Choroba popromienna nam nie grozi

18.03.11, 22:54
"Awaria w elektrowni Fukushima Dai-ichi na dziś nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla świata"

I w związku z tym artykuł uzasadnia, że wykupowanie jodku potasu i płynu Lugola dziś jest nieuzasadnione. Ale nie chodzi o to, żeby zażyć go dziś, tylko żeby mieć na wypadek, gdyby sytuacja w Japonii jednak potoczyła się według czarnego scenariusza. Potem może go po prostu zabraknąć w aptekach. Ci co pamiętają Czarnobyl, po prostu to wiedzą, a ci co nie pamiętają, oby się nigdy nie dowiedzieli.
    • kmk3 Choroba popromienna nam nie grozi 18.03.11, 23:17
      Z geografią to coś słabo - Czarnobyl był jednak drobne parę tysięcy km bliżej, pomijając już skalę katastrofy. A ci durnie co kupują płyn Lugola to pewnie ci sami co wykupują cukier - będą teraz przez najbliższy czas jeść sobie ten cukier i popijać płynem Lugola, hi hi hi
      • dalton78 Re: Choroba popromienna nam nie grozi 21.03.11, 15:02
        powinni raczej zainwestować w płyn do płukania jamy ustnej oczywiście po paście do zębów w pierwszej kolejności.
    • konikoni Choroba popromienna nam nie grozi 18.03.11, 23:23
      Taa zagrożenie dla Europy co ludzie nie wymyślą.

      Trzy razy bliżej Francuzi wywali w atmosfera pełno tego świństwa, ZSRR w połowie drogi do Japonii miało swe poligony. Setki razy wybuchały ładunki, które były miliony razy bardziej szkodliwe i jakoś trzecia noga nam nie wyrosła.

      To co się dzieje w Japonii w żaden sposób nie może zagrozić Europie, po prostu fizycznie jest to nie możliwe
      • snajper55 Re: Choroba popromienna nam nie grozi 19.03.11, 01:14
        konikoni napisał:

        > Taa zagrożenie dla Europy co ludzie nie wymyślą.
        >
        > Trzy razy bliżej Francuzi wywali w atmosfera pełno tego świństwa, ZSRR w połowi
        > e drogi do Japonii miało swe poligony. Setki razy wybuchały ładunki, które były
        > miliony razy bardziej szkodliwe i jakoś trzecia noga nam nie wyrosła.
        >
        > To co się dzieje w Japonii w żaden sposób nie może zagrozić Europie, po prostu
        > fizycznie jest to nie możliwe

        No tak, ale jeśli te pręty czy coś tam się stopią i przelecą przez całą Ziemie, to mogą się pojawić koło Grójca a wtedy płyn Lugola jak znalazł. ;)

        S.
    • 0ffka Choroba popromienna nam nie grozi 18.03.11, 23:26
      Może oni wykupują tak... na zapas w razie czego, jak już w PL wybudują elektrownie atomowe ;)
    • p00h Re: Choroba popromienna nam nie grozi 18.03.11, 23:51
      Dawka promieniowania jaka otrzymali Polacy z Czernobyla to ok 1mSv przez pierwszy rok po katastrofie, czyli mniej niz z naturalnych zrodel. Plyn Lugola zostal podany na wszelki wypadek, gdy nie byla znana skala katastrofy. Gdyby znana byla skala, nikt by go nie podawal.
    • unhappy Re: Choroba popromienna nam nie grozi 19.03.11, 01:06
      balada napisała:

      > I w związku z tym artykuł uzasadnia, że wykupowanie jodku potasu i płynu Lugola
      > dziś jest nieuzasadnione. Ale nie chodzi o to, żeby zażyć go dziś, tylko żeby
      > mieć na wypadek, gdyby sytuacja w Japonii jednak potoczyła się według czarnego
      > scenariusza.

      Nie wiem czy było w artykule, bo mi się nie chciało czytać a ty, nawet jak przeczytałaś, to nie zrozumiałaś. Pakowanie do organizmu jodu jest po to, żeby ów organizm nie pochłaniał radioizotopu jodu. Jod kolekcjonuje tarczyca. Jak się napakuje jego radioaktywnym izotopem, to źle. Dlatego podaje się "zwykły" jod, żeby tarczyca olewała ten PÓŹNIEJSZY. Ów "zwykły" jod trzeba podać PRZED ekspozycją (uwaga, trudne słowo).

      A teraz sprawdź sobie, korzystając z Internetu, jaki czas półrozpadu ma radioizotop jodu emitowany przez rozwalającą się Fukushimę. Te informacje, dzięki Internetowi są dostępnę BEZ PROBLEMU DLA KAŻDEGO. Skojarz to sobie z odległością i w ten sposób, doprowadzisz do stanu w którym pacniesz się w czoło z okrzykiem: "Jezu, jaka ja byłam głupia" :D

      > Potem może go po prostu zabraknąć w aptekach.

      Wykupywanie jodu jest efektem tego, że większość Polaków jest umysłowo niewydolna. O innych nacjach się nie wypowiadam, ale nie sądzę, żeby średnią mieli duża lepszą. Ludzie mają potencjał, ale myślenie ich męczy. Samodzielne wyszukanie informacji, sprawdzenie, policzenie - to zadania dla elit.

      > Ci co pamiętają Czar
      > nobyl, po prostu to wiedzą,

      No właśnie, że NIE WIEDZĄ. Nie wiedzą, po co dostawali ten jod. Reagują na zasadzie psa Pawłowa. Awaria w elektrowni atomowej - żremy jod. Pół biedy, jak poczekają na sygnał od elit, że już właśnie mają zacząć żreć, zamiast pakować w siebie jod bez sensu i potrzeby na progu apteki.

      > a ci co nie pamiętają, oby się nigdy nie dowiedziel
      > i.

      Niestety - ani ci co pamiętają, ani ci co nie pamiętają, w większości mają podstawowy problem z wiedzą. Jej zdobywanie przekracza ich możliwości.
    • misiak_spasiony Choroba popromienna nam zagraża 19.03.11, 08:20
      Pronieniowanie toruńskiego nadajnika kryminalisty Rydzyka powoduje obrzęk mózgu i wysysanie rent i emerytur na konto Radia Mamona.
      Fukuszima to pikuś w porównaniu z przekrętami kościoła rzymskopedofilskiego.
      Banda kłamców, złodziei i zboczeńców
      • selma_ffa Re: Choroba popromienna nam zagraża 30.04.11, 07:12
        Yyk, ja też nie mam sentymentu do kościelnych bredni ale miej szacunek dla tych co wyłapali 5-10 greyów na goły tyłek i nie pisz że to gorsze, bo moim zdaniem nie. Wypiłam skażony płyn i wolałabym całą noc słuchać radia co ma ryja niż znów wyć z bólu i haftować każdym łykiem wody.
    • malavida Choroba popromienna nam nie grozi 19.03.11, 10:08
      Kilka moich osobistych przemyśleń dotyczących Fukushimy i ryzyka ewentualnegp skażenia w Europie:
      1. Stosunkową dokłądną mapę przedstawiającą rozprzestrzenianie się radioaktywnej chmury z Fukushimy znajdziecie tutaj. Jak widać kieruje się ona głównie na położone na wschód i północ od Japonii części Pacyfiku.
      2. Z rozkładu chmury wnioskuję, że większość radioaktywnych substancji wyląduje w wodach oceanu, prowadząc do skażenia tamtejszych wód. Nie jestem oceanografem i trudno mi jest ocenić możliwy rozmiar skażenia, tym bardziej, że do tego potrzebna jest znajomość prądów morskich, ale generalnie wiadomo, że niektóre izotopy radioaktywne, w tym przede wszystkim cez bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie i ma dużą zdolność akumulacji, łatwo oraz w dużych ilościach odkładając się w tkankach roślin i zwierząt. Cez-137 posiada połowiczny czas rozpadu rzędu 30 lat. Może powodować raka nawet do 30 lat po absorpcji przez organizm. Jest także przyczyną chorób układu odpornościowego oraz płuc. 25 lat po katastrofie w Czarnobylu w mięsie ryby żyjących w Bałtyku nadal można stwierdzić 10-krotne większe stężenie cezu-137 niż w rybach żyjących w Morzu Północnym.
      Reasumując te informacje większym zagrożeniem i ryzykiem dla naszego zdrowia jest więc według mnie nie sama chmura rozprzestrzeniająca się w atmosferze, lecz raczej żywność, która będzie pochodziła z Pacyfiku - ryby, owoce morza, tran, algi oraz olej rybny wykorzystywany na szeroką skalę w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. I mniemam, że Japonia nie jest jedynym krajem, ktory dokonuje połowów na Pacyfiku, więc zakaz importu ryb z Japonii raczej nie rozwiąże problemu.
      3. Trzecia rzecz - odległość Polski od Japonii. Nie rozumiem, dlaczego wszyscy upierają się, że chmura radioaktywnych gazów dotrze do Europy dopiero po przebyciu Ameryki i Atlantyku. Większość chyba zapomina, że Ziemia jest okrągła. Bo, gdy spojrzeć na globus i wyznaczyć alternatywną trasę z Japonii przez biegun północny- na północ przez Kamczatkę, Morze Wschodniosyberyjskie, Morze Arktyczne, Morze Barentsa i Półwysep Skandynawski - to ta odległość wcale nie jest taka duża ok. 63000- 6500 km. Skąd ta pewność, że wiatry stratosferyczne nie rozniosą zanieczyszczonych mas powietrza także w kierunku bieguna? Hmm...
      4. Niezależnie od rozkładu prądów i wiatrów, radioaktywny jod, o którym tak głośno ostatnio, jest najmniejszym problemem (przynajmniej dla Europejczyków), jako że stosunkowo szybko rozkłada się (czego niestety nie można powiedzieć o cezie), więc nawet, gdy masy powietrza z Japonii dotrą nad Europę, będą zawierały znikomą ilość tego pierwiastka. Na szkodliwe działanie jodu są narażenie przede wszystkim sami Japończycy przebywający w rejonach sąsiadujących z Fukushimą. To cez jest prawdziwym problemem i zagrożeniem i nie ma na niego żadnego antidotum w postaci jodku potasu. Więcej o kumulowaniu się radioizotopów w organizmie ludzkim i ich wpływie na zdrowie tutaj .
      • gnom_opluwacz Re: Choroba popromienna nam nie grozi 21.03.11, 13:30
        Cez-137 posiada połowiczny czas rozpadu rzędu 30 lat. Może powodować raka nawet do 30 lat po absorpcji przez organizm

        ==============

        Już te dwa zdania dowodzą, że nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Po pierwsze: nie "połowiczny czas rozpadu", a "czas połowicznego rozpadu". Niby podobne, ale tak jakby niekoniecznie.
        Po drugie: skoro czas POŁOWICZNEGO rozpadu wynosi 30 lat, to twierdzenie, że może powodować raka "nawet do 30 lat po absorpcji" jest bzdurą - po tych 30 latach bowiem zostaje w organizmie "połowa" wchłoniętego radioaktywnego cezu.
    • szoferek1 Choroba psychiczna nam już grozi... 19.03.11, 10:31
      Jak tak dalej pójdzie,to znając Polaków, dostaną zbiorowej choroby psychicznej!
      Jeszcze nie skończyła się wariacja z wykupywaniem cukru,teraz zaczyna się wykupywanie jodyny i płynu Lugola. Ponoć na promieniowanie najlepszy jest płyn do zmywarek,pomaga na 100% na głupotę!!!
    • jasio1231 Choroba popromienna nam nie grozi 19.03.11, 10:57
      Lubie czytac tak napisany artykul jak ten ustep zactowany ponizej:


      Obecnie wszystko wskazuje na to, że sytuacja stabilizuje się......................Chociaż dzisiaj stopień zagrożenia podniesiono do 5 (w Czarnobylu był 7), w związku z częściowym stopieniem jednego z rdzeni,..........

      Czy stabilizacja polegajaca na stabilnym powiekszaniu sie ryzyka nie prowadzi przypadkiem do katastrofy???????
      Przypomina mi sie kawal, jak to kapitalizm stal na krawedzi przepasci, a nasi liderzy twierdzil z uporem maniakowi, ze my nie tylko go dogonimy ale i przegonimy ..................
    • led47 Choroba popromienna nam nie grozi 19.03.11, 11:04
      Ludzie, przecież nie możecie być całe życie młodzi, piękni i bogaci ! Na coś trzeba umrzeć ! A najzabawniejsze jest to, że najbardziej panikują emeryci, którzy przeżyli w młodości wybuchy bomb naziemnych podziemnych i w atmosferze, katastrofy atomowe na Uralu i w Czernobylu, Francji i USA (nie wiedząc nawet jaką dawkę promieniowania dostali) oraz którzy korzystali w młodości z prymitywnej aparatury rentgenowskiej!
    • dr_pitcher Choroba popromienna nam nie grozi 20.03.11, 16:51
      Jest jeszcze jeden aspekt - przedawkowanie jodu jest rownie niebezpieczne jak jod radioaktywny. Albowiem powoduje powiekszenie tarczycy i moze prowadzic, ano wlasnie do raka. Mozna sie zastanawiac czy zwiekszenie czestotliwosci raka tarczycy po Czarnobylu bylo spowodowane promieniowaniem czy byc moze przedawkowaniem u osob, ktore sobie taka terapie stosowaly. Z moich obserwacji wynika raczej to ostatnie.
    • coppermind Choroba popromienna nam nie grozi 21.03.11, 16:03
      Lugen haben kurze beine.

      płyn Lugola to katastrofa dla organizmu!

      płyn lugola niszczy układ hormonalny a nie zapobiega przed promieniowaniem.
      To właśniepłyn lugola jest sprawcą zwiększonej zachorowalności na choroby
      tarczycy po katastrofie Czarnobylskiej.
    • benkenobik Choroba popromienna nam nie grozi 24.03.11, 09:17
      >>Polacy poszukują w aptekach płynu Lugola

      To nie Polacy to debile...

      >>>osoby z ogółu ludności nie powinny być narażone na dawkę
      przekraczającą 5 mSv w ciągu 5 lat,
      >>> Statystyczny Polak otrzymuje ze źródeł naturalnych
      dawkę ok. 2,5 mSv w ciągu roku.

      Chyba się autorce dane pop.... 2.5 x 5 lat = 12.5 mSv
      Czyli co dawka tła przekracza polskie normy tak????
      Tak to jest jak się otrzyma zlecenie na napisanie art.
      na temat na ktory nie sie zielonego pojecia....


    • malavida Choroba popromienna nam nie grozi, ale... 24.03.11, 19:15
      ...powinniśmy uważać na produkty pochodzące z wód Pacyfiku - glony, algi, olej rybny, tran, plankton, ryby, owoce morza, skorupiaki, koralowce i wszystkie inne produkty i półprodukty pozyskiwane z wód oceanu na potrzeby przemysłu spożywczego i kosmetycznego.
      Moim zdaniem, skażeniu, w mniejszym lub większym stopniu uległa znaczna część wód Pacyfiku i żyjących tam organizmów żywych.
      Z bieżących wiadomości napływających z Japonii wynika, że w ostatnich godzinach w zastraszajaco szybkim tempie wzrasta poziom radioaktywnosci wody morskiej wokół Fukushimy. Poziom jodu 131 przewyższa prawie 127 razy, a cezu 134 - prawie 25 razy normy. A przecież ocean nie jest środowiskiem statycznym, wręcz przeciwnie, istnieją prądy morskie przenoszące masy wody na setki, tysiące kilometrów, poza tym morze to potężny i skomplikowany łańcuch zależności, przede wszystkim pokarmowych. Zarówno cez i jod bardzo dobrze rozpuszczają się w wodzie i maja dużą zdolność akumulacji w tkankach roślin i zwierząt. Rybki wchłaniają przez skrzela skażoną wodę, zjadają radioaktywny plankton i glony, ostrygi i małże, potem sobie płyną w inne zakątki Pacyfuku, tam zostaną zjedzone przez większe rybki, a te gdzieś tam setki kilometrów dalej od brzegów Japonii wyłowi rybak i koniec końców nafaszerowane cezem (bo zakładam, że jod już zdąży się do tej pory rozpaść, trafią na nasz talerz. A nie zapominajmy, że oprócz prądów morskich i migracji zwierząt żyjących w oceanie, przez ostatnie 13 dni nad Pacyfikiem wędrowała radioaktywna chmura zepchnięta znad Fukushimy przez masy powietrza i wiatry. Większość z radioaktywnych elementów takich jak jod, czy cez stopniowo opadała więc do wód oceanu poczynając od brzegów Japonii a na zachodnim brzegu USA kończąc - zobacz mapkę prezentującą rozprzestrzenianie się chmury radioaktywnej. No i co tu pomogą kontrole czy też całkowity zakaz importu artykułów spożywczych z Japonii...? Owszem, wyeliminowane zostanie ryzyko spożycia pochodzących ze skażonych terenów owoców, warzyw, mleka i mięsa zwierząt, oraz gotowych produktów spożywczych znajdujących się w momencie katastrofy na pólkach sklepowych, w fabrykach, halach i magazynach portowych (w Singapurze kontrole ujawniły ślady radioaktywnych pierwiastków w pietruszce, rzepaku, musztardzie i bazylii), ale co z produktami pochodzącymi z wód Pacyfiku nie należących do japońskiej strefy...?
Pełna wersja