jmb2
05.03.11, 21:04
Dobry i porządany wynik (także w ekonomii) wymaga jednak nieustannej ... gry na emocjach włąśnie tym wynikiem zainteresowanych.
Stany stałe / constans doprowadzają relację do nudy i "zasypywania gruszek w popiele" a kontynuowane w zbyt długim okresie prowadzą do nieuchronnego samounicestwienia i "śmierci" np. danej relacji lub danej organizacji.
Człowiek w swoich zachowaniach nieustannie wszystko porównuje także i emocje (jakie w nas wzbudza drugi człowiek, konkurent) i na tej podstawie podejmuje jakąś tam decyzję ... często intuicyjnie. Jeżeli jesteśmy zbyt pewni drugiego człowieka (drugiej firmy) zaczynamy go sobie powoli ignorować i lekceważyć płynące z tego typu zachowania zagrożenia.
Właśnie z tego powodu upada wiele biznesów / związków, bo albo nie było albo nie zidentyfikowano żadnego ... zagrożenia lub niepewności.
Niepewność jaką generuje rynek ... zarówno w miłości (jak i biznesie) jest dla każdego organizmu w ostateczności ... zdrowa / ozdrowieńcza, bo ... mobilizuje nas do zmiany i w naszym dotychczasowym myśleniu, i działaniu. Każdy z nas wtedy musi się liczyć z drugim a to odbudowuje nadwątlony (zawsze z czasem) respekt i szacunek do danej relacji.
Jednak prawda jest tez i taka, że przekroczenie granic niepewności i magicznej granicy wytrzymałości każdego z nas (w skrajnych trudnych do dalszego kontynuowania przypadkach) doprowadza jednak do rozwodu lub bankructwa firmy. I tak musi być, byśmy nieustannie czuli realia życia i zbytnio sobie nie "bujali w obłokach" i do tego ... czyimś kosztem.