Gość: Dosia
IP: 195.217.253.*
12.03.04, 13:52
Pare miesiecy temu pisalam na forum o moich problemach z gardlem:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=6525918&v=2&s=0
Pozwalam sobie napisac jeszcze raz, gdyz sytuacja, lekko mowiac, wykancza
mnie psychicznie tj. od czasu poruszenia sprawy do dzisiaj nie nastapila
ZADNA poprawa.
Bylam czterokrotnie u laryngologa, ktora to Pani laryngolog, poza
powtarzaniem w kolko, ze sluzowka wysuszona, nie byla w stanie mi pomoc.
Testy alergiczne, ktore mi zlecila, nie wykazaly nic.
Tydzien temu poszlam do innego laryngologa z mocnym postanowieniem, ze nie
dam sie zbyc. Otoz, dwa dni wczesniej bolala mnie bardzo glowa w okolicy
zatok - mocne pulsowanie, nasilajace sie przy pochylaniu glowy (musialam
wziac sporo srodkkow przeciwbolowych). Oswiecona, jak mysle, tym odkryciem
zapisalam sie na wizyte i o tym wszystkim lekarce powiedzialam liczac na
jakas konkretna diagnoze.
I rzeczywiscie druga lekarka poza stwierdzeniem, ze sluzowka bardzo wysuszona
(naczynia krwionosne mocno zaznaczone?), powiedziala, ze mam nieznacznie
skrzywiona przegrode nosowa (ktoz nie ma!?), polipa (?) i najprawdopodobniej
chore zatoki. Zrobilam przeswietlenie, ktorego wynik poznam za tydzien,
podczas nastepnej wizyty.
Mam pytanie, czy moje problemy z uczuciem zalegania czegos w gardle i
niemoznoscia przelkniecia tego czegos mogly sie wiazac z zapaleniem zatok?
Jezeli tak, to czy mozliwe jest to, ze podczas 4 wczesniejszych wizyt
pierwsza Pani larygnolog tego nie zobaczyla? (leczyla mnie lekami
antyalergicznymi).
No i skad ten polip?