jei
22.09.11, 12:42
od dwóch lat czuję się bez przerwy źle. codziennie cierpię, nie mam dnia spokoju. niestety lekarze nie wiedzą co mi jest, mimo że przeszłam kilka badań i leżałam w tym czasie w szpitalu.
1. zmiana rytmu wypróżnień : silne zaparcia na zmianę z biegunką, problemy związane z wypróżnieniem często dominują nad innymi sferami życia :(
2. silne, piekące i kolkowe bóle w lewym podżebrzu, promieniują na plecy
3. chudnięcie
4. mdłości bez powodu
5. nieustanny ból i pieczenie warg sromowych
6. obniżenie odporności (przeszłam wiele angin z ciężkim przebiegiem, opornych na antybiotyki)
7. powiększenie węzłów chłonnych pod prawą pachą (wykluczono nowotwór piersi) i na szyi też prawa strona bardziej
8. w szpitalu zakaźnym byłam z powodu biegunki i wymiotów z gorączką wysoką ponad 40stopni, nie znaleziono bakterii w kale
9. raz miałam objawy jak przy niedrożności jelit ale wywołałam wypróżnienie i przeszło, trwało to 3 dni (silne mdłości, ból brzucha ciężki do zniesienia, silne zaparcie, na pogotowiu powiedzieli że to tylko wrzody pewnie mnie bolą)
10. bóle kręgosłupa
Najbardziej dokucza mi ból brzucha, nawet w dniu w miarę spokojnym nie mogę położyć się na plecach ani na prawym boku ponieważ czuję wtedy silne pieczenie po lewej stronie, jakby mi tam coś uciskało. bóle po lewej stronie mają jakiś związek z wypróżnieniem, bo po oddaniu stola czuję ulgę.
miałam robioną kolonoskopię udało się zbadać niecałe 40cm jelita i tam było ok, biorę leki na wrzody i nie pomagają, miałam rezonans i usg piersi, biopsja z węzła pod pachą nieudana, morfologia ok, mononukleozy brak, aso w normie, usg brzucha ok.
przeleczyłam się na lamblie i pasożyty, brałam lek na bakterie od wrzodów (nie pamiętam nazwy), miałam cytologię, posiew z pochwy, badanie moczu itp. wszytsko ok.
lekarze trochę mnie ignorują i nie zlecają dalszych badań, bo jestem młoda (30lat) więc nic poważnego mi nie może być, jedynie onkolodzy traktują powaznie węzły chłonne pod pachą, ponieważ mam mutację BRCA1.
nie mam żadnej depresji, jestem czynna zawodowo ale jak tak dalej pójdzie to nie dam rady pracować.