ja widzę raczej problem
                    > w leku przed wystawieniu się na widok publiczny.

                    Jakiś czas temu chodziłam na siłownię (faktycznie byłam najgrubszą panią) i
                    słyszałam czasem za plecami jakieś śmieszki czy komentarze. Na aerobicu nie
                    bardzo wyobrażam sobie siebie z moją kondycją pośród wysportowanych lasek.
                    Wolę ćwiczyć w domu (najczęściej przy telewizji) , zwłaszcza, że nie trzeba
                    ustawiać z góry konkretnego terminu.
                • magdalaena1977 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 15:06
                  minniemouse napisała:

                  > > Mam koleżankę typu pierwszego - rozmiar 34/36 (nawet po ciąży) i
                  > > > je co chce. Dlaczego jak tak nie mogę ?

                  > dlatego ze twoja kolezanka moze i je to co chce ale na pewno nie
                  > tak znowu duzo kalorycznie jak ty i/albo rusza sie wiecej niz ty.
                  Nie. Ma lepszą przemianę materii i inny apetyt.
                  Dla mnie miarą dokuczliwości odchudzania nie jest absolutna ilość kalorii, tylko
                  to w jakim stopniu trzema modyfikować swoją dietę i styl życia.
                  Jeśli ktoś lubi sport i warzywa, to zazwyczaj nie potrzebuje odchudzania, a
                  jeśli już potrzebuje, to zdrowa dieta i fitness nie będzie dla niego szczególnym
                  poświęceniem.

                  > to tylko takie piep..enie "jem co chce i nie tyje".
                  >
                  > ja tez znam takie osoby "co jedza co chca" i zapewniam cie ze jak
                  > sie przyjrzec ich diecie to tak naprawde az tak wiele nie jedza.
                  Ale liczy się to, że nie muszą się ograniczać i odmawiać sobie tego co lubią.
        • evee1 Re: Gdy brak motywacji... 02.04.09, 12:02
          magdalaena1977 napisała:

          > Większość osób, która ma nadwagę czy jest otyła, lubi wysokokaloryczne jedzenie
          > i stacjonarne rozrywki typu książki.
          > NIE LUBI sportu i warzyw.
          > I jeśli ktoś chce schudnąć (a ja chcę), to może tego zrobić bez codziennego
          > koszmaru - niesmacznego skąpego jedzenia, męczących ćwiczeń itp.
          >
          No, wlasnie ja mam ten problem, ze ja nie cierpie tlustego i wysokokalorycznego
          jedzenia. Uwielbiam warzywa i zdecydowanie mi ich brakuje jak jem ich mniej. Na
          dodatek nie moge duzo zjesc, wiec to tez nie kwestia jedzenia. I ja naprawde nie
          bardzo mam juz z czego zrezygnowac i jak modyfikowac diete. Na dodatek mam w
          domu meza, ktory moze zjesc absolutnie wszystko w ogromnych ilosciach, do pracy
          tylek wozi samochodem, prawce ma siedzaca, nie cwiczy kompletnie, a od 20 lat
          wazy tyle samo. Co ciekawe jak je malo, to tez tyle samo wazy smile.
          Ja duzo sie ruszam, czesto do pracy dojezdzam rowerem (mam tam prysznic), a mimo
          to od lat moja waga powolutky tylko rosnie. W zyciu udalo mi sie schudnac tylko
          raz, jak karmilam piersia, o! No, ale teraz raczej nie wchodzi to w rachube smile.
    • dotbakowska Gdy brak motywacji... 02.04.09, 18:33
      napiszcie cos takiego dla facetow
    • Gość: warto.pinger.pl Gdy brak motywacji... IP: *.cable.ubr02.wake.blueyonder.co.uk 18.04.09, 16:41
      motywacji trzeba szukac dookola siebie a przede wszystkim kupic duze lustro i
      patrzec w nie codziennie. Zapraszam na mojego bloga, moze jakos pomoge wam z
      motywacja
    • Gość: Ja Gdy brak motywacji... IP: 89.108.243.* 05.09.09, 00:14
      Z tego co przeczytałam to poprostu 99% z was się wymiguje bo do odchudzania
      trzeba mieć odrobinę silnej woli, trzeba ruszyś tłuse dupsko z kanapy i
      poćwiczyć, utrzymać reguły które samemu się sobie narzuca, ale łatwiej na tym
      tłustym dupsku siędzieć i znajdować usprawiedliwienia dla własnego lenistwa i
      slabości... Jesteście żałosne.
Pełna wersja