Rak piersi - proszę o radę

IP: *.chello.pl 27.01.04, 22:29
Moja mama jest w szoku.Pod poniec roku wykryła u siebie, guzek w prawej
piersi. Miała wykonaną mammografię i biopsje piersi. Lekarz zaproponował je
operacje. Mama nie chce sie leczyć.
Bardzo prosze o interpretacje wyników badań i napisanie czy ten typ raka
kwalifikuje sie do operacji oszcządzajacej czy amputacja piersi bedzie
konieczna.
Czy na podstawie biopsji można dokładnie stwierdzić, jaki to rak, czy w
trakcie operacji bada sie guzek i dopiero wtedy lekarze podejmują decyzję
czy bedzie to zabieg radykalny.
Mama ma skierowanie do szpitala przzy ul. Lindleya, czy nie leprze byłoby w
takim przypadku Centrum Onkologii.
Będe wdzieczna za wszystkie wypowiedzi lekarzy udzielających się na forum.
Zwolennicy metod niekonwencjonalnych, bardzo proszę nie piszcie, my mamy
sceptyczne nastawienie do takich metod.

Mammografia:W okolicy zabrodawkowej sutka prawegozagęszczenie o średnicy 27
mm o częściowo nieostrych i pozaciaganych zarysach- konieczna USG i biopsja.
W prawym dole pachowym niektóre z węzłów chłonnych powiekszone i wypełnione
zatoką do weryfikacji USG.

Biopsja:
Cellulae carcinomotosae multiplices.
    • Gość: Doki Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.220-200-80.adsl.skynet.be 27.01.04, 22:38
      Witam.

      > Miała wykonaną mammografię i biopsje piersi. Lekarz zaproponował je
      > operacje. Mama nie chce sie leczyć.

      Zmusic mamy nie mozesz, ale to chyba nie jest zbyt madre rozwiazanie.

      > Biopsja:
      > Cellulae carcinomotosae multiplices.

      Doslownie: "mnogie komorki rakowe". Bez podania typu histologicznego, ale to
      normalne w przypadku biopsji.

      > W prawym dole pachowym niektóre z węzłów chłonnych powiekszone i wypełnione
      > zatoką do weryfikacji USG.

      A co wyszlo w weryfikacji? Bo potencjalnie to wezly sa rowniez zajete, czyli
      ograniczony zabieg nie bardzo wchodzi w rachube, a poza tym bedzie konieczna
      radio- i chemioterapia.

      Nie bede sie wdawal w szczegoly, do tego potrzebny jest specjalista- onkolog,
      ale nawet dla mnie sytuacja jest powazna.
      • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sdh.sk.ca 27.01.04, 23:01
        Tez twierdze, ze rokowanie moze byc powazne, ale jest szansa na wyleczenie byc
        moze wcale nie taka mala. Oczywiscie nalezy zrobic troche wiecej testow i
        dobry onkolog bedzie nieoceniony. Ludzie czasami reaguja depresja i
        zniecheceniem na taka diagnoze podczas gdy bardziej potrzebna jest wola walki.
        Moze kontakt z kims kto mial kiedys podobny problem i wygral poprawi wole
        walki twojej mamy. Klinika onkologiczna byc moze pomoze w kontakcie z takim
        bylym pacjentem.
        Leczenie dla czesci chorych wcale nie jest takie straszne jak to opisuja w
        ksizkach i filmach.
        • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sdh.sk.ca 27.01.04, 23:31
          Dodam, ze decyzja nie uzywania medycyny alternatywnej jest zupelnie sluszna.
          Badania ostatnich lat wykazaly, ze uzywanie metod medycyny alternatywnej
          (takich jak witaminy, ziola, suplementy, wapn) obok konwencjonalnego leczenia
          onkologicznego ZMNIEJSZA szanse przezycia chorych z nowotworami.
          • Gość: Majka Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.wroclaw.mm.pl 28.01.04, 20:51
            Jak to możliwe?. To znaczy, że te środki szkodzą w procesie leczenia? Zawsze
            myślałam, że takie specyfiki najwyżej nie pomogą, ale będą miały pozytywny
            wpływ np. na psychikę chorego, który ogólnie wierzy w leczniczą moc ziółek i
            medycyny alternatywnej!
            • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sasknet.sk.ca 29.01.04, 17:06
              Gość portalu: Majka napisał(a):

              > Jak to możliwe?. To znaczy, że te środki szkodzą w procesie leczenia? Zawsze
              > myślałam, że takie specyfiki najwyżej nie pomogą, ale będą miały pozytywny
              > wpływ np. na psychikę chorego, który ogólnie wierzy w leczniczą moc ziółek i
              > medycyny alternatywnej!

              Wg tego co mysle to zmniejszaja efektywnosc lekow onkologicznych na drodze
              biochemicznej.
          • Gość: pharmed@wp.pl Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.gdynia.mm.pl 29.01.04, 13:31
            ARTURZE.
            Z JEDNEJ STRONY NIE DZIWIĘ SIĘ ŻE TAK PODCHODZISZ DO TEGO TEMATU.OSZOŁOMSTWA
            JEST DUŻO,ALE SĄ PREPARATY POSIADĄCE BADANIA KLINICZNE, KTÓRE POTWIERDZAJĄ ICH
            SKUTECZNOŚĆ,SZCZEGÓLNIEŻE TEN O KTÓRYM MYŚLĘ ,Z POWODZENIEM STOSUJĄ PACJENCI
            ONKOLOGICZNI,A ZALECAJĄ GO SPECJALIŚCI ONKOLODZY.NIE MOGĘ TU PODAĆ NAZWY ,ALE
            TEN PREPARAT BYŁ SZEROKO OMÓWIONY NA 3 MIĘDZYNARODOWYM ZJEŻDZIE DLA LEKARZY I
            FARMACEUTÓW (WA-WA 2003)I MA JAK NAJLEPSZĄ OPINIĘ. MYŚLĘ ŻE NIE MOŻNA UOGULNIAĆ
            IWSZYSTKO WRZUCAĆ DO JEDNEGO KOSZYKA.DODAM JESZCZE ŻE TEN PREPARAT MA
            WIELOOŚRODKOWE BADANIA KLINICZNE I JEST STANDARYZOWANY. MOŻE JAKIEŚ OPINIE NA
            TEN TEMAT............TROCHĘ NATURALNA.
            • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sasknet.sk.ca 29.01.04, 17:02
              Jezeli jakis preparat ma badania kliniczne i byl omawiany na jakims tam
              zjezdzie to niejako przestaje byc zaliczany do medycyny alternatywnej i zostaje
              wlaczony do medycyny konwencjonalnej - happens all the time.

              Ps
              I przestac pisac wszystko duza czcionka bo oczy bola. Zepsula ci sie klawiatura
              czy co?
          • gepart_czester Re: Rak piersi - proszę o radę 30.01.04, 21:24
            Arturze
            nie zgadzam sie z Toba. Nie mam medyczengo wykształcenia ale uwazam, ze w
            przypadku kiedy konwencjonalna medycyna powiedziala "dziekuje" nalezy uzyc
            wszystkich innych mozliwych sposobów. Tak jest w przypadku mojej cioci. Trzymam
            kciuki bo chyba jest mała poprawa w jej stanie i to własnie dzieki
            niekonwencjonalnym metodom.
            • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sdh.sk.ca 30.01.04, 21:34
              gepart_czester napisała:
              uwazam, ze w
              > przypadku kiedy konwencjonalna medycyna powiedziala "dziekuje" nalezy uzyc
              > wszystkich innych mozliwych sposobów. Tak jest w przypadku mojej cioci.
              Trzymam > > kciuki bo

              W przypadku nowotworow medycyna konwencjonalna wcale nie mowi "dziekuje":-}.
              Odnosisz sie moze do czasow starszych niz 30 lat temu kiedy to rzeczywiscie
              tylko 1-2% chorych dawalo sie wyleczyc. Obecnie mozna wyleczyc calkowicie ok
              70% nowotworow u dzieci i ok 50% nowotworow u ludzi doroslych (no w Polsce
              moze ciut gorzej jak slyszalem). Calkowite wyleczenie to brak wznowy przez 5
              lat.
              Obecnie o tym kto moze zostac wyleczony decyduje rodzaj nowotworu - bo ciagle
              sa takie, ktorych wyleczyc sie praktycznie nie da oraz chec lecznia i
              tolerowanie leczenia.
              • gepart_czester Arturze, nam niestety powiedziano:( 30.01.04, 23:07
                Arturze,
                dowiedzielismy sie o raku mojej cioci ok 2 tygodni temu. Nikt NIE CHCIAŁ jej
                leczyc. Ciagle nas odsyłali od jednego doktorka do drugiego. Nie chce juz
                emocjonalnie do tego podchodzic, ale jak o tym pomysle, to wrrrrrrrrrrrrr.
                Powiedziano nam wprost: madycyna konwencjonalna nie pomoze. Na zebranie moich
                rodzicow o pozory łaskawie dano nam naswietlanie - jakies najmniejsze, bo
                chemia nie miala sensu. Zaczelismy szukac - kazdy w mojej rodzinie tak jak
                potrafił. Moi rodzice znalezli adres do bioenergoterapeuty i dr homeopaty, ja
                podtykalam im informacje, ktore uzyskałam poprzez internet.
                Bylismy zalamani - mozna o nas powiedziec zywe trupy.
                Wiesz dzis jest swiatło - homeopata powiedziała, ze doprowadzi ciotke do chemii
                bo widzi w niej wole walki.
                Dzis trafilismy w szpitalu na lekarza - aniola (to juz drugi przypadek w moim
                zyciu), ktora powiedziala, ze damy rade. Zaobsrwowala minimalna poprawe i od
                razu skierowala ciotke na nie fikcyjne naswietlanie. Powiedziała, ze ciotka
                jeszcze wroci do pracy. Uwierz, ze to nie lekarze - wielcy specjalisci podali
                nam reke (no moze oprocz kilku przypadkow, ale to bylo dopiero pozniej) tylko
                wlasnie ci znachorzy i teraz dopiero ta cala konwencjonalna medycyna zaczyna
                cos robic.
                • Gość: Artur Re: Arturze, nam niestety powiedziano:( IP: *.sdh.sk.ca 30.01.04, 23:32
                  Takie rzeczy leczy onkolog. Trudno mi debatowac na temat sytuacji bo nie znam
                  szczegolow. Zwykle w ciagu 2 tygodni prawie nic nie mozna zalatwic wiec tez
                  sie dziwie, ze zalatwiliscie juz tyle wizyt u roznych specjalistow.

              • teegra Re: Rak piersi - proszę o radę 01.02.04, 00:17
                Arturze ty chyba nie masz pojęcia jaka jest kondycja służby zdrowia w Polsce.
                W Polsce nie decyduje o wyleczeniu rodzaj nowotworu tylko właśnie czas.,biorąc
                pod uwagę że na badania czeka się czasem miesiącami,,nie mówiąc już o kolejkach
                na chemioterapię.Są przychodnie gdzie na wizytę u ginekologa trzeba czekać 3-6
                tygodni bo lekarz może przyjąć dziennie do 8 pacjentek.Pracuj sobie w tej swojej
                Kanadzie i nie porównuj do niej Polski.dajesz dobre rady na około a nie masz
                pojęcia jak się tu pracuje w lecznictwie ,w tym roku tylko co 6sty..pacjent
                onkologiczny będzie miał zapewnione pełne leczenie a i to nie jest pewne.
                A reszta ???? możesz sobie dopowiedzieć.I to nie medycyna mówi pacientowi
                dziękuję ,tylko lekarze niestety bo nie mają środków na leczenie.PRZYKRE TO ALE
                JA SIE ZTYM SPOTYKAM NA CODZIEŃ.
        • amj02 Re: Rak piersi - proszę o radę 28.01.04, 06:34
          Nie jestem lekarzem. Ja to przeszlam i dzieki Bogu zyje 2 lata.Jesli chcesz
          porozmawiac pisz na gosiaszy@comcast.net
          Pozdrawiam Gosia
          • Gość: Puszysta Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.chello.pl 28.01.04, 08:28
            Bardzo dziękuje za szybką odpowiedź.

            Węzły pachowe, nie były dokładniej badane.
            Rozpoznanie jest poważniejsze niż się spodziewałam
            Czy odłożenie w czasie decyzji o leczeniu na powiedzmy 2, 3 tygodnie będzie tu
            miało jakieś znaczenie .
            Mama czuje sie dobrze, pobolewa ja tylko prawe ramie i nie chce myśleć o
            operacji.
            Zadzwonię do stowarzyszenia kobiet po mastektomii, może uda mi sie namówić
            mamę na rozmowę z jedną z pań, które wygrały walkę z rakiem.

            Pozdrawiam.
            P
            • Gość: ima Re: Rak piersi - proszę o radę IP: 217.97.128.* 28.01.04, 10:53
              Ja jestem rok po 2 operacjach, najpierw oszczędzająca potem radykalna. Nie
              żałuję decyzji, czuję się bezpieczniej. A zaznaczam, że biopsja była u mnie
              ujemna. Niech mama nie zwleka z leczeniem. To naturalne,że się boi operacji ,
              terapii. Ja też się bałam ale teraz wiem, że to wszystko można przstrwać i
              warto. A o brak piersi niech się nie martwi, chirurdzy potrafią teraz zrobić
              bardzo piękne.
              Mamo Puszystej, do boju !!!!!!!!!
            • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sdh.sk.ca 28.01.04, 20:35
              > Czy odłożenie w czasie decyzji o leczeniu na powiedzmy 2, 3 tygodnie będzie
              tu
              > miało jakieś znaczenie .

              Wg naszych kanadyjskich obserwacji szybkosc podjecia leczenia nie ma
              zasadniczego wplywu na ostateczny rezultat leczenia choc pewnie lepiej
              nadmiernie nie przeciagac.
              • Gość: paraplucha Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.hva.nl 29.01.04, 09:39
                mama nie chce sie leczyc? - a czy zdje sobie sprawe, czy to sie skonczy, jesli
                nie podejmie leczenia? czy zdaje sobie sprawe, jak duza szanse ma na calkowite
                wyleczenie, jesli je PODEJMIE? ja mam w rodzinie genetycznego raka piersi.
                siostra mamy zacrorowala tuz po czterdziestce, od wykrycia przez nia guzka do
                operacji uplynely zaledwie dwa tygodnie - odbylo sie to tak szybko przede
                wszystkim dzieki jej determinacji. od tego czasu minelo juz piec lat i ciocia,
                odpukac, czuje sie swietnie.

                puszysta, niech twoja mam JAK NAJSZYBCIEJ podda sie leczeniu!!!

                co do alternatywnych metod stosowanych rownolegle z klasycznymi - istotnie nie
                wolno tego robic 'na wlasna reke'. np homeopatyczne srodki w czasie
                chemioterapii moga zaszkodzic!

                pozdrawiam i zycze sily.
              • teegra Re: Rak piersi - proszę o radę 29.01.04, 14:06
                ,,,,,,,,, DO ARTURA,,,,,,,,,,,,
                TERAZ DOPIERO DOCZYTAŁAM ŻE MASZ COŚ WSPÓLNEGO Z KANADĄ
                MIESZKA TAM NASZ DORADCA . JEST MIĘDZYNARODOWYM KONSULTANTEM W DZIEDZINIE
                SUPLEMENTÓW I LEKÓW ROŚLINNYCH.CHEMIK DR.NAUK FARMACEUTYCZNYCH.
                ZAPEWNIAM CIĘ ŻE TO NIE OSZOŁOM A ŚWIATOWEJ KLASY SPECJALISTA, I ON MÓWI
                INACZEJ NA TEN TEMAT ,A ZAPEWNIAM CIĘ ,ŻE WIE COMÓWI.,,,POZDRAWIAM SERDECZNIE
                • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sasknet.sk.ca 29.01.04, 17:31
                  Tak? A ja to sam badalem uzywajac dane tysiecy chorych na raka w Kanadzie i mi
                  wyszlo inaczej.
                • Gość: Puszysta Re: Rak piersi - onkolog w Warszawie IP: *.chello.pl 29.01.04, 17:56
                  Dziekuję za wszystkie wypowiedzi.

                  Mama dzisiaj była w przychodni przyszpitalnej prrzy ul. Nowogrodzkiej.
                  Lekarz chirurg który ją konsultował powiedział że musi mieć amputację piersi
                  i że może nawet dziś zostać w szpitalu. Mama odmówiła.Skończyło sie na tym że
                  lekarz wypisał jej skierowanie do onkologa. Na skierowaniu napisał że
                  pacjentka nie wyraża zgody na leczenie chirurgiczne.

                  Może gdyby rozmowe taka przeprowadził z nią doświadczony onkolog, i dokładnie
                  jej przekazał wszystkie argumenty za mastektomią ,oraz wspomniałby o szansie
                  na całkowite wyleczenie, być może uwierzyłaby że ma szanse wyzdrowieć.

                  Jeżeli ktoś mógłby nam polecić onkologa w Warszawie to bardzo prosze.

                  Puszysta


                  • Gość: Artur Re: Rak piersi - onkolog w Warszawie IP: *.sasknet.sk.ca 29.01.04, 18:00
                    Wyzej wspomnialem o moich badaniach naukowych nad tysiacami onkologicznych
                    pacjentow w Kanadzie. Wielu z nich to pacjenci z rakiem sutka.
                    80% z nich mialo leczniczy zabieg chirurgiczny.
                    • Gość: Puszysta Re: Rak piersi - onkolog w Warszawie IP: *.chello.pl 30.01.04, 08:54
                      Dziekuję za odpowiedź.

                      Czy ktoś może nam polecić onkologa, pracujacego w Warszawie na oddziale
                      przeprowadzajacym operacje nowotworów piersi, a także pracujacego gdzieś
                      prywatnie, bardzo prosze o namiary.
                      Może w trakcie takiej wizyty, gdy lekarz ma wiecej czasu dla pacjenta udałoby
                      mu się przekonać mamę że operacja jest konieczna.
                      Pozdrawiam.
                      Puszysta
                      • Gość: ima Re: Rak piersi - onkolog w Warszawie IP: 217.97.128.* 30.01.04, 17:36
                        W Warszawie chyba onkologów nie brakuje.
                        Zajrzyj tutaj www.coi.waw.pl
                  • teegra Re: Rak piersi - onkolog w Warszawie 31.01.04, 00:42
                    PUSZYSTA
                    SPRÓBUJ MAMĘ NAMÓWIĆ NA PRZECZYTANIE KSIĄŻKI P.T,,MOŻESZ WYGRAĆ Z RAKIEM ,, TO
                    WSPANIAŁA KSIĄŻKA, WYDANA I NAPISANA PRZEZ LEKARZY,POLECANA PRZEZ POLSKĄ UNIĘ
                    ONKOLOGII. (PUO) TAM TEŻ MOŻESZ UZYSKAĆ WSZYSTKICH POTRZEBNYCH INFORMACJI.
                    UL W.K.ROENTGENA 5 WA-WA W RAZIE CZEGO PISZ DO MNIE ŚMIAŁO,,MOŻE W CZYMŚ
                    POMOGĘ.
              • Gość: ada Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.bchsia.telus.net 30.01.04, 23:40
                Arturze,
                przepraszam,ze pytam, czy mowi Ci cos nazwa BC Cancer Agency ? Gdzie mieszkasz
                w Canadzie ? Dziekuje
                • Gość: Artur Re: Rak piersi - proszę o radę IP: *.sasknet.sk.ca 31.01.04, 16:53
                  W Saskatchewanie. Ta organizacja o ktora pytasz jest z BC czyli jakies 3000 km
                  dalej na zachod. Kazda prowinja w Kanadzie ma swoja.
Pełna wersja