Dodaj do ulubionych

Nie znoszę swojego pasierba

IP: *.uml.lodz.pl 02.10.01, 15:08
Od początku mojego małżeństwa (5 lat) mieszkamy z synem męża z pierwszego
małżeństwa chociaż miało być inaczej.Jestem coraz bardziej znerwicowana,
sfrustrowana i zgorzkniała. Dobija mnie poczucie bezsilności - mąż wychowuje
syna (15 lat)nie biorąc pod uwagę moich uwag - tzn. praktycznie nic od niego
nie wymaga, a synuś traktuje go jak skarbonkę i służbę na każde zawołanie.
Uważam, że mąż poświęcił siebie, mnie i nasze małżeństwo dla tego
niewdzięcznego gówniarza, który wykorzysta go a potem kopnie, tak jak zrobiła
to jego matka, z którą zresztą on spotyka się regularnie. Wiem, że sytuacja
męża jest b. trudna -nie chce stracić syna, ale jego ślepa miłość robi wiele
szkody. Ja chciałabym w końcu czuć się u siebie (w obecności pasierba trzęsą mi
sie ręce)i wychowywać nasze wspólne dziecko. Gdyby nie ono, to bym pewno
odeszła, choć kocham męża.
Co mogę zrobić, w domu jest piekło, również przeze mnie bo ja nie potrafię się
już opanować i zachowuję się histerycznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Katepa Re: Nie znoszę swojego pasierba IP: 204.155.16.* 02.10.01, 20:18
      Moja droga

      Bardzo Cie rozumiem, bo jestem w podobnej sytuacji. Zalozylam watek pt. "Jestem
      macocha" w "Samotnym rodzicielstwie i rozwodzie". Dowiesz sie tam wiecej na
      temat mojej sytuacji i przeczytasz wypowiedz Pani Psycholog. Wyszlam za maz
      prawie poltora roku temu. Mieszkamy od samego poczatku z 13-letnia obecnie
      corka mojego meza. Nie mamy wspolnych dzieci, chociaz ja chcialabym bardzo. Ja
      nie mam dzieci z poprzedniego malzenstwa. Wiec jest tylko corka meza,
      rozpieszczona do granic wytrzymalosci. Jest dokladnie tak jak piszesz -
      traktuje swego Tate jak skarbonke i sluge, wczoraj nawet zawiazywal jej na
      pdoworku sznurowke od buta, bo jej sie nie chcialo schylac.

      Przez co ja przeszlam w ciagu tego pierwszego roku tylko chyba Ty jestes w
      stanie sobie w pelni wyobrazic. Bardzo, bardzo ciezko. Ile razy ja pakowalam
      walizki, nie da sie juz policzyc. To jest czasami nie do wytrzymania, taka
      hustawka emocjonalna. Kocham go jednak bardzo i dlatego z nim wciaz jestem.
      Ona sie czasami widuje z matka (matka zalozyla druga rodzine i ma 3-letniego
      synka). Po niemalze kazdej wizycie slysze od matki, jaka to jej corka jest
      chciwa, leniwa i tak dalej. Matka nie placi nam zadnych alimentow (taka byla
      decyzja meza i musze ja uszanowac), i swoje poczucie winy usiluje zagluszyc
      prezentami dla corki, dlatego ja sama tej chciwosci nauczyla. No i mozna sobie
      wyobrazic, matka z tym malym dzieckiem, mezem, duzym domem i praca zawodowa nie
      ma czasu biegac wokol 13-letniej coreczki jak jej Tata.

      Jak cos powiem, to jestem wrog numer jeden - wszystko sie obraca przeciwko mnie
      i to ja jestem ta niedobra.

      Na szczescie nie jest jeszcze tak ze mna zle, chociaz pod wzgledem psychicznym
      to dawno temu czulam sie az tak fatalnie. W obecnosci corki meza jestem
      zazwyczaj wyluzowana, ale jak widze, jak on jej robi kanapke do szkoly i podaje
      herbatke do pokoju, podczas gdy ona maluje paznokcie i oglada telewizje, to
      mnie po prostu krew zalewa. Nie dlatego, ze wolalabym, zeby te herbatke podawal
      mnie, ale dlatego, ze on ciezko pracuje, a ona jest na tyle duza, ze moze sobie
      te herbatke zrobic i podac sama, a Tacie dac odpoczac. Nierzadko zdarzaly sie
      klamstwa i bezczelne zwalanie na mnie. Ale ja musze ja akceptowac i kochac.

      Jesli jest to mozliwe, udaj sie z mezem do jakiegos dobrego psychologa. My
      chodzimy na terapie od roku i nie wyobrazam sobie, jak by bylo miedzy nami,
      gdyby nie pomoc niezaangazwoanego i na dodatek profesjonalisty. Niestety piec
      lata malzenstwa i ukladow oraz sytuacji, z ktorymi nie moglas sobie moze
      poradzic bez pomocy z zewnatrz, tak sie te lata teraz na Tobie odbijaja.

      Pociesz sie, nie jestes sama z takimi problemami. Na Zachodzie, na przyklad w
      USA wiekszosc rodzin to rodziny z odzysku, mieszane (z dziecmi z poprzednich
      zwiazkow obydwojga partnerow), przybrane, itd. Ale tam tez jest wiecej
      mozliwosci uzyskania pomocy - ksiazki, poradniki, grupy wsparcia, terapeuci,
      ktorzy sie w tej dziedzinie specjalizuja. W POlsce to jest coraz powazniejszy
      problem, bo takich sytuacji jest coraz wiecej i mam nadzieje, ze tu tez to
      wsparcie bedzie sie pojawiac w roznych formach.

      W miedzyczasie badzmy dla siebie oparciem. Jesli chcesz napisz moj adres
      misiamiskiewicz@yahoo.com

      Pozdrawiam, Katepa
      • Gość: ali Re: Nie znoszę swojego pasierba IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 20:16
        Też jestem macochą. Matka mojej 15-letniej pasierbicy nie żyje od wielu lat. Po
        jej śmierci ogromny wpływ na wychowanie małej miała matka męża. To, co zrobiła
        z tą dziewczyną jest nie do opisania. Ogromna i kompletnie ślepa miłość
        wyłączyła rozsądek. Przez pewien czas, na początku naszego wspólnego życia
        miałam wrażenie, że dziewczynka jest nieco opóźniona w rozwoju, dopiero po
        jakimś czasie, obserwując dziecko w różnych sytuacjach, a także obserwując
        relacje babcia - wnuczka odkryłam, gdzie jest pies pogrzebany. Walka trwa 6
        lat, najpierw starałam się wytłumaczyć mężowi, na jakie posunięcia babci nie
        możemy się zgadzać, a potem już wspólnie staraliśmy się przekonać babcię
        (niewiele daje). Jestem jednak w o tyle lepszej sytuacji, niż "Macocha", że mój
        mąż potrafił zrozumieć sytuację i stoi po mojej stronie. Napewno dlatego, że
        widzi, że mam z córką bardzo dobre kontakty, że jesteśmy sobie bliskie . Z
        drugiej strony boi się, że mogę tej sytuacji nie wytrzymać psychicznnie (często
        jestem na granicy, też mi się zdarza wpaść w histerię), że nasz związek mógłby
        się rozpaść i wtedy będziemy cierpieć wszyscy troje. Mamy z córką ogromne
        kłopoty, ponieważ wcale nie chce się uczyć, interesują ją tylko ciuchy,
        kosmetyki i chłopcy. Psycholog nie jest dla nas żadnym wyjściem -
        przerabialiśmy to: każdy łapie się wątku śmierci matki, dziewczyna się
        denerwuje, bo ani nie pamięta dobrze wydarzenia, ani nie chce do tego wracać.
        Analizujemy z mężem różne sytuacje, dochodzimy do sensownych wniosków, które
        staramy się konsekwentnie wprowadzać w życie, i wtedy pojawia się babcia ze
        swoim cichym pomysłem i wszystko się wali. I tak setny raz zaczynamy od
        początku.
        • Gość: 3X1 Babcie i inni czlonkowie rodziny IP: *.shprd1.on.wave.home.com 21.10.01, 18:15
          Czy rozwazaliscie wyprowadzenie sie do innej miejscowosci albo kontrakt na jakis czas poza "zasiegiem"
          babci? Wierze gleboko w negatywny wplyw jaki moga miec rozni czlonkowie blizszej i dalszej rodziny,
          ktorzy moze i naprawde chca pomoc ale czesto bardzo, bardzo szkodza. Piszesz, ze Twoja pasierbica ma
          15 lat - moze powinna zaczac pracowac, choc na pol etatu skoro nie chce sie uczyc. Pewnie, straci troche
          czasu w szkole ale to, czego sie dowie o zyciu bedzie wartoscia czasem wieksza niz 4 czy 5 z fizyki.
          Czasem dobrze dostac w kosc by zaczac doceniac to, co ma sie na codzien. Moze czas by Twoja pasierbica
          miala szanse to zobaczyc.
          I dstans od babci - to na pewno wszystkim Wam dobrze zrobi
        • Gość: Katepa Re: Nie znoszę swojego pasierba IP: 204.155.16.* 22.10.01, 19:17
          Ali, witaj! Dzieki za wypowiedz. Jesli chcesz, napisz na moj adres e-mail -
          misiamiskiewicz@yahoo.com

          A moze by tak utworzyc emailowa grupe wsparcia dla macoch? Jestem w kontakcie
          elektronicznym z autorka tego watku i jest to ogromne wsparcie dla nas obu.

          Temat babcia..., tesciowie... Moj maz mieszkal przed naszym slubem ze swoja
          corka w domu jego rodzicow. Bylo to dla niego bardzo dobre rozwiazanie,
          poniewaz byl rodzicem samotnym. Przez te dwa, trzy lata jego corka zostala
          nauczona pewnych zachowan, na przyklad wlaczania telewizora zaraz po wstaniu i
          ogladania bajek, podczas gdy dziadek robil jej sniadanko. Tak trudno ja teraz
          tego oduczyc, a ma juz 13 lat i jest w stanie zrobic sobie sniadanie sama.

          Jesli jest to mozliwe, pozwol mezowi poruszac z babcia wszelkie drazliwe
          kwestie dotyczace jego corki. Niech on sam z nia rozmawia na te tematy. Nie
          jest to latwe, bo babcia sie wczuwa w role matki, ale to nie babcia mieszka z
          corka na codzien, tylko Ty. Moja tesciowa zabiera corke meza na zakupy do
          drogich sklepow i pozwala jej na kupowanie ciuchow drogich i ciasnych. Kiedy
          probowalam jej zwrocic uwage, ze mozna kupic dzinsy o jeden rozmiar wieksze, to
          zareagowala bardzo ostro - "Inni sobie kupuja co chca". Tak, ale ci "inni"
          zarabiaja pieniadze i kupuja ubrania na wiecej niz jeden rok.

          Wszystkie te sprawy z babcia zostaw mezowi do zalatwienia czy przedyskutowania.
          Dziadkowie maja naturalna sklonnosc do rozpieszczania wnukow, ale gdy zamiast
          matki jest macocha, to zjawisko jest wyjatkowo trudne do zniesienia, trudne
          szczegolnie dla macochy. Wszelkie proby interwencji z Twojej strony beda sie
          dla Ciebie zle konczyc.

          Pozdrawiam

          Katepa

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka