blue1993
13.08.12, 23:19
Witam,
Tytuł tematu jest powodem, dla którego pojawiam się na Waszym forum licząc na pomoc z Waszej strony po przeczytaniu wielu sensownych tematów z sensownymi odpowiedziami.
Od lat jeżdżę na rolkach, ale w tym roku pewnie już tego nie zrobię, przez głupi upadek na zgięte kolano 1 lipca. Na początku nie przejęłam się nim specjalnie, ale po 2 dniach kolano zaczęło puchnąć, boleć niemiłosiernie i wylądowałam na pogotowiu, potem u chirurga, potem na USG. Diagnoza? Uszkodzone więzadło poboczne. Niestabilności nie było, tylko ból, problem z poruszaniem i opuchlizna. Lekarz stwierdził, że wygoi się samo jeśli ograniczę ruch. Dostałam też maści - reparil gel i traumel s.
Od tego felernego dnia minęło już 7 tygodni, które spędziłam w domu. Kolano już nie boli przy niewielkim zginaniu. Wydaje mi się, że ciut różni się od zdrowej nogi - jest jakby lekko opuchnięte. Nie wiem czy to zejdzie, czy to już mój urok. Problem jest taki, że ciągle odczuwam ból podczas dotyku po bocznej zewnętrznej stronie kolana (przy nasadzie kości piszczelowej) i ciągle mam deficyt w zgięciu - beznadziejne uczucie, dochodzę do pewnego miejsca i nie mogę zgiąć dalej, jakbym nie potrafiła tego zrobić, pełen wyprost sprawia mi ból. Bywa, że boli ot tak po prostu, nie jakoś bardzo, ale wciąż je odczuwam. I tu rodzi się pytanie, czy to jest normalne i potrzebuje jeszcze czasu czy coś z tym dalej robić?
Mam 18 lat, jestem osobą aktywną, regularnie biegam, ćwiczę, kocham góry... Nie chce mieć potem z nim problemów.
Na dniach kolejna wizyta u chirurga..
Jeśli ktoś z Was miał podobne problemy lub wie w czym rzecz proszę Was o pomoc, będę bardzo wdzięczna.
Pozdrawiam,
Blue