kotka.zielonooka
03.09.11, 23:16
Musze pobrać krew do badań. Pomijam już to ze w trakcie zazwyczaj robi mi się słabo, zdarza się ze zemdleje i ogólnie denerwuję się już na 3 dni przed ;)-i moze to dla kogoś smieszne ale dla mnie pobrania krwi to taka mini trauma :( - bo w sumie mogę pójść , połozyć się , zemdleć :) ale najważniejsze mieć już to za sobą . Nie umrę.
problem w czym innym.
Poszłam na pobieranie 2 dni temu i ... pielegniarka nie mogłą kompletnie "utoczyć" ze mnie krwi. Próbowała 3 x na jednej ręce i 2 x na drugiej - - nic "nie leciało".
klepała mnie w żyły, kazała zaciskać pięść, potem rozluźniać - nic nie pomogło.
W końcu powiedziałam dość, - wstałam i zwiałam z gabinetu mówiąc że przyjdę kiedy indziej (wizytę u lekarza mam 10 wrzesn ia więc mogę w innym dniu iść) - bo chyba znęcała by się nade mną przez kolejne pół godziny.
Problem tylko taki ze sama już nie wiem co robić bo to dla mnie był po prostu mały horror :/
Nie wiem czy to była nieudolnośc pielegniarki (w sumie nie sadze - w końcu pobiera tę krew dzień w dzień) czy cos ze mna .
Powiedziano mi że powinnam dzień wczesniej dużo pić wody i rano przed samym pobraniem też sporo jej wypić bo rozrzedzona krew bardziej wypełni zyły. Może coś w tym jest bo faktycznie tego dnia rano napiłam się tylko dwa łyki wody...
Czy to prawa ? Co jeszcze można zrobić żeby znów nie wić się na lezace i nie mdleć ?:/
ps. juz pomijam że mam opuchnięte maskrycznie obie ręce i nie wiem jak w ogóle teraz to będzie :(
--