mido36
14.12.10, 13:01
Witam,
prawie rok temu rozpoczelam odchudzanie. Zapisalam sie do fitness, zmienilam diete. Startowalam z waga 69 kg przy wzroscie 165 cm. Przez pierwszy miesiac stosowalam diete 1000 kcal i trenowalam na silowni 3 razy w tygodniu, po ok 2 godziny. Po miesiacu podwyzszylam kalorie na 1200 i tak juz wlasciwie zostalo do chwili obecnej. Dodam jeszcze, ze niedziela jest dla mnie dniem bez diety, jem to na co mam ochote. Mysle ze przyzwyczailam sie do takiej ilosci kalorii, treningi tez z czasem staly sie krotsze (nadal 3 razy tygodniowo). Przez caly ten okres schudlam oczywiscie sporo, do 55,5 kg. Rozmiar ubran tez polecial z 40 na 36. Jednak w zeszlym tygodniu dostalam nowy plan treningu: bardziej intensywny z wiekszymi obciazeniami (co 3 miesiace mam zmieniany program). Po tygodniu moja waga wzrosla do 57 kg, jeansy staly sie jakby troche ciasniejsze. Rozmawialam o tym z trenerem, ktory twierdzi, ze przyczyn nalezy szukac poza treningiem (taki przyrost miesni u kobiety w tak krotkim czasie jest wrecz niemozliwy). Byc moze chodzi o zatrzymywanie wody, a moze zbyt malo jem i organizm przestawia sie na oszczedzanie, przy intensywniejszych cwiczeniach? Poradzil mi porozmawiac z dietetykiem. Mam wiec pytanie, czy powinnam zwiekszyc ilosc kalorii? i jak to zrobic, aby nie przytyc? Sama juz nie wiem, co robic... utrata kilogramow kosztowala mnie sporo wysilku i nie chcialabym, zeby wszystko poszlo na marne. Bardzo prosze o jakies wskazowki.