grypa pasia, świńska, normalna czy coś jeszcze?

21.01.11, 20:29
Od wtorku. Pierw ja - typowe objawy grypy. Galopujace. Ustąpiło na trochę po jakimś gripexie i wróciło na następny dzień. Ale dziś już potrafię funkcjonować, tylko osłabiona silnie jestem, przyszedł ból głowy i takie tam.
Za to mój mąż - fatalnie. A on choruje rzadko, a jak juz to jeden dzień. I wcale się od wtorku mu nie poprawia... Zmęczenie, gorączka, potworne osłabienie, teraz biegunka i mdłości. Kaszle, ale osłuchowo czysto, gardło ok, tylko chrypa, bez kataru.
To samo miały dzieciaki, z tym że młodszy /15 m-cy/ chyba juz wyszedł (obyło się bez biegunek i wymiotów), ale starsza, 7,5 latka dostala dziś zastrzyki - biodacynę + zastrzyk p/wymiotny. Na razie z miernym efektem. Od wczoraj ma biegunkę, dziś doszły wymioty. Cały czas ma gorączkę, ale teraz z powodu biegunki i wymiotów nie podaję jej już nic na nią.

I tak sobie myślę - czy może to być po prostu paskudna grypa? Na razie M po pierwszej dawce antybiotyku nie poczuł się lepiej - wiem, to za wcześnie. Ale jeżeli to nie bakteryjne zakażenie a wirus, to bez sensu żreć to świństwo. No i lepiej by było brać lek p/wirusowy:/

Ps.Nie oczekuję diagnozy lekarskiej:) Mam nadzieję, ze ktoś miał coś podobnego i będzie mi mógł trochę rozjaśnić sytuację.
Sorry za stylistykę, ale trudno mi funkcjonować po tygodniu własnego choróbska i obrabianiu trzech zmierzłych istot:)
Pełna wersja