NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ

IP: *.chello.pl 28.04.04, 21:13
Moj narzeczony jest w szpitalu trzecia dobe w stanie krytycznym,jest w
spiaczce spowodowanej niedotlenieniem mozgu.Powstalo to na skutek naglego
zatrzymania serca.Zyje tylko nadzieja,ze sie obudzi,a lekarze mowia,ze im
dluzej jest nieprzytomny,tym gorzej dla niego:(..moze ktos wie jakie moga byc
konsekwencje 5-8 minutowego niedotlenienia?co moze byc,jak sie obudzi?czy
jest szansa,ze obudzi sie i bedzie swiadomy?niewazne czy bedzie chodzilm albo
nie wiem co,ale czy moze by7c swiadomy..bardzo prosze,niech ktos cos
napisze,bo lekarze nic nie mowia...
    • vecka Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ 28.04.04, 23:32
      moze byc roznie, nic nie mowia bo sami nie wiedza. Siedz przy nim troche i lap
      go za reke, mow do niego, obudzi sie szybciej.....
    • Gość: gość Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.04, 00:01
      To prawda.5-8 minut to dużo.Ważne jest jak szybko od momentu zatrzymania
      krążenia przywrócono akcję serca.W praktyce: czy zatrzymanie nastąpiło w
      warukach szpitalnych (lepiej), czy pozaszpitalnych (dom, ulica?-
      gorzej).Ponieważ najczęściej zatrzymanie krążenia następuje u osób dorosłych w
      mechaniźmie migotania komór najlepszą pomocą dla takiego serca jest tzw.
      defibrylacja.Takie urządzenia są w szpitalach oraz posiadają je zespoły
      wyjazdowe pogotowia.Czyli: ile czasu upłynęło od momentu zatrzymania do momentu
      rozpoznania stanu chorego i defibrylacji?5-8 min. z dojazdem zespołu R?Jest to
      mało prawdopodobne.Jeżeli ustalono po przewiezieniu do szpitala prawdopodobną
      przyczynę zatrzymania (przecież skądś się to wzieło) to na sam fakt uszkodzenia
      układu nerwowego- co wydaje się tu prawdopodobne- nakładają się inne
      komplikacje: niewydolność krążenia, oddechu? obrzęk mózgu? i naprawdę wiele,
      wiele innych możliwych sytuacji.Może Twój bliski ma(miał) inne problemy
      zdowotne o których nie piszesz(to zrozumiałe).Może więc w związku z tym jest
      jeszcze sedowany (usypiany) przy pomocy leków (celowe działanie).Jeśli
      nastąpiła lub nastąpi stabilizacja stanu Twojego bliskiego, lekarze wycofają
      pewne "agresywne" działania- bo będą one już niepotrzebne a "jedynym" problemem
      pozostanie pytanie: czy się obudzi? to najwięcej odpowiedzi da czas.Mózg kryje
      wiele zagadek i gdy nie ma ewidentnych, uchwytnych przy pomocy różnych
      najmądrzejszych maszyn uszkodzeń to nie ma na świecie metody, która potrafi
      przewidzieć przyszłość w takiej sytuacji.Widziałem wiele.Zawsze ma się
      nadzieję.Pamiętaj: czasem On nie może tego pokazać, ale może Cię słyszeć.Przed
      Tobą ciężkie chwile (dni? tygodnie?).Miej siły dla Siebie - będziesz ich
      potrzebować.Współczuję Ci.Pozdrawiam
      • Gość: iwra66 Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.chello.pl 29.04.04, 00:28
        Bardzo dziekuje za odpowiedz.Chce powiedziec jak to bylo,bo bardzo martwi mnie
        jedna jeszcze rzecz,czy ja sama nie popelnilam strasznego bledu.Byla niedziela
        wieczor,wrocilismy z wypoczynku.On sie wykapal,usiadl na kanapie,i w trakcie
        rozmowy ,w pol zdania jego oczy zrobily sie nieprzytomne,stęzal na twarzy,w
        ulamku sekundy zamarl,mialam wrazenie,ze zartuje.potrzasalam nim pare
        sekund,kiedy zrozumialam,ze nie oddycha,ze nie ma swiadomosci.Zaczelam sztuczne
        oddychanie,masaz serce,ale na siedzaco.To wielki czlowiek,balam sie go zrzucic
        bezwladnego z kanapy,i balam sie,ze moze sie udusic slina itp.Zawolalam
        pomoc,po 2-3 minutach przybiegli ludzie i z\dzwonili po karetke,ja dalej
        robilam usta usta i masowalam serce,czasami uderzalam w mostek z calej sily.Co
        jakis czas pochylal sie,lub ja go pochylalam do przodu(nie pamietam),ale
        widzialam,ze jakos reagowal.Taka reanimacja trwala ok.8 minut,kiedy nagle
        zwymiotowal kefirem pitym chwile wczesniej przez usta i nos...wyciagalam z ust
        palcem wszystko,ktos krzyczal-nie przerywaj sztucznego oddychania,dwa razy
        probowalam wtloczyc powietrze,ale wracalo nosem.nie mialo sensu moje
        dzialanie,zaczal siniec,widzialam,ze umiera.W pewnym momencie bylam
        przekonana,ze nie zyje,slyszalam syrene karetki.Kiedy lekarze wpadli,zaczeli
        intubowac,robili masaz serca,i trzy razy defibrylowali(chyba dobrze nazywam
        stosowanie pradu),bo bylo migotanie komor.reanimowali go tak kilkanascie
        minut.Potem zabrali do szpitala,ja za nim pojechalam taxi,kiedy zajechali-
        oddychal samodzielnie,ale serce nie chcialo bic miarowo.Po pol h mial drzenie
        policzka(jakies objawy odmy)-wszystko opisuje z tego co sama
        slyszalam.Podlaczyli respirator,jakies banki na 15 minut na pluca.W stanie
        ciezkim zawiezli na OJOM.Dzis mija 3cia doba.Jedna dobe oddychal sam,ale dzis
        rano dusil sie flegma,a i natlenienie krwi bylo nieprawidlowe,wiec znom ma
        respirator.Podejrzenie jest zapalenia miesnia sercowego,jest
        gronkowiec,paciorkowiec,i jeszcze czekamy na wyniki posiewu.Ma zachlystowe
        zapalenie pluc,ropa zbiera sie w duzych ilosciach w plucach-i to stanowi wielki
        problem w/g lekarzy.Moje zmartwienie polega na tym,czy sie nie przyczynilam do
        pogorszenia jego stanu,skoro dwa razy wtlaczalam powietrze,kiedy
        zwymiotowal.Wprawdzie to powietrze wracalo nosem,nie dostawalo sie do pluc,ale
        czy nie przesunelam tej zawartosci glebiej i przez to to jest teraz najwiekszym
        zagrozeniem dla niego:((((Bardzo mnie to martwi.Czuje,ze spieprzylam sprawe,ze
        cos zrobilam nie tak......jesli sie cos stanie,nigdy sobie tego nie daruje.On
        ma 43 lata,syna,ktory nie wie o niczym,a jest przez niego wychowywany...i
        chcielismy sie pobrac......lekazre okreslaja stan jako krytyczny..neurolog
        stwierdzil uszkodzenie mozgu,choc ja z nim nie rozmawialam i nie wiem co
        dokladnie mial na mysli....
      • Gość: iwra66 Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.chello.pl 29.04.04, 00:30
        w kazdym badz razie tak jak czulam,to byla smierc..kliniczna...kiedy przybylo
        pogpotowie lekarz nie wierzyl,ze uda sie go uratowac....
        • Gość: gość Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.04, 00:53
          Pamiętaj!
          Nie możesz mieć do siebie pretensji.
          Nie zadręczj się tym.
          Widziałem wiele sytuacji, gdy wokół chorego stał tłum ludzi i nikt nic nie
          robił!
          Zachowałaś sie wspaniale.
          Nie jesteś profesjonalistą wyszkolonym do takich działań.
          Nie można oceniać tego co robiłaś w takich kategoriach.
          Przecież robiłaś dla Niego wszystko co tylko mogłaś.
          Przecież miałaś tylko "gołe" ręce, samą siebie i nieprzytomnego kochanego
          człowieka.
          Profesjonalista nie zrobiłby bardzo wiele więcej.
          Przepraszam za suchy styl- taki już mój charakter.
          Nie ocenia się pacjentów "na odległość".
          Nie można podejmować takich prób (byłoby to nieodpowiedzialne) mimo, że wiem,
          że tego oczekujesz.
          Bądź silna i ufaj lekarzom.Wiele z tego co zobaczysz nie będziesz w stanie
          pojąć, bo przeciętny człowiek nie ma kontaktu z tak ciężko chorymi.Dopytuj się,
          ale daj im też czas na pracę z twoim bliskim.Niech pozwolą Ci być przy Nim,
          lecz gdy nie zawsze będziesz mogła to znaczy, że są ku temu naprawdę ważne
          powody.Wierć im dziurę w brzuchu, ale nie żądaj rzeczy niemożliwych.Na wiele
          pytań i oni nie znają odpowiedzi.

          • Gość: iwra66 Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.chello.pl 30.04.04, 11:56
            Stan mojego bliskiego jest bez zmian..wykazuje czasem jakies oznaki jakby sie
            chcial obudzic..rusza oczami...ale nadal jest w spiaczce
            neurologicznej....teraz zastanaiwa mnie jedno pytanie...lekarz powiedziala mi
            wczoraj,ze nie moge go dotykac,poniewaz on ma paciorkowca i gronkowca
            zlocistego.ktory prawdopodobnie rozwinal sie od zepsutych zebow...przed ta
            tragedia mial spuchnieta buzie i bral nurofen forte..to pomoglo,ale bol
            powrocil...dzis ma miec wyrwane zeby,zeby nie zakazac...jestem ciekawa,czy jak
            go dotykam ,a mam uczulenie na rekach i sie drapie do krwi,czy moge sie
            zarazic...nie ma dla mnie dzis znaczenia to zbytnio,jestem dosc
            zrezygnowana..ale on ma dziecko i ja mam swoje,nie chce aby ktos inny na tym
            ucierpial..nie wiem,ale slyszalam,ze z gronkowca nie da sie uleczyc...nie
            wiem,jakie beda dla niego konsekwencje tego,ze to ma,jesli sie obudzi..jakie sa
            konsekwencje,jesli zaraza sie dzieci??bardzo prosze,zeby mi ktos
            odpowiedzial....dosc juz stalo sie tragedii,chcialabym uniknac nastepnych....ja
            sobie wyobrazalam to tak,ze jak kazdy z nas ma na skorze gronkowca,to nie jest
            to tak grozne..i ze takie dotykanie chorego tez nie jest
            niebezpieczne...myslalam,ze tylko wszczepienie poprzez brudne narzedzia podczas
            szpitalnych zabiegow moze byc bardzo niebezpieczne...jak to jest??nie moge nic
            znalezc w internecie............
            • Gość: iwra66 Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.chello.pl 30.04.04, 20:19
              czy ktos mi odpowie???prosze...
              • Gość: gość Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.04, 22:31
                Obowiązują pewne reguły postępowania na terenie Oddziału Intensywnej Terapii
                Po pierwsze: jeżeli Kierujący leczeniem zarządzają jakaś formę izolacji chorego
                to należy się do tego dostosować (np. pewne choroby zakaźne, chory z ubytkiem
                odporności itp.)
                Po drugie zasada: "minimal touch" personel dotyka chorego zawsze gdy jest to
                potrzebne, ale nie więcej.
                Niestety w oddziałach takich (na całym świecie) pod wpływem agresywnej
                antybiotykoterapii (koniecznej dla ratowania życia!) dochodzi do zjawiska
                nabywania przez drobnoustroje nowych właściwości, nowych oporności na coraz
                nowsze i nowsze antybiotyki.Jest to zmora współczesnej medycyny, nieważne.Ważne
                dla osób postronnych jest aby po i przed kontaktem (dotyk) z chorym ZAWSZE
                dezynfekować ręce właściwym preparatem (jest przy każdym chorym) i w ogóle
                lepiej nikogo i niczego innego nie dotykać.Bakterie przenoszą się na rękach
                personelu i gości.
    • Gość: Beren Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: *.Astral.Lodz.PL 02.05.04, 13:57
      Nie wiem czy to coś pomaga,ale kiedy moja kuzynka byla w śpiączce znalazłem cos
      takiego,www.amb.bydgoszcz.pl/~stn/download/kopalnia/
      badanie_chorego_nieprzytomnego.doc
    • Gość: Emma Re: NIEDOTLENIENIE MOZGU PO SMIERCI KLINICZNEJ IP: 217.153.15.* 27.05.04, 13:26
      Iwra, opowiedz nam co u Ciebie i Twojego mężczyzny. Dawno nie było od Ciebie
      wiadomości. Pozdrawiam
Pełna wersja