Pomieszczenia i ich nazwy...

11.09.13, 19:14
Możliwości finansowe jakie mamy zmuszają nas do tworzenia pomieszczeń wielofunkcyjnych, które swymi korzeniami sięgają budujących się blokowisk. Wielkość zarobków - naszych - zmusza również architektów do robienia tworów, które określa się mianem im nieprzysługujących.
Bloki to "burżuazyjna" forma budynków, coś pomiędzy kamienicą, a skromnym domem. To bloki wymusiły swym metrażem tworzenie kilku pomieszczeń w jednym np pralnia, suszarnia, łazienka i ubikacja w jednym pomieszczeniu. Pierwsze bloki posiadały pralnie i suszarnie jako pomieszczenia "na zapisy" do użytku mieszkańców. Pokój, w którym spędzało się czas w dzień nazywał się pokojem dziennym - i to już nie była właściwa nazwa z racji spania również w tym pomieszczeniu kiedy w rodzinie były dzieci. Pokoje nie były duże, a z gratami trzeba było się pomieścić. Stąd wynalazek meblościanki - konstrukcja do składowania rzeczy od podłogi po sam sufit. Wnękowe szafy obecne w przedpokoju - innymi słowy wchodziło się wprost do garderoby, a żeby całkowicie wycisnąć właściwości przestrzeni wynalazek pawlacza zakorzenił się na dobre. W pawlaczach przechowywano "przydasie", które tak naprawdę powinny być w komórce lub... na śmietniku.
Co teraz uczynić żeby taki metraż uatrakcyjnić i bez dostawiania dodatkowych pomieszczeń sprawić, że ilość pomieszczeń "wzrośnie"?
Można namówić ludzi do zburzenia ścianki oddzielającej kuchnie od pokoju w zamian opisać to jako kuchnia i pokój z aneksem jadalnym. Jak pięknie brzmi, że w niezmienionym metrażu powstało nowe pomieszczenie... Z czasem ten pokój - niby dzienny - ale w którym się śpi nazwano SALONEM :)
A teraz regułka co nazywamy salonem? - reprezentacyjne pomieszczenie, a przemilcze wzmiankę o bogatym architektonicznie wystroju i przeznaczeniem przyjmowania gości...
Pomieszczenie zawalone gratami po sam sufit, gdzie zaparowane od gotowania z odgłosami lecącej wody w zlewozmywaku i odgłosami zmywarki to godne miejsce do przyjmowania gości :) - to zwykły pokój, a nie salon. To tak jakby kiedyś nazwano kuchnię salonem - bo tam przyjmowało się gości, przyjmowano przesyłki, a bogatsi wpuszczali tamtędy służbę :-D
Ewolucja poszła w tę stronę, że teraz kawalerki zaczynają nazywać się salonami.

Najgorsze, że tłumaczeniem oszczędności i pseudo-ekologi architekci przenoszą tą patologię do projektowania domów. Powiększają tylko metraż, a malanż z nazywaniem wielofunkcyjnych pomieszczeń określeniami pałacowymi powielają.
Zapominają, że są takie pomieszczenia jak właśnie salon, pokój dzienny, pokój kąpielowy (!), rekreacyjny, biblioteka-która może być nawet pomieszczeniem z kinem domowym, garderoby, a dla palących palarnie, pokój bilardowy, hobbystyczny itp. Żaden dom nie musi mieć ich wszystkich - wedle uznania. Ale nazywajcie wszystko prawdziwymi nazwami, a nie złudzeniami o domu!

p/s takie pomieszczenie nazywane SALONEM obecne jest w każdej zatęchłej zagrodzie na wsi - pomieszczenie wystrojone, sprzątane, a użytkowane TYLKO kiedy przychodzą goście... Dzięki kampanii reklamowej i szachrajstwu projektantów mieszkańcy domów żyją gorzej niż najuboższy chłop na wsi, bo nikt nie ma salonu - godnego swego określenia...
    • nawalonych7krasnali Re: Pomieszczenia i ich nazwy... 24.09.14, 21:20
      Tu jest właśnie przykład takiej patologii: salon z aneksem kuchennym
      na zdjęciu widać wyraźnie, że to z pomieszczenia wydzielono przestrzeń "salonową", a nie, że z salonu wydzielono aneks... poza tym pamiętając, że salon to pomieszczenie reprezentacyjne służące tylko do przyjmowania gości - to tak jak ktoś mi wmawiałby, że czarne to białe...
Pełna wersja