Dodaj do ulubionych

czy ja oszalałam?

30.01.08, 10:30
właśnie się dowiedziałam że oszalałam. Tak przynajmniej twierdzi mój
mąż. Ale zacznę od początku. Stan rodziny - ja+mąż, dzieci brak.
Nasze miesięczne dochody do ręki 5 tys z czego spokojnie udałoby nam
się odłożyć 3 tys. Posiadamy mieszkanie o wartości 200 tys. Wpadłam
na pomysł by kupić działkę i wybudować mały domek ( koszt działki w
naszej okolicy to około 150 tys za działkę 1000m kw. )Oszczędności
nie posiadamy bo dużo wydawaliśmy głównie na wycieczki. Zdaniem
mojego męża to szalony pomysł bo po pierwsze budują się bogacze po
drugie my do szacownego grona bogaczy nie należymy. :(
Obserwuj wątek
    • vetty Re: czy ja oszalałam? 30.01.08, 10:43
      No cóż...W porównaniu do Was my to dopiero jesteśmy samobójcy! Mamy obydwoje z
      mężem 3tys.na rękę (co 2 miesiące więcej, bo jest premia), jedno dziecko,
      mieszkanie o podobnej do Waszego wartości i też chcemy kupić działkę i budować
      dom tylko z kredytu, bo nie mamy oszczędności...Tyle, że działki w naszej
      miejscowości są nieco tańsze (ok.70-90tys.10 ar) i w grę wchodzi tylko budowa
      systemem gospodarczym. Myślę, że spokojnie dacie radę - jak nie, to co my mamy
      powiedzieć?!
      --
      <<< Nie oszukasz przeznaczenia...>>>
      • Gość: klepsydra buduj się, buduj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 09:22
        taki dom to ten sam koszt co mieszkanie w Warszawie. Myśmy ostatnio
        kupili za 10 tys. za metr - 50 metrów (kredyt 30 lat). I sprzedamy,
        bo teraz wykończyliśmy i już ceny skoczyły do góry. I nie spadną. A
        jak juz sprzedamy to wtedy domek. Starczy na: ziemię, budowę i
        wykończenie. 50 metrów w Warszawie lub spory dom z kawałkiem lasu
        gdzieś w Polsce. Ironia? Rzeczywistość.
    • pudht Re: czy ja oszalałam? 30.01.08, 10:47
      witam, na miejscu twojego meza powiedziedzial bym ze masz za malo
      obowiazkow i za duzo czasu na myslenie. hihi

      ale teraz na serio, pomysl nie taki glupi. mieszkanie dajesz pod
      hipoteke, jak wybudujesz to sprzedajesz i splacasz czesc kredytu. i
      za 10-15 lat masz splacony kredyt. tylko pomysl przy kalkulacji o
      dzieciach. ja tez sie buduje i nie zaliczam sie do bogaczy. pozdr. tm
    • karotka69 Re: czy ja oszalałam? 30.01.08, 12:12
      My też budujemy dom,a raczej już go wykańczamy.Stan rodziny:ja,mąż i 6letnia
      córka.Dochód tak jak u Was,wartość mieszkania również.Mamy zamiar wziąć teraz
      kredyt hipoteczny ok.100tys.zł na wykończenie domu(stan surowy
      zamknięty,ok.150m2 z poddaszem mieszkalnym).Jak tylko przeprowadzimy się do
      domu,sprzedajemy mieszkanie i spłacamy kredyt(zaciągamy go na 5 lat),ale
      myślę,że w ciągu 2 lat będzie po kredycie.Mam dosyć płacenia comiesięcznego
      czynszu,wąchania smrodów sąsiadów.
      A może Twój mąż jeszcze nie dorósł do tego żeby mieć kawałek swojej trawki i pić
      kawkę,herbatkę na tarasie,nie wspomnę o obiadach i kolacyjkach przy świecach.
      My kupiliśmy działkę w 2003r.,a budowę rozpoczęliśmy latem 2006r.Do tej pory bez
      żadnych kredytów.Może nie "idziemy z budową" jak burza,ale wszystko jest
      przemyślane.
      Powodzenia.....
      • Gość: Gość Re: czy ja oszalałam? IP: 81.219.30.* 01.02.08, 12:50
        Szanowny Gościu- dlaczego najprawdopodobniej mąż ma?- U mnie moje
        dochody ok.3000 netto u męza ok.1800 netto- nie przyszło by mi do
        głowy żeby nie była to NASZA WSPÓLNA decyzja. Pieniądze w
        małzeństwie są wspólne... i decyzje tez. Podstawa to rozsądek.
    • Gość: cromwell Re: czy ja oszalałam? IP: *.48.jawnet.pl 30.01.08, 18:15
      nie oszalalas;)
      macie swoje 5 minut
      trzeba je wykorzystac
      sama wiesz ze dobra doczesne typu elektronika i samochody szybko sie dewaluuja
      kupisz wypasione sprzecicho
      a po pol roku okaze sie ze to juz badziew
      trzeba zostawic cos potomnym
      zeby mogli sie klocic po waszym zejsciu;)

      pzdr.
    • Gość: a,jaworskaa Re: czy ja oszalałam? IP: *.serv-net.pl 30.01.08, 20:10
      jedna uwaga do szczerego. Napisałam że mamy 5 tys ale to nie
      oznacza - tak jak sugerujesz - że mąż ma. Nie chciałam po prostu
      pisać że to ja zarabiam więcej :) Racja że się na tym nie znam.
      Pomysł świerzy nie zaznajomiłam się jeszcze dokładnie z kosztami ale
      mąż od razu powiedział że wybudowanie małego domku to koszt min
      500tys plus działka. Zaznaczam że nie ma tam być luksósów
          • mlagodna No ja nie oszalałam :)) 31.01.08, 02:18
            Więc chyba Ty też nie :))
            Ja mam narazie stan surowy otwarty, który kosztował mnie za 140m2 domek 120 tys.
            Jesteśmy narazie we trójke z trójką na rękę miesięcznie (no w porywach troche
            więcej)i też z mieszkaniem ok. 200 tys. Działkę kupiliśmy za oszczędności ale na
            budowę wzięliśmy 200 tys. kredytu. Resztę wykończymy za pieniądze z mieszkania
            :) Nie boję się - wolę płacić ratę kredytową wielkości dwukrotnego czynszu za
            moje mieszkanie niż gnić w bloku bez skrawka swojej trawki :)
            A propos samobójców - druga dzidzia w drodze... tak wypadło :))

            Życzę odważnych decyzji :)
            buźka
            Marta
            --
            Marta
            Grzes
            Cezary?
      • Gość: karotka69 Re: czy ja oszalałam? IP: *.devs.futuro.pl 31.01.08, 09:28
        Nie słuchaj męża.Dom na wolnym rynku(już stojący)kosztuje ok.500tys.zł.
        Jak sami zabierzecie się za budowę,to całość inwestycji (łącznie z ogrodem)
        będzie Was kosztować ok.400tys.zł.
        Jak już wczesniej pisałam,my mamy dom surowy zamknięty ok.140m2(budowany
        solidnie,nie minimalnymi kosztami)ok.180tys.zł.Na dzień dzisiejszy nasz dom wart
        jest ponad 450 tys.zł(na wolnym rynku).Wykończenie domu ok.150tys.zł+ogród
        ok.20tys.zł.Na wybudowanie domu i jego wykończenie musisz mieć te
        300tys.Oczywiście wszystko zależy w której części Polski mieszkasz i budujesz
        dom (my jesteśmy z Łodzi).
        Powodzenia.....miłej,bez problematycznej budowy.Pa....
        • a.jaworskaa Re: czy ja oszalałam? 31.01.08, 10:23
          witam. Pokazałam mężowi Wasze wypowiedzi, przeczytał, pokiwał głową
          i poczłapał do łóżka. Ale dzisiaj przy śniadaniu zapytał " to gdzie
          mielibyśmy kupić tą działkę. Może na Tarżyskach". Za chwilę jednak
          stwierdził że pewnie Wy wszyscy budujecie przy współudziale całych
          Waszych rodzin:rodzice, dziadkowie, bracia i siostry. A my jesteśmy
          skazani tylko na własne siły.
          • Gość: karotka69 Re: czy ja oszalałam? IP: *.devs.futuro.pl 31.01.08, 12:21
            Nie wydaje mi się żeby większość ludzi budowało domu przy współudziale całych
            rodzin.Większość domów,które budowane są nie w tzw.systemie gospodarczym,
            budowane tylko i wyłącznie z własnych środków finansowych,bądź przy pomocy kredytów.
            A tak prawdę mówiąc, to ile dziadkowie mogą przeznaczyć pieniędzy dla swoich
            dzieci,wnuków.Chyba nie posiadają 100tys.zł jako wolnych środków,całkowicie
            niepotrzebnych.
            To typowe myślenie facetów,tylko oni są biedni,oni mają zawsze pod wiatr.Lepiej
            niech idzie spać i nie przeszkadza.
            Wejdź na zakładkę"projekty domów" i pokaż mu parę chatek.W wyszukiwarce jak
            wpiszesz "projekty domów", zobaczysz ile tego jest.Będziecie mieć problem z wyborem.
            Trzymaj się i.....piłuj,piłuj.
              • Gość: wiejska baba budowałam w zyciu juz dwa domy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 13:14
                i cos wiem.Masz racje , budujcie! .jak bedzie kryzys (oby nie!) to
                zawsze mozna sprzedac. Tylko najpierw zdecyduj sie na sposób
                budowy , czy systemem gospodarczym czy firme wynajmiesz?z czego ten
                dom ma byc?jaki ma byc?Nie pakuj sie w wielki dom - 150m wystrczy
                nawet dla 4 osób.Uważaj na kubature domu bo potem jest drogie
                grzanie.Nie żałuj pieniędzy na izolację i ocieplenie.Srodek można
                konczyc we własnym zakresie jesli ma sie jedna prawą rękę:).Poczytaj
                Muratora i przeglądaj wszelkie btroszurki budowlane.Ogladaj projekty
                gotowe i z tego cos wybierz.Pamiętaj czym prosciej tym taniej i tym
                estetyczniej.Powodzenia!
      • pos3gacz Re: czy ja oszalałam? 01.02.08, 00:06
        Gość portalu: a,jaworskaa napisał(a):

        > jedna uwaga do szczerego. Napisałam że mamy 5 tys ale to nie
        > oznacza - tak jak sugerujesz - że mąż ma. Nie chciałam po prostu
        > pisać że to ja zarabiam więcej :) Racja że się na tym nie znam.
        > Pomysł świerzy nie zaznajomiłam się jeszcze dokładnie z kosztami
        ale
        > mąż od razu powiedział że wybudowanie małego domku to koszt min
        > 500tys plus działka. Zaznaczam że nie ma tam być luksósów
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Coś mi tu nie gra. Z taką pisownią -=- świe-RZ-y i luks-Ó-sów,
        to Ty kobieto nie możesz tyle zarabiać, chyba, że za szefa masz
        idiotę.

        --
        Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
        w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom .
    • Gość: dziadek Re: czy ja oszalałam? IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.08, 13:27
      Swego czasu takze oszalałem.Sposobem gospodarczym, 12 lat i wprowadziłem się na
      swoje,drzewo posadziłem.Inne czasy.Z perespektywy patrząc, dom za duzy,synowie
      nie docenili,żle wychowałem.Szkoda tylko straconego zdrowia.Ale wiosna
      lato,jesień to zawsze jest coś do zrobienia, jak u bobra.No i następny dom
      postawiłbym inaczej.Za mało przemyślałem.Ale widok wnuczków biegających wokół
      domu, to tak jak miód na serce.
    • ola.30 Re: czy ja oszalałam? 31.01.08, 13:38
      mój mąż twierdzi że ja też oszalałam:( mamy działkę budowlaną,
      mieszkanie warte 170 tys., 2 małych dzieci i stałą pracę z dochodami
      ok. 4200 zl/m-c, marzy mi sie malutki, parterowy 100 metrowy domek.
      Twierdzę że damy radę ale nie potrafię go przekonać:(((( Na Twoim
      miejscu nie zastanawiałabym się ani minuty, nie macie na co czekać,
      aż ci zazdroszczę!!
    • Gość: Messa Re: czy jestem marzycielką? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 15:09
      właśnie się dowiedziałam, że jestem marzycielką. Tak przynajmniej
      twierdzi mój mąż. Ale zacznę od początku. Stan rodziny - ja+mąż,
      dzieci brak. Nasze miesięczne dochody do ręki 2,6tys. z czego
      spokojnie udałoby nam się odłożyć kilkaset złotych. Posiadamy
      komuter o wartości 1tys. i samochód o wartości 3,5tys. Wpadłam
      na pomysł by kupić działkę i wybudować mały domek (koszt działki w
      naszej okolicy to około 60 tys za działkę 1000m kw.)Oszczędności
      nie posiadamy bo wydaliśmy je na nasz ślub, dużo wydajemy także na
      remonty naszego auta i wynajem mieszkania.Zdaniem
      mojego męża jestem marzycielką bo po pierwsze budują się bogacze po
      drugie my do szacownego grona bogaczy nie należymy.

      Ale pomarzyć zawsze można..
      • Gość: marrrtuszka Re: czy jestem marzycielką? IP: 217.153.172.* 31.01.08, 15:31
        a czy jest tu może ktoś kto się przeprowadził z wawki gdzieś pod miasto? Ja
        właśnie zaczełam starania o pozwolenie na budowe - będe budować dom z bali do
        100m2. Ale dopadły mnie ogromne wątpliwości zwiazane z dojazdem i faktycznym
        kosztem budowy. Do działki z centrum jest 50km. ja+narzeczony= koło 5tys na
        rakę/miesiąc. Brak mieszkania. Działka już jest nasza. Na budowe domu chcemy
        wziać kredyt. Tylko, że cholera te koszty faktyczne, którymi tak wszyscy straszą
        no i dojazdy. Co o tym sądzicie? Damy radę?
      • Gość: jurij Re: czy jestem marzycielką? IP: *.centertel.pl 31.01.08, 21:55
        Witaj, nie jesteś marzycielką. W 2006 roku po 8 latach wynajmu
        postanowiliśmy z żoną coś zmienić. Żona na bezpłatnym wychowawczym,
        moje dochody około 2,5tys i ... postanowiliśmy wziąć kredyt.
        Zrobiliśmy promesę i 3 dni pred jej upływem znaleźliśmy mieszkanie
        koło Poznania- 70 metrów, budynek 11 letni, super lokalizacja i
        okolica. To był ostatni moment, kiedy cena była rozsądna. Teraz się
        cieszymy z naszej decyzji,kredyt i opłata na wspólnotę jest niższa
        niż koszt wynajmu. To była taka nasza wygrana na loterii. Przez rok
        wartość mieszkania wzrosła o 120%, moje zarobki trochę wzrosły i
        jest ok. Baliśmy się, ale się udało, więc działaj. Powodzenia!!!
    • Gość: Wro Re: czy ja oszalałam? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 15:31
      Oszalałaś. Zwłaszcza jeżeli mieszkacie na zachodzie kraju zwłaszcza w dużym
      mieście. W tej chwil Wrocław, Poznań i Szczecin to są najdroższe miasta do
      budowania się. Ja się buduję. Zacząłem rok temu. Mam żonę, 1 dziecko, myślimy o
      drugim, zarobki trochę ponad 5k netto razem, z czego ja mam działalność
      gospodarczą a żona pensję. Mamy spore koszty ale po wydatkach na życie zostaje
      nam 2tyś wolnego grosza.
      Zaczęliśmy mając 200 tyś i działkę 4km od granic Wrocławia. projekt nie jest
      bardzo duży 176m2, plus garaz dwustanowiskowy, w tej powierzchni jest osobne
      mieszkanie dla mojego ojca, 40m2 (pokój kuchenka, łazienka i mały ogród zimowy).
      Mamy 2 mieszkania, jedno warte 70tyś drugie 270tyś.
      Na razie projekt uzbrojenie działki plus stan surowy otwarty plus początek
      wykończeniówki (np instalacja elektryczna) kosztował nas 260tyś. Wiem że
      przepłaciłem trochę, w ubiegłym roku było polowanie na ekipę budowlaną materiały
      itd. Teraz dużo rzeczy robię sam - pieniądze się skończyły. oceniam ze
      potrzebujemy minimum 200 tyś żeby się wprowadzić. Niestety do czasu wykończenia
      części domu nie możemy sprzedać mieszkania.

      Przede wszystkim poszukaj działki - nawet bardzo drogiej ale w dobrym miejscu i
      uzbrojoną. Dziś myślę ze popełniłem błąd - należało poczekać rok, nie
      uczestniczyć w ubiegłorocznym szaleństwie, sprzedać działkę i poszukać lepszej.

      Po drugie projekt: nawet jeżeli wydaje ci się ze masz projekt idealny,
      rewelacyjny super dopasowany to pewnie jest on i tak za duży. Trzeba patrzeć na
      możliwości finansowe - dziś jak masz uzbrojoną działkę to metr kwadratowy
      powierzchni całkowitej (a całkowita to nie to samo co użytkowa) w budowie
      wychodzi co najmniej 2500pln i naprawdę nie da się taniej
      prosty dach, prosta bryła, schody wzdłuż ściany nośnej a nie jak u mnie na
      środku. Minimum lukarn, okien połaciowych.

      I w ogóle kolejnym razem poszukał bym ciekawszego projektu. Opatrzyły mi się
      domki z katalogów. Na drugi raz budował bym coś bardziej nowoczesnego, ciekawego
      w formie. Czym dłużej człowiek myśli o projektach domach itd to wyrabia się
      nieco architektonicznie ;-)

      I tak najgorszym kłopotem są wykonawcy. O ile w urzędach załatwia się szybko
      dość i nie spotkałem się z próbą wymuszenia łapówki, choć nie wszystko poszło
      gładko, to wykonawcy - koszmar. Primadonny budowlane za wymurowanie metra2
      ściany życzą sobie 60pln a to jest np w przypadku betonu komórkowego 7 sztuk
      bloczków. Jeden murarz bez problemu stawia w dzień 20m2.

      Można sobie radzić że należy każdą cenę starannie negocjować, tyle że to nie te
      czasy. Cena się nie podoba - nie ma problemu zaraz kupi ktoś inny. Stały klient
      - a jakie to ma znaczenie jak jest sznurek klientów?

      Żeby się budować trzeba mieć cierpliwość słonia i nieprawdopodobną odporność
      psychiczną. Ale życzę szczęścia
    • Gość: Cynek Re: czy ja oszalałam? IP: 83.238.7.* 31.01.08, 15:38
      Nie oszalałaś. Ale muszę Cię ostrzec, że my z żoną zarabiamy dużo
      więcej i budowa domu odbiła się na naszych kontach dotkliwiej, niż
      się spodziewaliśmy. Rosnące ceny materiałów, budowlańcy uciekający
      do Irlandii, biurokracja i inne czynniki spowodowały, że nasz dom
      wyceniany na 500 tyś. zł kosztował ostatecznie 680 tyś. To aż 36%
      więcej...
      • aniam15 Re: czy ja oszalałam? 31.01.08, 16:42
        Cynek! zgadzam się z Tobą. U nas stan rodzinny: ja + mąż i dziecko w drodze,
        nasze dochody miesięczne ok. 8-9 tys. netto. działkę kupiliśmy w 2000 roku 40 km
        od warszawy (i to była jedna z najlepszych decyzji jakie podjeliśmy). Nie
        mielismy żadnych oszczędności (wynajmowane mieszkanie w warszawie i własna
        działka). Kończymy właśnie budowę domu i mamy nadzieje wprowadzić się na wiosnę.
        Dom dość duży, bo ponad 300 m2. Do tej pory na budowę domu wydaliśmy blisko 500
        tys., do tego trzeba doliczyć pewnie jakieś min. 50 tys. do wprowadzenia.
        Przewidywaliśmy troche mniej, ale właśnie rosnące ceny materiałów budowlanych,
        wykonawcy (nie zawsze rzetelni i godni polecenia, ale bardzo ceniący się)!!!
        Biurokracja to tez bardzo ważny element, który nie pozwala wyrobić się z budowa
        na czas. I tak mieliśmy dużo "szczęścia" bo budowę rozpoczęliśmy w 2004 roku,
        kiedy ceny niektórych materiałów budowlanych nie były az tak wygórowane. Patrząc
        z perspektywy czasu, największym utrudnieniem są jednak ekipy budowlane (trzeba
        uważać nawet na poleconą ekipę!!!). Dobrze jest mieć na miejscu budowy kogoś
        zaufanego (ojca, teścia, kogoś kto ma czas i chęc przypilnowac ekipy). Ale
        wszystkim marzycielom i wariatom życzę powodzenia i wytrwałości, bo to
        najważniejsze :) co do codziennych dojazdów- nie taki diabeł straszny, da się
        przeżyć. Tylko te korki!!!!! ale wszędzie są. Moi znajomi z Tarchomina jadą do
        pracy na Mokotów (samochodem) nawet 1,5 h. A mnie jak się uda to jadę rano
        niecałą godzinę (40-42 km). Poza tym zawsze można zmienić miejsce pracy ;) ....
        a porannej kawki na tarasie, weekendowego wypoczynku na trawce i śpiewających
        rano ptaszków nic nie jest w stanie zastąpić.
        • Gość: maciek Re: czy ja oszalałam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 23:06
          A ja to wale, nie mam zamiaru budować się 40 km od W-wy ! teraz się
          fajnie dojeżdża ale poczekaj pare lat , będziesz stał 3 godziny
          wkorkach, wole zainwestować w działkę ale w granicch Warszawy i
          postawić za to mniejszy domek, będe miał lepszy dojazd do pracy i
          mniejsze koszty utrzymania, przede wszystkim ogrzewania takiego
          domu, ogrzej sobie 300 m2 to zobaczysz ile zabulisz + korki które
          będą coraz większe przy wjeździe do W-wy + paliwo, dziękuje bardzo.
    • Gość: lolo Re: czy ja oszalałam? IP: *.chello.pl 31.01.08, 17:06
      Ja bym się nie zastanawiał. Mieszkam w bloku od ośmiu lat i mam dość, wychowałem się na wsi, słyszę jak się sąsiedzi w wannie pluskają, tłuką kotlety i się bzykają. Co to w ogóle za życie w takiej klatce, jak się wszyscy spotkaja na korytarzu to mówią sobie jedynie dzień dobry. Zero życia towarzyskiego. Co mam kupić w wawie na żoliborzu mieszkanie w bloku 40 m2 i dać za nie 300-350 tys, to za ta cenę kupię sobie działkę nad małą rzeczką, w moich stronach (kurpie) pobuduję dom i jeszcze za tą cenę to urządzę. Mnie wystarczy 80-90 m2.
      Mam tylko dwa problemy: kasa, kredytu mogą mi dać 90 tys max z moimi zarobkami, drugi problem - kobieta, która nie miała by co robić na wsi... Oba problemy można rozwiązać:)
      Inaczej bym się nie zastanawiał, zawsze to kawałek własności! Wyjdziesz na podwórko, zrobisz grila, pograsz z dzieciakami w piłkę, a nie wisisz na balkonie. A jak śpiewał Kazik: Mój dom to moja twierdza, w twierdzy mej jem i pierdzę... :)
      Ruszaj z budową, nie marudz!
        • Gość: vika Re: czy ja oszalałam? IP: *.spray.net.pl 31.01.08, 20:20
          a ja wam naswietle druga strone sytuacji;
          czesc znajomych 3-4 lata temu rozpoczela budowe domu; dzis sa skonczone; czesc
          mieszka w wwie, w fajnych mieszkaniach w bloku; koszt podobny
          naleze do tej drugiej grupy - nie mam problemow typu slysze sasiada, bo budynek
          jest z niezlych materialow; jak chce do centrum to za pomoca skmki lub kolejki
          jestem nawet szybciej niz autem, a mieszkam na tyle blisko centrum ze kolejki sa
          co chwila, ok, mam mniejszy metraz, nie mam 150 metrow, ale na metrazu 80-100
          tez mozna przezyc; odpada mi wiele problemow ktorymi zajmuje sie bardzo sprawnie
          (serio, az mi sie nie chce wierzyc ze urzednicy tacy sprawni) spoldzielnia;
          grupa spod wwy z domkow morduje sie z dojazdem z korkami niemilosiernie; nie
          wszystkich stac na 2 auta, wiec jesli godziny pracy sie nie pokrywaja zostaje
          albo czekanie na siebie nawzajem albo komunikacja publiczna; jak dzieci maja
          wieczorne zajecia to jest meczarnia z wozeniem; nie mowie ile trwa o jechaniu z
          marek z dziecmi do szkoly w wilanowie, a potem na zoliborz do pracy;
          nikogo nie namawiam, kazdy decyduje sam, tak tylko ku przemysleniu;
          ja bym sie do domu nie wyprowadzila, mimo ze sie w domu wychowalam;
          oczywiscie to sa realia warszawskie, gdzie indziej korki i klopoty moga byc
          mniejsze;
          zycze trafnych decyzji;)
        • Gość: antyk Re: czy ja oszalałam? IP: *.chello.pl 01.02.08, 16:40
          Kurniczek? Z najtańszych materiałów? Radzę zorientować się w temacie. W "moich stronach" tak się buduje i postawienie domu tyle kosztuje. I wierz mi, pracuję w budowlance i wiem ile kosztują materiały do budowy domu. To, że postawisz dom z najdroższych materiałów nie znaczy, że dom będzie się wolniej starzał i rozpadał. Trzeba wiedziec co się kupuje, a nie płacić dwa razy tyle za to co można kupić taniej tyle, że w innym opakowaniu. Wiem po jakie towary przychodza klienci. Naczytają się ulotek, albo popatrzą w ineternet i już wiedzą wszystko o materiałach i o chemii budowlanej. I dlatego ich dom bedzie kosztował wiecej niż przykładowo mój, a różnica w materiałach będzie żadna.
          Przykładowo, moi znajomi, 50 km od wawy, pod Sochaczewem, własna działka, podpisali umowę z firmą na budowę domu wg zakupionego wcześniej projektu (prawie 100m2), koszt 350 tys. W tym miesiącu mają się wprowadzić, płytki już położone, więc ekipa niedługo przekaże klucze. Też z początku nie wierzyłem, to mi pokazali umowę. A że dom buduje się za ich płotem, to właściwie doglądają budowy na bierząco.
          Można? Można.
          No chyba ze się myśli o 200 m2, basen, dwa garaże i sad z pasieką uli... to ok, zgodzę się - 350 tys wtedy za mało.
          Ale nie strasz ludzi z tymi kurnikami...
    • Gość: joanna to decyzja na lata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 21:39
      Z mężem wybudowaliśmy się 5 lat temu. Był to nasz wspólny pomysł i
      chęć ucieczki na wieś. Gdybym miała wybierać jeszcze raz zrobiłabym
      to samo, ale zdecydowanie mniejszy dom, taki do 140 metrów w
      zupełności wystarczy. Wybrałabym firmę, nie licz do końca na system
      gospodarczy, bo nigdy nie wyliczysz dokładnie kosztów i nakład pracy
      jest duży a poza tym każdy urlop, weekend będziecie spędzać na
      wykańczaniu domu - u nas ciągnie się w nieskończoność /wieczny brak
      czasu ponieważ teraz trzeba zarobić na kredyt/. Jeżeli ktoś to lubi
      to proszę bardzo, jeżeli nie to się wykończycie, a o fachowca teraz
      trudno. I najważniejsze musicie być oboje tego pewni bo jeżeli mąż
      nie będzie chciał się budować, to dom i koszty z tym związane was
      tylko podzielą. No i jeszcze jedno, zapomnijcie o dłuższych
      podróżach, ponieważ dom, ogród żeby być ładne wymagają sporo pracy i
      czasu. Są i plusy: strzelający kominek w zimowy wieczór, własne
      warzywa i owoce, grill w ogródku, cisza, spokój i wszędzie
      daleko .... życzę powodzenia
      • Gość: Fiko Re: to decyzja na lata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 00:26
        To musi być bardzo przemyślana decyzja.
        Dom to piękna sprawa .. i piękne wydatki.
        Ćwiczę to od 3 lat.. bo kupiłem dom z kredytem, w sumie w dobrej cenie, ale do
        generalnego remontu.
        Wymieniłem okna, centralne, ociepliłem, nowe tynki, nowy dach dach..
        Wygląda ślicznie.. ale kosztowało mnie to mnóstwo czasu. Nie jeżdzę na wakacje,
        żonę z dziećmi wstawiam do teściów, ograniczone życie towarzyskie.. itp..itd..
        Ale warto było.. warto czuć tą niezależność i swobodę, przestrzeń i piękno
        przydomowego ogródka.
    • Gość: Ivonne Re: czy ja oszalałam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 22:38
      Myślę ,żę pomysł jest dobry, ale jeżeli chcesz taniej to : poszukaj
      już uzbrojonej działki, dobrze wybierz projekt i przygotuj się,że
      budowie poświęcisz dużo czasu i energii. Koszt budowy domu bardzo
      zalezy od projektu. Prosta bryła ,nie za duży metraż, prosty dach,
      typowe wymiary okien, mało okien połaciowych to atuty jeżeli chce
      się ciąć koszty. Wykończeniówka może pochłonąć każdą ilość forsy-
      wannę możesz kupić za 300zł i za 30 000. Niedługo kończę budowę ,
      szacuję,że całkowity koszt(140 m2+piwnica) bez ogrodu i ogrodzenia
      zamknie się w 330 000 zł .Duzo czasu własnego poświęconego na nadzór
      i sporo czytania literatury fachowej przed budową co by się nie dać
      nabrać wykonawcom. Ale warto .
    • Gość: siema Re: czy ja oszalałam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 23:10
      Aaa ja to wale, nie mam zamiaru budować się 40 km od W-wy ! teraz
      się
      fajnie dojeżdża ale poczekaj pare lat , będziesz stał 3 godziny
      wkorkach, wole zainwestować w działkę ale w granicch Warszawy i
      postawić za to mniejszy domek, będe miał lepszy dojazd do pracy i
      mniejsze koszty utrzymania, przede wszystkim ogrzewania takiego
      domu, ogrzej sobie 300 m2 to zobaczysz ile zabulisz + korki które
      będą coraz większe przy wjeździe do W-wy + paliwo, dziękuje bardzo.
        • Gość: madzia 32 Re: czy ja oszalałam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 08:47
          ja budowę mam już za sobą trwała w sumie 1,5 roku, aczkolwiek
          działke miałam 3 lata wcześniej. Miałam podobny budżet jak autorka
          postu czyli niepełne 5 tys, które przez trzy lata odkładałam na
          konto. Sytuacja rodzinna tzw matka samotnie wychowująca dziecko i
          żadnego faceta który mógłby chociaż doradzić. Nie wyobrazałam sobie
          życia w bloku i zdecydowałam się na budowę. Nie ukrywam było ciężko,
          z oszczędności udał mi się zrobić stan surowy zamknięty, później
          wzięłam kredyt na 6 lat , spłaciłam po trzech. To była moja
          najlepsza życiowa decyzja. Powierzchnia mieszkalna 160 m, plus pełne
          podpiwniczenie z garażem , mieszka nam się rewelacyjnie, na
          ogrzewanie nie wydaję zbyt dużo mimo że na olej bo jest solidnie
          ocieplony - tzn każdy strop ocieplony, z zewnątrz styropian 10, okna
          5-komorowe. Szczerze namawiam, i tak naprawdę można to zrobić bez
          faceta :)
    • ponury_drwiacy_szyderca Kogo to obchodzi????? 01.02.08, 08:46

      --
      1)Jak coś ci nie pasuje - to masz problem. Możesz nie odpisywać na
      mojego posta - naprawdę mam w dupie twoje poglądy i przemyślenia.
      Dalsze postępowanie-patrz punkt 2)
      2)..a teraz PiS (Przeproś i Spie...)
      3) WYKOPKI udane, KARTOFLE usunięte
    • Gość: podróżnik Spojrz na to z innej strony!!!to ja oszalałem IP: *.gprs.plus.pl 01.02.08, 09:06
      Mam podobną sytuacje do twojej, ale juz po kupnie dzialki.Postawilem
      na niej do tej pory tzw DOMEK HOLENDERSKI (taka wieksza przyczepa
      kempingowa tyle że stacjonarna:(3x10=30m2 +dwa tarasy po 8m2).Domek
      jest całoroczny,na upartego w drugiej sypialni moznaby umiescic
      dziecko(ci).Co do opłat eksploatacyjnych to mam ich 240pln/rocznie
      za podatek!!!Aczkolwiek trzeba było wiecej wydać na początku:panele
      słoneczne 15tys,ogrzewanie klimatyzująco- grzejące 8tys,mini turbina
      wiatrowa 4tys..do tego studnia 500pln i oczyszczalnia ekologiczna
      6tys..sam domek z wyposażeniem(kuchnia,łazienka z jacuzzi)kosztował
      z dowozem 29tys..dodam że to wszystko nie wymagało żadnego
      pozwolenia.ja wybrałem osobiscie podróże i może za 5-10 lat coś tam
      zbuduje o ile nie przeniose mojego domku np nad
      morze..egejskie..Wszystko jest możliwe!!!! zobacz na google:dodo
      dom,lub agroferie.eu/aranżacje.Ja osobiscie przerobiłem dodo na
      tanszą wersję z domkiem holenderskim)))pzdr
      • Gość: marcelina Re: Spojrz na to z innej strony!!!to ja oszalałem IP: 193.109.212.* 01.02.08, 12:04
        Jesteś bardzo mądrą osobą. Ja swojego męża namawiałam 14 lat na
        budowę domku. Gnieźdiliśmy się na 40 m2 w cztery osoby, dopiero jak
        zagroziłam rozwodem to się zaczeliśmy budowę. Jesteśmy już na
        finiszu. Musisz być przygotowana na wiele trudności łącznie z
        ciągłym narzekaniem męża, bo koniec z wygodnym i spokojnym życiem
        zacznie się użeranie z fachowcami, bo pomimo waszych dochodów to
        chyba nie będzie was stać na ekipę, która wręczyła by Wam na koniec
        budowy kluczyki do wykończonego domu.
        Ja nie jestem techniczna więc większość kontaktów z budowlańcani
        spadła na męża.
        Ale już zdaża mu się powiedzieć " mam synów, posadziłem drzewo a
        teraz kończę dom i zaczynam życie" wiec tylko krowa nie zmienia
        zdania.
        Życzę wytrwałości bo będzie was to kosztowało wiele wyżeczeń, ale na
        pewno dacie radę (moje dochody są porównywalne z Waszymi tylko jest
        nas więcej 2+2 i korzystajcie z okazji, że jesteęcie narazie sami,
        bo ja muszę się nieźla nagimnastykować aby starczyło).
        Ponieważ jesteśmy zdani tylko na siebie budyjemy bez dużego kredytu,
        bo za kilka lat dzieci pójdą na studia ale to zupełnie inny temat.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • paczek30 Re: czy ja oszalałam? 01.02.08, 12:33
      każdy kto zaczyna budowę oszalał, wg mnie finansowo dacie sobie spokojnie radę
      (no może w początkowym okresie nie będzie wycieczek), zapewne będziecie musieli
      wspomóc się kredytem wszystko zależy od waszych priorytetów życiowych,
      materiały ścienne i dachowe, okna kupuj zimą wydasz sporo mniej, ekipy tylko z
      polecenia i nie z dużego miasta i pamiętaj najtańsza ekipa nie jest najtańsza
      poprawki po takiej ekipie również kosztują, życzę Wam powodzenia
      • Gość: Londa Re: czy ja oszalałam? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 14:05
        Pewnie jeszcze parę razy w przeciągu paru lat awansujecie, więc o pieniądze też
        bym się nie martwiła. Nie ma nic przyjemniejszego, niż jedzenie śniadania w
        kuchni z widokiem na las :) Jeśli chcecie wziąść hipoteczny, to po roku
        spłacania można szukać korzystniejszego, jeżli wam sie warunki zmienią (my
        właśnie jesteśmy w trakcie, radzimy się w expanderze co do najlepszego wyboru).
        Budowanie domu w cale nie jest jakieś heroiczne, a urządzanie to już sama
        przyjemność. Tylko ekipę znajdź dobrą.
    • Gość: wlascicielka domku nie oszalalas.... IP: 212.75.102.* 01.02.08, 20:54
      Wcale nie oszalałaś.

      Nasza sytuacja była b. podobna do Waszej - ten sam stan rodzinny,
      zbliżone dochody, mieszkanie podobnej wartosci.

      Nie licząc działki (300 tys zl, co i tak było "okazją" bo działka
      jest blisko Warszawy, z dobrym dojazdem do W-wy, w b. fajnej
      okolicy), koszt budowy wyniósł kolejne ~300 tys zl (zakończylismy
      budowę rok temu).

      I były to chyba najlepiej wydane pieniądze :).
      A kredyt - naprawdę nie jest taki straszny.
    • next_jurek Re: czy ja oszalałam? Nie wątpię że nie! 01.02.08, 22:56
      Podjęłaś wyzwnie życia. i z pewnością będziesz z tego dumna. Jestem
      budowlańcem. Wiem ile to jest trudu postawić dom, dla mnie mój
      własny dom to najtrudniejsze wyzwanie, sam dla siebie jestem
      fatalnym klientem. Gdyby można było się "wyżyć na sobie"?
      Jedna prośba, także dla przyszłego twojego wykonawcy. Uzgadniaj
      wszystko przed realizacją, pytaj jak nie wiesz i oczekuj wykonania
      takiego jak uzgodniłaś, nie zmieniaj co chwilę decyzji. Masz prawo
      wymagać tylko mususz wiedzieć co?
      Własny dom to nie własne mieszkanie.
      A mężowi powiedz, że trzeba założyć rodzinę, wybudować dom, i
      posadzić drzewo.
      Taki jest staaropolski obyczaj. Niech się tego nie boii i
      WSPIERAJCIE się na wzajem nie tylko w trakcie budowy.

      Odemnie --- Szczere i serdeczne życzenia

      Tak trzymać!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka