Gość: kaszląca......
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.06.04, 19:29
Jestem już tak zdesperowana, że chyba będę zaczepiać ludzi na ulicy z prośbą
o pomoc.
Ponad pół roku temu dopadł mnie katar i tak do dziś (rano jest najgorzej)
kicham, czyszczę nos, kicham czyszczę nos i tak naokrągło. Do tego jakieś dwa
miesiące temu dołączył kaszel, w nocy, zero odrywania, świszczący, zero
spania w środku nocy, jakbym miała podziurawioną, metalową rurę w środku, po
dwóch godzinach jakoś mija, co nieco się odrywa i padnięta zasypiam. Teraz
takie ataki są również w dzień. A kilka tygodni temu dołączyła chrypka.
Zrobiłam badania krwi, w miare wyniki, OB 4, no leukocyty 9200, a także wymaz
z nosa (gronkowiec złocisty)
Lekarz przepisuje mi zyrtec, zafiron, theospirex ale nic to specjalnie nie
pomaga. Mam skierowanie do laryngologa, idę za kilka dni.
I tu moja psychika, zaczynam się bać, nie wiem co mi jest, jest tyle groźnych
chorób, ludzie z byle powodu umierają, a moje napięcie rośnie. Wiem nie można
odrazu przyjmować najgorszego, ale to tak długo trwa, a na tyle duża już
jestem iż wiem, że takie trwające parę miesięcy dolegliwości do niczego
dobrego nie prowadzą.
Może ktoś miał cos podobnego, może jakieś rady, abym mogła mojemu lekarzowi
niezbyt skoremu do wysyłania na badania coś zasugerować.
Z góry dziękuję.