"Balonikowanie" zatok-jakie efekty?

20.12.12, 22:06
Zalecono mi balonikowanie zatok (czyli cewnikowanie endoskopowe zatok (CEZ) + hydrodebrider+korekcja małżowin nosowych.
Szukam opinii czy to daje dobre efekty czy szkoda pieniędzy i ryzyka...
Mam mieć robione w centrum MML w Warszawie. Czy miał ktoś balonikowanie zatok- jakie są efekty?
    • lautremont Re: "Balonikowanie" zatok-jakie efekty? 30.06.13, 22:32
      ile to bedzie kosztować ? czy jak wydamy na to 15 000 zł, a problem wróci za dwa lata ? mało badań o tym balonikowaniu, czy lepszy klasyczny fess i resekcja częściowa sitowia ?
    • 115aga Re: "Balonikowanie" zatok-jakie efekty? 07.01.14, 13:23
      Również mam problemy z zatokami, niestety mam podobne zalecenia co do metody leczenia. Zastanawiam się co do metody i gdzie ostatecznie zdecydować się na zabieg. czy miałaś wykonywany zabieg balonikowania? Jesli tak czy jest jakaś poprawa?
    • sp9tcu od sp9tcu 07.01.14, 20:47
      Choruje na zatokl
      nigdy nie miałem tego badania
      i nie zgodziłbym się na nie
      nie polecam
    • kitulec Re: "Balonikowanie" zatok-jakie efekty? 18.06.14, 13:28
      Hej, ja miałam w MMLu robioną przegrodę nosową, a nie balonikowanie, więc mogę Ci powiedzieć o samej klinice, że wszystko przebiegło megaprofesjonalnie, nie uziemili mnie na długo, a sam zabieg się udał i rzeczywiście czuję różnicę :) No i standard jest jednak NIECO inny, to nie nfz :P Prawdopodobnie wyślę tam jeszcze męża na badania bezdechu
      • murchawka Re: "Balonikowanie" zatok-jakie efekty? 29.08.14, 21:11
        A mnie w 2011 roku załatwili na cacy z tym balonikowaniem w MML-u. Zatoki jak były polipowate, tak są dalej, bolą dalej. Absolutnie żadnej poprawy. Całe życie cierpię na zatoki, dlatego straciłem w MML-u tylko pieniądze, gdyż człowiek naiwnie myślał, że mu tam pomogą. Długotrwałe chroniczne cierpienie skłania nas ku nadziei, że jakiś laryngolog, czy otolaryngolog wyleczy nas z zatok. Prawda jest taka, że cierpię trwałe i powtarzające się bóle zatokowe od 30 lat i nie spotkałem jeszcze laryngologa, czy otolaryngologa, który wiedziałby co z tym zrobić. Przy gwałtownych zmianach pogody, nasileniu pylenia oraz przeziębieniu po prostu piekło na ziemi, od sitowia, poprzez szczękowe, potem klinowe, tył i do szczytu głowy. Coś pięknego jak człowiek potrafi cierpieć, a jacy lekarze utalentowani i wrażliwi. Wiedzą wszystko na temat budowy zatok, ucha, nerwu trójdzielnego, uzębienia, nerwów szczękowych oraz opon mózgowych. Gdyby jeszcze tylko umieli całościowo skorzystać z tej wiedzy i pomóc komuś kto chronicznie cierpi.... No, ale to chyba zbyt wielkie oczekiwania. Wystarczy im sama wiedza. Ich nie boli, więc najwyraźniej nie muszą umieć tej wiedzy używać. Pozdrawiam wszystkich zatokowców !
Pełna wersja