Dodaj do ulubionych

Ojciec nastoletniej corki

IP: *.easypower.com 29.06.01, 02:01
Mam ogromny problem z nastoletnia corka. Uczy sie bardzo dobrze, jest w sumie
bardzo dobra dziewczyna, ma znakomity uklad z mama (moja zona). Problemem jest
jej uklad ze mna. Jest to w tej chwili najpowazniejszy problem w rodzinie.
Otoz od kiedy corka miala 13 lat, przestala sie w ogole do mnie odzywac. Nie
bylo klotni ani nic, ale zaczela mnie kompletnie ignorowac. Nie mowila ani
czesc, ani dobranoc, ani w ogole zupelnie nic. Jakbym nie istnial.
Ja wtedy zawalilem zupelnie. Zamiast pojsc za porada innych i cierpliwie to
przeczekac jako normalny proces dojrzewania, ja zaczalem walczyc. Domagalem sie
od niej uwagi, robilem awantury, sceny, staralem sie ja kupic tym czy owamtym,
obwinialem zone. Po prostu jej zimny i obojetny stosunek byl dla mnie zbyt
bolesny, i moje emocje wziely gore nad madroscia.
Trwalo to cztery lata. To bylo pieklo w rodzinie. Z tego powodu kilka razy o
malo sie nie rozwiedlismy z zona. W koncu corka dorosla, ma obecnie 17 lat, ma
chlopaka, niedlugo idzie na studia.
Rozumie ona ze ta sytuacja jest juz nienormalna. Jednak odmawia ona
jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. Kiedy ja chce z nia sie skomunikowac to ona
wychodzi z pokoju. Mowi sama ze nie jest w stanie sie do mnie odezwac. Ze nie
jest w stanie nawet wysiedziec ze mna w jednym pokoju. Kiedys nawet napisala mi
notke, ze poniewaz nie moze ze mna rozmawiac, to przynajmniej napisze. Napisala
ze ona sama chce zakonczyc ta sytuacje, ze jak najbardziej mnie kocha, jednak
prosi mnie abym jej dal pare miesiecy spokoju. Nic do niej nie mowil, omijal ja
z daleka. Ona wtedy musi sie nauczyc od poczatku ze mna komunikowac. Widac ze
miala dobra wole.
Minelo od tego czasu ponad pol roku. Omijamy sie w domu z daleka, udajemy ze
sie nie widzimy. Kiedy mamy cos sobie przekazac, uzywamy osoby trzeciej. Nie
widac najmniejszej poprawy. Moje emocje sa krancu wytrzymania, kilka razy juz
prawie nie nastapil wybuch. Ona tez chyba jest bardzo napieta. Sytuacja ta jest
nienormalna i nie widze nadziei w najblizszych latach. W koncu ona kiedys
wyjdzie za maz i wyjdzie z domu. I co wtedy? Nie pojde na slub? Nie bede
dziadkowal jej dzieciom?
Zona nigdy nie chciala interweniowac w nasza sytuacje. Mowila ze to nasz
problem. Obwiniam ja o to do dzisiaj, chociaz wiem ze sporo winy jest tez mojej.
Mam tez bardzo dobre stosunki z dwoma synami (14 lat i 7).
Co mam zrobic? Czy jest jakies wyjscie z tego pata?

Dziekuje z gory
Zdesperowany tata

Obserwuj wątek
    • Gość: Łucja Re: Ojciec nastoletniej corki IP: 217.8.169.* 29.06.01, 09:50
      Mogę odpowiadąć tylko z pozycji córki.Sytuacja opisana przez Ciebie(jesli mogę
      tak mówić) jest faktycznie dramatyczna.Pamietaj, że moge ocenić sytuację tylko
      z Twojego punktu widzenia, patrząc na sprawe przez Twoje okulary ale moge
      conieco wtrącic, jako dorosła juz córka z przeszłością buntowniczą. Obawiasz
      się o przyszłość o wnuki i Twoje stosunki z córka jako matka. Myslę, ze własnie
      wtedy, kiedy stanie się nia, wasze relacje diametralnie się zmienią.Nie od razu
      ale za pomocą metody malutkich kroczków.Tak włąsnie było ze mną i moim
      Ojcem.Moje życie i stosunki z Tata, nie były moze az tak napięte, ale fakt iz
      wyszłam za mąż wbrew jego woli było uwiecznieniem naszych rozgrywek. Rozgrywek,
      bo tak to wtedy odbierałam jako walke z wrogiem, przeciwnikiem, człowiekiem
      który życzy mi wszystkiego najgorszego.Ja naprawde w to wierzyłam!
      Zaprogramowałam sie kompletnie na taki tok rozumowania.Wynika to prawdopodobnie
      z pójścia na tzw. łatwiznę, bo wygodniej jest nie przyjmować do wiadomości
      opinii niewygodnych, niezgodnych z moimi poglądami.Naprawdę widziałam w Nim
      wroga i jak wroga odsuwałam od siebie, chroniąc siebie.Dzisiaj z perspektywy
      czasu wiem, ze to był jeden z najwiekszych błędów mojego zycia.Nie obwiniam
      Ojca, ze nie potrafił do mnie dotrzeć, poprostu wybrał tę samą złą metode co i
      Ty.Ludzie w tak dramatycznych sytuacjach zachowuja sie przeróznie.Ja nie mam
      pretensji do Niego ale do siebie.Urodziłam dziecko i pomału zmieniał sie mój
      stosunek do Ojca.Uswiadomiłam sobie, ze tak jak On, pragne szczęścia swojego
      Syna i z pozycji matki pomału zblizałam sie do Niego.Jesteśmy dzisiaj
      Przyjaciółmi.To nie On sie zmienił, lecz ja.Najważniejsze, żeby twoja córka
      osiągneła ten etap dojrzałości emocjonalnej a wtedy wybaczy, zapomni i
      wyciagnie rekę.Kompletnie inna sprawą jest powód tych ojcowskich zachowań.Ale o
      to powinnam zapytac mojego Najwspanialszego Tate.Powodzenia, pamietaj że Ona
      Cie kocha na swój sposób.Musicie tylko odnaleźć siebie po drodze.To zmudna
      droga.Pozdrawiam.
    • joanna.markiewicz Re: Ojciec nastoletniej corki 15.07.01, 20:39
      Wiek w którym była Twoja córka, kiedy zerwała kontakt z Tobą jest rzeczywiście
      tym okresem, w którym dzieci wyraźnie oddzielają się od rodziców. Zanim staną
      się całkowicie odrębnymi, niezależnymi osobami przechodzą przez okres buntu i
      przeciwstawiania się dorosłym. W tym okresie dochodzi często do zerwania
      relacji z rodzicami. Jeśli rodzice rozumieją, to co dzieje się z dzieckiem i
      akceptują ten naturalny proces /chociaż wiem, jak bardzo jest to trudne i jak
      dużo wsparcia w tym okresie potrzebują rodzice/ - to zerwanie relacji jest
      przejściowe, po jakimś czasie powraca, inna, ale równie dobra relacja.
      W Twojej relacji z córką wydarzyło się dużo złego. Jeśli chcesz odbudowania
      kontaktu z nią nie możesz jej popędzać. Z jednej strony mówisz, że rozumiesz
      swoje błędne reakcje na problemy związane z kontaktem z córką i wynikającą stąd
      niechęć córki do Ciebie, z drugiej strony w dalszym ciągu chcesz coś robić
      według dawnego scenariusza, niecierpliwisz się, obwiniasz innych, czekasz, że
      córka coś zmieni.
      Wybacz te ostre słowa, ale wygląda na to, że w Waszej relacji nie było
      spokojnego czasu, w żadnym momencie nie zgodziłeś się na to, żeby to córka
      decydowała, jak ma wyglądać Wasza relacja. Spójrz na to z jej perspektywy, nie
      obrażaj się na nią, nie odrzucaj jej, zaakceptuj ją taką jaka jest, bądź
      cierpliwy, wyrozumiały i nie naciskaj.
      Bardzo prawdopodobne, że córka czuje się winna, że nie spełnia Twoich oczekiwań
      z nią związanych, a przecież ma prawo do własnych wyborów, rozwiązań, decyzji,
      nawet jeżeli Ty się z tym nie zgadzasz. Jeśli umiesz słuchać i przyjmować
      informacje o tym jak inni Cię widzą i jeżeli masz dobrą relację z żoną zapytaj
      ją, co myśli o przyczynach takiej sytuacji, przeanalizuj to i próbuj inaczej
      reagować na pojawiające się trudności. Być możeTwoja córka swoim zachowaniem
      daje Ci szansę do próbowania nowych zachowań, do rozwoju.
      Jeśli za trudno jest rozmawiać z żoną o Twojej, czy Waszej sytuacji, może
      możesz skorzystać ze spotkań z psychologiem, psychoterapeutą. Zmiana jest
      możliwa, chociaż nie szybko i nie będzie to łatwe, życzę powodzenia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka