Gość: magda
IP: *.ptim.net.pl
23.04.09, 23:10
Witam,
proszę o jakąś radę bo jestem załamana po dzisiejszej wizycie u ginekologa.
Ok. 6 tyg. temu bylam u lekarza, stwierdzil infekcję i przepisal mi
Doxycyclinum oraz Gynalgin. Przy tym nie mógl zbadac mnie wziernikiem bo
bardzo mnie bolalo a przy badaniu ręką bardzo bolal mnie brzuch. Lekarz
stwierdzil, że wobec tego nie bedzie mnie meczyl USG. Zaczelam brac leki ale
bardzo zle czulam sie po Doxycyclinum i po 6 tabletkach przestalam je brac.
Niestety moj problem z infekcją powrocil, poszlam więc dzis do lekarza. Byla
to koszmarna wizyta, zdenerwowalam się ogolnie wizytą, potem znow badanie
wziernikiem mnie bolalo, ginekolog powiedzial, że i tak za bardzo nie moze nic
zobaczyc bo mam wszystko bardzo zaczerwienione i podraznione. Następnie znow
przy badaniu ręcznym koszmarnie bolal mnie brzuch - tzn. jak lekarz dotykal
macicy bo z jajnikami wszystko ok. No ale wycierpialam sięnieco na tym fotelu.
LEkarz chcial mi jeszcze zrobic USG ale nie udalo mu się wprowadzic glowicy bo
znowu bardzo mnie to bolalo. Mialam wrazenie, że lekarz juz ma dosc moich
jękow, powiedzial, ze on w tej sytuacji nie moze przeprowadzic badania.
Normalnie jz mialam ochote tam sie rozryczec bo sie czulam jakbym specjalnie
utrudniala badanie, i w ogole wszystko mnie bolalo. Dostalam skierowane na
morfologie i CRP czy jakos tak i Augmentin i Metronidazol. JAk kupowalam w
aptece lekarstwa to farmaceuta zacząl mi mowic, ze oczywiscie skoro tak kazal
lekarz to mam to brac ale ze nie bierze się razem tych lekow. Po prostu juz
nic nie wiem, czuję się beznadejnie po tej wizycie, mam wrazenie ze lekarz nie
wie co mi jest a ja dalej cierpię. Co mam zrobic? Stosowac się do zalecen
lekarza? Isc do innego?