Gość: pantera
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.01.06, 12:22
Właśnie dostałam rachunek za prąd za okres od 1.12.2005 - 12.01.2006, czyli
za niecałe półtora miesiąca, który opiewa na 310 zł. Przeżyłam szok.
W domu wszystkie żarówki są energooszczędne, pralka chodzi 3 razy w tygodniu;
poza tym lodówka (klasa AA), telewizor i komputer (zdarza się, że uruchomiony
cały dzień). Wcześniejsze rachunki przychodziły na ok.130 zł za 2 miesiące.
I mam teraz 2 hipotezy:
1.Czy możliwe, żeby ktoś "kradł" prąd ze słupa, z którego jest podłączona
linia energetyczna do mojego domu? I to miałoby wpływ na rachunek?
2. Przez ostatnie 1,5 miesiąca cały czas były w domu dziwne spadki napięcia,
tak że np. w nocy, gdy pracowała tylko lodówka, spadała klapka przy
bezpiecznikach (nie wiem, czy dobrze to określiłam). W każdym razie usterka
została w końcu zlokalizowana i naprawiona, a w tym czasie to właściwie
powinien był być mniejszy pobór prądu, bo z uwagi na awarię, urządzenia były
włączane jak najrzadziej.
Już naprawdę nie wiem, co mam myśleć o tym prądzie. Najpierw 8 różnych
elektryków grzebało przy instalacji i żaden nie potrafił zlokalizować
usterki. W końcu jednemu się udało. Myślałam, że w końcu będzie spokój, to
dzisiaj ten rachunek.