Dodaj do ulubionych

Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, ...

17.06.11, 10:38
Aborcja nie leży w interesie ekonomicznym naszych rodzimych ginekologów, którzy kwestię sumienia i wiary roztrząsają w państwowych przychodniach, ale w zaciszu prywatnych gabinetów nie mają już większych oporów przed wykonaniem skrobanki. Jest oczywiście ryzyko, ale i czysty zysk..
Obserwuj wątek
      • sonia.2009 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 17.06.11, 12:06
        tomq12 napisał:

        > "Przerwanie ciąży za pomocą środków farmakologicznych jest w Polsce nielegalne.
        > Często mylone jest z antykoncepcją po stosunku, całkowicie legalną i nie mając
        > ą nic wspólnego z aborcją."
        >
        > ...no może poza tym, że w obu przypadkach matka morduje swoje dziecko...

        jakie dziecko?
        dzieco to jest po porodzie
        na poczatku jest zaplodnione jajo i zygota
        biologia z podstawowki sie klania
            • st.lucas Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 08:43
              snajper55 napisał:

              > zemsta.blondynki napisała:
              >
              > > a 5 sekund przed wyjściem na świat kim jest? ;)
              >
              > To zależy, jaką definicję dziecka przyjmiemy. Bo to my nazywamy różne rz
              > eczy, ustalamy ostre granice, które tak naprawdę nie istnieją. Gdzie postawisz
              > granicę między jajkiem a ptakiem?

              I nie o definicje przez ludzi ustalane chodzi!
                • st.lucas Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 09:01
                  tanebo napisał:

                  > Skoro tak to dlaczego Kościół utrzymuje kapelanów w armii? Przecież bycie żołni
                  > erzem z definicji zakłada zabijanie ludzi.

                  Kapelanom nie wolno strzelac.
                  A swoja posluga maja tez sluzyc nieprzyjaciolom.

                  A zatem przyklad nietrafiony.
                  Trafiony bylby natomiast problem w ogole uzycia przemocy przez chrzescjanina.
                  Bo zasadniczo "zlo dobrem zwyciezaj" powiedzial sw. Pawel.
                  I tu wchodzimy w cale zagadnienie tzw. wojny sprawiedliwej.
                  I nie tylko, bo podobnym tematem jest np. kara smierci.

                  Przypomne, ze Kosciol jej kanonicznie nie odrzuca, ale jest przeciwko
                  jej wykonywaniu (slawne wypowiedzi Jana Pawla II).
                  • tanebo Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 09:08
                    I zapewne mówią żołnierzom:" strzelaj w niebo i szybko się poddaj" :) Skoro kapelani tylko służą to i nieść posługę mogą i seryjnym mordercom? Z karą śmierci jest podobnie. Skoro odrzuca ratowanie matki przez usunięcie płodu dlaczego nie sprzeciwia się zabijaniu dorosłych ludzi którzy przecież mogą się nawrócić?
                    • st.lucas Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 09:18
                      tanebo napisał:

                      > I zapewne mówią żołnierzom:" strzelaj w niebo i szybko się poddaj" :) Skoro kap
                      > elani tylko służą to i nieść posługę mogą i seryjnym mordercom? Z karą śmierci
                      > jest podobnie. Skoro odrzuca ratowanie matki przez usunięcie płodu dlaczego nie
                      > sprzeciwia się zabijaniu dorosłych ludzi którzy przecież mogą się nawrócić?

                      No wlasnie sie sprzeciwia!
                      Nie jest to odrzucenie kary smierci dogmatyczne, tylko praktyczne.
                      Niemniej - jest.

                      Nie jestem specem od tych spraw, ale o ile wiem poglad Kosciola jest taki:
                      Chrystus umierajac na krzyzu pomiedzy zloczyncami - sam zaliczony w ich poczet -
                      w wyniku skazania na smierc, niejako samym tym faktem posrednio potepia kare smierci.
                      Ale tylko posrednio, poniewaz w swoich 7 slowach z krzyza nie czyni tego
                      expressis verbis - a mogl!

                      A zatem Kosciol twierdzi, ze O ILE TYLKO MOZNA, nalezy nikogo nie zabijac.
                      Ani seryjnych mordercow, ani nieprzyjaciol na wojnie.
              • snajper55 Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 10:14
                st.lucas napisał:

                > > To zależy, jaką definicję dziecka przyjmiemy. Bo to my nazywamy różne rz
                > > eczy, ustalamy ostre granice, które tak naprawdę nie istnieją. Gdzie postawisz
                > > granicę między jajkiem a ptakiem?
                >
                > I nie o definicje przez ludzi ustalane chodzi!

                Ależ właśnie o nie chodzi. Toż właśnie spieramy się od kiedy pewien byt nazywamy człowiekiem. Kiedyś podobnie zastanawialiśmy się do kiedy pewien byt nazywamy człowiekiem (przeszczepy), ale to już sobie w miarę dokładnie zdefiniowaliśmy.

                S.
                • st.lucas Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 10:24
                  snajper55 napisał:

                  > st.lucas napisał:
                  >
                  > > > To zależy, jaką definicję dziecka przyjmiemy. Bo to my [b]nazywamy[
                  > /b] różne rz
                  > > > eczy, ustalamy ostre granice, które tak naprawdę nie istnieją. Gdzi
                  > e postawisz
                  > > > granicę między jajkiem a ptakiem?
                  > >
                  > > I nie o definicje przez ludzi ustalane chodzi!
                  >
                  > Ależ właśnie o nie chodzi. Toż właśnie spieramy się od kiedy pewien byt nazywam
                  > y człowiekiem. Kiedyś podobnie zastanawialiśmy się do kiedy pewien byt n
                  > azywamy człowiekiem (przeszczepy), ale to już sobie w miarę dokładnie zdefiniow
                  > aliśmy.

                  Rozmawialismy juz kiedys i napisalem Ci, ze z punktu widzenia biologii
                  nie ma problemu jajka i kury: jest to jedno kontinuum.
                  Naturalnie, ze zycie (to jedno zycie jednego organizmu) sklada sie z roznych faz,
                  ale jest to TO SAMO ZYCIE.

                  Dlatego wlasnie napisalem, ze nie o definicje tworzone prawnie chodzi.
                  Bo te definicje, definiujace do kiedy wolno zabijac, maja sie nijak do faktu
                  jednego zyciowego kontunuum.

                  Nota bene w Niemczech, gdzie jak wiesz pracuje, kazda pacjentka przed aborcja
                  MUSI podpisac, ze jest swiadoma, ze chodzi o zycie LUDZKIE...
                  • snajper55 Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 14:54
                    st.lucas napisał:

                    > Rozmawialismy juz kiedys i napisalem Ci, ze z punktu widzenia biologii
                    > nie ma problemu jajka i kury: jest to jedno kontinuum.
                    > Naturalnie, ze zycie (to jedno zycie jednego organizmu) sklada sie z roznych faz,
                    > ale jest to TO SAMO ZYCIE.

                    Ależ właśnie nie. To nie jest takie proste. Cały czas używasz terminów, które my, ludzie stworzyliśmy. Na przykład coś nazwaliśmy życiem. I ustawiliśmy granice: dotąd (odtąd) jest życie, a tak dalej to już nie jest życie. To są wszystko umowne granice.

                    Po drugie, poruszając się w świecie naszych, ludzkich ostrych definicji, powiedz mi z łaski swojej kiedy zaczyna się życie drugiego bliźniaka jednojajowego. I ile żyć powstaje w momencie zapłodnienia. Jako lekarzowi nie muszę Ci tłumaczyć, o co mi chodzi. ;)

                    S.
                    • st.lucas Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 15:29
                      snajper55 napisał:

                      > st.lucas napisał:
                      >
                      > > Rozmawialismy juz kiedys i napisalem Ci, ze z punktu widzenia biologii
                      > > nie ma problemu jajka i kury: jest to jedno kontinuum.
                      > > Naturalnie, ze zycie (to jedno zycie jednego organizmu) sklada sie z rozn
                      > ych faz,
                      > > ale jest to TO SAMO ZYCIE.
                      >
                      > Ależ właśnie nie. To nie jest takie proste. Cały czas używasz terminów, które m
                      > y, ludzie stworzyliśmy. Na przykład coś nazwaliśmy życiem. I ustawiliśmy granic
                      > e: dotąd (odtąd) jest życie, a tak dalej to już nie jest życie. To są wszystko
                      > umowne granice.

                      To sa calkiem konkretne granice: granice metabolizmu.
                      Zacieraja sie one tylko w przypadku wirusow.

                      > Po drugie, poruszając się w świecie naszych, ludzkich ostrych definicji, powied
                      > z mi z łaski swojej kiedy zaczyna się życie drugiego bliźniaka jednojajowego. I
                      > ile żyć powstaje w momencie zapłodnienia. Jako lekarzowi nie muszę Ci tłumaczy
                      > ć, o co mi chodzi. ;)

                      Bardzo fajne pytanie. Nalezy w tym przypadku uznac analogie do prokariontow:
                      dzieja sie ona przez podzial. Zycie obu blizniat monozygotalnych (a nie blizniakow - blagam!)
                      jako zycie osobnicze zaczynaloby sie wiec z chwila podzialu moruli.
                      Ale zycie nie-osobnicze, tylko a-osobnicze zaczynaloby sie wraz z zaplodnieniem.

                      Jeszcze ciekawszym problemem sa zroslaki...
                      • snajper55 Re: Morderstwo jest morderstwem. 26.06.11, 20:38
                        st.lucas napisał:

                        > To sa calkiem konkretne granice: granice metabolizmu.
                        > Zacieraja sie one tylko w przypadku wirusow.

                        Tylko??? Piszesz więc, że są granice, ale...

                        > Bardzo fajne pytanie. Nalezy w tym przypadku uznac analogie do prokariontow:
                        > dzieja sie ona przez podzial. Zycie obu blizniat monozygotalnych (a nie bliznia
                        > kow - blagam!)
                        > jako zycie osobnicze zaczynaloby sie wiec z chwila podzialu moruli.
                        > Ale zycie nie-osobnicze, tylko a-osobnicze zaczynaloby sie wraz z zaplodnieniem.

                        No widzisz, jakie problemy przyroda stwarza nazywaczom, któzy chclieby wszystko do szufladek pochować. ;)

                        Bliźnięta monozygotalne? A fe, nie wiesz, że zygota to człowiek? ;) Bliźnięta monozygotalne to oksymoron. ;) Duozygota nie może być monozygotą. ;) To przecież tylko zabawa słowami. Procesy są ciągłe. Jeden przechodzi drugi w niezauważalny sposób. Kiedy ptak jest wylęgnięty? Czy jak wystawi łepek, czy gdy po raz pierwszy pęknie skorupka? Czy pęknięcie zauważalne tylko pod mikroskopem jest pęknięciem?

                        Któreś z żydowskich świąt ma się zaczynać wtedy, gdy widać gwiazdy. Tak mówi Pismo. Przychodzi Żyd do rabina i pyta się ile gwiazd musi być widać. Mądry rebe odpowiada. Gdy widać pierwszą gwiazdę, to jeszcze nie, ponieważ mają być gwiazdy. Jedna gwiazda się nie liczy. Gdy widać dwie gwiazdy, to też jeszcze nie, bo pierwsza się nie liczyła, a więc jest tylko jedna gwiazda. Dopiero gry widać trzy gwiazdy, można święto zaczynać. :)

                        > Jeszcze ciekawszym problemem sa zroslaki...

                        A jeszcze ciekawszym - chimery. Choć bliźnięta monozygotalne (niech Ci będzie) to klasyka.

                        S.
              • snajper55 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 10:17
                st.lucas napisał:

                > grundol1 napisał:
                >
                > > Zależy w którym miesiącu.
                >
                > A dlaczego w miesiacu, a nie w roku?
                > Skoro odrzuca sie fundament nienaruszalnosci ludzkiego zycia od poczecia do nat
                > uralnej
                > smierci, to wszystko staje sie mozliwe! Np. legalne dzieciobojstwo do 18 roku z
                > ycia.
                > Czemu nie?

                Czemu nie? Wszystko jest możliwe. Bo to my dzielimy rzeczy na dopuszczalne i niedopuszczalne. Dziś tak dzielimy a wczoraj dzieliliśmy je całkiem inaczej. Podobnie jutro ten podział będzie całkiem inny. To, co dla Ciebie jest fundamentem dla innych nawet nie jest regułą do zaakceptowania.

                S.
                • st.lucas Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 10:31
                  snajper55 napisał:

                  > st.lucas napisał:
                  >
                  > > grundol1 napisał:
                  > >
                  > > > Zależy w którym miesiącu.
                  > >
                  > > A dlaczego w miesiacu, a nie w roku?
                  > > Skoro odrzuca sie fundament nienaruszalnosci ludzkiego zycia od poczecia
                  > do nat
                  > > uralnej
                  > > smierci, to wszystko staje sie mozliwe! Np. legalne dzieciobojstwo do 18
                  > roku z
                  > > ycia.
                  > > Czemu nie?
                  >
                  > Czemu nie? Wszystko jest możliwe. Bo to my dzielimy rzeczy na dopuszczalne i ni
                  > edopuszczalne. Dziś tak dzielimy a wczoraj dzieliliśmy je całkiem inaczej. Podo
                  > bnie jutro ten podział będzie całkiem inny. To, co dla Ciebie jest fundamentem
                  > dla innych nawet nie jest regułą do zaakceptowania.

                  Wlasnie.
                  To istota naszego sporu!

                  Dla mnie bowiem istnieja obiektywnie nie tylko prawa np. fizyczne,
                  ale i moralne.

                  Kwestia praktycznie najwazniejsza jest jednak cos innego:
                  Benedykt XVI genialnie wrecz stwierdzil, ze nawet Ci, ktorzy nie wierza,
                  powinni zastanowic sie nad uznaniem pewnych wartosci - tak jakby wierzyli!

                  To przypomina znane inzynierom zagadnienie tzw. liczb urojonych.
                  Nie naleza one do liczb rzeczywistych, a pomimo to sluza - skutecznie -
                  do budowy mostow...

                  Czy mnie rozumiesz?
                  • snajper55 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 15:02
                    st.lucas napisał:

                    > Wlasnie.
                    > To istota naszego sporu!
                    >
                    > Dla mnie bowiem istnieja obiektywnie nie tylko prawa np. fizyczne,
                    > ale i moralne.

                    No nie. Według mnie to są dwie dyskusje. Jedna o moralności, zgoda. Druga o nazwach. O tym co to znaczy człowiek i kiedy się zaczyna. To dla mnie dwie różne sprawy.

                    > Kwestia praktycznie najwazniejsza jest jednak cos innego:
                    > Benedykt XVI genialnie wrecz stwierdzil, ze nawet Ci, ktorzy nie wierza,
                    > powinni zastanowic sie nad uznaniem pewnych wartosci - tak jakby wierzyli!
                    >
                    > To przypomina znane inzynierom zagadnienie tzw. liczb urojonych.
                    > Nie naleza one do liczb rzeczywistych, a pomimo to sluza - skutecznie -
                    > do budowy mostow...
                    >
                    > Czy mnie rozumiesz?

                    Każdy chce swą moralność uczynić powszechnie obowiązującą (obowiązującą, nie akceptowalną, to duża różnica). Dlatego słowa Papieża mnie nie dziwią. Oczywiście powtórzy je gorliwy komunista, muzułmanin czy feministka, każde z nich myśląc o swoich wartościach.

                    A moralność? Moralność jest zmienna i zależy od epoki. Każda moralność. Weźmy na przykład moralność chrześcijańską. Kiedyś Kościół katolicki akceptował tortury, palenie ludzi na stosach a teza o świętość ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci zostałaby przez ówczesnych hierarchów kościelnych wyśmiana lub może nawet nagrodzona porządnym stosikiem jako herezja. Panta rei.

                    S.
                    • st.lucas Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 15:39
                      snajper55 napisał:

                      > st.lucas napisał:
                      >
                      > > Wlasnie.
                      > > To istota naszego sporu!
                      > >
                      > > Dla mnie bowiem istnieja obiektywnie nie tylko prawa np. fizyczne,
                      > > ale i moralne.
                      >
                      > No nie. Według mnie to są dwie dyskusje. Jedna o moralności, zgoda. Druga o naz
                      > wach. O tym co to znaczy człowiek i kiedy się zaczyna. To dla mnie dwie różne s
                      > prawy.
                      >
                      > > Kwestia praktycznie najwazniejsza jest jednak cos innego:
                      > > Benedykt XVI genialnie wrecz stwierdzil, ze nawet Ci, ktorzy nie wierza,
                      > > powinni zastanowic sie nad uznaniem pewnych wartosci - tak jakby wierzyli
                      > !
                      > >
                      > > To przypomina znane inzynierom zagadnienie tzw. liczb urojonych.
                      > > Nie naleza one do liczb rzeczywistych, a pomimo to sluza - skutecznie -
                      > > do budowy mostow...
                      > >
                      > > Czy mnie rozumiesz?
                      >
                      > Każdy chce swą moralność uczynić powszechnie obowiązującą (obowiązującą, nie ak
                      > ceptowalną, to duża różnica). Dlatego słowa Papieża mnie nie dziwią. Oczywiści
                      > e powtórzy je gorliwy komunista, muzułmanin czy feministka, każde z nich myśląc
                      > o swoich wartościach.
                      >
                      > A moralność? Moralność jest zmienna i zależy od epoki. Każda moralność. Weźmy n
                      > a przykład moralność chrześcijańską. Kiedyś Kościół katolicki akceptował tortur
                      > y, palenie ludzi na stosach a teza o świętość ludzkiego życia od poczęcia do na
                      > turalnej śmierci zostałaby przez ówczesnych hierarchów kościelnych wyśmiana lub
                      > może nawet nagrodzona porządnym stosikiem jako herezja. Panta rei.

                      Ciekawe, ze wielu wielkich swietych mialo problemy z inkwizycja:
                      mistrz Eghardt, sw. jan od Krzyza...
                      Pomimo to doktrynalnego odwrotu nie ma.
                      Sa, owszem, aspekty stosowalnosci (slawny problem godziwych odsetek
                      u sw. Tomasza z Akwinu).

                      Mysle, ze obrona zycia nienarodzonego zawsze byla "twardym rdzeniem" nauki Kosciola.
                      I nie moze byc inaczej.

                      Co innego np. problem pigulek. Wiele pacjentek przyjmuje je rowniez leczniczo
                      (zapobiegaja rozrostom sluzowki macicy, miesniakom, nawet rakowi jajnika),
                      ale wielu niezorientowanych ksiezy nie zdaje sobie z tego sprawy.
                      Jest to wiec problem podobny do tego z lichwa. Kwestia stosowalnosci.

                      Piszac o propozycji benedykta XVI mialem na mysli przede wszystkim przyjecie
                      niewzruszonej zasady ochrony nienaruszalnosci zycia od poczecia
                      do naturalnej smierci. Jest niemalo ateistow rozumiejacych koniecznosc
                      uznania tego fundamentu ze wzgledow praktycznych (analogia z budowa mostow).
                      • snajper55 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 20:48
                        st.lucas napisał:

                        > Ciekawe, ze wielu wielkich swietych mialo problemy z inkwizycja:
                        > mistrz Eghardt, sw. jan od Krzyza...
                        > Pomimo to doktrynalnego odwrotu nie ma.

                        Oni mieli problemy właśnie z powodu zmieniającej się doktryny. Jedni zostawali z tyłu nie nadążając za zmianami, inni wysuwali się przed szereg ciągnąć ogół w kierunku nowej doktryny. Te dwie grupy miały zawsze kłopoty (nie tylko w kościołach).

                        > Sa, owszem, aspekty stosowalnosci (slawny problem godziwych odsetek
                        > u sw. Tomasza z Akwinu).

                        No nie. Aspekt stosowalności niewolnictwa czy tortur, czy palenia ludzi na stosach? No to aborcja też jest aspektem stosowalności.

                        > Mysle, ze obrona zycia nienarodzonego zawsze byla "twardym rdzeniem" nauki Kosc
                        > iola.
                        > I nie moze byc inaczej.

                        Ależ może, bo było. O życiu nienarodzonym w ogóle się nie mówiło. A o życiu narodzonym owszem: "Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich!". Przez wieki życie doczesne dla chrześcijan było niczym.

                        > Co innego np. problem pigulek. Wiele pacjentek przyjmuje je rowniez leczniczo
                        > (zapobiegaja rozrostom sluzowki macicy, miesniakom, nawet rakowi jajnika),
                        > ale wielu niezorientowanych ksiezy nie zdaje sobie z tego sprawy.
                        > Jest to wiec problem podobny do tego z lichwa. Kwestia stosowalnosci.
                        >
                        > Piszac o propozycji benedykta XVI mialem na mysli przede wszystkim przyjecie
                        > niewzruszonej zasady ochrony nienaruszalnosci zycia od poczecia
                        > do naturalnej smierci. Jest niemalo ateistow rozumiejacych koniecznosc
                        > uznania tego fundamentu ze wzgledow praktycznych (analogia z budowa mostow).

                        Absolutnie nie ma konieczności uznawania takiej zasady. Czego dowodem jest to, że nigdzie, nigdy taka zasada nie obowiązywała.

                        S.
                        • st.lucas Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 27.06.11, 00:14
                          snajper55 napisał:

                          > st.lucas napisał:
                          > > Sa, owszem, aspekty stosowalnosci (slawny problem godziwych odsetek
                          > > u sw. Tomasza z Akwinu).
                          >
                          > No nie. Aspekt stosowalności niewolnictwa czy tortur, czy palenia ludzi na stos
                          > ach? No to aborcja też jest aspektem stosowalności.

                          Nie moge sie zgodzic z takim wiecej niz uproszczeniem.
                          Juz sw. Pawel pisal: "Nie ma juz wolnego i niewolnika..."
                          Wszystko juz bylo u poczatku Kosciola.
                          Pomimo to tenze sam swiety zalecal niewolnikom posluszenstwo.

                          Chodzi wiec raczej o pewien rozwoj, a nie rzeczywista zmiane doktryny.
                          "Nie zabijaj!" nigdy nie uleglo zamianie na "zabijaj!".
                          To w chrzescjanstwie od poczatku tkwila wolnosc.

                          > > Mysle, ze obrona zycia nienarodzonego zawsze byla "twardym rdzeniem" nauk
                          > i Kosciola.
                          > > I nie moze byc inaczej.
                          >
                          > Ależ może, bo było. O życiu nienarodzonym w ogóle się nie mówiło.

                          Rzeczywistosc jest taka, ze po zwyciestwie nowej religii, zaprzestano aborcji i dzieciobojstwa praktykowanych w starozytnych centrach takich jak Rzym, czy Ateny.

                          > A o życiu nar odzonym owszem: "Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich!". Przez wieki
                          > życie doczesne dla chrześcijan było niczym.

                          Znowu niedopuszczalne uproszczenia!
                          Cytowany przez Ciebie biskup wydal te nieszczesna dyspozycje z powodu tego,
                          ze Albigensi zapierali sie swojej herezji, a potem do niej wracali.
                          Nie sposob wiec bylo ich zidentyfikowac.
                          Oczywiscie jestem daleki od samej idei nawracania sila, ale uczciwie nalezy
                          brac tez pod uwage realia epoki i wcale niepokojowa postawe heretykow.

                          Zycie ludzkie natomiast - jako dar Boga - bylo cenne. Wez jednak pod uwage,
                          ze przez cale wieki byla obecna duza rozrodczosc i duza umieralnosc.
                          Czlowiek, jezeli tak mozna powiedziec, "byl tani".

                          > > Co innego np. problem pigulek. Wiele pacjentek przyjmuje je rowniez leczn
                          > iczo
                          > > (zapobiegaja rozrostom sluzowki macicy, miesniakom, nawet rakowi jajnika)
                          > ,
                          > > ale wielu niezorientowanych ksiezy nie zdaje sobie z tego sprawy.
                          > > Jest to wiec problem podobny do tego z lichwa. Kwestia stosowalnosci.
                          > >
                          > > Piszac o propozycji benedykta XVI mialem na mysli przede wszystkim przyje
                          > cie
                          > > niewzruszonej zasady ochrony nienaruszalnosci zycia od poczecia
                          > > do naturalnej smierci. Jest niemalo ateistow rozumiejacych koniecznosc
                          > > uznania tego fundamentu ze wzgledow praktycznych (analogia z budowa mosto
                          > w).
                          >
                          > Absolutnie nie ma konieczności uznawania takiej zasady. Czego dowodem jest to,
                          > że nigdzie, nigdy taka zasada nie obowiązywała.

                          Nie twierdze, ze doslownie obowiazywala.
                          Twierdze, ze byloby to z wielka korzyscia dla spoleczenstwa, gdyby te zasade
                          przyjac jako jego niewzruszony fundament.
                          • snajper55 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 27.06.11, 22:59
                            st.lucas napisał:

                            > Nie moge sie zgodzic z takim wiecej niz uproszczeniem.
                            > Juz sw. Pawel pisal: "Nie ma juz wolnego i niewolnika..."

                            Co ne znaczy, że negował niewolnictwo.

                            "...nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie."

                            A wielu odsyłano do tegoż Chrystusa w ekspresowym tempie. Za pomocą stosu, miecza czy topora.

                            > Wszystko juz bylo u poczatku Kosciola.
                            > Pomimo to tenze sam swiety zalecal niewolnikom posluszenstwo.

                            Św. Augustyn uważał niewolnictwo jako stan zgodny z naturą (czyli odwrotnie niż prawnicy i myśliciele rzymscy), przekonywał więc niewolników chrześcijańskich, że ich położenie jest zgodne z wolą Bożą.

                            > Chodzi wiec raczej o pewien rozwoj, a nie rzeczywista zmiane doktryny.

                            To jest zmiana doktryny. Z akceptacji niewolnictwa do jego potępienia (jeśli to nie jest zmiana doktryny, to nie istnieją żadne zmiany doktryny). Podobnie czeka nas zmiana doktryny z potępienia aborcji do jej akceptacji.

                            > "Nie zabijaj!" nigdy nie uleglo zamianie na "zabijaj!".
                            > To w chrzescjanstwie od poczatku tkwila wolnosc.

                            Wolność po śmierci. Za życia kościół ochoczo szafował torturami i śmiercią. Hasło "Zabijaj!" było cały czas w użyciu. I jest nadal, czego dowodem kapelani wojskowi.

                            > Rzeczywistosc jest taka, ze po zwyciestwie nowej religii, zaprzestano aborcji i
                            > dzieciobojstwa praktykowanych w starozytnych centrach takich jak Rzym, czy Ateny.

                            Zaprzestano aborcji??? To o czym my w tym wątku rozmawiamy, skoro zaprzestano aborcji?

                            > Znowu niedopuszczalne uproszczenia!
                            > Cytowany przez Ciebie biskup wydal te nieszczesna dyspozycje z powodu tego,
                            > ze Albigensi zapierali sie swojej herezji, a potem do niej wracali.
                            > Nie sposob wiec bylo ich zidentyfikowac.

                            Chodziło o katarów, których przecież nie da się odróżnić od katolików. I dlatego wyrżnięto i katolików, i Katarów. Tak wyglądała świętość życia ludzkiego w dawnych czasach.

                            "Papież Innocenty III ogłosił w 1209 roku krucjatę przeciwko katarom. (...) Z ramienia kościoła krucjacie przewodził legat papieski Arnaud Amaury, opat z Cîteaux. 22 lipca 1209, kiedy to zdobyto Béziers, zamieszkane przez katolików i katarów, doszło do wyjątkowo drastycznych wydarzeń. W kościele św. Marii Magdaleny wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym kobiety i dzieci. Na ulicach miasta zabito i okaleczono dalsze kilka tysięcy. Arnaud zdał Innocentemu III następującą relację: "Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku, czy płci""

                            > Oczywiscie jestem daleki od samej idei nawracania sila, ale uczciwie nalezy
                            > brac tez pod uwage realia epoki i wcale niepokojowa postawe heretykow.

                            Ależ to nie chodzi o nawracanie, tylko mordowanie innowierców. W imię Boga całe kontynenty spływały krwią, a Ty mi piszesz o świętości życia? No nie żartuj sobie ze mnie.

                            > Zycie ludzkie natomiast - jako dar Boga - bylo cenne.

                            Nie, życie doczesne nie było cenne, skoro miliony wymordowano z imieniem boga chrześcijańskiego na ustach. Wymordowano w imię jego chwały.

                            > Wez jednak pod uwage,
                            > ze przez cale wieki byla obecna duza rozrodczosc i duza umieralnosc.
                            > Czlowiek, jezeli tak mozna powiedziec, "byl tani".

                            Czyli wtedy można mordować??? To mówimy o świętości życia, które przestaje być święte gdy jest tanie??? To może księża wezmą się za mordowanie Chińczyków? Nie dość że jest ich dużo (tanie życie), to jeszcze są to poganie.

                            > Nie twierdze, ze doslownie obowiazywala.
                            > Twierdze, ze byloby to z wielka korzyscia dla spoleczenstwa, gdyby te zasade
                            > przyjac jako jego niewzruszony fundament.

                            Co innego twierdziłeś. Napisałeś o konieczności przyjęcia zasady o świętości życia jako fundamentu. A ja Ci odpisałem, że nie jest to ani fundament, ani nie jest konieczne przyjęcie tej zasady, czego dowodem jest to, że nigdy i nigdzie ona nie obowiązywała.

                            Jestem też zdecydowanie przeciw takiej zasadzie, ponieważ jestem zwolennikiem dopuszczalności aborcji i eutanazji. Co ciekawe, zwolennicy tezy o świętości życia są często za karą śmierci.

                            S.
          • turzyca Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 22.06.11, 13:33
            adeinwan napisał:

            > Zatem to, co dobre i konieczne w krajach Trzeciego Świata
            >
            > Brzmi to potwornie. Tacy ludzie nie powinni być lekarzami.

            Wyrwane z kontekstu - owszem. Ale w kontekscie calego wywiadu jest zdaniem pelnym empatii. A empatii wielu lekarzom brakuje, ten jest chlubna odmiana.
        • nikt_inny biologia z podstawówki? 26.06.11, 10:11
          w podstawówce uczyli mnie również że rosjanie to nasi przyjaciele.
          Kto dał Ci odpowiedzialność ustalania od którego momentu zapłodniona komórka, staje się zygotą, płodem, dzieckiem, człowiekiem? masz moc ustalania takich granic?
          • snajper55 Re: biologia z podstawówki? 26.06.11, 10:24
            nikt_inny napisał:

            > w podstawówce uczyli mnie również że rosjanie to nasi przyjaciele.
            > Kto dał Ci odpowiedzialność ustalania od którego momentu zapłodniona komórka, s
            > taje się zygotą, płodem, dzieckiem, człowiekiem? masz moc ustalania takich gra
            > nic?

            To zdefiniowali ludzie. To ludzie podzielili istnienie pewnego bytu na etapy, ponazywali je, a teraz się kłócą kiedy jakiś etap się kończy a kiedy zaczyna. Przecież to tylko od nas zależy. Przecież to tylko sprawa naszych definicji. To sprawa umowy, od kiedy na pewien byt będziemy mówić ptak, a do kiedy - jajko. Czy od zapłodnienia, czy od wyklucia. A co to jest to wyklucie? Czy jak stłuczemy jajko to jest to wyklucie? Kłócimy się o nazwy.

            S.
      • nglka Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 18.06.11, 00:05
        tomq12 napisał:

        > ...no może poza tym, że w obu przypadkach matka morduje swoje dziecko...

        Środki postkoitalne przede wszystkim nie dopuszczają do zapłodnienia. Jeśli określasz to mianem morderstwa - w takim razie mordujesz miliony dzieci za każdym razem, gdy używasz (T lub partnerka) jakiejkolwiek antykoncepcji. Nie pominąwszy tego ile dzieci zamordowałeś w młodzieńczych latach, spuszczając je potem w otchłań toalety bądź wyrzucając do kosza na śmieci ;)

        Jeśli dojdzie do zapłodnienia to szanse spadają gwałtownie do ok 70%. Mając na uwadze, że w statystycznie prawidłowym cyklu i współżyciu bez zabezpieczenia (i bez stosowania środków zapobiegających powstaniu ciąży) w okolicy owulacji - szans na zapłodnienie jest całe 27%, zostaje nam 73% że nie zajdzie.
        Faktycznie - straszne morderstwo. Śmiało można przyjąć, że jeśli do zapłodnienia dojdzie, to do ciąży dojdzie, jeśli dojść ma.

        Jednym z czynników tabletki jest utrudnienie zagnieżdżenia ale w praktyce czynnik ten rzadko odnosi skutek.
        Istotnym natomiast jest, że jeśli dojdzie do zapłodnienia i proces implantacji się rozpocznie (5-6 doba po zapłodnieniu) - to końska dawka progesteronu zawarta z tabletce "po" wpłynie na podtrzymanie ciąży.

        Dalej porównujesz do aborcji?
      • bajgla Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 18.06.11, 10:41
        tomq12 napisał:

        > "Przerwanie ciąży za pomocą środków farmakologicznych jest w Polsce nielegalne.
        > Często mylone jest z antykoncepcją po stosunku, całkowicie legalną i nie mając
        > ą nic wspólnego z aborcją."
        >
        > ...no może poza tym, że w obu przypadkach matka morduje swoje dziecko...

        Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że zapłodnienie nie następuje w momencie wytrysku? Nie, twoje plemniki naprawdę nie są takie szybkie.
          • st.lucas Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 09:04
            snajper55 napisał:

            > bajgla napisała:
            >
            > > Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że zapłodnienie nie następuje
            > w mom
            > > encie wytrysku? Nie, twoje plemniki naprawdę nie są takie szybkie.
            >
            > To nie słyszałaś o nowej tezie Kościoła, że dziecko powstaje w momencie wytrysk
            > u?

            Moze tak link, Snajperze.
            Wielu ksiezy mowi rozne glupstwa. Najbardziej mierzi mnie osobiscie Ojdyr
            i tzw. nauka spoleczna Kosciola. Ale takiej tezy, ze wytrysk to dziecko nie slyszalem...
      • swiete.jeze Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 21.06.11, 15:49
        tomq12 napisał:

        > "Przerwanie ciąży za pomocą środków farmakologicznych jest w Polsce nielegalne.
        > Często mylone jest z antykoncepcją po stosunku, całkowicie legalną i nie mając
        > ą nic wspólnego z aborcją."
        >
        > ...no może poza tym, że w obu przypadkach matka morduje swoje dziecko...

        Módlmy się za dzieci, które wsiąknęły w prześcieradła.
      • sievert kolejny znawfca tematu 25.06.11, 22:35
        w kościele przecież mówią że polski język piękny a uczenie się obcych to wymysł szatana prawda ?

        gdyby katoland sie pouczył języków to by wiedział że pisze brednie...nawet producent pisze ,że po zażyciu tych środków po owulacji a już w ogóle po zapłodnieniu to ich działanie jest żadne. Jeszcze dobitniej mówią o tym wyniki badań. ale trzeba znać języki obce...
        katoland typowy zna je słabo...
      • luni8 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 06:34
        > ...no może poza tym, że w obu przypadkach matka morduje swoje dziecko...

        Akurat tabletki "po" dają efekt podobny do prezerwatywy czy pigułek, czyli uniemożliwiają rozpoczęcie ciąży.

        No ale co ja będę wyjaśniał koledze co miliony swoich potencjalnych dzieci regularnie spuszcza w zlewie.
      • buba12 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 04.07.11, 15:49
        czy ty tomq12 odrózniasz antykoncepcje od aborcji?????
        pomogę... ANTY - KONCEPCJA jak sama nazwa wskazuje zapobiega powstaniu koncepcji zapłodnionego jaja a wdalszej czesci powstaniu człowieka - nie dopuszcza do zapłodnienia - rozniez ta pigułka po stosunku
        czym innym jest farmakologia aborcyjna... wroc do szkoly na nauke biologii - i nie, w kościele nie uczą jej prawidłowo:))
    • sofi75 Pan doktor madrze gada, jednak 17.06.11, 12:35
      ma nieco wybujale wyobrazenia o metodach stosowanych w krajach Europy Zachodniej przy poronieniu lub aborcji farmakologicznej.

      Nie slyszalam o zastosowaniu RU 486 wraz z cytotekiem.
      Przeszlam poronienie dwukrotnie i zawsze dostawalam JEDYNIE cytotec (czyli lek wspomniany w artykule pod kryptonimem 'lek na zoladek').
      Dla sprostowania dodam, ze lek ten dostaje sie od ginekologa z poleceniem zastosowania u siebie w domu (bynajmniej nie w szpitalu i pod obserwacja).
      • white.apple Re: Pan doktor madrze gada, jednak 21.06.11, 11:35
        Jak już poroniłaś, to trzeba było tylko wydalić, dlatego sam cytotec. Nie ma co wrzucać całego Zachodu do jednego worka. Przechodziłam przez to z przyjaciółką w Niemczech. Najpierw dostała mifegyne (w klinice, po badaniu gin i rozmowie). 2 albo 3 dni później - też w klinice - dostała cytotec i musiała pod obserwacją spędzić tam kilka godzin. Żadnej z tych tabletek nie dostała do domu tylko łykała pod okiem piguły.
    • jeannein86 Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, ... 18.06.11, 14:22
      Ktoś wymienił tabletki 72 h po jako metodę aborcji... To nie tak, przeczytajcie ulotkę, sposób ten nie dopuszcza do zapłodnienia, więc nie może być mowy o aborcji! Niektórym przydalaby się lektura wpadki.pl, wielu osobom, bo wiedza o tych środkach w Polsce jest znikoma, a przydaje się, żeby własnie później nie było sytuacji że poszukuje się metod aborcji farmakologicznej.
      • kotek.filemon Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 18.06.11, 16:43
        jeannein86 napisała:

        > Ktoś wymienił tabletki 72 h po jako metodę aborcji... To nie tak, przeczytajcie
        > ulotkę, sposób ten nie dopuszcza do zapłodnienia, więc nie może być mowy o abo
        > rcji!

        Nie dopuszcza też do zagnieżdżenia w razie czego, ale nadal nie ma mowy o aborcji. Poronienie to wg. definicji medycznej wydalenie zagnieżdżonego zarodka/płodu. Na etapie ciąży biochemicznej nie ma mowy o żadnym poronieniu czy też aborcji. Ale medycyna katolicka nieco się różni od akademickiej, więc nie dziwota, że jak się ktoś embriologii z Gościa Niedzielnego uczy to potem bzdury opowiada. BTW, w naturalny sposób nie zagnieżdża się nawet do 80% zapłodnionych zarodków, co sprawia, że skala masakry dzieci niewypoczętych jest jeszcze większa niż w katopropagandzie. Każdego dnia miliony dzieci lądują na śmietniku jako zawartość podpasek!



        • jael53 Re: A cierpią jak zwykle cykliści 21.06.11, 12:19
          Ponieważ najnowsze mądrości ludowe opatentowały Arthrotec jako specyfik wiadomego zastosowania, to gehennę przechodzą ludzie dotknięci RZS. Albowiem sumionka medyków krajowych bywają tak subtelne, że "na wszelki wypadek" wolą tego środka unikać. Zwłąszcza gdy choruje kobieta. I co z tego, że ma stwierdzone reumatoidalne zapalenie stawów od wielu lat? Tak się pewnej znajomej kilka dni temu przydarzyło - dobiega czterdziestki, więc jest w "wieku podejrzanym". Tedy mniejsza, na co choruje; dla pani doktor najważniejsze, że - chora czynie - może przecież być w ciąży, której w dodatku nie chce.
          • rikol Re: A cierpią jak zwykle cykliści 21.06.11, 15:25
            Bardzo dobrze. Moze w koncu dotrze do kogos, jaki glupi jest ten zakaz. Nie rozumiem, czemu nad bezpieczenstwo kobiet przedklada sie dobry humor biskupow. Aborcja farmakologiczna jest bezpieczniejsza niz chirurgiczna, np. dlatego, ze pacjentki nie poddaje sie narkozie, a poza tym im wczesniej aborcja jest przeprowadzana tym lepiej. Powiklania dotycza okolo 10% kobiet, czyli tylu, ile ma powiklania po poronieniu naturalnym. Ohydne jest poswiecanie zdrowia kobiet dla kosciola pedofilow.
            • jael53 Re: A cierpią jak zwykle cykliści 21.06.11, 19:21
              Jak znam krajowe realia, to pójdzie raczej w przeciwną stronę. Tzn. kombinowania, czym by tu jeszcze... i w konsekwencji utrudnianiem dostępu do medykamentów, których zastosowanie ortodoksyjne nie ma nic wspólnego z ginekologią.
        • lesna_mandarynka Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 25.06.11, 22:22
          > jeannein86 napisała:
          >
          > > Ktoś wymienił tabletki 72 h po jako metodę aborcji... To nie tak, przeczy
          > tajcie
          > > ulotkę, sposób ten nie dopuszcza do zapłodnienia, więc nie może być mowy
          > o abo
          > > rcji!

          mam prośbę przeczytaj ponownie tekst. Jest jasno napisane, że często tabletki antykoncepcyjne po stosunku są MYLONE z aborcją farmak.

          Pozdro
      • 1.magda.sz Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 25.06.11, 22:46
        Dokładniej jest tak: osoby bez ANTYGENU Rh na krwinkach czerwonych mają PRZECIWCIAŁA przeciwko niemu. Te przeciwciała będą atakowały krwinki płodu, jeżeli odziedziczy czynnik Rh (płód będzie Rh+). A ponieważ gen odpowiedzialny za ten czynnik jest dominujący, ryzyko wystąpienia Rh+ jest duże.
        • umargos Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 00:28
          1.magda.sz napisała:

          > Dokładniej jest tak: osoby bez ANTYGENU Rh na krwinkach czerwonych mają PRZECIW
          > CIAŁA przeciwko niemu. Te przeciwciała będą atakowały krwinki płodu, jeżeli odz
          > iedziczy czynnik Rh (płód będzie Rh+). A ponieważ gen odpowiedzialny za ten czy
          > nnik jest dominujący, ryzyko wystąpienia Rh+ jest duże.

          Nie. Osoby bez antygenu Rh, jeżeli nie miały styczności, to nie mają przeciwciał- ja nie miałam i nie mam. Dlatego bada się dodatkowo kobiety w ciąży, które mają Rh-, oraz bada się po porodzie oraz profilaktycznie podaje immunoglobulinę (chyba, że dziecko też jest Rh-). Ew. komplikacje dotyczą kolejnej ciąży, nie pierwszej, i wynikają z obecności w krwi matki przeciwciał atakujących Rh+, które mogą się pojawić jeżeli pierwsze dziecko ten czynnik miało (zazwyczaj przy porodzie dochodzi w jakimś stopniu do mieszania się krwi dziecka i matki). Czynnik Rh dziedziczy się jednakowoż inaczej. Ściślej rzecz biorąc - tak jak grupę krwi. I mówienie o ryzyku wystąpienia Rh+ jest trochę śmieszne, skoro podobno 75% populacji ma Rh+.
          • umargos Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 00:45
            Dodam jednak, bo warto wiedzieć, że dzieci z konfliktu serologicznego (nawet jeżeli przy pierwszym dziecku bez poważnych konsekwencji), mocniej przechodzą anemię fizjologiczną, tę która pojawia się 3-4 miesiącu życia (lub może się pojawić). A przynajmniej moje dziecko tak miało.
          • 1.magda.sz Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 00:49
            Ale strzeliłam gafę - oczywiście, że osoby Rh-, które nie miały styczności z tym czynnikiem nie wytworzą przeciwciał, bo jak ;)
            "Dziedziczy się tak samo jak grupa krwi" - i tak i nie. Za grupy A i B są odpowiedzialne geny dominujące, za grupę 0 geny recesywne.
            Za wystąpienie czynnika Rh (czyli Rh+) jest odpowiedzialny gen dominujący. Użycie terminu "ryzyko" jest trochę niefortunne, rzeczywiście chodzi o prawdopodobieństwo (w tym wypadku wysokie). Napisałam "ryzyko" bo sama jestem Rh-, mąż Rh+ i dla mnie niemiłą jest myśl, że przyszłe dziecko może mieć przez to problemy (stąd ryzyko).
            Bardzo ładnie wyjaśniła Pani całe zjawisko :)
    • gregviii Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, ... 25.06.11, 22:28
      Nie czytam artykułu bo wiem o czym będzie i nic nowego w nim nie napisali co było wiadome przed 5, 10 czy 20 laty!
      A kwestie moralne niech każdy sam sobie w swoim zaciszu kontempluje i nie wpitala się w niczyje życie i podejmowane decyzje!!!

      I tak dziecko jest wtedy kiedy zacznie samodzielnie oddychać! wcześniej jest to nie mniej nie więcej niż pasożyt żywiący się kosztem matki czy to się komuś podoba czy nie! [a nazywanie tego płodem, małym człowieczkiem, nienarodzonym dzieckiem nie zmienia postaci fizjologicznej]

      A wszyscy mądralińscy obrońcy praw "nienarodzonych dzieci" niech zapłaczą najpierw nad sobą, swoimi żonami, córkami, matkami, dziewczynami co to kilkanaście razy w życiu dojdzie/doszło do zapłodnienia ale ich własny organizm odrzucił zapłodnione jajeczko bo mu się tak podobało. I jakoś żadnego 'halo' z tego powodu nie ma. Kataklizm żaden nie nastał, nikomu kurzajki na pupie nie wyrosły. Czytaj jest to coś normalnego w przyrodzie! Tak ciężko to zrozumieć.

      I DO JASNEJ CIASNEJ POZWÓLMY KOBIETOM DECYDOWAĆ KIEDY CHCĄ ZOSTAĆ MATKAMI A KIEDY NIE. TO ICH INDYWIDUALNA SPRAWA! NIE MA NICZEGO GORSZEGO NIŻ NIE KOCHANE DZIECKO!

      amen
      • st.lucas Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 26.06.11, 11:37
        gregviii napisał:

        > Nie czytam artykułu bo wiem o czym będzie i nic nowego w nim nie napisali co by
        > ło wiadome przed 5, 10 czy 20 laty!

        Tak najlepiej; nie czytac i pomimo to sie wypowiadac.
        Czytanie krepuje wszak (jak kazda wiedza) pelna swobode wypowiedzi...

        > A kwestie moralne niech każdy sam sobie w swoim zaciszu kontempluje i nie wpita
        > la się w niczyje życie i podejmowane decyzje!!!

        Jestem za: niech ciezarna nie wpitala sie w zycie plodu - voice pro phoetus!

        > I tak dziecko jest wtedy kiedy zacznie samodzielnie oddychać!

        A jak bez resuscytacji nie ma ochoty oddychac po porodzie?
        - na smietnik z nim!
        A jak potem czlowiek doczeka zaburzen oddechowych? - dobic go!

        Tak oto mamy nowa definicje czlowieczenstwa: definicje respiracyjna.
        Ciekawe...

        > wcześniej jest to
        > nie mniej nie więcej niż pasożyt żywiący się kosztem matki czy to się komuś po
        > doba czy nie! [a nazywanie tego płodem, małym człowieczkiem, nienarodzonym dzie
        > ckiem nie zmienia postaci fizjologicznej]

        W tej sytuacji mam tylko 1 pytanie: Vermox czy Combactrim?
        (Oba bardzo skuteczne na robaki.)

        > A wszyscy mądralińscy obrońcy praw "nienarodzonych dzieci" niech zapłaczą najpi
        > erw nad sobą, swoimi żonami, córkami, matkami, dziewczynami co to kilkanaście r
        > azy w życiu dojdzie/doszło do zapłodnienia ale ich własny organizm odrzucił zap
        > łodnione jajeczko bo mu się tak podobało.

        Jajeczku, czy organizmowi?

        > I jakoś żadnego 'halo' z tego powodu
        > nie ma. Kataklizm żaden nie nastał, nikomu kurzajki na pupie nie wyrosły. Czyta
        > j jest to coś normalnego w przyrodzie! Tak ciężko to zrozumieć.

        Oczywiscie na skutek plecenia antyaborcyjnego wyrastaja kurzajki.

        > I DO JASNEJ CIASNEJ POZWÓLMY KOBIETOM DECYDOWAĆ KIEDY CHCĄ ZOSTAĆ MATKAMI A KIE
        > DY NIE. TO ICH INDYWIDUALNA SPRAWA! NIE MA NICZEGO GORSZEGO NIŻ NIE KOCHANE DZI
        > ECKO!
        >
        > amen

        Alez nikt im nie broni!
        Moga sie oddawac, ale nie musza.
        A jak juz sie oddaja, to moga to robic w sposob nie powodujacy ciazy.

        Natomiast jak robia to wszastko glupio i nieodpowiedzialnie...
        No coz, ja znam jednak cos gorszego od niechcianego (nie: niekochanego!) dziecka:
        brak dziecka.

        Ku przemysleniu wszystkim "przyjaciolom" kobiet.
        I ku przemysleniu wszystkim lewakom wiodacym Europe do samozaglady.
      • i_tak_powiem13 Re: Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna 27.06.11, 23:29
        > A wszyscy mądralińscy obrońcy praw "nienarodzonych dzieci" niech zapłaczą najpi
        > erw nad sobą, swoimi żonami, córkami, matkami, dziewczynami co to kilkanaście r
        > azy w życiu dojdzie/doszło do zapłodnienia ale ich własny organizm odrzucił zap
        > łodnione jajeczko bo mu się tak podobało.

        Odróżniasz samoczynne działanie organizmu od celowego działania człowieka? Bo chyba nie bardzo?
      • ppoplawski Re: Aborcja jest legalna, tylko że w podziemiu 25.06.11, 22:41
        Ci co najgłośniej krzyczą, że są przeciw aborcji, mają z tego największe profity - prowadzą swoje gabinety gdzie wykonują aborcje za duże pieniądze. Kler też ma z tego swoje profity, zawsze się coś odpali na kościół. Na szczęście można pojechać do Niemiec czy Czechów, zrobić to tam legalnie, bezpieczniej i znacznie taniej niż u takiego konowała
          • babaqba Re: Aborcja jest legalna, tylko że w podziemiu 26.06.11, 01:58
            > Naciagane, nie bardzo wiedziales, jaki argument przytoczyc...

            Fakt, nie wiedział, co nie znaczy, że żadnych nie ma. Kontrola ludzkiej seksualności to kontrola nad całym człowiekiem, stąd ten kościelny fiź. Dodatkowo aborcja znakomicie się nadaje jako dźwignia, za pomocą której można podważać współczesne państwo. Jest też ośrodkiem, sprawą, wokół której można gromadzić fanatyków i im przewodzić, zyskując siłę przetargową dla swoich spraw, choćby dla Komisji Majątkowej. Proste, choć dla wierzących intelektualnie nieosiągalne.
            • st.lucas Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 09:46
              Rozwazcie prosze sine ira et studio, ze Hypokrates chrzescjaninem nie byl...

              babaqba napisała:

              > Kontrola ludzkiej seksualności to kontrola nad całym człowiekiem, stąd ten kościelny fiź.

              Zgadzam sie. Ale nie nazywalbym tego fiziem (choc u niektorych ksiezy moze tak),
              ale nazywalbym to poczuciem odpowiedzialnposci.
              Skad u narodu wybranego w Starym Testamencie obrzezanie?
              Obrzezanie to symbol podleglosci wobec woli Boga w tej najbardziej trudnej do kontroli
              sferze ludzkiej aktywnosci jaka jest seksualnosc.

              > Dodatkowo aborcja znakomicie się nadaje jako dźwignia, za pomocą której można
              > podważać współczesne państwo.

              A ja powiem tak: Aborcja to najszybsza droga do zniszczenia tego panstwa i zaniku
              narodow, ktore proaborcyjne panstwa ukonstytuowaly! Vide prognozy demograficzne.

              > Jest też ośrodkiem, sprawą, wokół której można gromadzić fanatyk
              > ów i im przewodzić, zyskując siłę przetargową dla swoich spraw, choćby dla Komi
              > sji Majątkowej. Proste, choć dla wierzących intelektualnie nieosiągalne.

              Czy dla niewierzacych jest intelektualnie osiagalny fakt,
              ze Hypokrates byl Grekiem zyjacym okolo 500 lat przed Chrystusem?
              Nie chodzi bowiem o spor religijny, ale o spor pewnych wartosci.
              Hypokrates w swojej lekarskiej przysiedze przeciwstawil sie aborcji...

              Dopuszczenie prawne tej formy ludobojstwa to naruszenie fundamentow cywilizacji i panstwa -
              to ich pewna i szybka ruina. Bo podstawowym prawem kazdego czlowieka jest
              prawo do zycia. Zakwestionowanie go, to zakwestionowanie wszystkiego.

              Nota bene plod posiada w wielu krajach prawo dzidziczenia, ale nie prawo do zycia...
              Gdzie logika?
                • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 10:13
                  tanebo napisał:

                  > OK. Poszanowanie życia to fundament naszej cywilizacji. Co zatem z poszanowanie
                  > m zdrowia, życia kobiet? Nie zaliczają się do naszej cywilizacji?

                  Ciaza nie jest choroba, szanowna Pani.
                  Zamiast nieodpowiedzialnie wspolzyc, a potem nieodpowiedzialnie mordowac,
                  mozna odpowiedzialnie wspolzyc (albo sie od wspolzycia powstrzymac!),
                  a ciaze donosic.

                  Na wygodnictwie i strachu, a przede wszystkim na braku odpowiedzialnosci,
                  nie wzniesiono jeszcze nic dobrego.
                  • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 12:04
                    > Ciaza nie jest choroba, szanowna Pani.

                    Zabawne, jak uznałeś (błędnie) tanebo za kobietę i od razu przyjąłeś protekcjonalny ton.

                    > Zamiast nieodpowiedzialnie wspolzyc, a potem nieodpowiedzialnie mordowac,
                    > mozna odpowiedzialnie wspolzyc (albo sie od wspolzycia powstrzymac!),
                    > a ciaze donosic.
                    >

                    O gwałcie szanowny Pan nie słyszał?

                    > Na wygodnictwie i strachu, a przede wszystkim na braku odpowiedzialnosci,
                    > nie wzniesiono jeszcze nic dobrego.
                    >

                    Zabawne, bo musielibyśmy przeorać całe nasze prawo i kulturę, które konsekwentnie dążą do tego, żeby ludzie mogli żyć w wygodnicctwie i bez strachu oraz możliwie bezboleśnie unikać konsekwencji swojej nieodpowiedzialności. Gdyby zakaz aborcji miał być taką złośliwością w stronę kobiet ("haha, współżyłaś, to się teraz męcz przez całe życie"), to musielibyśmy być złośliwi wobec palaczy (i nie leczyć im raka płuc) albo ludzi źle się odżywiających i nie uprawiających sportu (i nie leczyć im chorób krążenia).
                    • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 12:15
                      cytrynowe napisała:

                      > > Ciaza nie jest choroba, szanowna Pani.
                      >
                      > Zabawne, jak uznałeś (błędnie) tanebo za kobietę i od razu przyjąłeś protekcjon
                      > alny ton.

                      Nie przyjmowalem zadnego tonu. I bardzo prosze mniej emocji, a wiecej konkretu:
                      Jest ciaza choroba, czy nie jest?

                      > > Zamiast nieodpowiedzialnie wspolzyc, a potem nieodpowiedzialnie mordowac,
                      > > mozna odpowiedzialnie wspolzyc (albo sie od wspolzycia powstrzymac!),
                      > > a ciaze donosic.
                      > >
                      >
                      > O gwałcie szanowny Pan nie słyszał?

                      A o doposzczalnosci przerwania ciazy powstalej na skutek gwaltu w Polsce Pani slyszala?

                      > > Na wygodnictwie i strachu, a przede wszystkim na braku odpowiedzialnosci,
                      > > nie wzniesiono jeszcze nic dobrego.
                      > >
                      >
                      > Zabawne, bo musielibyśmy przeorać całe nasze prawo i kulturę, które konsekwentn
                      > ie dążą do tego, żeby ludzie mogli żyć w wygodnicctwie i bez strachu oraz możli
                      > wie bezboleśnie unikać konsekwencji swojej nieodpowiedzialności.

                      Nie przecze, ze daza. Ja nie napisalem, ze nie daza.
                      Ja napislam - vide supra - prosze przeczytac, zrozumiec, a potem pisac.

                      > Gdyby zakaz aborcji miał być taką złośliwością w stronę kobiet ("haha, współżyłaś, to się ter
                      > az męcz przez całe życie"), to musielibyśmy być złośliwi wobec palaczy (i nie l
                      > eczyć im raka płuc) albo ludzi źle się odżywiających i nie uprawiających sportu
                      > (i nie leczyć im chorób krążenia).

                      Naprawde te emocje sa zbedne.
                      Bo mi nie o zlosliwosci chodzi, a o fakty.

                      Te zas co do palaczy i otylach sa takie, ze np. w Wielkiej Brytanii w niektorych hrabstwach
                      musza oni dodatkowo za leczenie placic. Podobnie prywatni ubezpieczyciele
                      reguluja stawki ubezpieczenia zdrowotnego...

                      Skoro jest pani rzeczniczka ludzkiej wolnosci, to powinna Pani rozumiec,
                      ze stanowi ona naczynie polaczone z ODPOWIEDZIALNOSCIA.
                      • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 12:44
                        > Jest ciaza choroba, czy nie jest?

                        Zależy od definicji choroby. Tyle że to nie ma związku z problemem aborcji.

                        > A o doposzczalnosci przerwania ciazy powstalej na skutek gwaltu w Polsce Pani s
                        > lyszala?

                        A o tym, jak wygląda praktyka Pan słyszał? Polecam ćwiczenie praktyczne: dać się zgwałcić i spróbować załatwić legalną aborcję.

                        > Bo mi nie o zlosliwosci chodzi, a o fakty.

                        Fakty są takie, że państwo nie ma obowiązku wymuszać prawnie odpowiedzialności. Możemy moralnie potępić aborcję, krzywić się na ach-tą-dzisiejszą-młodzież, ale to nie oznacza, że musi być prawny przymus ponoszenia odpowiedzialności. I to tej najwyższej, najboleśniejszej, najdłużej trwającej.

                        > Te zas co do palaczy i otylach sa takie, ze np. w Wielkiej Brytanii w niektoryc
                        > h hrabstwach
                        > musza oni dodatkowo za leczenie placic. Podobnie prywatni ubezpieczyciele
                        > reguluja stawki ubezpieczenia zdrowotnego...
                        >

                        To płatna aborcja na życzenie byłaby już akceptowalna? Bo powtórzę, że w żadnej innej sytuacji nie wymagamy od państwa wymuszania na obywatelach odpowiedzialność takiej rangi, jak ciąża i rodzenie niechcianego dziecka.
                        • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:03
                          cytrynowe napisała:

                          > > Jest ciaza choroba, czy nie jest?
                          >
                          > Zależy od definicji choroby. Tyle że to nie ma związku z problemem aborcji.

                          Rozmawiajmy powaznie.
                          Tzn. ja wlasciwie lubie sobie podowcipkowac, ale nie moze to zaklocic dyskusji.

                          Ciaza choroba nie jest. Jest fizjologia. Choroba jest brak mozliwosci
                          fizjologicznego zajscia w ciaze, badz jej donoszenia.
                          I zadne pseudodefinicje tej prawdy nie zmienia.

                          A temat ten jest o tyle istotny dla tematu aborcja, ze np. w Holandii
                          wskazaniem do aborcji bywa ...ciaza - jako zle samopoczucie!
                          Tak wiec WHO-ska definicja choroby pasuje jak ulal...

                          > > A o doposzczalnosci przerwania ciazy powstalej na skutek gwaltu w Polsce
                          > Pani slyszala?
                          >
                          > A o tym, jak wygląda praktyka Pan słyszał? Polecam ćwiczenie praktyczne: dać si
                          > ę zgwałcić i spróbować załatwić legalną aborcję.

                          Mysle, ze jestem znacznie lepiej zorientowany w tym zagadnieniu od Pani.
                          A propos: czy powyzej zalecane cwiczenie juz sama Pani odbyla? :-)

                          > > Bo mi nie o zlosliwosci chodzi, a o fakty.
                          >
                          > Fakty są takie, że państwo nie ma obowiązku wymuszać prawnie odpowiedzialności.
                          > Możemy moralnie potępić aborcję, krzywić się na ach-tą-dzisiejszą-młodzież, al
                          > e to nie oznacza, że musi być prawny przymus ponoszenia odpowiedzialności. I to
                          > tej najwyższej, najboleśniejszej, najdłużej trwającej.

                          W dalszym ciagu zywie nadzieje na powazna rozmowe, a wiec odpowiem tak:
                          Ponad 99% ciaz to nie wynik gwaltu... To wynik braku odpowiedzialnosci.
                          Ludzie wspolczesni bardzo chca byc OSOBAMI, ba OSOBISTOSCIAMI !
                          Ale nie staraja sie byc OSOBOWOSCIAMI. I na tym polega problem.
                          Socjalizm, "nalezy sie", "prawo" do leczenia, pracy, mieszkania itd.
                          W miejsce Pana Boga - panstwo.
                          W miejsce osobistej odpowiedzialnosci - "ubezpieczenia".

                          Prosze gleboko rozwazyc, co jest rzeczywiscie lepsze:
                          zwierzece, niemoralne zycie na cudzy koszt,
                          czy pelna wolnosc i - nierozerwalnie!!! - pelna odpowiedzialnosc?
                          Co tak naprawde konstytuuje duchowo CZLOWIEKA?

                          I wreszcie: JAKIM PRAWEM ktos ma decydowac o moim zyciu
                          i moim portfelu?

                          > > Te zas co do palaczy i otylach sa takie, ze np. w Wielkiej Brytanii w nie
                          > ktorych hrabstwach
                          > > musza oni dodatkowo za leczenie placic. Podobnie prywatni ubezpieczyciele
                          > > reguluja stawki ubezpieczenia zdrowotnego...
                          > >
                          >
                          > To płatna aborcja na życzenie byłaby już akceptowalna? Bo powtórzę, że w żadnej
                          > innej sytuacji nie wymagamy od państwa wymuszania na obywatelach odpowiedzialn
                          > ość takiej rangi, jak ciąża i rodzenie niechcianego dziecka.

                          Mysle, ze odpowiedzialnosc kierowcy autobusu, pilota, lekarza nie jest mniejsza.
                          Odpowiedzialnosc przychodzi sama i nikt jej nie wymusza - tylko natura.
                          Zadaniem panstwa jest ochrona zycia oraz wlasnosci duchowej i materialnej
                          obywateli. Zycie po pierwsze. Zycie - nie kubel skrwawionych strzepow niewiniatka!

                          Aborcja w zadnej formie (nawet oplacana) nie jest dopuszczalna.
                          Bo aborcja w kazdej formie to MORDERSTWO.

                          Wiem, ze nie jest latwo byc kobieta. I wiem, ze branie na siebie
                          odpowiedzialnosci za wlasne zycie przerasta wielu.
                          Ale innej drogi nie ma. Taki jest wlasnie "przeklety dar wolnosci" (sp.prof.J.Tischner).
                          • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:22
                            st.lucas napisał:

                            > Aborcja w zadnej formie (nawet oplacana) nie jest dopuszczalna.
                            > Bo aborcja w kazdej formie to MORDERSTWO.
                            *
                            I, jak widać, masz niesamowity problem z tym, że dla niektórych aborcja w pewnych formach nie jest problemem i bardzo chciałbyś narzucić im swoją wolę. Dziwne, że ci, dla których aborcja jest ok nie zmuszają nikogo do aborcji - a Ty chciałbyś zmusić wszystkie kobiety do donoszenia ciąży.

                            Zawsze ubawiała mnie taka rozbieżność w narzucaniu poglądów i czynów.
                            • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:41
                              raohszana napisał:

                              > st.lucas napisał:
                              >
                              > > Aborcja w zadnej formie (nawet oplacana) nie jest dopuszczalna.
                              > > Bo aborcja w kazdej formie to MORDERSTWO.
                              > *
                              > I, jak widać, masz niesamowity problem z tym, że dla niektórych aborcja w pewny
                              > ch formach nie jest problemem i bardzo chciałbyś narzucić im swoją wolę. Dziwne
                              > , że ci, dla których aborcja jest ok nie zmuszają nikogo do aborcji - a Ty chci
                              > ałbyś zmusić wszystkie kobiety do donoszenia ciąży.
                              >
                              > Zawsze ubawiała mnie taka rozbieżność w narzucaniu poglądów i czynów.

                              Dziekuje za glebie psychologicznego sreeningu i pelna madrosci analize,
                              ale niestety - kula w plot!
                              ja nikomu nic nie usiluje narzucic. Przekonac - owszem.
                              • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:49
                                st.lucas napisał:

                                > Dziekuje za glebie psychologicznego sreeningu i pelna madrosci analize,
                                > ale niestety - kula w plot!
                                > ja nikomu nic nie usiluje narzucic. Przekonac - owszem.
                                *
                                To czemu robisz to tak agresywnie i dorzucasz epitety, vide "puszczalska" gdzieś tam niżej, eh? Czemu przypisujesz od razu najgorsze cechy ludziom, którzy dopuszczają się chociażby myśli o aborcji? Poza tym manipulujesz faktami.
                                Nie da się przekonywać normalnie, bez naskakiwania na kogoś, obrażania?
                                • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:58
                                  Podtrzymuje slowo "puszczalska" w odniesieniu do kobiet, ktore zyja jak im hormony
                                  zagraja i jak sie tylko da - baz odpowiedzialnosci.
                                  Jest to dobre, polskie okreslenie. Ma w sobie jezykowa trafnosc.

                                  Szanujaca sie kobieta nie wezmie go do siebie.
                                  • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:03
                                    st.lucas napisał:

                                    > Podtrzymuje slowo "puszczalska" w odniesieniu do kobiet, ktore zyja jak im horm
                                    > ony
                                    > zagraja i jak sie tylko da - baz odpowiedzialnosci.
                                    > Jest to dobre, polskie okreslenie. Ma w sobie jezykowa trafnosc.
                                    *
                                    Czyli każda kobieta, która poddała się/chce się poddać aborcji - będzie puszczalską czy nie?
                                    • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:08
                                      raohszana napisał:

                                      > st.lucas napisał:
                                      >
                                      > > Podtrzymuje slowo "puszczalska" w odniesieniu do kobiet, ktore zyja jak i
                                      > m horm
                                      > > ony
                                      > > zagraja i jak sie tylko da - baz odpowiedzialnosci.
                                      > > Jest to dobre, polskie okreslenie. Ma w sobie jezykowa trafnosc.
                                      > *
                                      > Czyli każda kobieta, która poddała się/chce się poddać aborcji - będzie puszcza
                                      > lską czy nie?

                                      Nie wiem. Nie wolno generalizowac.
                                      Jedna byla puszczalska i bedzie dalej.
                                      Druga sie zmieni.
                                      Trzecia natomiast dopiero puszczalska zostanie, choc nie byla.

                                      Napewno zadnej dokonana zbrodnia nie uszczesliwi.
                                      • lilith231988 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:34
                                        A czy puszczalska będzie również ta która rozpoczynając współżycie idzie do ginekologa prosząc o tabletki antykoncepcyjne, a jakże mądry ginekolog jej tych tabletek z niewiadomych przyczyn nie chce przepisac? Co jesli w tym przypadku prezerwatywa pęknie? Kto bedzie odpowiedzialny za aborcje? Pewnie powiesz że mogla isc prywatnie. Moze i mogła ale z jakiej racji ma płacić skoro lekarz przyjmujący państwowo nie chce wykonać swojego obowiązku.
                                        Inny przypadek kiedy kobieta ze względu na stan zdrowia nie może brać hormonów. A prezerwatywa bywa bardzo zawodna. Nie mówiąc już o innych naturalnych metodach. I co moze ma wtedy nie współżyc? Śmieszne.
                                        Nalejpiej to złożyć wszystko na kobiete. Przeciez wszystkie kobiety są puszczalskie i same sobie winne. Typowe polskie myślenie.
                                        • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:42
                                          lilith231988 napisała:

                                          > A czy puszczalska będzie również ta która rozpoczynając współżycie idzie do gin
                                          > ekologa prosząc o tabletki antykoncepcyjne, a jakże mądry ginekolog jej tych ta
                                          > bletek z niewiadomych przyczyn nie chce przepisac?

                                          Nieprzepisanie pigulek moze byc podyktowane wzgledami zdrowotnymi.
                                          Ale sa i inne metody NAPRAWDE antykoncepcyjne.

                                          > Co jesli w tym przypadku prezerwatywa pęknie?

                                          Prezerwatywy nie sa najpewniejszymi srodkami i nie jest to tajemnica.
                                          Jak sie podejmuje wspolzycie, to bierze sie za nie - jak za wszystko w zyciu!!! -
                                          ODPOWIEDZIALNOSC.

                                          > Kto bedzie odpowiedzialny za aborcje?

                                          Ta, ktora jej dokona.
                                          Ten ktory ja wysle.
                                          Ten, ktory ja przeprowadzi.
                                          I wszyscy, ktorz glosza, ze to jest ok.

                                          > Pewnie powiesz że mogla
                                          > isc prywatnie. Moze i mogła ale z jakiej racji ma płacić skoro lekarz przyjmuj
                                          > ący państwowo nie chce wykonać swojego obowiązku.

                                          Zabijanie nie nalezy do lekarskich obowiazkow.
                                          Lekarskie obowiazki polegaja na dzialaniach DOKLADNIE przeciwnych.

                                          > Inny przypadek kiedy kobieta ze względu na stan zdrowia nie może brać hormonów.
                                          > A prezerwatywa bywa bardzo zawodna. Nie mówiąc już o innych naturalnych metoda
                                          > ch. I co moze ma wtedy nie współżyc? Śmieszne.

                                          Istnieje Mirena. I istnieja wspomagajace srodki chemiczne.
                                          Z kim ja rozmawiam?

                                          > Nalejpiej to złożyć wszystko na kobiete. Przeciez wszystkie kobiety są puszczal
                                          > skie i same sobie winne. Typowe polskie myślenie.

                                          Ja tak nie mysle.
                                          Ale ja nie mysle jak typowy Polak, fakt.
                                              • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:51
                                                st.lucas napisał:

                                                > To jednak nie zabicie.
                                                *
                                                To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja pytam o odpowiedzialność. Więc?
                                                Ponawiam pytanie: A oddanie narodzonego dziecka - to odpowiedzialność czy pozbycie się odpowiedzialności za własne potomstwo?
                                                • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 15:42
                                                  raohszana napisał:

                                                  > st.lucas napisał:
                                                  >
                                                  > > To jednak nie zabicie.
                                                  > *
                                                  > To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja pytam o odpowiedzialność. Więc?
                                                  > Ponawiam pytanie: A oddanie narodzonego dziecka - to odpowiedzialność czy pozby
                                                  > cie się odpowiedzialności za własne potomstwo?

                                                  Wydaje mi sie ze to jest troche jednym i troche drugim.
                                                  Jest to "wybranie mniejszego zla".
                                          • lilith231988 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 16:03
                                            My mówimy w tym momencie o obowiązku przepisania skutecznego zabezpieczenia jeśli prosi o to pacjentka a lekarz bez wyraźnego powodu jej odmawia. I nie są to względy zdrowotne. To że są inne metody antykoncepcji powinien wiedzieć każdy ale niestety w powodu zerowej edukacji seksualnej często wiele młodych dziewczyn o tym nie wie. Sa też sytuacje kiedy kobieta z różnych powodów z których nie musi sie lekarzowi tłumaczyć wybiera jako forme zabezpieczenia właśnie tabletke antykoncepcyjna a nie inne metody. I taki lekarz który odmawia przepisania antykoncepcji ( bez wyraźnej przyczyny) jest tylko i wyłącznie odpowiedzialny za ewentualną aborcje i musi byc wyjatkowo głupi zeby nie zdawac sobie z tego sprawy.
                                            A co do mordowania - zamordować można OSOBĘ. Płód nie jest osobą gdyż nie jest jednostką świadomą i autonomiczną a więc nie posiada żadnych praw. Gdyby tak przyznawać prawa wszystkiemu tylko dlatego że żyje to rośliny też powinny mieć prawa, już nie mówiąc o zwierzętach zjadanych przez nas codziennie na obiad.
                                            Nie wierze ze jest pani lekarzem skoro wypisuje pani takie bzdury i to bez poparcia argumentami.

                                            • st.lucas Polska to nie Zwiazek Radziecki. 26.06.11, 17:17
                                              lilith231988 napisała:

                                              > My mówimy w tym momencie o obowiązku przepisania skutecznego zabezpieczenia jeś
                                              > li prosi o to pacjentka a lekarz bez wyraźnego powodu jej odmawia.

                                              Tak sie sklada, ze lekarz wykonuje wolny zawod, a nie jest urzednikiem.
                                              Polska to nie Zwiazek Radziecki. Pomylily sie Pani miejsca i epoki.
                                              Lekarz (jak i z reszta kazdy inny czlowiek) ma kierowac sie osadem wlasnego sumienia.
                                              Bo nie jest niewolnikiem. A pacjentka prosi - i moze tylko prosic - a nie zadac.
                                              Bo jest pacjentka, a nie nadzorczynia niewolnikow.
                                              Jezeli zas nie istnieje relacja wzajemnego zaufania i szacunku pomiedzy obojgiem -
                                              to oboje powinni sie grzecznie pozegnac. Bo Polska to Europa.

                                              > I nie są to względy zdrowotne. To że są inne metody antykoncepcji powinien wiedzieć każdy > ale niestety w powodu zerowej edukacji seksualnej często wiele młodych dziewczyn
                                              > o tym nie wie.

                                              Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przed podjeciem wspolzycia sie dowiedzialy.
                                              Jest internet. Jest prasa. Sa lekarze. Jezeli ktos bez üprawa jazdy siada za kierownica,
                                              ponosi tego skutki. I calkiem podobnie jest takze z innymi dziedzinami zycia.

                                              > Sa też sytuacje kiedy kobieta z różnych powodów z których nie musi sie lekarzowi
                                              > tłumaczyć wybiera jako forme zabezpieczenia właśnie tabletke
                                              > antykoncepcyjna a nie inne metody. I taki lekarz który odmawia przepisania anty
                                              > koncepcji ( bez wyraźnej przyczyny) jest tylko i wyłącznie odpowiedzialny za ew
                                              > entualną aborcje i musi byc wyjatkowo głupi zeby nie zdawac sobie z tego sprawy

                                              Trzeba byc wyjatkowo glupia, zeby wlasna ciaze przypisywac niecheci lekarza.
                                              Naprawde rekordowo glupia. Nawet bardziej niz w ZSRR.

                                              > A co do mordowania - zamordować można OSOBĘ. Płód nie jest osobą gdyż nie jest
                                              > jednostką świadomą i autonomiczną a więc nie posiada żadnych praw.

                                              Rozumiem wiec, ze zamordowanie Pani Filozof podczas snu nie byloby zbrodnia?

                                              > Gdyby tak przyznawać prawa wszystkiemu tylko dlatego że żyje to rośliny też powinny mieć > prawa, już nie mówiąc o zwierzętach zjadanych przez nas codziennie na obiad.

                                              W piatek tez? No, no... A nawiasem mowiac: zwierzeta tez maja prawa.
                                              Nie wiedziala Pani o tym do tej pory?

                                              > Nie wierze ze jest pani lekarzem skoro wypisuje pani takie bzdury i to bez popa
                                              > rcia argumentami.

                                              Mysle, ze ocene, kto powynapisywal bzdury zostawimy czytelnikom.
                                              A kwestia Pani wiary w to czy jestem lekarzem zupelnie mnie nie interesuje.
                                              • lilith231988 ... 26.06.11, 17:51
                                                Lekarz nie jest zatrudniony w państwowej przychodni czy szpitalu po to żeby pierdzieć w stołek a po to żeby wykonywać swoje obowiązki. I za pierdzenie w stołek nikt mu nie płaci.
                                                A przepisanie antykoncepcji należy do jego OBOWIĄZKU. Jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych of course. Gdyby hormony można było kupić bez recepty to oczywiście nie byłoby problemu, ale niestety tak nie jest. I za niechcianą ciąże w tym przypadku odpowiada wyłącznie lekarz jesli mozna kogoś takiego wogóle lekarzem nazwać.
                                                A jeśli wolno mi zapytać na kim ja pasożytuje podczas snu? Czy nie jestem wtedy jednostką autonomiczną?
                                                Proszę podać argumenty przemawiające za tym że płód nie jest pasożytem. Jeśli według pana jest to bzdura. I prosze się nie irytować.
                                                Oczywiście że czytelnicy osądzą kto ma racje ale nie rozumiem pańskiego manipulowania faktami.
                                                Pozdrawiam
                                                • lilith231988 Re: Jeszcze słówko o zwierzętach 26.06.11, 18:19
                                                  A swoja drogą skoro już jesteśmy przy zwierzętach, to podstawowym prawem jednostki świadomej i autonomicznej powinno być prawo do życia. Niestety wg naszej ludzkiej pokrętnej logiki to prawo mają tylko osoby a zwierzęta niestety osobami nie są (wygląda na to że kobiety w ciąży wg niektórych równiez osobami nie są). Ludzie są tak fałszywi i zakłamani że przy jedzeniu kotlecika albo zabijaniu muchy nawet nie zastanowią się nad prawami zwierząt. Ci sami ludzie wchodzą potem na forum i pitolą o prawach pasożyta.
                                                  To smutne. Zostawiam was z waszym jadem. Wiecej rozwagi życze co niektórym:)
                                                • anita58 Re: ... 26.06.11, 19:07
                                                  Dziewczyny, czemu Wy sie nie szanujecie?
                                                  Przeciez dyskutujecie na jego warunkach. Obraza Was, ma Was za puszczalskie i glupie a do tego jeszcze bawi go gwalt. Jak ten cham zostal dosadnie nazwany, to wielka obraza i dyskutowac nie bedzie. No pewnie, bo jestescie Wy, ktore dostosujecie sie do jego warunkow choc sprawy dotycza tylko Was. On nawet nie ma ochoty ponosic konsekwencji, gdy odmowi kobiecie recepty (pomijajac przeciwwskazania medyczne) na antykoncepcje!
                                                  Po co piszesz "pan", po co "pozdrawiam"?
                                                  Jak mozna zestawiac urodzone dziecko z pasozytowaniem (trafne okreslenie) w kobiecym ciele czy porownywanie ze snem? Przeciez to jest ewidentne traktowanie ciala kobiety jak maszyny podtrzymujacej zycie a maszyna przeciez nie ma prawa glosu. Przeciez koprofag tak Was widzi.
                                                  Albo brednie o wolnym zawodzie. Wolny zawod to piosenkarz. Lekarz w panstwowej przychodni czy szpitalu jest jak urzednik w urzedzie. Ma wykonywac swoje obowiazki zgodnie ze stanem wiedzy medycznej, bo po to dostal tam prace i za to dostaje pieniadze. A sumienie ma zostawic za drzwiami. Jak mu sumienie nie pozwala na wykonywanie sluzbowych obowiazkow to niech zmieni zawod. Co to za tekst, ze pacjentka moze tylko prosic? A moze powinna pasc na kolana i blagac? To co on pisze to anarchia i samowola.
                                                  A kuriozum jest pisanie, ze kobieta ma pomyslec 'przed', podczas gdy taki pyskujacy cham 'przed' nie mial najmniejszej ochoty myslec i od wlasnej fanaberii uzaleznia dostep do antykoncepcji (tabletki sa na recepte, o ktora kobieta ma grzecznie prosic).
                                                  • lilith231988 Re: ... 26.06.11, 19:21
                                                    anita58 spokojnie poczekajmy aż pan wielce mądry poda konkretne argumenty. Ja uwazam ze nawet dla najgorszego gówna należy się szacunek i staram sie prowadzic dyskusje na odpowiednim poziomie. A swoja drogą wspolczuje pacjentkom tego fanatyka dla ktorego kobieta to tylko pojemnik na płód. I co to za lekarz ktory nie odróżnia śpiacego czlowieka od pasozyta. Ośmiesza się tylko.
                                                    Pozdrawiam Cie serdecznie .
                                                  • veritas Napiszę tyle... 27.06.11, 00:42
                                                    ... ten pan to dość charakterystyczne przedstawiciel wcale niemałej w Polsce grupy ginekologów.

                                                    Której istnienie m.in spowodowało, że w ciążę zaszłam dopiero za granicami naszego kraju.

                                                    ------------------------------
                                                    Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
                                                  • tanebo Re: Napiszę tyle... 27.06.11, 06:35
                                                    A nastpni do nawracania szykują się aptekarze. Sposób na nich jest jeden - pogonić kmiotów. Zrobić ogólnopolską listę moherowych ginekologów i pozbawić ich dochodów.
                                        • i_tak_powiem13 Re: Drodzy aborcjonisci... 27.06.11, 23:50
                                          > Nie mówiąc już o innych naturalnych metodach

                                          Metoda naturalna wg Roetzera, ma wskaźnik Pearla od 0,19 do 1,00 przy niepełnym przestrzeganiu wszystkich zaleceń (przy pełnym od 0,10 do 0,20). Jest więc to skuteczność wyższa lub na poziomie tabletek jedno- i dwuskładnikowych, wkładek domacicznych czy iniekcji typu depo stosowanych ściśle wg zaleceń. Ale lepiej powtarzać farmazony o watykańskiej ruletce, niż poczytać i dowiedzieć się co nieco...
                                          • lilith231988 Re: Drodzy aborcjonisci... 28.06.11, 00:34
                                            Żyjemy w 21 wieku. Każda kobieta decyduje się na metodę odpowiednią dla siebie. Jeśli chce brać pigułki nikt nie ma prawa jej tego zabronić. O czym my wogóle rozmawiamy? O rzeczy prostej i oczywistej. I żaden konował nie będzie się zabawiał w wypisywanie bądź nie wypisywanie recept wg swojego widzimisie bo na miejsce takiego konowała są dziesiątki innych lekarzy.
                          • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:26
                            > A temat ten jest o tyle istotny dla tematu aborcja, ze np. w Holandii
                            > wskazaniem do aborcji bywa ...ciaza - jako zle samopoczucie!
                            > Tak wiec WHO-ska definicja choroby pasuje jak ulal...

                            Owszem, pasuje, jest tam o złym samopoczuciu związanym ze zmianami w organizmie.

                            > Mysle, ze jestem znacznie lepiej zorientowany w tym zagadnieniu od Pani.
                            > A propos: czy powyzej zalecane cwiczenie juz sama Pani odbyla? :-)

                            Uśmieszek oznacza, że żartujesz sobie z ewentualnego gwałtu, który być może mam za sobą? Bardzo zabawne, zaiste.
                            Jeśli jesteś zorientowany, to powinieneś wiedzieć, że większość gwałcicieli to osoby bliskie ofierze (mąż, brat, wujek, chłopak, znajomy). Wiesz też, skoro jesteś zorientowany, jak wygląda zgłaszanie gwałtu na policji. Wreszcie, powinieneś wiedzieć, jak się załatwia legalną aborcję (w publicznej placówce wszyscy mają sumienie, prywatnie oczywiście odkładają je na półkę). Nie powinno więc być trudno zrozumieć, że zgwałcona ma przed sobą ciąg dodatkowych upokorzeń i bólu zanim dostanie to, co jej się należy. W skrócie: legalna aborcja po gwałcie to fikcja.
                            Zresztą, jak jesteś za obroną życia od poczęcia, to powinieneś też być za zakazem aborcji w przypadku gwałtu.


                            > Ponad 99% ciaz to nie wynik gwaltu... To wynik braku odpowiedzialnosci.
                            > Ludzie wspolczesni bardzo chca byc OSOBAMI, ba OSOBISTOSCIAMI !
                            > Ale nie staraja sie byc OSOBOWOSCIAMI. I na tym polega problem.

                            Skąd pomysł, że państwo ma wymuszać na ludziach bycie osobowościami? I czy kobieta zmuszona do rodzenia, mimo że chciała usunąć, jest bardziej osobistością niż kobieta, która usunęła?

                            > I wreszcie: JAKIM PRAWEM ktos ma decydowac o moim zyciu
                            > i moim portfelu?
                            >

                            Uznaje się, że prawo do portfela jest w hierarchii duuuużo niżej niż prawo do ciała. Dlatego zgadzamy się, że np. częścią istnienia w społeczeństwie jest płacenie podatków. Natomiast nie zgadzamy się, żeby częścią życia w społeczeństwie było przymusowe dawstwo krwi, szpiku albo nerki.

                            >
                            > Mysle, ze odpowiedzialnosc kierowcy autobusu, pilota, lekarza nie jest mniejsza

                            Ojej, w Twoich stronach państwo zmusza ludzi do bycia kierowcami, pilotami i lekarzami?

                            > Zadaniem panstwa jest ochrona zycia oraz wlasnosci duchowej i materialnej
                            > obywateli. Zycie po pierwsze. Zycie - nie kubel skrwawionych strzepow niewiniat
                            > ka!

                            Spokojnie, spokojnie. Wiesz ile skrawawionych niewiniątek jest spłukiwanych po naturalnych poronieniach albo po tym, jak jajo się nie zagnieździ? I kobieta zwykle nie wie nawet, że miała w sobie przez parę dni niewiniątko. A duchowej własności niewiniątko nie ma żadnej.
                            Życie tego niewiniątka przez pierwsze miesiące to pasożytowanie na czyimś ciele. Żeby chronić to "życie", państwo musi pozbawić kobietę ochrony jej prawa do ciała. Rozumiem, że na czas ciąży kobieta traci obywatelstwo na rzecz zarodka i płodu?
                          • anita58 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:46
                            st.lucas napisał:

                            > > A o tym, jak wygląda praktyka Pan słyszał? Polecam ćwiczenie praktyczne:
                            > dać si
                            > > ę zgwałcić i spróbować załatwić legalną aborcję.
                            >
                            > Mysle, ze jestem znacznie lepiej zorientowany w tym zagadnieniu od Pani.
                            > A propos: czy powyzej zalecane cwiczenie juz sama Pani odbyla? :-)
                            masz swiadomosc ze jestes cynicznym koprofagiem?

                            > Ponad 99% ciaz to nie wynik gwaltu... To wynik braku odpowiedzialnosci.
                            w przypadku twoich rodzicow to racja. Gdyby tatus zalozyl kondoma, albo mamusia usunela, nie musielibysmy czytac tutaj na forum twoich ekskrementow, jak chocby zacytowany powyzej.
                            • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:05
                              anita58 napisała:

                              > > Ponad 99% ciaz to nie wynik gwaltu... To wynik braku odpowiedzialnosci.
                              > w przypadku twoich rodzicow to racja. Gdyby tatus zalozyl kondoma, albo mamusia
                              > usunela, nie musielibysmy czytac tutaj na forum twoich ekskrementow, jak chocb
                              > y zacytowany powyzej.

                              Wielce dziekuje za pelna merytorycznych tresci opinii na jakze wspanialym poziomie!
                              Pani wypowiedz jasno dowodzi, ze ludowi (nie)pracujacemu miast i wsi blisko juz
                              w Polsce do internetu...

                              Niemniej jednak pozwole sobie sprostowac 2 Pani bledy:
                              1. Rzeczowniki niezywotne w bierniku w liczbie pojedynczej zgadzaja sie z mianownikiem -
                              nalozyc kondom (a nie: kondoma)
                              2. Ekstrementy (a nie eksrementy jak raczyla Pani napisac) slychac tylko gdy plyna...

                              Na tym uwazam nasza dyskusje za zakonczona - na wieki.
                      • jael53 Re: Szanwny Pan 26.06.11, 13:17
                        Słyszał, owszem, o Hipokratesie. Nader wyrywkowo. Jest tekst, nazwany przysięgą H., a nim słowa o nie daniu niewieście środka poronnego. Znakomicie.

                        Teraz zagadka: co te słowa znaczyły w czasach Hipokratesa. Ano, z pewnością tyle, że niewiasta nie była jednostką uprawnioną do dysponowania takim środkiem. W tej rocie nie ma nic o tym, że "nie dam (środka p.) nikomu" - czyli także panu dla pani albo niewolnicy. Taka była w czasach greckiego antyku procedura: to wolny mężczyzna decydował o stanie liczebnym swojego domu. W zależności od polis, mógł to zrobić albo na etapie wczesnym, albo po urodzeniu dziecka przez kobietę. Jeśli podejmował decyzję po narodzinach (nieuznanie, tzw. wysadzenie) znowu - w zależności od praw lokalnych, mogło to oznaczać uśmiercenie noworodka, wyniesienie na śmietnisko lub sprzedanie.

                        Przysięga Hipokratesa milczy o tych praktykach - czyli zmilcza rozwiązania oczywiste i prawnie dozwolone. Nie odnosi się ona do aborcji lecz do uprawnienia kobety do uzyskania osobiście środka poronnego. I tak wygląda dziedzictwo antyku, będące (słynnym) fundamentem cywilizacji etc.
                        • hermina5 Re: Szanwny Pan 26.06.11, 13:28
                          Ależ oczywiscie, ze Hipokrates nie mógł dawać niewiescie środka poronnego, tak samo jak nie asystował przy porodzie ! W tych czasach robiły to AKUSZERKI! Tak samo jak w przysiedze Hipokratesa znajduje sie fragment o tym, ze nie będzie krajał - bo tym zajmowali się chirurdzy!

                          To kwestia cechu - tylko tyle i aż tyle.

                          • raohszana Re: Szanwny Pan 26.06.11, 13:40
                            Ano nie tylko tego - bodajże Jońca w swojej książce o procesach karnych analizował temat aborcji i jej karalności. Z przekazów wynikało, że nie szło o samo przerywanie ciąży, ale o to, co już wcześniej zauważono, że to MĘŻCZYZNA, pater familias, i tylko on, mógł decydować o posiadaniu lub nie dzieci i ich ilości [ w jaki sposób - zależnie akuratnie od rządów i prawa ].
                            • jael53 Re: Szanowny Pan 26.06.11, 13:47
                              Zauważ, jak ten właśnie wątek jest skrzętnie omijany. Zwłaszcza przez tych wymownych Szanownych Panów, którzy najpierw pouczają o "fundamentach cywilizacji", o tym, żeby nie wychodzić poza granice racjonalnego dyskursu, a potem udają, że całkiem sporych kamieni w tych fundamentach nie widzą tudzież egzaltują się jak pensjonarki.
                              • raohszana Re: Szanowny Pan 26.06.11, 13:52
                                W ogóle mnie to zawsze bawi, że najgłośniej w takich sytuacjach gardłują faceci, którzy ani ciąży nie doświadczą ani nie obchodzi ich los urodzonych już dzieci [ to typowe dla fanatyków KK, nie? ]
                                No bo jakżeby tak - że to cosik przez chłopa, że to chłop coś? A skąd, pani, same świnte! W ogóle pomijają fakt, że od samego początku to mężczyzna rządził i to, jak zmieniały się decyzje i "poglądy" ogółu - zależało od tego, który chłop był u władzy.
                                • jael53 Re: Szanowny Pan 26.06.11, 14:10
                                  Ktoś kiedyś zgryźliwie podsumował dokonania ideologiczne KK w tej materii: gdyby faceci zachodzili w ciążę, to z aborcji zrobiliby sakrament. Podejrzewam, że coś tu jest na rzeczy.
                                  • raohszana Re: Szanowny Pan 26.06.11, 14:43
                                    Ba, na pewno jest. Ale mężczyzna - pan i władca wszechrzeczy - wie lepiej, co kobieta powinna, puch marny, wór nieczystości!
                                    I, oczywiście, w innej formie nie umieją jak naskakiwać i drzeć papę o morderstwie, niemoralności. A żaden taki czy taka, fanatyk, bo inaczej nie da rady nazwać, nie podejdzie, nie powie: słuchaj, ja wiem, że trudno, ale chodź, ja Ci pomogę, chodź, opowiem jakie są wyjścia, zobaczysz, że można inaczej.
                                    • st.lucas Re: Szanowny Pan 26.06.11, 14:47
                                      raohszana napisał:

                                      > Ba, na pewno jest. Ale mężczyzna - pan i władca wszechrzeczy - wie lepiej, co k
                                      > obieta powinna, puch marny, wór nieczystości!
                                      > I, oczywiście, w innej formie nie umieją jak naskakiwać i drzeć papę o morderst
                                      > wie, niemoralności. A żaden taki czy taka, fanatyk, bo inaczej nie da rady nazw
                                      > ać, nie podejdzie, nie powie: słuchaj, ja wiem, że trudno, ale chodź, ja Ci pom
                                      > ogę, chodź, opowiem jakie są wyjścia, zobaczysz, że można inaczej.

                                      Tak, tak, mezczyzni sa okropni!
                                      Ale swiat bez nich?... Vide "Sexmisja" - Brrrr :-)))
                                      • raohszana Re: Szanowny Pan 26.06.11, 14:49
                                        st.lucas napisał:

                                        > Tak, tak, mezczyzni sa okropni!
                                        > Ale swiat bez nich?... Vide "Sexmisja" - Brrrr :-)))
                                        *
                                        My, my, wykrzaczasz się pan na czytaniu - tam było nawet i o babach. Natomiast faktem jest, że przez wieki rządzili mężczyźni i niektórym się to bardzo nie podoba, że już nie rządzą, tylko kobiety chcą mieć coś do powiedzenia.
                                        Aczkolwiek - przeczytaj, proszę, jeszcze raz, całą dyskusję, a potem się wypowiadaj, a nie lecisz wygodnym stereotypem po przeczytaniu pierwszego zdania.
                  • hermina5 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:23
                    >Ciaza nie jest choroba, szanowna Pani.

                    Szanowny Panie, zapraszam na oddziały patologii ciąży - tam pan zobaczysz do czego ten naturalny , fizjologiczny stan niekiedy doprowadza. Bo to, ze jest w stanie wyprawić kobietę nieiedy na tamten swiat , chyba jest oczywiste, czy to też trzeba tłumaczyć , panie lakarzu z Turyngii, którey całe dnie i noce siedzisz na forum i dzielisz kobiety na puszczalskie i głupie, które powinny leczyć sie w kliniakzch weterynaryjnych oraz resztę.
                    • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:55
                      hermina5 napisała:

                      > >Ciaza nie jest choroba, szanowna Pani.
                      >
                      > Szanowny Panie, zapraszam na oddziały patologii ciąży - tam pan zobaczysz do cz
                      > ego ten naturalny , fizjologiczny stan niekiedy doprowadza.

                      Patologia ciazy nie jest mi obca, szanowna Pani, zwlaszcza jako ginekologowi...

                      > Bo to, ze jest w stanie wyprawić kobietę nieiedy na tamten swiat , chyba jest oczywiste,
                      > czy to też trzeba tłumaczyć , panie lakarzu z Turyngii,

                      I co w zwiazku z tym?
                      Czy nalezy wyskrobac ludzkosc?
                      A jesli zacytuje prof. R.Debskiego "Co to za baba ktorej nic nie boli!", bedzie to wskazaniem
                      do zakonczania cierpien wszystkich owulujacych i miesiaczkujacych poprzez
                      usuniecie ich wewnetrznych narzadow plciowych?
                      Bo przeciez jest faktem, ze prawidlowy cykl kobiety jest zwiazany z dolegliwosciami.
                      Bolesne miesiaczki, to miesiaczki zwiazane z jajeczkowaniem...
                      "Zycie jest ciezkie i na ogol konczy sie smiercia."

                      I z tego powodu mamy dac przyzwolenie na cywilizacje smierci?!
                      Nigdy.

                      > którey całe dnie i noce siedzisz na forum i dzielisz kobiety na puszczalskie i głupie,
                      > które powinny leczyć sie w kliniakzch weterynaryjnych oraz resztę.

                      Kocham kobiety i lubie im pomagac.
                      Tego rodzaju "pomoc" jak "antykoncepcja po" uwazam jednak za zadna pomoc.
                      Kobiety, tak jak i mezczyzni, bywaja nieodpowiedzialne.
                      I prawdziwe budowanie godnosci kobiety
                      to wychowanie w odpowiedzialnosci.

                      Obserwuje tendencje do zycia w wolnosci bez odpowiedzialnosci.
                      Ale to nie jest mozliwe.
                      • hermina5 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:02
                        A jesli zacytuje prof. R.Debskiego "Co to za baba ktorej nic nie boli!", bedzie
                        > to wskazaniem
                        > do zakonczania cierpien wszystkich owulujacych i miesiaczkujacych poprzez
                        > usuniecie ich wewnetrznych narzadow plciowych?

                        Nie. Będzie to określeniem twojego podejscia do kobiet. Po prostu. Owulujace i meieiaczkujace, o ile je bardzo boli, co dotyczy jakiś 20% kobiet dostaja środek rozkurczowy i po sprawie. Niestety, cuktrzycy ciążowej , zatrucia ciazowego, rzucawki, udaru ciązowego za pomoca srodka przeciwbólowego nie rozwiazesz.

                        > Bo przeciez jest faktem, ze prawidlowy cykl kobiety jest zwiazany z dolegliwosc
                        > iami.

                        Nie jest. Właśnie absolutnie nie jest i powie ci to kazda kobieta z prawidłowym cyklem. Mnie nic nie boli, po prostu krwawię. Kobieta z endometriozą wyje z bólu.

                        Wyobraż sobie, z e ostatnio w ramach przysłowia, co to za baba, której nic nie boli wysłano na temten swiat cięzarną w przetoką jelitową - bo za bardzo przjmowała się , cytuje : bólem własnej dupy niż dzieckiem.

                        W efekcie , po kilku miesiacach meczarni w szpitalu poroniła, a zaraz potem zmarła. Bo co to za baba, której nic nie boli.

                        • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:12
                          O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                          bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.

                          Ok. Odnotowuje ten punkt widzenia.
                          Mozna powiedziec: na swoj sposob interesujacy.
                          • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:23
                            > O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                            > bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.
                            >

                            Pan ciągle ma problemy z pojęciem idei, że kobieta sama o sobie decyduje. Że nikt nie ma prawa jej powiedzieć, że coś powinna albo nie powinna robić ze swoim ciałem. Że jeśli ma ochotę się męczyć z ciążą, porodem i wychowaniem, to nikt nie ma prawa jej zabraniać.
                            • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:35
                              cytrynowe napisała:

                              > > O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                              > > bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.
                              > >
                              >
                              > Pan ciągle ma problemy z pojęciem idei, że kobieta sama o sobie decyduje. Że ni
                              > kt nie ma prawa jej powiedzieć, że coś powinna albo nie powinna robić ze swoim
                              > ciałem. Że jeśli ma ochotę się męczyć z ciążą, porodem i wychowaniem, to nikt n
                              > ie ma prawa jej zabraniać.

                              Zgadzam sie.
                              I wymagam tylko konsekwencji: nasze dzialania rodza odpowiedzialnosc.
                              Jezeli kobieta zaszla w ciaze, to ma nie zabijac.

                              To tak jakby usankcjonowac smieszne i balamutne tlumaczenia tatusiow
                              niechacych placic alimentow: "Bo to nie moja wina."
                              • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 15:14
                                > Zgadzam sie.
                                > I wymagam tylko konsekwencji: nasze dzialania rodza odpowiedzialnosc.
                                > Jezeli kobieta zaszla w ciaze, to ma nie zabijac.
                                >

                                To może być element moralności, ale nie prawa. Innymi słowy, można potępić kobietę, która ucieka od odpowiedzialności, ale nie wolno zmuszać jej prawem do ponoszenia odpowiedzialności. Prawo może pełnić rolę umoralniającą i edukacyjną, ale nie w tak drastycznym zakresie.
                                Poza tym życie nie jest czarno-białe. Dostępność do bezpłatnej i bezpiecznej aborcji powinny mieć też ofiary gwałtu nawet jeśli nie zgłoszą się na policję (z przeróżnych powodów mogą tego nie chcieć: upokorzenie, strach przed gwałcicielem, strach przed rodziną, chęć jak najszybszego zapomnienia o wszystkim). Można to zapewnić tylko udostępniając aborcję wszystkim na żądanie.
                                • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 15:48
                                  cytrynowe napisała:

                                  > > Zgadzam sie.
                                  > > I wymagam tylko konsekwencji: nasze dzialania rodza odpowiedzialnosc.
                                  > > Jezeli kobieta zaszla w ciaze, to ma nie zabijac.
                                  > >
                                  >
                                  > To może być element moralności, ale nie prawa. Innymi słowy, można potępić kobi
                                  > etę, która ucieka od odpowiedzialności, ale nie wolno zmuszać jej prawem do pon
                                  > oszenia odpowiedzialności. Prawo może pełnić rolę umoralniającą i edukacyjną, a
                                  > le nie w tak drastycznym zakresie.
                                  > Poza tym życie nie jest czarno-białe. Dostępność do bezpłatnej i bezpiecznej ab
                                  > orcji powinny mieć też ofiary gwałtu nawet jeśli nie zgłoszą się na policję (z
                                  > przeróżnych powodów mogą tego nie chcieć: upokorzenie, strach przed gwałciciele
                                  > m, strach przed rodziną, chęć jak najszybszego zapomnienia o wszystkim). Można
                                  > to zapewnić tylko udostępniając aborcję wszystkim na żądanie.

                                  No tak, ale gdzie wtedy umoralniajaca rola prawa?

                                  W gruncie rzeczy chodzi o aspekt praktyczny: co rzeczywiscie zmniejsza ilosc aborcji?
                                  Doswiadczenia francuskie, niemieckie i zwlaszcza brytyjskie wydaja sie wyraznie
                                  zaprzeczac tezie o redukcji liczby aborcji wskutek latwej dostepnosci jej farmakolo-
                                  gicznego surogatu!

                                  Mam wiele do zarzucenia polskiemu prawu, ale w tym przypadku jest chyba nieodlegle
                                  praktycznemu rozsadkowi: karalnosc bez penalizacji. To zmusza do odpowiedzialnosci.
                                  Do myslenia PRZED.
                                  • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 16:22
                                    >
                                    > No tak, ale gdzie wtedy umoralniajaca rola prawa?

                                    A kto powiedział, że prawo ma zawsze umoralniać? I jeszcze że ma umoralniać po linii katolickiej moralności? A może powinno implementować moralność, według której kobieta ma wyłączne prawo do decydowania o swoim ciele i swojej płodności? I czyż czyn nie jest moralny tylko wtedy, gdy jest dobrowolny, a nie wymuszony?

                                    > W gruncie rzeczy chodzi o aspekt praktyczny: co rzeczywiscie zmniejsza ilosc ab
                                    > orcji?
                                    > Doswiadczenia francuskie, niemieckie i zwlaszcza brytyjskie wydaja sie wyraznie
                                    >
                                    > zaprzeczac tezie o redukcji liczby aborcji wskutek latwej dostepnosci jej farma
                                    > kolo-
                                    > gicznego surogatu!

                                    Bez legalnych aborcji tak naprawdę nie wiemy, ile ich w jest, więc brak redukcji to spekulacje. Możemy się też klepać z zadowoleniem po plecach, że polskie prawo zmusza i wychowuje do odpowiedzialności, ale więcej w tym pobożnych życzeń niż rzeczywistości. Mamy bliski zeru przyrost naturalny; jednocześnie beznadziejny poziom świadomości seksualnej oraz brak taniej i łatwo dostępnej antykoncepcji. Można wierzyć w cuda, że Polacy są wyjątkowo sprawni w używani kalendarzyka albo wyjątkowo wstrzemięźliwi, a może uwielbiają seks analny. Można też po prostu przyznać uczciwie, że zakaz aborcji to fikcja.

                                    > Mam wiele do zarzucenia polskiemu prawu, ale w tym przypadku jest chyba nieodle
                                    > gle
                                    > praktycznemu rozsadkowi: karalnosc bez penalizacji. To zmusza do odpowiedzialnosci.
                                    > Do myslenia PRZED.

                                    Taaak... Raczej napełnia portfele Pańskim kolegom po fachu.
                          • hermina5 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:33
                            O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                            > bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.

                            Nie. To jest odpowiedz na perorowanie, ze ciąza to stan fizjologiczny, nie choroba. Ciaza to stan fizjologiczny, który niejednokrotnie wywołuje chorobę - nieprzyjemne to moze być ukaszeniwe komara, zatrucie ciązowe zagraża zyciu.
                            • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:45
                              hermina5 napisała:

                              > O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                              > > bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.
                              >
                              > Nie. To jest odpowiedz na perorowanie, ze ciąza to stan fizjologiczny, nie chor
                              > oba. Ciaza to stan fizjologiczny, który niejednokrotnie wywołuje chorobę - niep
                              > rzyjemne to moze być ukaszeniwe komara, zatrucie ciązowe zagraża zyciu.

                              Nie tylko ciaza, ale i w ogole zycie ma to do siebie, ze wywoluje choroby...
                              To w ogole taka "choroba przenoszona droga plciowa".
                          • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:48
                            st.lucas napisał:

                            > O ile dobrze zrozumialem, zadna kobieta nie powinna zajsc w ciaze,
                            > bo to boli, jest nieprzyjemne i grozi jej zyciu.
                            >
                            > Ok. Odnotowuje ten punkt widzenia.
                            > Mozna powiedziec: na swoj sposob interesujacy.
                            *
                            I nie wiesz pan, że miesiączkowania się nie wybiera, tak?
                            Natomiast co do zachodzenia w ciążę - to już można kontrolować, aczkolwiek nie zawsze wychodzi. Ale z urzędu, jak miesiączki i jej bolesności bądź nie, nie dają.
                          • lilith231988 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 16:21
                            I właśnie o to chodzi. Nie można nakazać nikomu żeby poświęcał swoje zdrowie a często i życie. Ciąża jest bardzo niebezpieczna, to nie jest przepraszam za wyrażenie pierdnięcie. Myślę że każdy to rozumie. Dlatego trzeba bronić praw OSÓB.
                      • wypasiona_foczka Re: Drodzy aborcjonisci... 31.07.11, 13:39
                        Tak się "przysłuchuję" całej dyskusji i ciśnie mi się na usta jedno tylko pytanie:
                        Czemu człowieku wybrałeś ten zawód?
                        Czemu wiedząc o tym jakie są cienie zawodu ginekologa (antykoncepcja, aborcja) zdecydowałeś się tak pracować? Wiedziałeś przecież, że są w tym zawodzie elementy, których nie uznajesz, nie akceptujesz i akceptował nigdy nie będziesz...
                        Czy nie po to właśnie by robić przeszkody myślącym inaczej niz Ty? by utrudniać, "umoralniać źle prowadzące się"? stawiać się na pozycji "Boga" - to Ty decydujesz o czyimś życiu (zarówno płodu jak i matki), czyimś losie? Dowartościowywać się tym, że pacjentka musi cię "prosić" a Ty i tak nie dasz jak nie będziesz chciał? TO JEST CHORE.
                        Dowartościowuje Cie ta mała podjazdowa wojenka?
                        Jesli ktoś nie ma predyspozycji/pełnej świadomości do wykonywania danego zawodu to nie powinien go wykonywać wcale... To chyba jest ta odpowiedzialność o której tak piejesz od 20 postów, nie?
                        Nie można dobrze pracować nie wykonując wszystkich swoich obowiązków, powie Ci to każdy pracodawca. Wiem co powiesz, że masz moralność, która na pewne rzeczy nie pozwala. Rozumiem to całkowicie. Moralnośc to coś co nie podlega dyskusji ani relatywizmowi, przynajmniej nie powinno ale po co wybrałeś zawód, w którym Twoje poczucie moralności będzie lub może być przeciwwskazaniem do niektórych Twoich obowiązków?
              • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 11:53
                st.lucas napisał:

                > Rozwazcie prosze sine ira et studio, ze Hypokrates chrzescjaninem nie byl...
                >

                Nie jest pewne, czy przysięga Hipokratesa zakazuje aborcji. Dokładne angielskie tłumaczenie odpowiedniego fragmentu to "I will not give a woman a pessary to cause an abortion" i odnosi się tylko do tego jednego rodzaju aborcji, chociaż znano wiele innych. Niewykluczone, że zakazano pessarium, bo może szkodzić kobiecie, a nie bo powoduje aborcję.

                > A ja powiem tak: Aborcja to najszybsza droga do zniszczenia tego panstwa i zani
                > ku
                > narodow, ktore proaborcyjne panstwa ukonstytuowaly! Vide prognozy demograficzne
                >

                Możesz traktować siebie jako żywy inwentarz państwa i narodu, którym państwo i naród może dowolnie dysponować. Ale inni są ludźmi z przyrodzoną im wolnością i godnością. Nie są własnością państwa ani narodu.

                > Bo podstawowym prawem kazdego czlowieka jest
                > prawo do zycia. Zakwestionowanie go, to zakwestionowanie wszystkiego.
                >

                Skoro już badamy historię idei, to być może wiesz, że prawa człowieka, w tym prawo do życia, wymyślono bardzo niedawno temu. Wymyślono je jako przysługujące od momentu narodzin, nie od momentu poczęcia.

                > Nota bene plod posiada w wielu krajach prawo dzidziczenia, ale nie prawo do zyc
                > ia...

                Nie ma prawa do dziedziczenia. Prawo do dziedziczenia ma przyszłe urodzone dziecko. Jeśli się nie urodzi, to z punktu widzenia prawa spadkowego uważa się, że nie było żadnego dziecka.
                Więc nie musisz się martwić logiką, bo identyczna sytuacja jest z prawem do życia: jak się urodzi, to będzie miało prawo do życia.
                • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 12:25
                  cytrynowe napisała:

                  > Nie jest pewne, czy przysięga Hipokratesa zakazuje aborcji. Dokładne angielskie
                  > tłumaczenie odpowiedniego fragmentu to "I will not give a woman a pessary to c
                  > ause an abortion" i odnosi się tylko do tego jednego rodzaju aborcji, chociaż z
                  > nano wiele innych. Niewykluczone, że zakazano pessarium, bo może szkodzić kobie
                  > cie, a nie bo powoduje aborcję.

                  Niewykluczone, ale i nie potwierdzone.
                  P.S. Po co mi przeklad via lingua anglese?

                  > > A ja powiem tak: Aborcja to najszybsza droga do zniszczenia tego panstwa
                  > i zaniku narodow, ktore proaborcyjne panstwa ukonstytuowaly! Vide prognozy demogr
                  > aficzne
                  > Możesz traktować siebie jako żywy inwentarz państwa i narodu, którym państwo i
                  > naród może dowolnie dysponować. Ale inni są ludźmi z przyrodzoną im wolnością i
                  > godnością. Nie są własnością państwa ani narodu.

                  Z tym punktem widzenia zgadzam sie calkowicie.
                  Ale cytat ze mnie byl oderwany od mojej polemiki - tlumaczylem,
                  ze poglad Kosciola nie jest antypanstwowy.
                  A co do godnosci ludzkiej: Czy nie jest nia zycie odpowiedzialne?!

                  > > Bo podstawowym prawem kazdego czlowieka jest
                  > > prawo do zycia. Zakwestionowanie go, to zakwestionowanie wszystkiego.
                  > Skoro już badamy historię idei, to być może wiesz, że prawa człowieka, w tym pr
                  > awo do życia, wymyślono bardzo niedawno temu. Wymyślono je jako przysługujące o
                  > d momentu narodzin, nie od momentu poczęcia.

                  Prawo do zycia jest nie tylko z dawna historycznie sformuowane.
                  Jest ono samo w sobie "hierarchicznie" wyzej umiejscowione,
                  od prawa do wlasnosci. I to wlasnie mialem na mysli: supremacje prawa do zycia.

                  > > Nota bene plod posiada w wielu krajach prawo dzidziczenia, ale nie prawo
                  > do zycia...
                  >
                  > Nie ma prawa do dziedziczenia. Prawo do dziedziczenia ma przyszłe urodzone dzie
                  > cko. Jeśli się nie urodzi, to z punktu widzenia prawa spadkowego uważa się, że
                  > nie było żadnego dziecka.
                  > Więc nie musisz się martwić logiką, bo identyczna sytuacja jest z prawem do życ
                  > ia: jak się urodzi, to będzie miało prawo do życia.

                  Ja sie nie martwie. Ja tylko pragne skromnie zauwazyc, ze takze martwi
                  urodzeni nie dziedzicza...
                  • cytrynowe Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:04
                    > Niewykluczone, ale i nie potwierdzone.

                    To po co twierdzisz, że Hipokrates zabraniał aborcji? To jest tak samo niepotwierdzone. Wiadomo natomiast, że za jego czasów aborcja różnymi sposobami była dość powszechnie wykonywana.

                    > A co do godnosci ludzkiej: Czy nie jest nia zycie odpowiedzialne?!

                    W sensie, że jak ktoś żyje nieodpowiedzialnie, to traci godność? Nie. Godność ma się przyrodzoną i niezbywalną. Zamachem na ową godność jest rozporządzanie czyimś ciałem (np. zmuszanie do ciąży i rodzenia).

                    > Prawo do zycia jest nie tylko z dawna historycznie sformuowane.
                    > Jest ono samo w sobie "hierarchicznie" wyzej umiejscowione,
                    > od prawa do wlasnosci. I to wlasnie mialem na mysli: supremacje prawa do zycia.

                    Hierarchia praw i to, komu przysługują, zależało od czasu i miejsca. Nie budziło kiedyś żadnych kontrowersji odbieranie komuś praw z powodu wieku, płci, obywatelstwa, stanu społecznego.
                    Prawo do życia zarodka/płodu to spore przekłamanie, bo to nie jest to samo prawo, które przysługuje ludziom urodzonym. Prawo zarodka do życia oznacza, że ma on prawo dysponować czyimś ciałem. Nikomu urodzonemu nie pozwalamy na coś podobnego. Pozbawienie kogoś w tak drastyczny sposób kontroli nad swoim ciałem i życiem byłoby uznane za zamach na wolność, godność i nietykalność cielesną.

                    > Ja sie nie martwie. Ja tylko pragne skromnie zauwazyc, ze takze martwi
                    > urodzeni nie dziedzicza...

                    Owszem, powinno być "żywo urodzone dziecko". Reszta pozostaje w mocy.

                    • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 13:34
                      cytrynowe napisała:

                      > > Niewykluczone, ale i nie potwierdzone.
                      >
                      > To po co twierdzisz, że Hipokrates zabraniał aborcji? To jest tak samo niepotwi
                      > erdzone. Wiadomo natomiast, że za jego czasów aborcja różnymi sposobami była do
                      > ść powszechnie wykonywana.

                      Po pierwsze: nie pilem z Pania Bruderschaftu... wiec prosze per Pan -
                      nie bede tego traktowal jako protekcjonalizm!
                      Po drugie: przysiega Hypokratesa brzmi jak brzmi. Mozna sie bawic w rozne przypuszczenia,
                      ale nie zostaly one potwierdzone, wiec trzymajmy sie tekstu jaki jest.
                      Po trzecie: wlasnie powszechnosc stosowania alkaloidow sporyszu przemawia
                      za wartoscia tego co hypokrates napisal! Ten bystry obserwator zauwazyl skutki odlegle
                      u kobiet, ktore dokonaly farmakologicznej aborcji.
                      Depresja szczesciem nie jest. Nierzadko konczy sie samobojstwem.

                      Osobiscie, a pracuje juz 20 lat, NIGDY nie zetknalem sie z kobieta zalujaca, ze ma dziecko.
                      Ale wielokrotnie spotkalem pacjentki chorujace na poabortywna depresje.
                      Mysle, ze tajemnica szczescia zawiera sie jednak w przyjeciu krzyza.
                      Nie to, zebym byl specjalnym milosnikiem islamu, ale ...Badania szczesliwosci
                      u muzulmanek wykazuja, ze sa znacznie czesciej szczesliwe od Europejek. (!)
                      Ku przemysleniom. (Nie ku islamizacji!) ;-)

                      > > A co do godnosci ludzkiej: Czy nie jest nia zycie odpowiedzialne?!
                      >
                      > W sensie, że jak ktoś żyje nieodpowiedzialnie, to traci godność? Nie. Godność m
                      > a się przyrodzoną i niezbywalną. Zamachem na ową godność jest rozporządzanie cz
                      > yimś ciałem (np. zmuszanie do ciąży i rodzenia).

                      Stop, stop, stop!
                      Albo - albo: Albo uznaje Pani prawa niezbywalne, albo popiera aborcje...
                      Skoro wszystko mzna prawnie uchwalic i zadekretowac, to skad "niezbywalna godnosc"?

                      Pytam: S K A D ???

                      Na czym mozna sie oprzec, jesli nie na skale. I co moze byc ta skala jak nie Chrystus?

                      A poza tym ja nie napisalem, ze czlowiek nieodpowiedzialny nie ma godnosci.
                      Ja napisalem, ze zycie odpowiedzialne jest godne czlowieka.
                      "A co do godnosci ludzkiej: Czy nie jest nia zycie odpowiedzialne?!"

                      Taka sobie "mala" roznica.

                      > > Prawo do zycia jest nie tylko z dawna historycznie sformuowane.
                      > > Jest ono samo w sobie "hierarchicznie" wyzej umiejscowione,
                      > > od prawa do wlasnosci. I to wlasnie mialem na mysli: supremacje prawa do
                      > zycia.
                      >
                      > Hierarchia praw i to, komu przysługują, zależało od czasu i miejsca. Nie budził
                      > o kiedyś żadnych kontrowersji odbieranie komuś praw z powodu wieku, płci, obywa
                      > telstwa, stanu społecznego.

                      Ja juz nie blagam o nic innego jak tylko o logiczna konsekwencje:
                      albo isnieja rzeczy niezbywalne, albo nie. Bez wzgledu na historie!

                      > Prawo do życia zarodka/płodu to spore przekłamanie, bo to nie jest to samo praw
                      > o, które przysługuje ludziom urodzonym.

                      Z pewnoscia. Bo zarodek ma prawo do zycia i ma prawo dzidziczyc,
                      ale nic materialnie nie posiada. Jednak on tez posiada godnosc.
                      Poniewaz jednak nie tylko nie jest dorosly, ale nie jest nawet dzieckiem,
                      jego prawa sa dostosowane do jego wieku.

                      Bez wzgledu jednak na wiek prawa do zycia nie da sie zamienic na smierc.
                      Tak jeak przykazania "nie zabijaj!" nie sposob zmienic w "zabijaj!".

                      A prawo do zycia jest "powyzej" wszelkich innych praw, nawet do zdrowia.
                      I dlatego prawo do zdrowia matki musi tu ustapic!

                      > Prawo zarodka do życia oznacza, że ma o
                      > n prawo dysponować czyimś ciałem. Nikomu urodzonemu nie pozwalamy na coś podobn
                      > ego. Pozbawienie kogoś w tak drastyczny sposób kontroli nad swoim ciałem i życi
                      > em byłoby uznane za zamach na wolność, godność i nietykalność cielesną.

                      Natomiast rozkawalkowanie niewiniatka nie narusza jego nietykalnosci? Hmmm...

                      > > Ja sie nie martwie. Ja tylko pragne skromnie zauwazyc, ze takze martwi
                      > > urodzeni nie dziedzicza...
                      >
                      > Owszem, powinno być "żywo urodzone dziecko". Reszta pozostaje w mocy.

                      Chodzi o to, ze kazde dzidziczenie zachodzi pod warunkiem zazyciowosci
                      dziedziczacego: obojetne czy on jest plodem, czy starcem.
                        • st.lucas Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:16
                          raohszana napisał:

                          > st.lucas napisał:
                          >
                          > > Osobiscie, a pracuje juz 20 lat, NIGDY nie zetknalem sie z kobieta zaluja
                          > ca, ze
                          > > ma dziecko.
                          > *
                          > I to świadczy o tym, że takich nie ma, eh?

                          Pytanie retoryczne...
                          Ale ja spytam tak: Czy moje doswiadczenie o czyms jednak moze swiadczyc?
                          • raohszana Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:41
                            st.lucas napisał:

                            > Pytanie retoryczne...
                            > Ale ja spytam tak: Czy moje doswiadczenie o czyms jednak moze swiadczyc?
                            *
                            Tak - o tym, iż niektóre kobiety nie żałują, że mają dziecko. O tym, że, niektóre kobiety mówią o tym ginekologowi.
                          • jael53 Re: Drodzy aborcjonisci... 26.06.11, 14:41
                            Oczywiście. O doświadczeniu pojedynczego człowieka. Który, jeśli w realu zachowuje się podobnie, jak w sieci, doprawdy nie zachęca do zbędnej szczerości.

                            Poza tym w świecie pacjentów też krążą informacje o lekarzach; niewyłącznie profesjonalne. Jeśli więc poczta pantoflowa niesie, że ktoś tak jest (jakkolwiek) nawiedzony, to jasne, że pacjenci, którym ten kierunek nawiedzenia nie odpowiada, ominą go.

                            Ergo - będzie miał nader jednostronne doświadczenia, głównie ze swojej własnej kapliczki.