nieleczona choroba psychiczna...

IP: 89.161.22.* 03.08.09, 15:16
Witam
Może ktoś miał ma podobny problem więc zapytam.
MAm w bliskiej rodzinie przypadek osoby u której kilkanaście lat temu
zdiagnozowano silną nerwicę (z objawami natręctw) dwa razy było leczenie na
oddziale zamkniętym w szpitalu psychiatrycznym.
Niestety osoba ta od X lat uważa że jest z nią wszystko ok i zarzuciła
leczenie, natomiast zachowania ma co najmniej dziwne i niepokojące do tego
uciążliwe dla otoczenia (ale funkcjonuje normalnie społecznie tzn pracuje,
żyje między ludźmi natomiast ma problemy z najbliższym otoczeniem oraz z
więzami międzyludzkimi, z przyjaźniami, itp).
Mam wrażenie że z biegiem lat ten stan się pogarsza, a osoba ma coraz większe
problemy z życiem tzn rozdrabnia na czynniki pierwsze najbłahszą nawet
czynność, ma mega obsesję na punkcie tego że ją ktoś okradnie, oszuka itp, ma
obsesję ma punkcie zdrowia oraz tego że tego że świat jest pełen SAMYCH złych
rzeczy, masakra.
I co będzie dalej??? Czy znacie jakiś sposób żeby osoba się poszła leczyć??
JAk ją do tego namówić?
    • easyblue Re: nieleczona choroba psychiczna... 03.08.09, 15:44
      Przemówić do rozsądku chyba nie ma szansuncertain
      Można spróbować zmusić - np. dzieci /dorosłe/ tej osoby mogą zdecydować, ze
      wspólnie skłonią ją do leczenia, a przynajmniej pójścia do lekarza. Czasami
      kilka takich "krakających wron" przynosi efekt. Umawia się wtedy wizytę u
      psychiatry i zawozi. Trzeba oczywiście wcześniej pogadać z tym lekarzem i
      naświetlić cała sytuację. Możliwe, że lekarz zdecyduje o leczeniu zamkniętym -
      ale na to chyba pacjent tez musi się zgodzić. Jezeli odmawia, to jedyne, co
      przychodzi mi do głowy, to ubezwłasnowolnienieuncertain Ale to już inna działka, tym
      bardziej, ze osoba ta funkcjonuje w miarę dobrze poza domem.
Pełna wersja