red.filipek
26.10.10, 19:07
W nawiązaniu do mojej niedawnej wypowiedzi na tym forum chciałbym opisać dalszy ciąg zdarzeń związanych z próbą skorzystania z akcji "Zwrot podwójnej różnicy w cenie" , a raczej jego kompletny brak.
Jak pisałem wówczas, mili państwo przyjmując moje roszczenie, zobowiązali się zadzwonić do mnie w trzecim dniu roboczym od zgłoszenia. Nie zadzwonili. W czwartym dniu pojechałem tam osobiście. Wszyscy byli "mile" zdziwieni moją wizytą, której celu w żaden sposób nie mogli pojąć: Nikt nic nie wiedział sprawie mojego roszczenia, że napłynęło, czy było rozpatrywane i jaki jest wynik. Kazali mi "chwileczkę" zaczekać na jakieś "wyjaśnienie" tej sprawy. Po 15 minutach bezowocnego stania przy kontuarze, wobec braku widoków na jakiekolwiek rozstrzygnięcie, biorąc pod uwagę, że spodziewana korzyść nie jest dla mnie warta jeszcze dłuższego oczekiwania, zawiadomiłem panią z Biura Obsługi Klienta, że idę, ale liczę, że do mnie zadzwonią po wyjaśnieniu sprawy. W zgłoszeniu musiałem im przecież podać obok wielu innych danych, także numer mojego telefonu. Wygląda jednak na to, iż się po prostu ucieszyli, że "natręt" sobie poszedł, bo nikt nie dzwoni, a to już znowu 4 dni minęły.
Co im po takim kliencie, który zamiast im zanosić pieniądze, żąda wypłaty?
Reasumując: Przestrzegam przed śpiesznymi zakupami w Leroy Merlin wszystkich, którzy liczą na to, że "w razie czego" (tzn. w razie znalezienia u innego sprzedawcy tego samego towaru za niższą cenę), nic nie stracą, a nawet jeszcze zarobią - nic z tych rzeczy! Mam pomysł na nowy spot reklamowy dla tego marketu:
"Leroy Merlin - korzyść zawsze po naszej stronie"