Z pamiętnika byłego grubasa

    • Gość: eww świetny tekst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 18:01
      zdarzyło mi się w takiej determinacji w 3 mies. zrzucić 16 kg, wspominam to
      jako "ból, krew i łzy" ale było warto. I przyrzeczenie - już nigdy nie pozwolę
      sobie na bycie przy kości. Rzeczywiście to odliczanie czasu od posiłku do
      posiłku, te nerwy i walka o każde pół kilo, które samodzielnie stworzyliśmy
      tymi lodami, cukierkami i przyjemnostkami. I teraz po 7 latach znów muszę
      stanąć do walki, moje wiaderko z prywatnym smalcem mnie denerwuje, za bardzo.
      Od pół roku oddaję podjęte walki walkowerem po 1 dniu. Bo czy po całym dniu
      nie należy mi się trochę przyjemności, pralinek i kanapki z serem żółtym
      ogórkiem i majonezem? I to mnie gubi, litość dla własnej słabości. Jedzenie
      jest nałogiem, nie każdy w niego wpadnie, nie każdy będzie tył, ale jeśli już
      staniemy się nałogowymi pożeraczami - WALCZMY. Dla siebie, żeby nie pocić się
      w przymierzalni.
      • Gość: nn I warto się tak katować? IP: *.aster.pl 02.04.09, 18:16
        Po co? Miss World / Mister Universum i tak nie będziemy.
    • Gość: Yoda Nie próbuj! Rób albo nie rób! Prób nie ma! IP: 195.181.208.* 02.04.09, 18:15
    • Gość: Marzena Cześć Maciek, mam na imię... IP: *.piastlan.net 02.04.09, 18:18
      ...Marzena i nie objadam się od 7 dni. Czuję się z tym poważnie dobrze, a
      przede mną wiosna i kilka kilogramów do zrzucenia.
    • Gość: Dianka Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.wroclaw.mm.pl 02.04.09, 18:21
      bardzo fajnie sie czyta ten pamietnik smile pozdrawiam autora i zycze
      sukcesow w utrzymaniu tej wagi smile
    • Gość: Moriel Bzdura, że aż boli. IP: *.ely.pg.gda.pl 02.04.09, 18:21
      Bzdura, że aż żal. Dam sobie rękę uciąć, że ten pan znowu przytyje i to niedługo. On się po prostu głodzi. Nie w tym sztuka, żeby nie jeść, tylko żeby rozsądnie jeść. Żeby zmienić przyzwyczajenia żywieniowe. 12 kg straconych w miesiąc? Przecież to szalone wyniszczanie organizmu, zapytajcie dowolnego lekarza. Rzeżuchą organizmu nie nakarmisz. Człowiek, który się mądrze odchudza wcale się nie głodzi, ani nie liczy godzin od posiłku do posiłku.
      • Gość: Agata Re: Bzdura, że aż boli. IP: *.awf.edu.pl 02.04.09, 18:28
        czytaj uważnie to odnajdziesz o czym mowa smile
      • Gość: kashiash Re: Bzdura, że aż boli. IP: *.zamosc.mm.pl 02.04.09, 18:39
        E taaaaaaaaaaaaaaaaaaa rdolu ze 117 do 90 phi. Od wrzesnia chudne
        srednio 10 kg /miesiac, zjechalem ze 180 do nieco ponad 120. Z
        ciuchów 6xl do 2xl. Wpieprzam na maksa, niekiedy do przesady. To co
        lubie. Na basen chodze jak mam ochote, rower owszem jak jest pogoda
        i wcale nie czuje sie dumny z mojego osiagniecia.
        I wciąz chudne wink
        • Gość: aniakin Re: Bzdura, że aż boli. IP: *.pp.htv.fi 02.04.09, 22:38
          Przy takiej nadwadze spadek wagi jest bardzo szybki przy jakiejkolwiek zmianie
          nawykow na pozytywne. Problem sie zacznie, gdy zostanie Ci mala opona na brzuchu
          i wtedy dopiero bedziesz musial sie wziac do roboty.

          A ludzie, ktorzy jada na diecie 1000 kalorii i jednoczesnie cwicza na silowni
          codziennie, robia sobie niezla krzywde. 1200 kalorii to absolutne minimum dla
          organizmu, zeby funkcjonowac normalnie. Ale kazdy jest odpowiedzialny za wlasny
          organizm, wiec robcie sobie co chcecie.
          • stratosek Re: Bzdura, że aż boli. 03.04.09, 17:09
            1)serek wiejski, 150g, 120kcal 2)łosoś w sosie własnym: 120g, 120kcal
            3)filet z mintaja: 200g, 200kcal 4) buraczki: 100g, 40 kcal
            5)fasolka szparagowa: 100g, 25kcal 6)brokuły: 100g, 30kcal
            7)surówka z rzodkiewki: 100g, 95kcal 8)kefir: 200g, 100kcal
            9)grejpfrut: 200g, 70kcal 10) sok pomidorowy: 500ml, 65g
            11)kromka chleba żytniego: 40g, 90kcal 12) serek czosnkowy włoszczowski: 20g,
            35kcal 13) szynka z indyka: 20g, 30kcal
            razem 1020 kcal, choć trzeba sobie dobrze rozplanować posiłki by dać radę tyle
            zjeść. Jeżeli naprawdę myślicie, że dieta 1000kcal dziennie to głodówka, od
            której człowiek pada z nóg, musicie jeszcze sporo dowiedzieć się o jedzeniu
    • Gość: Agata Przyzwyczajenia IP: *.awf.edu.pl 02.04.09, 18:26
      pozostają i się utrwalają. Do tego stopnia że z czasem trudno jest przytyć
      (gdy się chce rzecz jasna).
    • Gość: bugi Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.04.09, 18:38
      zastanawia mnie tempo jakim jeździł na rowerku. 37 km za pierwszym razem w
      godzinę? wow, zawodowi kolarze niekiedy takie osiągają jak im się nie chce. a
      49km/h to jest całkiem bajka.
      • Gość: kashiash Re: Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.zamosc.mm.pl 02.04.09, 18:43
        bo jechal caly czas z góry wink
    • callporter Z pamiętnika byłego grubasa 02.04.09, 18:50
      Mnie zastanawia coś innego:

      "Zacząłem jeździć godzinę dziennie i spalać ok. 1000 kalorii (czyli tyle, ile
      jadłem)."

      Godzina jazdy na rowerze w przyzwoitym tempie to ok. 400kcal. Te wywody trochę
      trącą ściemą
    • varran_c Z pamiętnika byłego grubasa 02.04.09, 19:39
      Cho**ra mam na imie Paweł waże 99kg przy wzroście 191cm i mam już problem ze swobodnym oddychaniem podczas sznurowania butów, ten sezon na prawdziwy rower jest mój, w tamtym przejechałem niecały tysiąc kilometrów w tym sezonie mierze w 2500 tysiąca!
      • Gość: Reznor Re: Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 19:56
        Kiedy już przejedziesz te 2,5 mln km daj znać, o ile będziesz miał
        siłę na cokolwieksmile))
        • varran_c Re: Z pamiętnika byłego grubasa 02.04.09, 20:32
          2,5 tysiąca wink gdybym postanowił 2,5 mln to (o ile były by konsekwentne) dzieci, dzieci, dzieci moich dzieci by kręciły i to chyba non stop z płynna zmianą na rowerze stacjonarnym dzień i noc wink

          2 500 000 km to 70 lat kręcenia na rowerze dzień w dzień po 100km - kurde ile jakiś zawodowy kolarz przejeżdza w swoim życiu km na rowerze? będzie tego 1Gm = 1 milion km?
    • latuja Kalendarz mojej walki z nadwagą 02.04.09, 20:20
      wklejam link, gdzie jest opisana pewna dieta i m.in. moja walka z
      nadwagą:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=40195941&v=2&s=1
      w ciągu 3 miesięcy spadło mi z 82 kg na 66,5 kg. Obecnie ważę 73 kg
      i ponownie zacząłem dietę. Nacjięzej jest z odpowiednimi nawykami.
      Na własnym przykładzie przekonałem się, że 3 miesiące to za mało,
      żeby zmienić przyzwyczajenia. Ale jak napisał autor, przekonałem sam
      siebie i innych, że jeśli chcę, mogę wszystkowink podziwam te
      kilometry na rowerku. pozdrowienia dla autora i wiosennych
      odchudzaczysmile
    • Gość: wr Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.wroclaw.vectranet.pl 02.04.09, 20:26
      Udało mi się zejść z 68 kg do 58kg w miesiąc. W ciągu następnych 6 miesięcy do
      51kg. To było 3 lata temu - dziś ciągle oscyluję w granicach tej wagi. Była
      krew, był pot i łzy, a teraz są wrzody...
    • enathrea Z pamiętnika byłego grubasa 02.04.09, 20:34
      Witam.
      Na początku chciałabym pogratulować wytrwałoścismileCzytam Pana artykuł
      juz kolejny raz i powiem szczerze ze jest on takim moim lekarstwem w
      chwilach słabości gdy mam już dość tego całego odchudzania. Napisał
      Pan coś, co daje mi energie i motywuje do dalszej walki
      niepozwalając sie poddać. Gdy jest źle moje pierwsze myśli kieruje
      właśnie do tego artykułu i...to naprawde działasmileDziękuje...
      Pozdrawiam
    • mcroti 22 kg w trzy miesiące 02.04.09, 20:37
      Popieram i doceniam samozaparcie autora
      Zacząłem w podobny sposób chociaż przy znacznie bardziej
      drastycznych okolicznościach. U umnie przyczynkiem była terapia
      antybiotykowa która zrujnowała mi przewód pokarmowy. Po trzech
      dniach głodówki zabrałem się za zieleninę i czerwone wino.
      Kardiolog był zachwyciony!!!
    • Gość: as Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.chello.pl 02.04.09, 20:38
      jakbym o sobbie czytala smile
    • Gość: boogi Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 21:08
      Dla mnie super. Mam 44 lata, strasznie lubię jeść, mam szczęście,
      że przy wzroście 178 mój max wagowy wynosił raptem 89 kg... Ale
      całą nadwagę miałem w jednym miejscu: dużej kuli poniżej klatki
      piersiowej, hehesmile I teraz, od czasu, kiedy wprowadziłem proste
      ograniczenia typu: nie jeść po 18.00, omijać McDonalds'a i inne
      tego typu wynalazki (chyba, że w promieniu paru kilometrów nie ma
      innego "paśnika", ale właśnie tak należy to traktować:
      jako "paśnik"), i przede wszystkim w każdej knajpie zamiawiam
      dziecięce porcje, czyli wagowo o połowę mniejsze - efekt przyszedł
      sam.... I najważniejsze, Panowie XXXL, to nie jest dieta, tylko
      zdrowy rozsądek. Efekt w postaci rozsądnej wagi przychodzi sam. I
      najwazniejsze: niech brzuch nie decyduje za Was! Nie zostaniecie
      Apollinami, ale napewno poczujecie się lepiej. I najważniejsze:
      będziecie mieli satysfakcję. A dla nas, facetów, satysfakcja jest
      paliwem wszelkiego działania.
      • Gość: aniakin Re: Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.pp.htv.fi 02.04.09, 22:42
        > I najważniejsze, Panowie XXXL, to nie jest dieta, tylko
        > zdrowy rozsądek.

        Zdrowym rozsadkiem nazywasz nie jedzenie po 18.00? Swietny pomysl, nie dawac jesc organizmowi przez tyle godzin az do rana. Spalanie miesni i zwolnienie metabolizmu gwarantowane. Rzeczywiscie, BARDZO rozsadne. Ech ludzie, nie piszcie juz glupot.
    • caysee Re: Z pamiętnika byłego grubasa 02.04.09, 21:19
      Macku, wlasnie koncze diete 1000kcal - calkiem krotka, bo 2 tygodniowa, chcialam
      zgubic jedynie 3-4 kg. Mam podobne refleksje do ciebie. Zyje sie "od posilku do
      posilku" i glod to w sumie najmniejszy wrog, najgorsze jest to pozadanie -
      strasznie chce sie slodyczy albo innego jedzenia i mysli sie ze jak sie jakas
      ociupinke czekolady zje to bedzie lepiej, a wlasciwie jest tylko gorzej, bo
      najchetniej zjadloby sie cala tabliczke. Poza tym, podobnie jak z twoja pizza -
      pod koniec diety pozwolilam sobie na swoja ukochana lasagnie i... nie bylo
      zadnych fajerwerkow, jakas taka tlusta mi sie wydala. Teraz jem juz w okolicach
      1500kcal dziennie, zeby nie miec od razu efektu jojo i widze ze dieta weszla mi
      w krew. Samoistnie unikam rzeczy bardziej kalorycznych, nie ciagnie mnie do
      sokow, pije glownie wode. I to juz po 2 tygodniach diety smile

      Pozdrawiam i zycze utrzymania wagi.
    • Gość: teztakchce ALe super wyglada on! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 21:57
      Zazdroszcze tez tak chce
      • marguyu Bravo, panie Macku :) 03.04.09, 00:04
        Bardzo sympatyczny tekst. Autor takze. Sadze, ze napisal to co
        i jak przezyl troche pro publico bono i troche dla wlasnej
        motywacji. Ot tak, zeby zbyt szybko sienie zapomniecsmile
        I dlatego nie moge zrozumiec choru profesjonalnych kontestatorow: a
        to ze nie mogl jechac tak szybko, ze dieta zla i dietetyczka takze,
        a dlaczego zrobil tak a nie inaczej itp. Zrobil tak jak chcial i
        osiagnal zamierzony efekt.
        Reszta to nawet nie literatura, to zwykle gledzenie i szukanie
        dziury w calym.
    • araya Odchudzanie nieestetyczne? 03.04.09, 09:00
      Mam wrażenie że odchudzanie postarza wizualnie, i to dość mocno.
    • Gość: gohi Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.09, 09:22
      Jak bym o sobie czytała... No, może nie aż tak, bo skala mojego
      chudnięcia była dużo mniejsza - z 59kg do 47 (158cm) ale wszystkie
      odczucia, przemyslenia.. cała reszta się zgadza. Tylko taka dieta.
      Jeść, byle z umiarem. Wcale nie jest to takie trudne. Jestem pół
      roku po zakończeniu diety. Przytyłam 1-2, w zależności od dnia i
      waga się trzyma.
    • nurek76 Z pamiętnika byłego grubasa 03.04.09, 09:32
      Byłem w podobnej sytuacji - może nie aż tak złej, bo 106 kg przy 188
      cm wzrostu to jeszcze nie tragedia - ale mimo wszystko za dużo. No i
      pewnego dnia postanowiłem się za siebie wziąć.
      I jak ktoś wcześniej napisał - podstawa to zmiana przyzwyczajeń. Do
      tej pory było tak że zostało coś z obiadu, żona "zjesz bo wyrzucę?" -
      no zjem, jak się ma zmarnować, żona "robie kolację, zrobić ci też
      coś?" - no jak zrobisz to też coś zjem (chociaż głodny nie byłem)
      Chociaż obiady jem w pracy, to zwykle "podpinałem" się pod obiad
      żony jak wróciłem do domu, bo mi pachniało itd. Jak pizza to
      największa żeby się nażreć na maxa, jak zestaw w McDonaldzie to
      powiększony, i jeszcze 2 cheesburgery na dopchanie itp. Za koniec
      posiłku uważałem moment w którym nic więcej nie mogę do żołądka
      wcisnąć. I w pewnym momencie powiedziałem sobie dość - dokładnie
      wtedy kiedy popatrzyłem w lustrze jak wygląda mój brzuch. Mimo
      ogólnie znanych ludowych mądrości że "Dobry gospodarz pod dachem
      konia trzyma" i "Nic mężczyzny nie upieksza, jak samara coraz
      większa", stwierdziłem po prostu że wstyd tak wyglądać.
      Nie bawiłem się w żadne diety tylko po prostu zmieniłem parę rzeczy.
      Jedna kanapka na śniadanie, zamiast dwóch, obiad w pracy i nie
      dojadanie w domu, wieczorem zamiast kolacji jakiś owoc albo jogurt.
      Niczego w sobie nie odmawiam, żadnych diet, itp. Jak mam ochote na
      pizze to jadę na pizzę - tylko biorę mniejszą, jak mam ochotę zjeść
      w McDonaldzie, to jem w McDonaldzie - tylko zamiast obiadu a nie
      oprócz. Jak mam ochotę zjeść chipsy przy ogladaniu filmu to jem, ale
      raz w tygodniu a nie co drugi dzień. Efekt to waga 92 kg w ciągu ok
      pół roku, bez żadnych dodatkowych ćwiczeń. W zasadzie żadne diety i
      dietetycy są niepotrzebni, chyba że ktoś lubi tracić kasę albo
      zależy mu na szybkich efektach. Ale w gruncie rzeczy to wystarczy
      silna wola i (przynajmniej w moim przypadku) uswiadomienie sobie
      jednej sprawy - że należy jeść kiedy jestem głodny, a nie kiedy "mam
      ochotę coś zjeść". Najgorsze są początki, ale po jakiś dwóch
      tygodniach organizm się przyzwyczaja, ssanie w zołądku zanika,
      żołądek się obkurcza i wtedy nawet nie chce nam się zjadać tej
      wielkiej pizzy, bo dwa ostatnie kawałki po prostu nam się nie
      mieszczą
    • Gość: Robi Z pamiętnika byłego grubasa IP: 79.139.10.* 03.04.09, 10:31
      Ja na razie po miesiącu schudłem ok. 6 kg. Przy wzroście 178 ważyłem
      97 kg (surprised). Docelowo chcę mieć 81 kg na I etap, 78 kg na drugi. I dam
      radę!
      • Gość: kamilka Re: Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.acn.waw.pl 03.04.09, 10:58
        trzeba byc zdrowo kopniętym, żeby w dzisiejszych zcasach odchuzdac się dieta
        1000 kcal! teraz, kiedy już tyle wiemy o indeksie glikemicznym i
        węglowodanach???? po cholerę się głodzić, męczyć, skoro można chudnąć będąc
        sytym, po prostu JEDZĄC MĄDRZE! poczytajcie sobie o diecie montignaca czy
        dukana. ograniczanie kalorii to murowany efekt jo-jo wysiłek nieadekwatny do
        efektów. JAK potem utrzymać wagę - macie zamiar niedojadać do końca życia? a po
        co, skoro jedzenie to taka frajdasmile
        myśleć, myśleć - myślenie naprawdę nie boli...
        • Gość: Ralph Re: Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.zone8.bethere.co.uk 04.04.09, 20:33
          Znasz kogokolwiek kto schudł więcej niż 5 kilogramów na diecie Montignaca?
          Wszyscy tę dietę zachwalają, ale ja takiej osoby nie znam.
    • Gość: ktos Z pamiętnika byłego grubasa IP: *.inetaccess.pl 03.04.09, 11:29
      no więc tak.
      przy wzroscie 184 doszedłem do 125 kg.
      i powiedziałem dość.
      widać było że dużo ważę, ale nie aż tyle. mam grube i cieżkie kości,
      zawsze ważyłem jakieś 10 kg więcej od rówieśników i nie było widać
      tej różnicy. ale 10 to nie 40...
      sęk w tym, że mam bardzo dużą tendencję do tycia. w sumie to nawet
      nie jem więcej niż inni. i tu jest największy problem...
      postanowiłem się za siebie wziąć. dieta (samemu opracowana) i
      siłownia. karnet wykupiłem na cały rok, żeby mieć większą
      motywację wink
      tak więc pierwszego dnia waga na siłce pokazała 125 kg...
      trzymam się ostro. przestrzegam diety, na siłkę chodzę 3-4 razy w
      tygodniu. trwa to już ponad 3 miesiące.
      dziś rano waga na siłce pokazała 113,2 (w ubraniu z butami wink )
      widać już dużą różnicę po mnie, spodnie zaczynają wisieć itp.
      wiem że jeszcze daleko do celu jaki sobie obrałem (90 kg) ale wiem
      też że się nie złamię.
      a najśmieszniejsze jest to, że zdaję sobie sprawę z tego, że w moim
      przypadku gdy osiągnę cel - 90 kg. przy 184 cm to będę wyglądał
      chudo smile

      pozdrawiam wszystkich z silną wolą.
    • aniol.milosci Wszystko jest możliwe!!! 03.04.09, 12:54
      I niekoniecznie trzeba stosować te techniki - chociaz są skuteczne:
      interia360.pl/artykul/wyraz-siebie-w-weekend,20206
      Wystarczy regularny sex z atrakcyjnym partnerem - 3-4 razy dziennie
      i sparwa załatwionasmile
    • neur Z pamiętnika byłego grubasa 03.04.09, 14:12
      to bylo piekne!
    • Gość: Ralph MACIEK, jesteś moim IDOLEM!!! IP: *.zone8.bethere.co.uk 04.04.09, 20:30
      Jestem w Twoim wieku, jestem także Twojego wzrostu, a moja waga niebezpiecznie
      zbliżyła się ostatnio do Twojego rekordu. Wziąłem się za siebie, powoli zrzucam
      kilogramy, ale idzie bardzo powoli. Teraz przeczytanie Twojego "pamiętnika
      grubasa" dało mi motywację na lata! To nie jest żaden słomiany zapał, po prostu
      przekonałeś mnie że się uda, nareszcie w to uwierzyłem. Idę w Twoje ślady, moim
      celem jest powrót do wagi sprzed 5 lat, czyli 72kg. Mam trochę utrudnione
      zadanie, bo mam chore kolana i wszelkie rowerki i bieżnie odpadają, ale gra się
      zaczęła, nie ma już odwrotu. Trzymaj za mnie kciuki!
      • melancia Re: MACIEK, jesteś moim idolem 07.04.09, 10:32
        Ja o czymś inny, jak ktoś wcześniej zauważył ten facet wygląda
        jakby troche starzej, wykończony życiem- czyt. odchudzaniem, jakby
        tak miało wyglądać w każdym przypadku to chyba lepiej być troche
        puszystymsmile
        • Gość: Ralph Re: MACIEK, jesteś moim idolem IP: *.zone8.bethere.co.uk 07.04.09, 23:32
          Hmmm, podejrzewam że dużo starzej wyglądał jak był gruby...
      • Gość: Ralph Re: Maciek, jesteś moim IDOLEM!!! IP: *.zone8.bethere.co.uk 16.05.09, 23:29
        Chcę się tylko pochwalić, że dobrze mi idzie, chudnę na razie 1kg na tydzień,
        niedługo zwolnię do 0.5 kg na tydzień i takie tempo utrzymam przez najbliższy
        rok. Nie spocznę dopóki nie zejdę do 72kg.
        • Gość: Ralph Re: Maciek, jesteś moim IDOLEM!!! IP: *.zone8.bethere.co.uk 07.07.09, 21:05
          Pora na kolejny raport. Chudnę falami - czasem w ciągu tygodnia nagle spadnę 2
          kg, a potem mimo dokładnie takiej samej diety i wysiłku przez 2 następne
          tygodnie nie schudnę ani grama. Mimo wszystko od 1 stycznia schudłem już 14
          kilogramów i wreszcie mogę bez zbytniego problemu zawiązać sznurówki. Do
          zrzucenia zostały jeszcze 24 kilogramy. Daję sobie czas do końca przyszłego roku.

          Maciek, pochwal się co u Ciebie słychać smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja