Dodaj do ulubionych

A wszystko przez metabolizm...

27.03.09, 14:11
"Trudno jest mi określić, dlaczego uprawianie sportu i bycie aktywnym jest tak
nielubianym zajęciem."

Bo to boli. I to nie w przenośni - autentycznie fizycznie boli. A kto lubi ból?
Obserwuj wątek
    • Gość: mojboze A wszystko przez metabolizm... IP: *.acn.waw.pl 14.05.09, 13:10
      Taa...

      Te rady są super dla dziewczyny bez żadnych zobowiązań. Kto ma
      godzinę czasu dziennie na jazdę na rowerze, albo chodzenie na basen?

      Przyjrzyjmy się dniu pracy młodej mamy w Warszawie: wstaje o 6.30,
      zawozi dzieci do przedszkola (jak ma normalnego męża, to czasem ją
      wyręczy), jedzie do pracy, stoi w korkach. Pojawia się w pracy o
      9.00, o 17.00 wychodzi. A tu jeszcze zakupy, obiad, i codzienne
      czynności: sprzątanie, gotowanie, zabawa z dziećmi. A jeszcze taka
      mama czasem zawozi dzieci na zajęcia po szkole, czasem się doucza,
      doszkala, ma hobby... Nie daj Boże dziecko zachoruje...
      Kobitka stara się jak może, chce być zadbana, ale jak doda do
      codziennych czynności : 20 minutowe masaże antycellulitisowe, 2x w
      tygodniu manicure 1 h (lakier powinien się dobrze utwardzić),
      układanie włosów 20 min, wklepywanie kremu i makijaż 20 minut,
      maseczki, peelingi, pedicure itp... to taka kobitka po kilku latach
      padnie na zawał. Pomijając już fakt, że dietetyczne jedzenie jest
      drogie i wymaga czasu i umiejętnosci w przygototwaniu, np:
      wspomniany gulasz z kurczakiem i pieczarkami: trzeba wystać w
      kolejce (zapraszam na Ursynów w okolicach 16-17, kiedy kobitki
      rzucają się dp pracy do sklepów), umyć, pokroić, dusić itp. Na samo
      przygototwanie traci się godzinę. A jeszcze przecież trzeba dać coś
      jeść reszcie rodziny, która nie jest na diecie...

      Mam koleżankę, której się udało schudnąć na takiej super diecie,
      mimo, ze ma małe dziecko... Jest włąścicielką restauracji, i przed
      pracą dzwoni i prosi kucharza o przygotowanie tego, co ma w diecie...
        • Gość: JAtoJA Re: A wszystko przez metabolizm... IP: *.internet.radom.pl 30.08.09, 20:57
          roznie bywa. zalezy od pracy. ja sobie postanowilem ze bede biegal po pracy. 2
          tygodnie wytrzymalem. ale nie to ze mi sie nei chcialo - pracowalem po 12-15
          godzin i zawsze, nawet jak o 23 wrocilem to szedlem biegac. ale organizm mi nie
          wytrrzymal.
          dieta najpierw, zeby zrzucic kilogramy, dopiero zaczac sie ruszac, bo jak duza
          waga to i obciazenie stawow duze.
          teraz nie pracuje - duzo czasu, regularne jedzenie, jak stracilem ponad 10 kg
          dopiero dodalem wysilek fizyczny, ale nie bieganie, jazda na rowerze, potem
          stopniowo kilka cwiczen, worek - mozna sie wyzyc, tylko ze dawno nie mialem
          jakis napadow zlosci odkad sie zdrowo odzywiam. w samochodzie jakbym mial worek
          to bym go chyba rostrzaskal, tak mnie denrwuja niektorzy kierowcy.

          w kazdym badz razie chodzi mi o to ze zawsze sie znajdzie czas - trzeba chciec.
          duzo znajomych ktorzy ze mna pracuja pracuja po 12-14 godzin i po pracy na
          silownie jeszcze. tyle ze to nie w Polsce - tu nie widzialem silowni tak dlugo
          czynnych.

          mozna wstac godzine wczesniej - nie ma sily - na poczatku pewnie tak, ale jak
          sie troche spali tluszczyku to i energi przybedzie bo mniej sie bedzie zuzywac
          jej w ciagu dnia jak sie "worka" nie ebdzie nosic ze soba.

          Najwazniejsze to sie zebrac i jakos zaczac.
    • Gość: mojboze A wszystko przez metabolizm... IP: *.acn.waw.pl 14.05.09, 13:10
      Taa...

      Te rady są super dla dziewczyny bez żadnych zobowiązań. Kto ma
      godzinę czasu dziennie na jazdę na rowerze, albo chodzenie na basen?

      Przyjrzyjmy się dniu pracy młodej mamy w Warszawie: wstaje o 6.30,
      zawozi dzieci do przedszkola (jak ma normalnego męża, to czasem ją
      wyręczy), jedzie do pracy, stoi w korkach. Pojawia się w pracy o
      9.00, o 17.00 wychodzi. A tu jeszcze zakupy, obiad, i codzienne
      czynności: sprzątanie, gotowanie, zabawa z dziećmi. A jeszcze taka
      mama czasem zawozi dzieci na zajęcia po szkole, czasem się doucza,
      doszkala, ma hobby... Nie daj Boże dziecko zachoruje...
      Kobitka stara się jak może, chce być zadbana, ale jak doda do
      codziennych czynności : 20 minutowe masaże antycellulitisowe, 2x w
      tygodniu manicure 1 h (lakier powinien się dobrze utwardzić),
      układanie włosów 20 min, wklepywanie kremu i makijaż 20 minut,
      maseczki, peelingi, pedicure itp... to taka kobitka po kilku latach
      padnie na zawał. Pomijając już fakt, że dietetyczne jedzenie jest
      drogie i wymaga czasu i umiejętnosci w przygototwaniu, np:
      wspomniany gulasz z kurczakiem i pieczarkami: trzeba wystać w
      kolejce (zapraszam na Ursynów w okolicach 16-17, kiedy kobitki
      rzucają się dp pracy do sklepów), umyć, pokroić, dusić itp. Na samo
      przygototwanie traci się godzinę. A jeszcze przecież trzeba dać coś
      jeść reszcie rodziny, która nie jest na diecie...

      Mam koleżankę, której się udało schudnąć na takiej super diecie,
      mimo, ze ma małe dziecko... Jest włąścicielką restauracji, i przed
      pracą dzwoni i prosi kucharza o przygotowanie tego, co ma w diecie...
        • Gość: mojboze Re: A wszystko przez metabolizm... IP: *.acn.waw.pl 14.05.09, 13:54
          Może trochę tak, ale to nie jest sedno sprawy. Mąż może dłużej
          pracować, może pracować po drugiej stronie Warszawy niż przedszkole,
          a po południu siedzieć w papierach, naprawiać sprzęty, pracować w
          ogrodzie, zajmować się dziećmi... Nie zawsze brak czasu kobiety
          oznacza, ze ma męża leniucha.
          Problem polega na tym, że większość rad w gazetach kobiecych zawiera
          stwierdzenie: znajdź czas...
          A nie da się być super matką+namiętną kochanką+pracownicą
          roku+perfekcyjną panią domu+szczupłą i zadbaną. Kobieta stoi przed
          wyborem, i prawda jest taka, że starczy jej czasu i siły na max.
          trzy z tych rzeczy. Natommiast artykuły, fotki i rady w pismach
          kolorowych zdają sie temu zaprzeczać, i to jest sedno problemu.

          Powinny być artykuły z serii: jak schudnąć/zadbać o siebie kiedy nie
          masz do dyspozycji 2-3 godzin dziennie dla siebie (bo na basen
          trzeba jeszcze dojechać, a potem wysuszyć głowę i wrócic do domu).
          Przepisy, które są szybkie do wykonania i dobre i zdrowe dla
          większosci domowników. A pisma czasem mogłyby pokazać zdjęcia innych
          kobiet niż modelki wygładzone photoshopem, skoro nie reklamują
          bielizny, a opisują jak schudnać, jak dobrze wyglądać w rozmiarze L
          itd...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka