aneczkaa211
16.04.11, 07:28
dwa, trzy razy do roku łapie mnie cos na obraz :kolki wątrobowej", tępy, rozpierający ból w prawym nadbrzuszu, pod żebrami. Najpierw jest lekki , a za pare godzin przeobraza sie w niesamowity bol nie do zneisienia, ktory trwa kilkanascie godzin, a nastepnie po okolo tygodniu odchodzi. Obecnie znowu mam takowy "atak" i co bym nie zjadal : czy to kanapka z serem czy rosoł czy cokolwiek - boli mnie w prawym nadbrzuszu. Ulge przynosza leki takie jak Rapacholin oraz goracy termofor. O dziwo bol ustepuje na noc, albo w sytuacji gdy jestem "na glodniaka". Dodam ze z tego powodu mialam robione USG jamy brzusznej dokaldnie pol roku temu i wszystko bylo ok. Lekarz nic nei wykryl. Wszystko prawidlowe. Dodam ze cierpie na straszny refluks i wydaje mi sie ze to jest bol raczej moze od dwunastnicy? Podczas jednego z badan gastroskopowych lekarz zszedl bardzo gleboko endoskopem i wowczas czulam wlasnie ten sam bol i sama juz nei wiem co mam myslec. Zbliza sie weekend wiec juz raczej nic w szpitalu nie zdzialam. Jak powinnam sie "poratowac"? Co to moze byc? Czy to mzoe byc od zoladka?? Czy w ciagu pol roku moga sie zrobic kamienie w pecherzyku? Jedynie dzisiaj w nocy mialam lekki bol , ale nie tak mocny jak w ciagu dnia.